fbpx

„Co ludzie o mnie pomyślą?” Czy to ma znaczenie? Pytamy Katarzynę Miller

Co ludzie o mnie pomyślą? Czy to ma znaczenie? Pytamy Katarzynę Miller
"Osobliwe jest to, że osoby o małym poczucie własnej wartości próbują je nadrobić, myśląc wciąż o sobie i sądząc, że inni również myślą o nich bez przerwy." (fot. iStock)

Boisz się, co ludzie o tobie pomyślą? Dbasz o to? Cenzurujesz swoje zachowania, słowa i gesty? A i tak myśl o tym, nie daje ci spokoju? Jeśli tak jest, a wiem z mojej praktyki, że tak czuje się ogromna liczba ludzi, zwłaszcza kobiet, oznacza to, że słyszałaś to bardzo często w swoim rodzinnym domu.

Widziałaś, że matka inaczej zachowuje się przy ludziach, a inaczej przy samych domownikach. Aż zatykało mnie ze zdziwienia i oburzenia, kiedy moja mama przed chwilą wściekająca się na mnie, odbierała telefon i szczebiotała do kogoś słodkim głosem: „Ach, dzień dobry kochanie”. Oburzona byłam tym, że ta wściekłość na mnie okazywała się w mgnieniu oka nieważna. Wszystko wyglądało fałszywie – i ta złość, i ta przymilność.

Moja matka traciła w moich oczach wiarygodność, szczególnie że takich zachowań było dużo. Co innego mówiła do znajomych, inaczej się do nich zwracała. Ilekroć opowiadam o tym na spotkaniach z kobietami, wiele z nich podchwytuje: „Moja mama robi tak samo!”.

W milionach polskich domów jest jak u Dulskich. Liczy się fasada. Samo hasło powtarzane przez panią Dulską: „Brudy pierze się we własnym domu” i wtłaczane dzieciom od najmłodszych lat do głów, zmusza je do podwójnego życia. Nie uczymy się komunikacji wprost, nie szanujemy własnych, prawdziwych uczuć, nadmierną uwagę przywiązujemy do tego, co „wypada” i jesteśmy bezradni wobec konfliktów, nieporozumień i niedomówień. Nie mówimy bowiem tego, co naprawdę myślimy, czujemy, rozwiązania są zawsze połowiczne i zostajemy z jakąś „połkniętą żabą”.

Najśmieszniejsze i jednocześnie najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie pomyślą sobie o nas i tak to, co będą chcieli. Jeśli ktoś ma potrzebę umniejszania innych, to zrobi to. Paradoksalnie, tym bardziej „oberwać” mogą ci, którzy się usilnie starają jak najlepiej wypaść. Bo to się przecież daje zauważyć. Inni „używają nas” do swoich potrzeb – przypisując nam cechy negatywne, a czasem pozytywne, zależnie od tego, jakimi chcą nas widzieć.

Magda opowiada, że jej mama wobec wszelkich autorytetów, jak lekarz, prawnik, nauczyciel, farmaceuta przyjmuje pozycję małego dziecka, któremu trzeba wskazać drogę i które będzie bardzo posłuszne. I ona też mówi: „Cicho, bo ludzie usłyszą”. Można zebrać mnóstwo takich cech, zachowań i postaw: nadmierna obawa przed oceną, nadmierna uległość i posłuszeństwo, szukanie autorytetów, na których można się „zawieść”, jednoczesne z ocenianiem i potępianiem innych, porównywaniem się, nieznajomością własnych uczuć, podejrzliwością, pamiętliwością, nieżyczliwością, urazowością i ksenofobią. To zestaw charakteryzujący człowieka o małym poczuciu wartości, z duża ilością nieujawnianej wprost złości i w sumie dość bezradnego życiowo. Tacy rodzice wychowują takie dzieci, a one wychowują następne, dopóki któreś bardziej niezależne i niegrzeczne nie przerwie tego zaklętego kręgu.

Osobliwe jest to, że osoby o małym poczucie własnej wartości próbują je nadrobić, myśląc wciąż o sobie i sądząc, że inni również myślą o nich bez przerwy. Badania potwierdzają, że duży odsetek kobiet rezygnuje z uczestnictwa w grupowych zajęciach sportowych bądź rekreacyjnych, bo wstydzi się ćwiczyć publicznie – na siłowni lub w parku. Po pierwsze, mają poczucie, że źle wyglądają, bo same siebie postrzegają negatywnie. Po drugie – uważają, że wszyscy będą na nie patrzeć, oglądać je i oceniać, jakby były najważniejsze. To doskonale obrazuje ten paradoksalny egocentryzm niedowartościowanych ludzi.

Podobnie jest z zabieraniem głosu i wyrażaniem swoich opinii: „Wypadnę głupio i wszyscy to zauważą i będą się śmiać, więc lepiej nic nie powiem”.

Oto mądra przypowieść Antoniego De Mello: Pytają Mistrza: „Czy Mistrz przejmuje się tym, co o nim ludzi mówią lub myślą”. Mistrz odpowiedział: „Kiedy miałem dwadzieścia lat bardzo mnie obchodziło, co ludzie o mnie myślą, kiedy miałem czterdzieści, już prawie w ogóle mnie nie obchodziło, co o mnie myślą. Teraz mam sześćdziesiąt i wiem, że ludzie w ogóle o mnie nie myślą”.

No właśnie. Czy nie szkoda życia na myślenie o tym, co ludzie myślą na nasz temat?

 

Więcej w książce:

Nie bój się życia
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>