1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Od lat nie uprawiamy seksu. Czy to czas na seksuologa?

„Nie da się pracować nad seksem, nie pochylając się nad innymi elementami życia pary” – mówi seksuolog Michał Sawicki. (Fot. Maria Korneeva/Getty Images)
„Nie da się pracować nad seksem, nie pochylając się nad innymi elementami życia pary” – mówi seksuolog Michał Sawicki. (Fot. Maria Korneeva/Getty Images)
Marzy mi się, by pary przychodziły do terapeuty profilaktycznie, gdy jeszcze nic się nie dzieje, albo nawet zanim jeszcze wejdą w związek. Bez czekania na kryzys, ale z przygotowaniem do niego – mówi terapeuta par, seksuolog Michał Sawicki.

Gdy przeżywamy w parze problemy związane ze sferą seksualności i chcemy sobie pomóc, to lepiej będzie wybrać się do psychoterapeuty czy do seksuologa?
U nas w Polsce jest to trochę skomplikowane. Po pierwsze, nie mamy odpowiedniej ustawy regulującej te kwestie, a po drugie, nadal nie wszyscy wiedzą, czym zajmuje się seksuolog. Mamy coraz mniejszy problem, by pójść do psychoterapeuty, zwłaszcza w większych ośrodkach miejskich, jeśli jednak chodzi o sferę seksualności, takiej śmiałości w nas jeszcze nie ma.

Kim jest więc seksuolog?
W Polsce seksuologiem może zostać osoba po studiach seksuologicznych, medycznych, pedagogicznych albo generalnie społecznych. Nie każdy seksuolog będzie więc w stanie pomóc w takim samym zakresie. Co innego lekarz seksuolog, który może zrobić badanie fizykalne, zlecić badania hormonów, przepisać leczenie farmakologiczne. Pozostali seksuolodzy zajmują się bardziej psychoterapią seksuologiczną. Większość z tych, których znam, jest również po szkole psychoterapeutycznej. Kwestia wyboru odpowiedniej osoby nie musi nam aż tak bardzo spędzać snu z powiek. Specjalista już na podstawie pierwszego wywiadu będzie wiedział, czy nie przekierować nas do kogoś innego. Jedyne ryzyko to koszt dodatkowej sesji.

Czy terapia seksuologiczna jest krótsza od „zwykłej” psychoterapii?
Bardzo różnie, wszystko zależy od przypadku. Bywa, że pokrywa się ona z psychoterapią. Terapeuci po seksuologii mniej boją się poruszać tematy seksualności, które zawsze pojawiają się przy okazji terapii par. Już na pierwszej sesji rozmawia się o bliskości, wzajemnym pożądaniu i oddziaływaniu na siebie. To elementy niezbędne do zrozumienia mechanizmu działania danej pary. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że każda terapia pary zawiera w sobie jakiś element terapii seksuologicznej.

Co więc ma zrobić para, która od lat nie uprawia seksu? Wyobrażam sobie, że seksuolog będzie się zajmował wycinkiem seksu w tej relacji, a psychoterapeuta – wszystkim dookoła.
I tak, i nie. Lekarz seksuolog pewnie rzeczywiście skupi się na aspekcie seksualnym, fizjologicznym lub somatycznym. Z kolei psychoterapeuta seksuolog musi w takiej sytuacji poruszyć elementy bycia razem, czyli na przykład kłótni i konfliktu, bo sfera seksualności jest wypadkową tego, co dzieje się w związku. Nie da się pracować nad seksem, nie pochylając się nad innymi elementami życia pary. Najlepiej, by para wybrała psychoterapeutę, który jest jednocześnie seksuologiem.

Czy seksuolog jest w stanie pomóc wskrzesić pożądanie w związku?
Tak, to możliwe, choć pomóc może zarówno psycho­terapeuta, jak i seksuolog. Wiele tutaj zależy od motywacji obu stron w parze. Często zdarza się bowiem, że jedna z nich sabotuje cały proces, uważa, że skoro już jest na terapii, to wystarczy, i nie chce pracować. Z takim podejściem nie da się niczego odbudować.

Jakich technik, które budują pożądanie, uczą się na terapii pary?
Oswajania z bliskością i nagością. Rozmowy. Nawet nie o seksie, ale o samej przyjemności. Odkrywania sfer erogennych, sprawdzania, co sprawia nam przyjemność. Oczywiście to wszystko dzieje się w bezpiecznych, domowych warunkach, a potem w gabinecie omawiamy wrażenia. I wcale nie chodzi o to, by ćwiczenie wyszło. Jeśli nie wyjdzie, możemy się zastanowić dlaczego. To świetny materiał do dalszej pracy.

Miałem kiedyś w terapii parę, która przez dłuższy czas nie uprawiała seksu. Rozwiązanie okazało się proste – mieli w sypialni lustro i jedna z osób czuła się niekomfortowo, gdy widziała w nim swoje ciało. Wystarczyło je wynieść, a potem popracować nad poczuciem wartości tej osoby, by dostrzec zmiany.

A co jeśli pojawia się problem z erekcją? Czy jesteśmy w stanie sami stwierdzić, bez wizyty u specjalisty, czy to kondycja medyczna, czy raczej uwarunkowana czynnikami psychologicznymi?
Do zdiagnozowania potrzebne jest badanie w postaci dokładnego wywiadu. Nie chciałbym jednak podawać konkretnych pytań, żeby nie wyszedł nam z tego wywiadu „doktor Google”. Nieważne, czy trafimy do terapeuty, czy do lekarza, istotne, by była to osoba ze specjalizacją z seksuologii. Nawet jeśli oznacza to dodatkową konsultację, lepiej to dobrze zdiagnozować, by nie prowadzić działań w ciemno.

Co ciekawe, w przypadku osoby z problemem seksuologicznym, która pozostaje w relacji, zwykle zachęcamy do terapii tej pary. Nie jest to bowiem problem tylko jednej osoby, bo nawet jeśli to jedna z nich ma widoczną dysfunkcję, na przykład właśnie zaburzenia erekcji, to druga na to jakoś reaguje. Jej reakcja albo będzie lecząca i wspierająca, albo wprost przeciwnie – może jeszcze bardziej pogłębiać dysfunkcję. Warto przyjrzeć się, co dzieje się w tym układzie.

A czy to prawda, że brak orgazmu również można leczyć farmakologicznie?
Tak. Ale można też wesprzeć się psychoterapią, jeśli jest spowodowany oporem, lękiem, niepewnością, wstydem. U kobiet orgazm bardzo często zależy od spięcia mięśni dna miednicy. Dobrze sprawdza się wtedy fizjoterapia uroginekologiczna.

A co jeśli seks staje się w związku formą regulowania emocji? Czy to coś złego?
W psychiatrii i psychologii coraz bardziej mamy takie podejście, że dopóki dane osoby czują się dobrze ze swoim zachowaniem i nikogo nie krzywdzą, to nic nam do tego. Regulowanie emocji przez seks może się więc zdarzać. Powiem więcej – seks reguluje emocje. I większość z nas różne potrzeby sobie tym seksem załatwia.

Problemem są za to kompulsywne zachowania seksualne. Jeśli zauważamy, że seks wpływa na codzienne zachowania, zaniedbujemy przez niego pracę, związek, dochodzi do uszkodzeń ciała i do infekcji, to wtedy faktycznie możemy mówić, że to obszar do pracy terapeutycznej.

A czy zdrada również jest tematem dla seksuologa?
Dla psychoterapeuty – ale dobrze, jeśli ma specjalizację z seksuologii. Właśnie po to, by poczuć się pewniej w trakcie rozmowy o seksie, móc rozmawiać o nim w sposób niewulgarny, omówić, do czego doszło. Warto przy tym podkreślić, że nie zawsze życie seksualne jest przyczyną zdrady. Bardzo rzadko wynika ona z tego, że partnerka czy partner są dla nas nieatrakcyjni. Dużo częściej chodzi o kwestie związane z relacją.

Pracując nad relacją, możemy zapobiec zdradzie?
Rozmawiamy tu o relacjach, w których dana sytuacja trwa już wiele lat, a terapia jest ostatnią deską ratunku. Marzy mi się, by pary przychodziły do terapeuty profilaktycznie, gdy jeszcze nic się nie dzieje, albo w ogóle – zanim jeszcze wejdą w związek. Bez czekania na kryzys, za to z intencją, by się do niego przygotować. Tak jak z każdą inną rzeczą. Jeśli chcę prowadzić samochód, idę na kurs i zdaję egzamin, a nie jeżdżę i czekam, aż będę miał wypadek.

Czego możemy się nauczyć na takiej profilaktycznej terapii?
Możemy sprawdzić, jakie mamy stereotypy i przekonania na temat seksu, ciała, roli w relacji. Nie będziemy wówczas wchodzić w związek jako mężczyzna z przekonaniem, że zawsze muszę dawać radę, a erekcja jest wyznacznikiem mojej męskości. A jako kobieta – że jeśli mój partner nie chce ze mną drugi tydzień uprawiać seksu, oznacza to, że jestem nieatrakcyjna. Na terapii uświadomimy sobie, że będą kryzysy. Że będą mi się podobać inne osoby i jak sobie z tym radzić. Popracujemy nad komunikacją, wyrażaniem swoich potrzeb, tego co mi się w seksie podoba, a co nie podoba.

Jak często problemy w sferze seksualnej mogą być wskazaniem do wizyty u lekarza?
Często to, co dzieje się w sferze zdrowia seksualnego, pokazuje, że coś niedobrego dzieje się w całym organizmie. Wiele chorób daje najpierw objawy w zdrowiu seksualnym. Problemy z erekcją pojawiają się przy zaburzeniach krążenia czy cukrzycy. Podobnie problemy z orgazmem czy spadek libido. Warto mówić o nich lekarzowi – także pierwszego kontaktu – bo mogą mieć one znaczenie dla właściwej diagnozy. Przy depresji libido spada. Przy zaburzeniach maniakalnych może znacząco rosnąć. Przy zaburzeniach lękowych pojawiają się problemy w relacji. Wszystkie te elementy są ze sobą połączone.

Przychodzi mi do głowy historia pary, w której mężczyzna miał problem z erekcją. Po roku okazało się, że zaciągnął olbrzymie długi i nękają go komornicy.
Ta sytuacja pokazuje, jak często objaw typowo seksualny ma nieseksualne przyczyny. Tej parze na pewno przydałaby się psychoterapia, by popracować nad wzajemnym zaufaniem i szczerą komunikacją. Bywa jednak, że zaburzenia erekcji są objawem czysto biologicznym.

Dużo osób pewnie wstydzi się o tym mówić.
Tak, nawet jeśli dbamy o zdrowie somatyczne czy psychiczne, to niespecjalnie poruszamy tematy zdrowia seksualnego u lekarza. A nawet niektóre leki mogą mieć negatywny wpływ na tę sferę. Leki psychotropowe, na nadciśnienie czy hormony mogą mieć wpływ na jakość naszego życia seksualnego. I byłoby dobrze, gdyby lekarz o to pytał i w razie potrzeby zmieniał lek. Bo zdrowie seksualne to po prostu element zdrowia i dobrze byłoby w ten sposób nim myśleć.

Michał Sawicki, psycholog, seksuolog, terapeuta par, promotor zdrowia seksualnego

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze