1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Biuro matrymonialne? – Jeden ze sposobów na dobranie partnera

Biuro matrymonialne? – Jeden ze sposobów na dobranie partnera

fot.123rf
Ludzie przychodzą po związek, nie po miłość – mówi matchmakerka Agata Sybilska.

Co jest najważniejsze przy wyborze lub doborze partnera?

Pary powinny dobierać się przede wszystkim na zasadzie podobieństw i wzajemnej atrakcyjności. Przy trafnym wyborze ważne są: wiek, wykształcenie, standard życia, światopogląd oraz sfera religii/wyznania. To ostatnie kryterium dotyczy nie tylko celebrowania religijnych uroczystości, ale też tego, jak patrzymy na świat, jakie wyznajemy wartości.

Absolutnie fundamentalna sfera to seks i intymność, czyli zapotrzebowanie na przytulanie, kontakt fizyczny (także atrakcyjność fizyczna), temperament seksualny. Seks i intymność to sfery, które cementują związek i nie podlegają negocjacjom. To, moim zdaniem, podstawowy wskaźnik, czy para ma szanse, czy nie.

Jak pani sprawdza, czy partnerzy są dopasowani w sprawach intymnych?

Nasza ankieta zawiera bardzo proste pytanie o stosunek do spraw intymnych. Jest tam skala od „najważniejsza sprawa w związku” do „nie są ważne”. W doborze partnerów staramy się, aby poziom temperamentu i potrzeby w tym zakresie były podobne. Pytanie o sferę intymną ważne jest też w kolejnym etapie doboru, kiedy partnerzy już się ze sobą spotykają, a my „pilotujemy” ich relację. Kiedyś przyszła do biura pięćdziesięcioparoletnia pani, zadbana, niezależna zawodowo, do szczęścia brakowało jej tylko partnera. Wcześniej miała męża, potem była w związku z mężczyzną chorym na depresję, z którym łączyła ją wspólna firma – było to dla niej bardzo traumatyczne doświadczenie. Do biura przyszła szukać mężczyzny na jesień życia. Trudno jej było dobrać partnera, bo wymagania miała wysokie. Ciągle było coś nie tak; a to za niski, za mało wykształcony, nie za mądry. W końcu zaproponowaliśmy jej poznanie doktora filozofii – pana troszkę od niej starszego, ale przy tym niezmiernie spokojnego. Zaczęli się spotykać. Po dwóch tygodniach pani zadzwoniła i miała pretensję, że pan ogląda telewizję przy obiedzie i według niej niezbyt dba o higienę (zmienia bieliznę raz na trzy dni). „Absolutnie nie mogę z nim być” – stwierdziła. Wtedy zapytałam ją, czy był już między nimi seks. Okazało się, że był, świetny. Powiedziałam, żeby nie zawracała sobie głowy drobiazgami. „Z brudnymi skarpetkami pani, jako kobieta, sama musi sobie poradzić”. Dobra relacja fizyczna i psychiczna daje szansę, że ten związek będzie trwały. Pomogłam tej pani oddzielić rzeczy ważne od nieważnych.

Ludzie nie mają problemów z mówieniem o intymności. Kobiety, które przychodzą po nieudanych związkach, opowiadają, że właśnie sfera intymna nie działała, „bo on się nie chciał ze mną kochać”, „przytulał mnie raz na pół roku i to po awanturze, że tego potrzebuję”, „ciągle się izolował, niby był, ale jakiś nieobecny duchem”.

Jaki cel ma pierwsza rozmowa z klientem?

Po pierwsze, zbadanie historii poprzednich związków, bo często wynika z niej, czy i jak trudno będzie znaleźć danej osobie partnera. Osoby, które nigdy nie były w związku, wyraźnie różnią się od tych, które zostały same po rozwodzie, czy tych, które straciły partnera w wyniku śmierci. Dużo rozmawiamy też o oczekiwaniach.

Zdarzają się oczekiwania nierealne?

Wiele osób przychodzi do nas spełniać swoje marzenia czy fantazje. Nie rozwiewam tych marzeń, nawet jeśli czuję, że będzie trudno je spełnić. Ludziom nigdy nie wolno zabierać nadziei, bo ona jest najważniejsza w procesie szukania partnera, ponieważ daje siłę. Natomiast potem staramy się urealniać te oczekiwania. Szukanie partnera to nie jest bułka z masłem, to bardzo poważne i trudne zadanie. Jeśli mieliśmy już kilka spotkań i żaden z kandydatów nie spełnia naszych oczekiwań, to łatwo o załamanie, rezygnację, zniechęcenie: „A może ja się już nie nadaję, może ze mną jest coś nie tak”. Moja teoria jest taka, że każdy dzbanuszek znajdzie swoją przykrywkę. Dla każdego z nas gdzieś jest ten przeznaczony nam partner, to tylko kwestia znalezienia go. Mówi się „małżeństwa aranżowane”, tu nic nie jest aranżowane – tak naprawdę to jest jedynie organizacja tego pierwszego momentu, kiedy oni się spotkają. W chwili, kiedy siądą nad tą kawą w kawiarni, to już dalej życie zadecyduje.

W codziennym życiu nie mamy okazji spotkać tylu potencjalnych osób, ile jest w bazie danych biura matrymonialnego, czy raczej nie potrafimy dobrze wybierać?

Ludzie żyją w pędzie, nie mają wielu okazji do poznawania nowych ludzi. To, co się dzieje na portalach randkowych, to jeden wielki supermarket – codziennie świeża dostawa. Znalezienie partnera w Internecie to jak trafienie miliona w toto lotka – możliwe, ale mało prawdopodobne. Podobno w Stanach do 80 proc. zawieranych małżeństw to małżeństwa ludzi, którzy poznali się za pośrednictwem matchmakerów.

A co z nieumiejętnością dokonania właściwego wyboru?

Przede wszystkim ludzie nie znają samych siebie, w ankiecie nie umieją określić swoich zainteresowań, charakteru, nie potrafią napisać, jakie jest ich motto życiowe. Po drugie, mają duże oczekiwania w stosunku do potencjalnego partnera i niewielkie wobec siebie. Kiedy pytam: „A co ty dasz partnerowi?”, nie mówią nic albo: „siebie”. Niekiedy deklarują, że nie potrzebują partnera, związku – tylko kogoś, z kim można by pójść do kina i na spacer. Czasami myślę, że może powinnam mieć wypożyczalnię „garniturów z wsadem”. Nie można zachować swojego dotychczasowego życia: luzu, swobody, tego, co chcemy, będąc w związku na poważnie. Związek wpływa na nas, zajmuje nam czas, rodzi pewne obowiązki, zależności.

Czy dzięki pani pośrednictwu ludzie znajdują miłość?

Tak. Ludzie są coraz bardziej świadomi, do biura przychodzą po związek, a nie po miłość. W życiu jest tak, że najpierw się zakochujemy, a potem tworzymy relację, w związku aranżowanym jest odwrotnie – najpierw próbujemy stworzyć związek po to, by tej miłości dać szansę, dać pole do narodzenia się. Wiele naszych klientek to kobiety, które zawiodły się na miłości, są ofiarami tzw. przechodzonych związków, czyli takich, w których dziewczyna w wieku lat 30 poznaje chłopaka, przez 10, 12 lat czeka grzecznie, aż on się zdeklaruje, a potem on ją zostawia.

Moim zdaniem mężczyzna powinien się od półtora roku do dwóch lat zadeklarować. Jeśli tego nie zrobi, związek przestaje się rozwijać. W Polsce samotność to problem społeczny na miarę alkoholizmu czy narkomanii. Nasze biuro stoi otwarte dla każdego, kto szuka poważnego związku i ma dość wieczorów w pojedynkę oraz pustego gniazda.

Agata Sybilska: kierowniczka Biura Matrymonialnego OSTOYA

Artykuł pochodzi z wydania specjalnego miesięcznika „SENS” – „Sens o miłości”.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze