1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Seksualność kobiet – teraźniejszość kontra średniowiecze. Rosalie Gilbert: „Przez ostatnie tysiąc lat niewiele się zmieniło”

W średniowieczu wiele obrazów miało zilustrować grzeszność i pożądliwość kobiet. Były w końcu potomkiniami kusicielki Ewy, która doprowadziła do wygnania z rajskiego ogrodu. (Fot. iStock)
Wielu osobom wydaje się, że erotyczne zabawki są nowością naszych czasów. Nic podobnego – przekonuje australijska autorka Rosalie Gilbert. Niestety, w postrzeganiu kobiecej seksualność niewiele zmieniło się przez ostatnie tysiąc lat.

Co średniowieczne kobiety pomyślałyby o naszym życiu, gdyby dysponowały wehikułem czasu?
Wszystko zależałoby od kobiety. Ta ze wsi byłaby prawdopodobnie podekscytowana tym, że nie musi mieć męża i może sama decydować o sobie. Mogłaby mieć partnera, a nie być mężatką, mogłaby mieć dzieci, a nie być w związku. Byłaby absolutnie zdumiona, że takie rzeczy są w ogóle możliwe. Z kolei bogatsza dama patrzyłaby na celebrytki i aktorki myśląc: „wow, to coś dla mnie”.

A czy coś je z nami łączy?
Ich los, podobnie jak nasz, bardzo zależał od tego, gdzie się urodziły. Jeśli pochodziły z biedniejszej rodziny ze wsi, nie miały świadomości, na jak wiele rzeczy mogłyby sobie pozwolić. Jako kobiety znały swoje miejsce w hierarchii społecznej: były przede wszystkim żonami, wykonywały należną im pracę w domu, wychowywały dzieci. Tak wyglądało prawie całe ich życie. Lepiej urodzone kobiety miały przed sobą nieco więcej możliwości: mogły wyjść za mąż albo pójść do klasztoru, uczestniczyć w dworskich intrygach, przeżywać romanse. Podobnie jest dzisiaj, choć oczywiście zmieniła się skala tego, co możemy. Kobiety z ubogich pod względem społeczno-ekonomicznym środowisk nie mają zbyt wielu opcji. Jednak gdy idą na studia, otwierają się przed nimi możliwości wyboru kariery zawodowej. Nie muszą już tylko zajmować się domem. Pod tym względem jesteśmy więc do siebie podobne.

Kobiety w tamtych czasach nie miały zbyt dużo do powiedzenia, jeśli chodzi o sam wybór męża…
A jednak jakoś sobie radziły! Podobnie jak zdarzały się romanse, ucieczki od mężów, ciąże pozamałżeńskie. A co do ślubów, to było np. mnóstwo przypadków porwań kobiet i zmuszenia ich do poślubienia swojego porywacza. Brzmi okropnie, jeśli jednak spojrzymy na to bliżej, odkryjemy, że wiele takich uprowadzeń było aranżowanych przez dwoje ludzi, którzy po prostu chcieli się pobrać. „Cóż, to bardzo niefortunne, zostałam zgwałcona przez mężczyznę, gdy wracałam z targu i teraz muszę z nim wziąć ślub” – tak z pewnością mówiło wiele średniowiecznych panien. Owszem, to forma manipulacji, ale czy wiele kobiet nie zachowuje się w ten sposób również dzisiaj? Różnica jest taka, że jeżeli chcesz być singielką mieszkającą z kotem, jak ja, możesz nią być i nikt tego nie monitoruje. Możesz uprawiać seks z kimkolwiek i kiedykolwiek ci się podoba.

A jakie jest największe nieporozumienie dotyczące seksualnych zwyczajów w średniowieczu?
Że były bardzo pruderyjne. Wielu osobom wydaje się, że rzeczy, które dziś uważamy za interesujące, np. erotyczne zabawki, są nowością naszych czasów. To nieprawda. Średniowieczne kobiety również z nich korzystały. Burchard z Wormacji, biskup i prawnik w XI wieku spisał rejestr pytań pokutnych, w tym 194 pytania dotyczące sfery seksualnej, wśród których jest takie: „czy zrobiłaś jak niektóre kobiety, gdy wytwarzają lub wyszukują urządzenie na kształt męskiego członka o rozmiarze dopasowanym do upodobań i przymocowawszy je w okolicy swoich genitaliów, cudzołożą z innymi kobietami lub używają podobnego instrumentu z samą sobą?”. Nawet w sztuce średniowiecznej pojawiają się wibratory.

W średniowieczu istniała pornografia?
Jak najbardziej! Jedna z moich ulubionych rycin przedstawia zakonnice zrywające penisy z drzewa. Wiele obrazów miało zilustrować grzeszność i pożądliwość kobiet – były w końcu potomkiniami kusicielki Ewy, która doprowadziła do wygnania z rajskiego ogrodu. Wierzono, że natura mężczyzn jest chłodna i wilgotna, podczas gdy kobiet gorąca i sucha – „uspokoić” je mogło męskie nasienie. Kobiety go pragnęły, zatem były bardziej pożądliwe od mężczyzn, a skoro nie miały dostępu do mężczyzny – jak w przypadku wspomnianej ryciny – to zrywały penisy z drzewa…. W tym samym tekście znajdują się też obrazy pozycji seksualnych, których nie powinieneś przyjmować. Wszystko według zamysłu: zobacz, czego nie wolno ci robić.

Skoro uważano, że tylko współżycie z mężczyzną mogło przynieść kobietom uspokojenie, to co radzono, by do tego doprowadzić?
Choćby podać mężczyźnie odpowiednie jedzenie. Tak jak my w kategoriach afrodyzjaków myślimy o ostrygach, szampanie i truskawkach, tak średniowieczni kochankowie wybierali pory czy cebulę, wierząc, że rozgrzewają krew i wzniecają pożądanie. Niektóre miłosne dania dziś nie uchodziłyby za specjalnie seksowne, jak np. udka z kurczaka.

Średniowieczne kobiety wierzyły też, że wygląd pożywienia wpływa na pożądanie. Wszystko, co przypominało narządy płciowe, mogło służyć wznieceniu seksualnego żaru. Na stołach często gościły więc jadalne kasztany, które przypominały trochę małe jądra. Uznawano, że warto je jeść, żeby poprawić jakość i ilość spermy. Nadprodukcja spermy wpływała na poczucie bycia seksownym.

A co w wyglądzie zewnętrznym kobiet uchodziło za zmysłowe?
Usuwanie włosów z ciała. Jeśli uchodziłaś za dobrze wychowaną damę, musiałaś mieć idealnie gładkie ciało. Jak widać depilacja nie jest wcale wymysłem naszych czasów. Poza tym gdy w planach miałaś gorącą noc z mężem, powinnaś pomyśleć nie o seksownej bieliźnie, a… nakryciu głowy. Włosy musiały być zakryte kapeluszem, czepkiem czy chustką.

Wrócę jeszcze do tego przekonania, że kobiety to istoty grzeszne. Czy prostytutki cieszyły się zatem jakąś szczególną opinią?
Jak wiele osób myślałam, że prostytutką zostawało się w średniowieczu tylko wtedy, gdy nie było innego wyboru albo pod przymusem. Szalenie zaskoczyło mnie to, jak było naprawdę, bo owszem, zdarzało się, że kobietę zmuszała do prostytucji własna matka, co jest oczywiście straszne, ale były też kobiety, które szły do burdelu jak do pracy, a po kilku godzinach wracały do domu. I była to praca bardzo dobrze uregulowana! Prostytutki miały pensje, cech, monitorowano ich warunki pracy oraz zdrowie. Wiele z nich mogło interweniować prawnie, jeśli nie zostały dobrze potraktowane. Prawo mogło też narzucać określone elementy wyglądu, np. srebrny guzik przy ubraniu. Zasady zmieniały się wraz z czasami oraz krajami, co bywało kłopotliwe. W jednym państwie mogłaś uchodzić za nobliwą damę, w innym twój strój jasno sugerował, że jesteś ladacznicą.

Co było dla kobiet w tamtych czasach największym obciążeniem dotyczącym seksu?
Niechciany seks. Gwałty były na porządku dziennym. Sporo kobiet podróżowało, ale już samo wyjście na targ było sporym ryzykiem. Nawet własny dom nie gwarantował bezpieczeństwa, bo jeśli gwałciciel włamywał się do domu kobiety, to sąd taką sprawę oddalał, bo mąż, śpiący w pokoju obok, nie zrobił nic, żeby gwałtowi zapobiec, nie zgłosił sprzeciwu...

Żeby jednak oddać sprawiedliwość, przywołajmy zapisy, które potwierdzają, że kobiety także wykorzystywały mężczyzn i zmuszały ich do robienia rzeczy, na które nie mieli ochoty. Idea wyrażonej zgody w średniowieczu nie istniała.

Co byłoby najtrudniejsze z perspektywy współczesnej kobiety?
Największym nieszczęściem byłoby trafienie na złego męża. A tacy stanowili większość. Tylko niektórym kobietom trafiał się mąż na tyle miły, by pozwolić im na więcej samodzielności. Odkrycie, że znajdujemy się w sytuacji przemocy domowej i nic z tym nie możemy zrobić, byłoby dla nas wielką traumą. Owszem, w średniowieczu odbywały się sprawy sądowe, ale wiele kobiet nie wiedziało, że może podać męża do sądu. Nie miały na to pieniędzy ani świadków.

Wielu silnym, niezależnym kobietom trudno by było wrócić do społeczeństwa, w którym muszą polegać na mężczyznach, ponieważ nie mają wyboru.

Czy historia średniowiecznych kobiet ma na nas nadal wpływ?
O tak, olbrzymi. Dochodzą do mnie głosy, że wiele czytelniczek widzi w losach tamtych kobiet siebie. Wydaje się, że od czasów średniowiecza przerobiłyśmy i wywalczyłyśmy sobie tak wiele, wystarczy jednak włączyć telewizor, by przekonać się, w jak wielu regionach świata wciąż panuje średniowiecze.

Jakiś czas temu napisał do mnie mężczyzna z Polski, bardzo nieszczęśliwy, że nie znam swojego miejsca jako kobiety. Jego zdaniem kobiety są dobre tylko do jednego i tym powinny się zajmować. Zamieściłam jego list na swoim Facebooku wraz z serdecznymi pozdrowieniami. Najbardziej przeraziły mnie jednak komentarze, także kobiet, choćby takie, że to mężczyzna powinien być liderem, podejmować decyzje dotyczące ich ciała.

Rosalie Gilbert, pasjonatka historii życia codziennego, archeologii i sytuacji kobiet w średniowieczu, zwłaszcza w Anglii, skąd pochodzi jej rodzina. Mieszka w Australii, prowadzi wykłady w muzeach, na uniwersytetach, rosaliegilbert.com.

Polecamy książkę: „Tajemne życie seksualne kobiet w średniowieczu”, Rosalie Gilbert, wyd. Rebis

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze