fbpx

Jak zachować codzienną równowagę? – radzi coach Kasia Wezowski

Jak zachować codzienną równowagę? - radzi coach Kasia Wezowski
123rf.com

Czy zdarzyło ci się czuć się zupełnie zadowoloną, a za chwilę jeden telefon, jedno czyjeś słowo zepsuło ci humor na dobre? Albo wstałaś wypoczęta i uśmiechnięta, a wylana na bluzkę kawa sprawiła, że spóźniłaś się do pracy, po drodze były korki a szef tego dnia w wyjątkowo złośliwym nastroju? A może wróciłaś do domu, dzieci płakały, nic nie było w lodówce do jedzenia i cię to zupełnie przerosło?
Kiedy wpadamy w zły nastrój, trudno jest pozostać w harmonii ze sobą. Życie codziennie, szczególnie, jeśli masz rodzinę albo pracujesz, albo, co się często zdarza, jedno i drugie, jest pasmem różnych nieprzewidzianych zdarzeń, które powodują zmianę naszego nastroju. Niestety, nie da się stworzyć sterylnie harmonijnej atmosfery jak w klasztorze buddyjskim. Zresztą i tam są przecież gburliwi mnisi, nieprzyjemne sytuacje, niedomyte talerze.

Trudno nie łączyć wydarzeń ze sobą. Szczególnie negatywne okoliczności interpretujemy razem, tworząc sobie taką tykającą bombę zegarową. Wydaje nam się, że dzień już jest stracony, jak wstaniemy lewą nogą, ucieknie nam tramwaj lub zdarzy się coś nieprzewidzianego i niemiłego. Wtedy dobrze jest zrobić sobie na chwilę przerwę, nawet jak jesteśmy spóźnieni, po to by uśmiechnąć się do siebie, wyobrazić sobie jakąś miłą sytuację i pooddychać głęboko do niej. Wtedy odczarowujemy tę chwilę i przerywamy ciąg nieprzyjemnych zdarzeń, który już powstał w naszym umyśle.

Kiedyś na studiach psychologii uczyłam się o tym, jak przenosimy emocje na inne osoby. Na zajęciach pokazano rysunek, na którym że szef nakrzyczał na swojego pracownika, potem ten wrócił do domu i nakrzyczał na żonę, żona nakrzyczała na synka, a synek się wyżył na misiu. Tak nieświadomie przenosimy emocje z jednej sytuacji na drugą. Jest bardzo prawdopodobne, że większość kłótni małżeńskich bierze się z naszych różnych napięć, które odczuwamy na bardziej osobistych obszarach, i które wcale nie dotyczą naszego partnera. Kiedy czujemy się niedowartościowani, albo nie idzie nam w pracy, albo jesteśmy niewyspani lub głodni, wtedy łatwo wyładować emocje na osobie najbliższej. Prowadziłam kiedyś trening dla firmy call-center i zauważyłam, że z reguły kiedy intonacja głosu pracownika jest lekceważąca, znudzona, zniecierpliwiona, wtedy klient łatwiej wpada w negatywne emocje i staje się niemiły. Dlatego ważne są te pierwsze sekundy, kiedy zaczynamy rozmowę. Możliwe też, że pierwszy klient nas tak wkurzył, że przy drugim też mamy wrogi ton głosu i okaże się, że rozmowa z drugim klientem też nie była najmilsza i tak już się to ciągnie cały dzień. Wracamy do domu już nieźle naładowani, zmęczeni i zaczyna się kolejne nakręcanie spirali z partnerem.

Człowiek reaguje najpierw na intonację głosu, a potem na słowa. Mamy to w spadku po czasach, kiedy jeszcze porozumiewaliśmy się pół sylabami, żeby po tonie głosu można było rozstrzygnąć, czy coś nam zagraża czy wręcz przeciwnie – sąsiad zaprasza nas na wspólną ucztę. Dlatego jak mąż ma zirytowany głos, żona czuje się zaatakowana lub odrzucona i reaguje na poziomie emocjonalnym. Wtedy on czuje się jeszcze gorzej niż się czuł i teraz to on już ma pretensję do żony, że jeszcze dodatkowo go denerwuje. A ona, która też miała męczący dzień, sama czuje się zaatakowana. W ten sposób mamy często gotową awanturę. Jeżeli to się ciągnie przez kilka lat, ludzie są potem bardzo poranieni, mimo że tak naprawdę obydwoje tego nie chcieli od początku, tylko reagowali.

Jak z tego wybrnąć? Zastanówmy się nad tym, co tak naprawdę zaczęło się od naszego nastroju, a przerodziło się w kłótnię. A następnym razem, zanim otworzysz drzwi domu, weź głęboki oddech i pomyśl o czymś miłym, związanym z osobą, którą zaraz powitasz, wtedy przerwiesz ciąg negatywnych zdarzeń. Podobnie, kiedy coś sprawiło ci przykrość, pobądź z tym chwilę, zanim zaczniesz reagować zgodnie z emocją na osobę, którą masz w tej chwili obok siebie. Weź głęboki oddech albo nawet zapisz to sobie w swoim notatniku i wróć do chwili teraźniejszej.Taki notatnik pozwoli ci zapisywać sobie rzeczy, które są dla ciebie ważne, ale nie chcesz teraz zaprzątać sobie nimi głowy. To są sprawy, do których możesz wrócić z większym spokojem później. Jeżeli bowiem teraz przerzucisz tę sprawę na kogoś innego, to wcale nie poczujesz się lepiej, tylko wpadniesz w kolejną spiralę emocji pomiędzy wami. Jeżeli nawet przed tobą stoi ta osoba, która sprawiła ci przykrość, weź głęboki oddech albo przejdź się na chwilę i dopiero wtedy jej powiedz, jak się poczułeś. Sekretem do tego, aby rozwiązać sprawę jest mówić ze spokojem i opisać swój stan, zamiast od razu atakować drugą osobę.

Atak powoduje reakcję obrony i być może kontratak, a przecież tobie chodzi o porozumienie. Spróbuj wypowiedzieć słowa porozumienia. Zamiast: „Ty zawsze zapominasz o…”, co się kończy często generalizacją w stylu: „Lekceważysz mnie”, powiedz: „Poczułam się smutna, bo poprosiłam cię o kupienie mleka, a nie kupiłeś”. Jak powiesz to ze spokojem, to druga osoba cię pewnie przeprosi, wytłumaczy się przynajmniej i znajdzie rozwiązanie. Większość kłótni toczy się tak naprawdę o drobne sprawy. To intonacja i emocje powodują, że tak silnie reagujemy. Gdybyśmy nagrali te rozmowy neutralnym tonem głosu, byłyby one prawdopodobnie bezsensowne lub śmieszne. Bo jak można tyle rozmawiać o wynoszeniu śmieci czy o nieumytej patelni. Zapominamy często, że drugi człowiek jest z nami dobrowolnie i wcale nie musi wysłuchiwać tych wszystkich niemiłych słów. Warto podchodzić do każdego z szacunkiem i życzliwością, a szczególnie do tych najbliższych, którym najwięcej zawdzięczamy. Z drugiej strony ty też nie musisz znosić efektów czyjegoś złego nastroju. Powiedz po prostu: „Przepraszam, ale trudno jest mi cię teraz wysłuchać, kiedy masz tyle emocji w sobie. Może sobie chwilkę odpoczniemy od siebie i wrócimy do tego później”. Wtedy już nie słuchaj dalszych ataków, tylko odseparuj się na chwilę. Też masz prawo do dobrego nastroju

Jeżeli notorycznie żyjesz w stanie podenerwowania, potrzebujesz znaleźć czas w ciągu dnia, w którym zajmujesz się pielęgnowaniem dobrostanu. Może być to spacer lub pozytywna lektura. Nie gazeta, w której jest za dużo negatywnych wydarzeń, raczej dobra książka, zbiór wierszy lub opowiadań, coś, co cię inspiruje. Ja osobiście lubię kąpiel w wannie lub dobrą herbatę przy ciekawej lekturze, kiedy leżę sobie na kanapie. Być może warto spotkać się z kimś życzliwym albo pójść do kina. Dobrze też działa relaksacja lub sesja jogi, tai chi czy bieganie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze