Szczupła raz na zawsze, czyli dlaczego diety nie działają. Mamy na to dowody

Ludzie, którzy lubią siebie, lepiej się odżywiają, z miłością myślą o jedzeniu, gotowaniu, ciele. (fot. iStock)

Nowe diety odchudzające mnożą się jak grzyby po deszczu, a dostęp do porad dietetycznych nigdy nie był łatwiejszy. A jednak tak trudno nam schudnąć. – Diety nie działają i mam na to dowody – mówi psychodietetyczka Elżbieta Lange. Zatem co działa?

Hasło „Jak szybko schudnąć” i jego obcojęzyczne odpowiedniki należą do najczęściej wystukiwanych w wyszukiwarkę Google. Pragniemy być piękni i zgrabi, więc szukamy diet, które nam w tym pomogą. Chcemy też odnosić sukcesy, a przecież chudemu łatwiej. Zatem dieta. Może kalifornijska? Albo south beach? Atkinsa? Montignaca? Do wyboru mamy też dietę strefową, a nawet dietę naszej Ewy Chodakowskiej. Która z nich będzie najskuteczniejsza? – i każda i żadna – śmieje się Elżbieta Lange, psychodietetyczka. – Diety nie działają i mam na to dowody: kobiety, które do mnie trafiają, odchudzają się przez trzy czwarte życia, a jednak nie mogą trwale schudnąć. Dlaczego? Bo nadwaga nie jest przyczyną problemów, tylko ich objawem. Jeśli mamy bałagan w życiu emocjonalnym, nie będziemy mieć porządku na talerzu. Od czego zacząć drogę do szczupłej sylwetki? Oto program skutecznego odchudzania krok po kroku.

1. Zmień myślenie

Pamiętaj: „Nie ma takich kilogramów, których nie można odzyskać”. Cały czas mamy nadzieję, że zrobimy coś niedoraźnie, ale efekty zatrzymamy na zawsze. Takie myślenie to iluzja. Dlatego odchudzanie zacznij od zmiany myślenia. O jedzeniu, o sobie i o procesie odchudzania. – Nie uczę moich klientek, co ma mało, a co dużo kalorii, bo one często wiedzą to nawet lepiej ode mnie, a i tak wciąż walczą. Uczę je… myśleć szczupło – tłumaczy – tłumaczy Elżbieta Lange. I powtarza swoim klientkom: przestań się odchudzać. Dieta kojarzy się z wysiłkiem i wyrzeczeniami. A skoro i tak jest nam źle z powodu nadwagi, to po co dokładać sobie ciężaru w postaci restrykcji kulinarnych? Dieta stanie się karą, a my będziemy myśleć tylko o tym, kiedy się skończy. Z taką postawą nie damy rady długo żyć, zmiana musi polegać na włączeniu myślenia: „chcę być dla siebie ważna”. To zupełnie inaczej nastawia nas do całego procesu. Kiedy ważne jest moje ciało, zdrowie, samopoczucie, życie – to bez napięcia i z miłością zaczynam o siebie dbać.

– Badania potwierdzają, że ludzie, którzy lubią siebie lepiej się odżywiają. Z miłością myślą o jedzeniu, gotowaniu, ciele – dodaje ekspertka.

2. Zrób porządek z emocjami

– Jedzenie jest bardzo emocjonalne – podkreśla Elżbieta Lange. – Już w niemowlęctwie, kiedy mama nas karmi, oprócz mleka zapewnia ukojenie, spokój, bliskość, poczucie bezpieczeństwa. Same fajne emocje! Poza tym podaje pierś, by nas uspokoić, kiedy płaczemy – a więc jedzenie przychodzi jako antidotum na smutek. Nic dziwnego, że w ten sam sposób chcemy wypełnić pustkę w dorosłym życiu.

Dlatego najpierw musimy znaleźć źródło naszego emocjonalnego głodu. Bez tego próba trwałego schudnięcia jest skazana na niepowodzenie.

3. Odkryj, co ci daje nadwaga

Brzmi jak paradoks, ale nadwaga często się opłaca, nawet jeśli korzyść jest nieświadoma. – Miałam kiedyś klientkę, która nie mogła schudnąć, choć była na głodowych dietach – ciało po prostu odmawiało współpracy – opowiada Elżbieta Lange. – W toku terapii odkryłyśmy, że kobieta tak bardzo bała się bólu i zranienia związanego z miłością, że kryła się przed nimi w nadmiarze kilogramów. A ciało, które bardzie słucha nieświadomych poleceń niż tych pochodzących z głowy, chciało jej pomóc. Dopiero kiedy rozmontowałyśmy przyczynę lęku, kilogramy zaczęły odpadać – wspomina psychodietetyczka.

4. Wzmacniaj silną wolę

Dlaczego? Bo zwykle przegrywasz z mocjami. – Jeśli jesteśmy wystawieni na pokusę przez wystarczająco długi czas w końcu się złamiemy – wyjaśnia Elżbieta Lange. – Każda nowa dieta wiąże się z coraz większym trudem, nie tylko dlatego, że wszystkie kończą się niepowodzeniem, ale też dlatego, że zasoby silnej woli się wyczerpują.

Stąd tak ważne jest postrzeganie diety jako elementu stylu życia, a nie rezygnacji. Jeśli głowa zakoduje dietę jako pasmo wyrzeczeń, przegrałyśmy. – Poza tym przez ciągłe diety psujemy metabolizm: spowalnia, zaczyna się zacinać – wyjaśnia ekspertka. – Za każdym razem jest słabszy, więc po zakończeniu kolejnych diet coraz szybciej odzyskujemy kilogramy, gdy tylko z powrotem włączamy do jadłospisu kaloryczne produkty.

5. Odkryj swoją relację z jedzeniem

Dla każdego oznacza ono coś zupełnie innego. Jedzenie nie tylko zaspokaja głód, ale też dodaje otuchy, pociesza, odpręża, działa przeciwlękowo. To pokusa do łatwego zaspokajania potrzeb. W relacji z jedzeniem widzimy też swój stosunek do samych siebie. W uświadomieniu sobie tego może pomóc następujące ćwiczenie na spersonalizowanie jedzenia: kim byłoby dla ciebie, gdyby było człowiekiem?

6. Znajdź dobrą motywację

Dobrą, czyli wewnętrzną i pozytywną. Ślub przyjaciółki, wakacje w bikini, zazdrość koleżanek na spotkaniu klasowym – to motywacja zewnętrzna. Działa dobrze, ale krótko. – Trzeba poszukać prawdziwego powodu, dla którego chcemy schudnąć i chcemy tego dla siebie – podkreśla psychodietetyczka. – Zrzucenie nadwagi nie jest celem samym w sobie, lecz środkiem do celu. Celem są nasze indywidualne potrzeby: chcę się czuć lekko, chcę się podobać, chcę poruszać się bez problemów. Właśnie ten wewnętrzny cel daje długofalową motywację.

Motywacja powinna być też pozytywna. Podświadomość nie słyszy słowa „nie”. Co więc się stanie, jeśli powiemy: „nie chcę być gruba”? W głowie zostaje słowo „gruba” – na to się projektujemy i osiągamy efekt odwrotny do zamierzonego. Dlatego zawsze formułujmy cel pozytywnie, np. „co dzień czuję się lżejsza, co dzień jestem szczuplejsza”. Elżbieta Lange dodaje: – Lepiej też karmić się odpowiednimi słowami. Zwykle mówimy: „muszę/powinnam/nie dam rady schudnąć”. A to nie pomaga, programujemy się lepiej na sformułowania: „chcę schudnąć”, „zależy mi na sobie”, „mam wpływ na to, co robię”.

7. Zbadaj się

Kondycja zdrowotna w wielu przypadkach wpływa na tempo utraty kilogramów. Niedoczynność tarczycy, choroba Hashimoto, zaburzenia hormonalne, insulinooporność – to przykłady problemów zdrowotnych, które sprzyjają tyciu i mocno hamują chudnięcie. Wtedy będziemy potrzebować indywidualnej diety – te uniwersalne już się nie sprawdzą.

8. Zmień nawyki

Nawyki są błogosławieństwem i jednocześnie przekleństwem. – Mózg nie odróżnia tych, które nam służą, od tych, które działają przeciwko nam, jeśli tylko prowadzą do nagrody – wyjaśnia psychodietetyczka. – Nawyk to trzystopniowa pętla: wyzwalacz, zwyczaj i nagroda. Przykład: stres, zjedzenie czekolady, odprężenie. Albo: telewizor, paczka chipsów, relaks. I żeby schudnąć, trzeba te nawyki rozmontować.

Co to oznacza? Trzeba odkryć, które z nich są dla nas zgubne, i zmienić w nich drugi element – zwyczaj. Niezmienne zostają wyzwalacz (w życiu nie sposób uniknąć bodźców) i nagroda (musi być równie atrakcyjna, jak poprzednia, bo inaczej nie damy rady zmienić nawyku). Zamiast sięgać po słodycze możemy więc na przykład zadzwonić do przyjaciółki, która nas rozbawi, albo wykonać inną czynność, która zadziała odprężająco. Po jakimś czasie przykładowa czekolada przestanie być potrzebna, ponieważ po upływie około trzech tygodni stary nawyk zamiera i jego miejsce zajmuje nowy, który po kolejnych sześciu tygodniach porządnie się ugruntuje. Dobra wiadomość jest wiec taka, że trudny okres przejściowy nie będzie trwał w nieskończoność.

 

Elżbieta Lange – psychodietetyczka, coach zdrowia