fbpx

Wdzięczność – twój sposób na szczęście

Nawyki, które pomogą nam zachować zdrowie psychiczne
Wdzięczność ma to do siebie, że im częściej ją wyrażamy, tym więcej mamy do niej powodów. (Fot. Getty Images)

Gdy już rozprawisz się z własną tendencją do oceniania i postanowisz: „koniec z narzekaniem”, podejmij jeszcze jeden wysiłek. Dostrzeżenia tego, co masz. Cieszenia się tym, dziękowania. Każdego dnia.

Wdzięczność ma to do siebie, że im częściej ją wyrażamy, tym więcej mamy do niej powodów. Według niektórych badań jej okazywanie zmniejsza podatność na depresję, neurozy, poczucie osamotnienia, zazdrość. Według innych – wzmacnia system odpornościowy. Szwedka Liv Larsson zatytułowała swoją książkę „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia”. I zapewnia, że tak właśnie jest. To dlatego, że wdzięczność pozwala skupić się na pozytywnych stronach życia, ma zbawienny wpływ na samoocenę, pomaga radzić sobie ze stresem i trudnymi doświadczeniami, umacnia więzi, zwiększa empatię i umiejętność słuchania…

Krok do szczęścia

Zdaniem Mistrza Eckharta, jeśli mielibyśmy się pomodlić tylko raz w życiu, modlitwa ta powinna brzmieć: „dziękuję”. Wielu nauczycieli uważa, że tymi słowami należałoby zaczynać i kończyć każdy dzień – kiedy dotykamy stopą ziemi i kiedy przykładamy głowę do poduszki. Oczywiście, nie chodzi tu o mechaniczne wypowiadanie słowa. To znacznie więcej. Za wdzięcznością przez duże „W” idzie otwartość, zainteresowanie życiem… Większa witalność, obecność. Po prostu jesteś i cieszysz się tym – to wystarczy.

Większość ludzi blokuje jednak strumień wdzięczności. Jak? Najczęstsze sposoby to głęboko zakorzenione przekonanie, że coś się nam należy. Albo – wręcz przeciwnie – poczucie niezasługiwania, niskiej wartości. Być może masz tendencję, żeby wpadać raz za razem w jedną z tych pułapek. Zwykle wpadamy w obie, na przemian. Nie zauważamy tego, co otrzymujemy, traktujemy to jako oczywiste. Albo odrzucamy, bo to „za dużo”, „nie dla mnie”. Czasem wręcz wstrzymujemy oddech, żeby nie napłynęło za dużo powietrza, za dużo życia…

Wdzięczność ma ogromną moc – przyciąga powodzenie, obfitość, pozwala utrzymać dobre samopoczucie. Kiedy jesteś wdzięczna, wysyłasz światu komunikat „jest dobrze”, a jemu nie pozostaje nic innego, jak utwierdzić cię w tym przekonaniu. Robi się łatwiej, bardziej przejrzyście. Pojawia się lekkość, wchodzisz w przepływ… Zwykle, kiedy pracuje się z blokadami finansowymi, pierwszym krokiem jest dostrzeżenie tego, co mamy, docenienie hojności wszechświata i własnej sprawczości. Tego, że masz gdzie mieszkać, co jeść, w co się ubrać. Że masz zdrowie i energię, by zaangażować się w nowe działania. Że dysponujesz cennymi umiejętnościami. Że tyle już za tobą, a jeszcze więcej przed… Milionerzy uczący, jak świadomie sięgać po bogactwo, zalecają: „dziękuj za każdą złotówkę, która wpływa na twoje konto, za każdy grosz, który znajdujesz”. Dziękuj za rachunki: aktywne umowy z dostarczycielami różnych usług świadczą o tym, że jesteś wypłacalna. Ładnie ujął to Lasse Lundberg, przyjaciel Liv Larsson. Oto fragment jego tekstu:

Jestem wdzięczny:

  • kiedy mogę sprzątać po imprezie, bo to znaczy, że mam przyjaciół;
  • za podatki, które płacę, bo to znaczy, że mam dochody;
  • za ubrania, które są nieco ciasne, bo to znaczy, że mam jedzenie na stole;
  • za osobę, która fałszuje, śpiewając, bo to znaczy, że mogę słyszeć;
  • za zmęczenie i ból w mięśniach, bo to znaczy, że mogłem ciężko pracować;
  • za budzik, który dzwoni z rana, bo to znaczy, że mogę żyć kolejny dzień.

Ćwicz i nie rób nic

W rozważaniach na temat wdzięczności Liv Larsson poświęca dużo miejsca tematowi uznania. Wyrażając uznanie ludziom, nie tylko okazujemy im wdzięczność, ale też pomagamy im dostrzec ich potencjał, to, ile są w stanie dać. Dlatego niezmiernie ważne jest, byśmy sprawdzili, z jakimi intencjami chwalimy innych. Czy przypadkiem nie oczekujemy czegoś w zamian? Czy nie wywieramy na nich presji? Sami wiemy przecież, jak to działa: jeśli tuż po usłyszeniu pochwały na temat swojej pracy spotykamy się z propozycją zostania po godzinach, czujemy się co najmniej niekomfortowo… Dlatego Larsson wprowadza rozróżnienie między aprobatą a prawdziwym uznaniem, które nazywa „wysokooktanowym”. To drugie jest pełne pasji, pozwala ludziom odnaleźć w sobie siłę. Jak je odróżnić? Poniżej wytyczne autorki.

Wyrażaj uznanie, kiedy:

  • szczerze cieszysz się z osiągnięć drugiej osoby,
  • czujesz wdzięczność i radość, którymi chcesz się podzielić z drugą osobą,
  • chcesz powiedzieć drugiej osobie, co dla ciebie zrobiła i jak wpłynęło to na twoje uczucia i potrzeby.

Nigdy nie wyrażaj uznania, by:

  • zmotywować lub zachęcić do czegoś drugą osobę,
  • dodać drugiej osobie pewności siebie,
  • nakłonić drugą osobę do pracy na wyższych obrotach,
  • druga osoba czuła się winna, że nie wyraża uznania tobie,
  • pokazać, że jesteś życzliwa i zwracasz uwagę na innych.

Liv Larsson opowiada, jak jej rodak, mistrz slalomów narciarskich Ingemar Stenmark, został zagadnięty po jakichś zawodach przez dziennikarza: „Ależ miał pan szczęście, że znów pan wygrał”. Odpowiedział: „Czy to nie dziwne, że im więcej trenuję, tym więcej mam szczęścia?”. Żeby wzmocnić w sobie uczucie wdzięczności, efektywnie wyrażać uznanie, Larsson proponuje więc ćwiczenia. Wiele ćwiczeń. Tak naprawdę, podążając za wytycznymi z poradnika, możesz przeżyć rok wdzięczności, co tydzień praktykując ją w inny sposób.

Podstawowe ćwiczenie to dziennik wdzięczności. Chodzi o to, żeby przynajmniej trzy razy w tygodniu sporządzać listę tego, co doceniasz w swoim życiu. Przez 5–10 minut pisać, pisać, pisać… A potem odczytywać notatki, sprawdzając, jakie wywołują uczucia. Czy rzeczywiście odczuwasz przypływ energii, większą radość? To nie ma być powinność, twoja lista to powód do świętowania!

Ćwiczenia są w sumie bardzo do siebie podobne – po prostu pomagają przenieść uwagę na różne rzeczy, za które warto dziękować. W jednym tygodniu może to być mijający właśnie dzień, w innym posiłek, w jeszcze innym ciało albo… wszystko, co cię otacza. W tym ostatnim przypadku ćwiczysz tylko przez kilka minut, skupiając się kolejno na znajdujących się w pobliżu przedmiotach. Co ci się w nich podoba? Jakie potrzeby zaspokajają?

Inne propozycje Larsson to symbol wdzięczności (możesz go narysować), album wdzięczności (możesz go stworzyć ze zdjęć, rysunków itp.), spacer wdzięczności (po prostu idziesz i czerpiesz z tego przyjemność). Siódmy tydzień praktyki często okazuje się nie lada wyzwaniem. Przez pięć minut dziennie nie rób nic – prosi Szwedka. To jakby pozwolić dojrzewać plonom… A potem znów siać, praktykując również wspomniane wyżej uznanie. W ciągu roku masz je wyrazić sobie, komuś z bliskiego otoczenia, przodkom, jakiemuś autorytetowi (możesz wysłać e-mail), wreszcie – spokojnie, to zadanie na przedostatni tydzień – komuś, za kim nie przepadasz, niewykluczone, że wrogowi… Aha, nie zapomnij poprosić, żeby i tobie okazano uznanie, po czym je przyjmij. To dopiero sztuka!

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze