1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Jak młodzi ludzie postrzegają seks? Rozmowa z psychoterapeutą Dominikiem Haakiem

Dominik Haak (Fot. materiały prasowe)
Dominik Haak (Fot. materiały prasowe)
Czy dzisiejsi młodzi dorośli rzadziej doświadczają fizycznej bliskości niż pokolenie ich rodziców w tym samym wieku? Jak ich uczyć, że w relacjach liczą się nie tylko własne oczekiwania? Na czym polega ryzyko dla zdrowej seksualności związane z nowymi technologiami? Na pytania odpowiada seksuolog i psychoterapeuta Dominik Haak.

Badania pokazują, że młodzi ludzie uprawiają dziś mniej seksu niż ich rodzice. Na przestrzeni jednego pokolenia doszło do zmiany i dziś większość nastolatków nie ma za sobą doświadczeń seksualnych. Gdzie upatruje pan przyczyn takiego stanu rzeczy?
Obecnie bardzo rozluźniły się kontakty międzyludzkie. Młodzi ludzie są wyobcowani, nie mają relacji, które oparte są na kontakcie fizycznym, wzajemnym zaufaniu, intymności i zaangażowaniu. Z jednej strony Internet spowodował, że ci, którzy wcześniej nie mogli poznać potencjalnego partnera czy partnerki, jak osoby z niepełnosprawnościami, społeczność LGBT+ czy ci, którzy mają nieczęsto spotykane preferencje seksualne mogą się wzajemnie odnaleźć. Z drugiej, jest on pewną pułapką. Zasięg Internetu sprawia, że wiele osób – a szczególnie młodych mężczyzn – zaspokaja swoje potrzeby seksualne jedynie za pomocą pornografii, czatów erotycznych czy sekskamerek. Masturbacja przy pornografii daje natychmiastowy wyrzut dopaminy, bez zbyt dużego wysiłku. Nie trzeba randkować, nikogo uwodzić. Jest jak zjedzenie czekolady, natychmiast zaspokaja, ale nie ma wartości odżywczych.

Nie warto zatem oglądać pornografii?
Warto, ponieważ poszerza nasze horyzonty, pozwala odkryć nowe preferencje seksualne. Natomiast problematyczne staje się to w nadmiernej ilości, a zwłaszcza kiedy zastępuje realną bliskość. Problemem jest też ciągłe obniżanie się wieku inicjacji z pornografią. Młode osoby, których pierwsze zetknięcie z tematem seksu odbywa się poprzez pornografię, będą miały podejście uwarunkowane właśnie pod jej kątem, czyli konkretnego wyglądu osób, szybkości, trwałości i efektów tego seksu.

Wiemy, że realny stosunek seksualny jest dużo bardziej satysfakcjonujący niż oglądanie pornografii. Dlaczego więc młodzi mężczyźni po nią sięgają?
Często obawiają się odrzucenia ze strony kobiet. Mają poczucie, że nie sprostają ich wymaganiom. Jak pisze Philip Zimbardo w książce „Gdzie ci mężczyźni?”, różnice genderowe wyglądają obecnie tak, że to kobiety – dzięki emancypacji – zyskały paradoksalnie lepszą pozycję społeczną, są lepiej wyedukowane, mają większą wiedzę i inteligencję emocjonalną. Śmielej mówią zatem o swoich potrzebach, o tym czego oczekują od seksu. A wielu mężczyzn to onieśmiela.

W Stanach Zjednoczonych mówi się o pokoleniu „inceli” (involuntary celibacy, involuntary celibate; ang. mimowoliny celibat – red.) zakompleksionych mężczyzn, którzy siedzą w domu, grają w gry komputerowe, oglądają pornografię i w ogóle nie realizują się społecznie. Tę grupę widać też w polskim społeczeństwie. Wielu młodych mężczyzn, szczególnie tych kolokwialnie mówiąc: „zacofanych”, nie znajduje w sobie odwagi i otwartości do budowania relacji z wielkomiejskimi kobietami. Uciekają więc w świat Internetu, a ich kompleksy tylko się powiększają, bo – na przykład – oglądają pornografię, gdzie występują mężczyźni z bardzo dużymi członkami. Ich wewnętrzny świat staje się więc jeszcze bardziej opresyjny i tym trudniej jest potem zacząć im budować prawdziwe relacje.

Czyli młodzi mężczyźni boją się wygórowanych oczekiwań ze strony kobiet?
Badania pokazują, że mężczyźnie rzeczywiście nie jest tak prosto doprowadzić do orgazmu kobietę. Statystyki mówią, że orgazmy najczęściej mają lesbijki, na drugim miejscu kobiety biseksualne, a dopiero na trzecim – kobiety heteroseksualne. Ale przecież można cieszyć się seksem pomimo braku tego orgazmu i stopniowo uczyć się nawzajem swoich ciał! Jednak poczucie, że nie będą w stanie zaspokoić swojej partnerki, jest dziś bardzo częste wśród mężczyzn, i mamy do czynienia ze zjawiskiem, które po angielsku określa się jako performance anxiety. Chodzi o obawę przed tym, jak wypadną podczas seksu.

Bardzo często zgłaszają się do mnie dwudziestoparoletni mężczyźni z problemami zaburzeń erekcji, zaburzeń wytrysku albo w ogóle brakiem ochoty na seks. I mimo że młodość wydaje się najlepszym okresem do tego, żeby się realizować seksualnie, fakty są takie, że młodzi ludzie rzadziej podejmują kontakty seksualne, a wręcz się z nich wycofują.

