1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Dieta i emocje – dlaczego nasz nastrój wpływa na to, co i jak jemy?

Wartościowe, urozmaicone i regularne posiłki, odpowiednio dużo witamin i minerałów, przeciwutleniaczy, zdrowych tłuszczów, wody i błonnika oraz zdrowych bakterii w diecie wpłyną na nasze samopoczucie w sposób odczuwalny. (Fot. iStock)
O naszym samopoczuciu decyduje wiele czynników. Choćby stres. Możemy próbować sobie z nimi radzić, ale nie zawsze damy radę go wyeliminować. Jednak warto mieć świadomość problemu, by sobie pomóc. Na tyle, na ile się da.

Możemy skupić się na aspektach codzienności, dzięki którym nasze samopoczucie będzie stale dobre. To między innymi: rytm dobowy, dobre relacje i ludzie, którymi się otaczamy, aktywność fizyczna oraz dieta. Wartościowe, urozmaicone i regularne posiłki, odpowiednio dużo witamin i minerałów, przeciwutleniaczy, zdrowych tłuszczów, wody i błonnika oraz zdrowych bakterii w diecie wpłyną na nasze samopoczucie w sposób odczuwalny. Mówi się, że jelita to drugi mózg. To w nich produkowane są hormony i neuroprzekaźniki odpowiadające za dobry nastrój. Dostarczając organizmowi potrzebnych mu składników, ograniczamy prawdopodobieństwo zachorowania na depresję czy demencję, a dobre nawyki utrzymują ciało i ducha w harmonii.

Ale można do tego podejść także od drugiej strony. Nasze samopoczucie wpływa na to, co i jak jemy. Mamy erę powszechnej dostępności jedzenia – co niekiedy okazuje się zgubne. Nie znamy poczucia głodu, kieruje nami apetyt, który niekiedy związany jest wyłącznie z zaspokajaniem potrzeb psychologicznych.

Zacznę najlżej – brak snu potęguje apetyt na słodycze. Pisałam tu już, że jako jedyny gatunek pozbawiamy się snu. Szczególnie źle wpływa to na apetyt pań – sen poniżej siedmiu godzin na dobę powoduje, że ciągnie nas do słodkiego. A zwiększona ilość cukru w diecie negatywnie oddziałuje też na jakość snu – i wpadamy w błędne koło.

Od najwcześniejszych lat jedzenie łączy się z poczuciem bliskości i bezpieczeństwa (mama karmiąca piersią dziecko zaspokaja jego potrzeby i daje mu poczucie zaopiekowania). Im więcej takich mechanizmów i relacji wytworzymy (po szczepieniu lizak dla dzielnego pacjenta, lody za czerwony pasek, wizyta w barze fast food jako dopełnienie rodzinnego dnia), tym więcej pułapek czyha na dorosłego człowieka.

Gdy nam smutno, źle, kiedy czujemy się samotni, koimy te emocje, sięgając po ulubione jedzenie. Warto wyłapywać takie stany, zastanawiać się, dlaczego ostatnio jem więcej przetworzonej żywności, częściej sięgam po lody lub do owoców dodaję bitą śmietanę i cukier. Jeżeli uda nam się zobaczyć, że jedzenie służy nam do regulacji emocji, możemy zmierzyć się z nimi samymi. Przestać myśleć o dietach, zastanawiać się, skąd dodatkowe kilogramy, a rozważyć, co zrobić, aby nastrój uniezależnić od jedzenia. I proszę nie myśleć, że jestem przeciwniczką cudownej kolacji dla uczczenia sukcesu. Jako pierwsza w szare jesienne dni piekę szarlotkę. Ale nie robię tego od października do marca. Bo we wszystkim ważny jest umiar. Zróbcie sobie listę czynności czy sytuacji, które poprawiają nastrój (telefon do przyjaciółki, odcinek serialu, taniec). I sięgajcie po nią, gdy zamiast głodu poczujecie apetyt na coś niekoniecznie zdrowego. Pamiętajcie, apetyt psychiczny mija po kilku minutach, więc warto odwrócić na moment uwagę.

A sięganie po jedzenie może mieć niekiedy głębsze dno. Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że około 70 proc. osób zmagających się z zaburzeniami odżywiania doświadczyło w dzieciństwie przemocy seksualnej. Ślad pozostawiony w psychice może się odbijać na obu biegunach, w nadmiernym lub niewystarczającym zajadaniu emocji związanych z traumą. W obu przypadkach osoba zmagająca się z zaburzeniami stara się ukarać własne ciało za doznane krzywdy lub sprawić, aby przestało być ono atrakcyjne dla potencjalnego oprawcy. Jedzenie kompulsywne jest zaburzeniem, które nasila się w momentach wzmożonego stresu lub nieprzepracowanej traumy. Najlepszym, co wtedy możemy zrobić, jest zwrócenie się o pomoc do psychodietetyka i psychologa, którzy pomogą rozprawić się z przeszłością, jeść i żyć dobrze.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze