Seks – które zmysły rozpalają nas najmocniej?

Jeśli zanurzymy się w świecie zmysłów, odczuwanie świata poszerza się i wzbogaca. (Fot. iStock)

W seksie zmysły to podstawa. Ale czy wszystkie są tak samo ważne i czy dla każdego? Czy można swoją zmysłowość rozwinąć? Smak, zapach, wzrok czy dotyk – który zmysł tobą kieruje? A może jesteś „doznaniowcem”, czyli… no właśnie, kim – wyjaśnia Katarzyna Miller, psychoterapeutka.

 

Czy wśród zmysłów jeden dominuje? Na przykład kobiety są słuchowcami, jak się powszechnie uważa? I co to właściwie znaczy?

Dobrze, jeśli kobieta ma „nagadane”, „naszeptane” do uszka, bo mężczyzna ją w ten sposób przygotowuje do podróży w świat zmysłów. Jeśli powie, że jest tą wyjątkową, upragnioną, to w trakcie tej wyprawy kobieta powoli zacznie porzucać swoje obawy: że on ją wykorzysta, że porzuci, że skończy się ciążą itd. Kiedy mężczyzna szepcze kobiecie, że o niej marzy, jak bardzo jej chce, a to dla kobiety jest ważne, to zaczyna grę wstępną, która sprawia, że ciało kobiety staje się miękkie, poddaje się, otwiera…

A szepczący do uszka mężczyzna to wzrokowiec? Mówi się, że każdy mężczyzna nim jest.

Mężczyźni to zasadniczo wzrokowcy i dlatego ważne mogą być dla nich np. czarne pończochy, wysokie obcasy, staniki… Ale też to, co widzą, opowiada im historie. No bo kiedy on widzi kobietę w czarnych stringach, to myśli, że jest wyuzdana, że będzie robiła to, co on chce, że jest nastawiona na seks, że jest dla niego, że dostanie od niej to, czego potrzebuje, że ona jest już gotowa. Że będą grali w tę grę, która jemu się podoba. I jego to bierze!

Każdego?

No nie. Bywają mężczyźni, którzy są wzrokowcami, ale też poznają świat za sprawą uczuć. Według badań, które kiedyś czytałam, jest ich około 20 proc., więc wcale nie tak mało. I kiedy taki wzrokowiec-uczuciowiec trafi na kobietę rozebraną do czarnych stringów i szpilek, to on z nią za nic! Bo życzy sobie, żeby było romantycznie! Marzy, tak jak niektóre kobiety, żeby swojej damie drogę do łóżka wysypać płatkami róż. I łoże też nimi obsypie. I on dopiero na tym różanym podkładzie kobietę by posiadł! Zauważ, że na tych różach także toczy się opowieść o kobiecie i mężczyźnie. Ale jest inna, jest w niej tęsknota do piękna, wzruszenie estetyką ciała. I ciało kobiety w wyobraźni wzrokowca-uczuciowca nie będzie w stringach, ale w białym gieźle, czyli długiej płóciennej koszuli. I ta koszula rozchyli się, ukazując piękny biust albo gładką nogę, albo włosy spływające i zasłaniające to, co potem się ma odsłonić…

Szalenie to zmysłowe, co mówisz o wzrokowcach!

Zmysłowe, bo wzrokowca podniecisz opowieścią. Zadzwoń i opowiedz mu, co się będzie działo wieczorem pod prysznicem, a po powrocie do domu od razu będzie gotowy. Sama uważam się za osobę zmysłową. I to mnie cieszy, bo dzięki temu życie mnie nie zawodzi. Na przykład spotkanie z drugim człowiekiem nie odbywa się tak, jak bym chciała – ale zawsze jest coś, czego można dotknąć, posmakować, co można poczuć. Na tym polega zmysłowe doświadczanie i warto o nie zadbać.

Jak zadbać o zmysłowe doświadczenie?

Czy masz wygodne łóżko? Zawsze o to pytam na moich wykładach. Jak ktoś nie ma, musi sobie takie sprawić, nie można spać we dwoje na małej, wąskiej wersalce, do tego z dziurą pośrodku. To ważne, by mieć łóżko wymarzone i wygodne. Pościel mięciuchna, kołderka leciutka. Bardzo lubię. Od razu kiedy się w nim kładę, moje ciało doznaje cudownego poczucia nie tylko zmysłowego ukojenia, ale także emocjonalnego przyjęcia. Drobiazg? Oj nie. Jeśli zanurzymy się w świecie zmysłów, to mogę ci powiedzieć, że moje odczuwanie świata zmieniło się, poszerzyło, wzbogaciło dzięki takim „drobiazgom”. Przesunęłam się w stronę tego, co się nazywa „wewnętrznym doznawaniem siebie”.

Wewnętrzne doznawanie siebie – co to takiego?

To pojęcie Carla Gustava Junga, który podzielił ludzi na cztery typy ze względu właśnie na dominujący typ poznawania. Według tego psychoanalityka są ludzie, którzy poznają świat i siebie za sprawą uczuć (myślę, że tak ma wiele kobiet). Są też ludzie, którzy kierują się umysłem (zdecydowanie częściej to mężczyźni). Ale są i tacy, którym to intuicja podsuwa rozwiązania. No i na koniec ci „wewnętrznie doznający siebie”. I ich nazwałabym „doznaniowcami” czy też „zmysłowcami”, bo to zmysły nimi kierują.

Jak poznają świat doznaniowcy?

Doznaniowiec to ktoś, kto jest w ciągłym ruchu, w działaniu. Na każdego, nawet na myśliciela kierującego się umysłem, działa ciepło, zimno, jasno, ciemno, głośno, cicho itd. Ale na doznaniowca najsilniej. Wszystko, co do niego napływa ze środowiska, porusza go wewnętrznie, rezonuje w nim. A więc odczuwa on i przeżywa świat wszystkimi zmysłami i całym sobą, i w zależności od tego działa. Myśliciel wszystko rozpisuje, nazywa, liczy i wtedy podejmuje decyzje. Doznaniowiec tego nie potrzebuje. Nie prowadzi długich rozmów, jak uczuciowiec, i nie wsłuchuje się w siebie jak intuicjonista. Po prostu jest i działa.

Dlaczego to ważne rozróżnienie: uczuciowiec, myśliciel, intuicjonista i doznaniowiec?

Ma ono ogromne znaczenie dla zrozumienia różnic między nami, ale też uświadamia, że możemy wzbogacać siebie. Każdy z nas ma w sobie wszystkie cztery możliwości poznawania, ale wpływają one na nas w różnym stopniu. Gdybyśmy ich całkiem nie mieli, doznaniowiec nie byłby w stanie nauczyć się mówić, a myśliciel się zakochać. Dlatego możemy rozszerzać poznanie. Na przykład – kiedy siedzę na tarasie u mnie na wsi, słońce mnie dotyka i ogrzewa, patrzę na kwiaty, na drzewa – to czuję się szczęśliwa. Ale są ludzie, którzy tego piękna nawet nie zauważają. Jednak gdy taki ktoś się zakocha, to patrząc na kwiaty, poczuje to co ja.

Myśliciel może tak jak zmysłowiec doświadczać seksu?

Doznania z ciała można mieć na różnej głębokości. W naszej kulturze mężczyzna myśliciel, podobnie jak mężczyzna zmysłowy, doświadcza zazwyczaj seksu tzw. wytryskowego, ulgi w napięciu. Po orgazmie przestaje go nosić, znikają napięcie, rozdrażnienie. Nie ma tradycji, która pomagałaby mężczyznom doświadczać orgazmu jako roznoszącego się po całym ciele błogostanu. A więc myśliciel może prawie tak samo intensywnie doświadczać jak intuicjonista. Tylko seks intelektualnie ogarnia, czyli planuje, nazywa słowami – to ich różni.

A intuicjonistka doświadcza czegoś więcej niż myślicielka?

Opowiem o czymś, o czym już kiedyś mówiłam, ale tu się przyda jako odpowiedź na twoje pytanie. A więc gdy pierwszy raz doznałam orgazmu, miałam wizję, że jestem przeciągana za długie srebrne włosy przez Drogę Mleczną. A więc nie dość, że miałam w ciele rozkosz, to jeszcze te wizje i poczucie przełomu, przekroczenia, przejścia z Ziemi do nieba. Ekstaza seksualna jest podobna do duchowej. Człowiek podczas seksu i podczas ekstazy mistycznej doświadcza jedności ze wszystkim, co istnieje. Intuicja to też przeczucia wynikające z łączności z czymś, co jest większe od nas. Intuicja pojawia się jak błysk i po prostu wiemy: to warto, a tego nie warto robić.

Intuicja pomaga kobiecie w wyborze kochanka?

Mamusia mnie wychowała w przekonaniu, że liczy się umysł i to moją intuicję myliło. Wydawało mi się, że jak ktoś kręci mnie intelektualnie, to będzie też seksualnie. No, nie. Potem już wiedziałam, że kiedy patrzymy sobie z mężczyzną w oczy i nie zaczynamy gadać o znaczeniach, tylko zaczynają rozmawiać nasze ciała, to jest intuicja seksualna. I to ona podpowiada, komu warto się oddać, a komu nie. Płynie z wnętrza, z ciała, a nie z głowy, czyli rozumu.

Dotyk, jeden ze zmysłów, w seksie jest chyba najważniejszy? A tymczasem nie wszyscy lubią dotyk…

Część kobiet nie lubi, żeby je dotykać. Mówią do partnerów: „Nie głaszcz mnie! Nie przytulaj!”. Zapewne bierze się to stąd, że w dzieciństwie nie były dotykane, bo bliscy boleśnie je odrzucili. Albo były szarpane, bite, nie szanowano ich suwerenności cielesnej. Może nawet były boleśnie molestowane i choć to wyparły z pamięci, to nie z ciała. Dlatego to ciało nie chce być dotykane, pieszczone, całowane.

Zapach to najbardziej zmysłowy ze zmysłów (Fot. iStock)
Zapach to najbardziej zmysłowy ze zmysłów (Fot. iStock)

Psychoterapia to klucz do odzyskania zmysłu dotyku?

Warto spróbować, jednak nie każdy chce i nie każdy może zmierzyć się z bólem zapisanym w niechętnym do dotykania ciele. Ale są u mnie w terapii kobiety, które się z tym zmierzyły i na moich oczach się zmieniły – rozkwitły! Mam też takie kobiety wśród znajomych i wiem, że z nimi można mieć bliskość, tylko związaną z działaniem. Pomogą, załatwią, przyniosą, ugotują. Ale nie przyjdą i nie potrzymają za rękę, gdy leżysz i kwilisz. Może usiądą dwa metry dalej i rzucą: „Herbatę ci zrobię!”. Trudno im nawet coś miłego powiedzieć.

Niechęć do dotyku to i niechęć do bliskości?

Oczywiście, i dlatego warto dotyk uleczyć. Może to nastąpić samoistnie, gdy niedotykalska pozna kogoś, kto powoli i delikatnie przekona ją do tego, że czułość może być miła i nie jest groźna. Zazwyczaj taki dotykalski mężczyzna wnosi tyle pozytywnego w jej życie, na tyle jej się podoba, jest na tyle akceptujący, że ona może zaryzykować i troszeczkę swoje granice dla niego poszerzyć. Miłość ma moc gojenia ran. Dotyk jest niezwykle ważny i tajemniczy! Sama się o tym kiedyś mogłam przekonać. Otóż na pewnym balu jako młoda kobieta poznałam mężczyznę, który wydał mi się wręcz obrzydliwy, ale w momencie, kiedy wziął mnie za rękę, by zatańczyć – stało się coś niezwykłego, zniknęła cała niechęć. Tańczyliśmy, jakbyśmy byli jednym ciałem. Jeden wspólny ruch… Stworzeni dla siebie!

Co to było takiego?

Nie mam bladego pojęcia! Po szóstym tańcu narzeczona go zabrała i nigdy więcej go nie widziałam. Jego przyjaciel przekazał mi pozdrowienia i to, że zawsze mnie będzie pamiętał. Było mi tak żal… Czuliśmy siebie, czuliśmy muzykę. Wybrańcy bogów!

Wybrańcy! A jak nie pasujemy do siebie? On uczuciowy albo zmysłowy, a ja myślicielka?

Możesz bardzo potrzebować jego zmysłowości, a on twojego nazywania i porządkowania. Jak się otworzycie na siebie, to was oboje wzbogaci także w łóżku. Uczuciowiec z kolei może być naprawdę słodki! Przeżywa wszystko jak w wierszu: „Uśmiechnęła się do mnie – o serce ratunku!/Bowiem coż to jest uśmiech?/To pół pocałunku!”. I takimi perełkami myśli ludzkiej dogada się z myślicielką. Wciąż mówi, co czuje, i wciąż coś czuje. Seks będzie czymś niezwykłym, jeśli zaangażuje w niego serce. Dla myślicielki może być niezwykły i tajemniczy albo męczący. Bo kiedy ona mówi o zużyciu materaca i konieczności kupienia nowego, to uczuciowiec – o wzruszeniu na wspomnienie ich pierwszej nocy na tym materacu. No, ale myśliciel może cenić uczucia, mieć świadomość, jak są ważne, i kochać uczuciowca.

Wróćmy jeszcze do tych zmysłów, o których nie mówimy często, a które w seksie mają znaczenie, np. smak…

Truskawki na ciele! Smak owoców i smak ciała. To moje pierwsze skojarzenie. A drugie: poznałam kiedyś pana, bardzo się sobie spodobaliśmy. Nasze oczy się wyłapały w tłumie ludzi, nasze ciała drżały, intuicja mówiła, że to ten, zmysły zdawały się też jednogłośnie być za! I wkrótce się obejmowaliśmy i przytulaliśmy, i to nadal nas nakręcało! Po czym się pocałowaliśmy i… ja uciekłam. Tak strasznie mi nie smakował! Mój zmysł smaku zareagował jako ostatni, całkiem inaczej niż pozostałe, krzycząc: „nie!”. To było tak niezwykłe doświadczenie, do dziś je pamiętam. Każdy z naszych zmysłów może do nas mówić osobno. I nieść inną informację. Każdy wzbogaca także seksualne doświadczenie.

Nawet gdy pocałunki smakują, reszta ciała mężczyzny nie musi…

Dobrze, jak nie tylko usta czy skóra, ale i sperma partnera kobiecie smakuje, nie odrzuca jej zapach i konsystencja. Ale jak odrzuca i kobieta się brzydzi, to nie wolno się zmuszać. Są też mężczyźni, którzy nigdy nie pocałują kobiety w cipkę. Bo to „nieprzyzwoite”. Jeśli jednak para ma udany seks penetracyjny, to po co więcej? Nigdy nie powiem, że ludzie coś powinni. Lepiej pogodzić się z tym, czego nie mamy, i nie mieć sobie za złe.

A jeśli ona chce tej francuskiej miłości popróbować w obie strony, tylko jakoś tak nie może się przełamać?

Można zacząć od rozmowy. Bo też bywają kobiety, które TAM nawet nie dotkną mężczyzny. Rozmowa może wiele przełamać, bo jak się mówi, nazywa, to znika tabu. I czasem to wystarczy, by dało się popróbować. Jeżeli obie strony są wobec siebie cierpliwe i nawzajem pewne, że nie będą wyśmiane, to mogą penetrować nowe doświadczenia zmysłowe.

I jeszcze został nam zapach.

Najbardziej zmysłowy ze zmysłów, najbardziej pierwotny, nieświadomy. Węchowcy wyczuwają nastroje ludzi. Wiedzą, co mają robić dzięki temu zmysłowi. Dlaczego zapach jednego człowieka nas podnieca, a drugiego nie? Nie wiemy: może to geny, może hormony? Pewna kobieta, z którą trudno mi było nawet wytrzymać w jednym pokoju, taki miała specyficzny zapach, w swoim partnerze budziła dziką namiętność. Gdyby mu pachniała tak jak mnie, to by jej nie dotknął.

Tajemnicza sprawa te zmysły…

Zmysły nas zawodzą i nie zawodzą jednocześnie. No, na przykład to, czego doświadczamy w ciele, co ciało do nas mówi. Ten ucisk w żołądku, te motyle. Jechałam kiedyś na randkę z chłopakiem, który mnie niesłychanie nęcił erotycznie. Nie kochałam go, ale pragnęłam. Jechałam tramwajem i myślałam: „Jak ja się boję, czy mu się spodobam”. Ale nagle do mnie dotarło, że mój brzuch przekazuje mi nie lęk, tylko podniecenie! I od tego dnia wiem, że możemy odczuwać różne emocje w taki sam sposób. A więc od nas zależy, jakie nadamy im znaczenie. I jeśli ktoś ma tendencje do bania się, będzie interpretował je jako lęk. Ja w tym tramwaju odkryłam, że nie tyle się obawiam, co podniecam, ekscytuję… I to zmieniło wszystko! Bo szłam na randkę „podkręcona”, czyli inaczej, niż gdybym szła przestraszona! Inaczej mnie więc ten mężczyzna odebrał i inaczej się wobec mnie zachował. Zmysły, uczucia to wszystko nas kształtuje, kieruje nami, ale też sprawia, że życie bywa nieskończonym kalejdoskopem cudów!