Jak brak seksu wpływa na rozwój młodych ludzi?
Dla osoby, która odczuwa potrzeby seksualne, brak seksu będzie bardzo frustrujący. Może powodować napięcia czy nerwowość, których przyczyna bywa przez tę osobę nieuświadomiona. Seks jest również potrzebny dla funkcjonowania anatomicznego, to znaczy – chociażby dla prostaty u mężczyzny jest szalenie istotne, żeby jednak co jakiś czas dochodziło do wytrysku.

Pamiętajmy jednak, że istnieją też osoby aseksualne, dla których brak pociągu seksualnego jest normalnym stanem. Ta orientacja seksualna – w świetle dzisiejszej nauki – nie jest już uznawana za zaburzenie.

O co młodzi ludzie pytają seksuologa?
Oni o lata świetlne wyprzedzają swoich rodziców, opiekunów czy nauczycieli w zakresie wiedzy na temat seksu. Pytają głównie o zagadnienia dotyczące orientacji seksualnej, preferencji seksualnych, transpłciowości.

Czy w związku z coraz większą seksualizacją naszego życia seks nie stał się dla młodych osób bytem odłączonym od uczuć, miłości?
Młodzi ludzie mają trudność ze zintegrowaniem dwóch aspektów miłości: czułego i agresywnego. Zakładamy, że zdrowa osoba potrafi być jednocześnie w czułej relacji, która zawiera intymność i zaangażowanie, ale również mieć w sobie aspekt agresywny. I przez agresję nie rozumiemy tutaj przemocy, tylko potencję – realizowanie swojej namiętnej strony.

O ile w okresie dojrzewania te dwie części mają prawo być jeszcze ze sobą niezintegrowane, u dorosłych osób jest to duża trudność, która prowadzi do tego, że powstają relacje, gdzie oba te aspekty realizowane są z innymi osobami.

Jak integrować w sobie te dwie części?
Najpierw trzeba zbudować dobrą relację z samym czy samą sobą. Chodzi o autentyczność w tym, kim się jest: szczerość i otwartość na siebie, świadomość własnych potrzeb, granic. Ale też akceptację tego, że mogę mieć różne trudności czy problemy, że nie zawsze muszę mieć ochotę na seks – w zdrowej seksualności nie chodzi przecież o liczbę stosunków, tylko o satysfakcję i robienie tego wtedy, kiedy się chce.

Czy lęk przed fizycznym zbliżeniem sprawia, że gdy już do niego dojdzie, to seks z drugą osobą przybiera strukturę masturbacyjną, tzn. chodzi w nim wyłącznie o własną przyjemność?
Wiele osób tak do tego podchodzi. To narcystyczna skłonność – a współczesne społeczeństwo jest bardzo narcystyczne. Prowadzi to do brania bez dawania, traktowania innych przedmiotowo, traktowania partnerów czy partnerek jako trofeów, czyli zamknięcia się w sobie i traktowania siebie jako centrum świata – świata, który ma nas zaspokajać.

Co mogłoby pomóc w tym, aby wycofywać ten narcystyczny aspekt życia erotycznego?
Edukacja seksualna wprowadzona od jak najmłodszych lat, która oparta będzie na zrozumieniu swojej seksualności i seksualności innych ludzi, akceptacji różnic, wyrażanie świadomej zgody na seks, wyrażanie odmowy i akceptacji odmowy.

Kluczem do rozwiązania trudności z dystansem między ludźmi, z zamykaniem się na siebie, będzie zawsze relacja. Dlatego pomocna będzie też psychoterapia, która w swoim założeniu pomaga zbudować relację z samym sobą.

Jak często w młodych parach występuje „dawkowanie” seksu? I jak reagować na nieustanne odmawianie zbliżeń?
Takie koluzje partnerskie są bardzo powszechne. Czasami ten, kto ma słabszą pozycję w związku, może przejmować kontrolę nad swoim partnerem lub partnerką poprzez limitowanie seksu. A osoby narcystyczne mogą przez takie zachowania nieświadomie karać drugą osobę, co przyjmuje formę kontroli czy dominacji w związku. Odpowiedzią na takie zachowania jest psychoterapia, która wspólnie pozwala ustalić kontrakt dotyczący współżycia.

Czy nowe technologie oraz przenoszenie się seksu do wirtualnej rzeczywistości są zagrożeniem dla fizycznej bliskości?
Oczywiście, że to niesie pewne niebezpieczeństwo dla naszego rozwoju psychoseksualnego, gdyż oddala od społeczeństwa i prawdziwych ludzi. Znane z Korei Południowej czy Japonii zjawiska, jak cyberseksualność, wynikają z indywidualizacji i cyfryzacji tamtejszych społeczeństw, gdzie zapracowani ludzie nie są w stanie budować realnych, bliskich relacji. To wiąże się z postępem cywilizacyjnym, dlatego dotrą one w dużo szerszym stopniu także i do nas.

Zaadaptowanie zjawisk jak cyberseks, czyli aktywność seksualna, która odbywa się między osobami na odległość, przy użyciu telekomunikacji czy digiseksualność – czyli pociąg seksualny do robotów – zrozumienie i próba włączenia ich do kultury seksualnej będą największymi wyzwaniami seksuologii na najbliższe lata.

Dominik Haak, psycholog, seksuolog i psychoterapeuta. Właściciel Centrum Terapii HAAK w Poznaniu – kliniki specjalizującej się w zdrowiu psychicznym i seksualnym osób LGBTQ+. Wykładowca akademicki i propagator pozytywnej seksualności.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze