Z niczym się nie wyrabiam – nie daj się frustracji

123rf.com

Trudno nam uwierzyć, że większość „musów” sami na siebie nakładamy z lęku, by świat nie przestał nas dostrzegać, żeby nikt nie zauważył naszej słabości czy braku mocy. Kiedy ciało zaczyna protestować i generuje symptomy bólowe, idziemy do specjalisty po pigułkę znieczulającą. I choć dobrze wiemy, że taka pigułka nie istnieje, domagamy się jej agresją. Zmieniamy specjalistów, wierząc, że w końcu ktoś da nam moc, byśmy z własnej woli odpuścili. Rady w stylu: nie musisz tyle pracować, zwolnij tempo, naucz się delegować obowiązki – nie skutkują. Bo to my sami musimy podjąć decyzję, które cegły chcemy zdjąć z siebie.

Podsumowanie: trening czyni mistrza

Pod koniec sesji, zwłaszcza jeśli wiadomo, że na kolejną się nie umawiamy, pacjenci często proszą: „Napisz mi receptę, jak krok po kroku mam zmienić życie”. To dobry moment, by trochę odwrócić role.

– Okej, w scence, którą odegrałam, wszystko się dobrze kończy, ale jak konkretnie mam sobie odpuścić? – spytała Edyta. – To twoje cegiełki. – Tak, ale one mają konkretną zawartość. – Kiedy zaczynałam pracować z pacjentami, sama brałam na siebie zbyt dużo. Pod koniec dnia miałam ramiona twarde jak kamienie, z trudem poruszałam szyją. Załóżmy, że zdejmę z ciebie cegiełki i włożę je na własne barki. Po tobie mam jeszcze dwóch pacjentów. Ich cegiełki także położę na swoich plecach. Wyobraź sobie, jak będę wyglądać. Ratunku! – powiedziałam. Edyta wybuchnęła śmiechem. – Jaką radę ty dałabyś sobie? – spytała. – Kiedy pacjent zdejmuje z siebie cegiełki, mów, że czas sesji dobiega końca i wiej, gdzie pieprz rośnie.

Wbrew powszechnej opinii, że terapeuta ma siłę słonia i moc Boga, odmitologizowanie tego zawodu i pokazanie, że ja też jestem tylko człowiekiem, który musi znać swoje ograniczenia, dbać o swoją energię, stawiać granice i pobierać należytą opłatę za pracę, w terapii, zwłaszcza z silnymi osobowościami – ma działanie lecznicze. Wszak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Wierzę, że Edyta z czasem stanie się specjalistką od radzenia sobie z samą sobą.

Czytaj też: Autoterapia dla tych, dla których doba jest za krótka

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »