fbpx

Mączka mało jajeczna

Mączka mało jajeczna
123RF.com

Ledwie otrząsnęliśmy się z szoku po wiadomości, że zjedliśmy sporą porcję soli do posypywania chodników, gdy trafiła w nas kolejna miła wiadomość. Tym razem dotycząca jajek.
Rzadko który producent ciasteczek, makaronów czy majonezów używa do tego świeżych jaj. Normą jest jajeczna mączka, czyli susz. I właśnie suszu dotyczy afera. Pewien przedsiębiorczy wytwórca tegoż spod Kalisza postanowił oszczędzić i mączkę jajeczną robił z… ryb. A także z wapnia i kurkumy. Jajek w jego wyrobie było, co kot napłakał. Zresztą może to i lepiej, bo kolejne badanie wykazało, że te, które znaleziono, były zbutwiałe. I, co za tym idzie, pełne groźnych bakterii (kilkaset razy więcej niż dopuszczalna norma…).

Cały proceder toczył się, bagatela, od kilku lat. Codziennie z taśm produkcyjnych schodziły… tony tego smakołyku. Toczy się śledztwo, ale na razie wszyscy zachowują grobowe milczenie. I, podobnie jak w aferze solnej, nie wiemy, do jakich zakładów trafiał ten jajeczno-rybny produkt i pod jaką postacią go w tym czasie jedliśmy.

Jeszcze raz potwierdza się rada zwolenników zdrowej żywności i dietetyków: unikajmy, jeśli tylko możemy, jedzenia wysoko przetwarzanego. Bo nigdy nie wiemy, co kupujemy razem z nim jako swoisty „bonus”. W końcu i makaron, i ciastka, i majonez możemy z powodzeniem zrobić w domu. A jeśli kupować, to produkty z odpowiednimi certyfikatami, najlepiej w sklepach ze zdrową żywnością.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze