Woda – źródło życia

fot. istock

Zespół chronicznego zmęczenia, syndrom wypalenia, zespół nieszczelnych jelit – są badacze, którzy twierdzą, że to skutek intensywnej pracy w nowoczesnych biurowcach w obecności smogu elektromagnetycznego. Jak z tym walczyć? Napijmy się strukturalnej wody.

– Kiedyś mieliśmy Dziadka Mroza, który malował na szybach kwiaty. Można je było podziwiać jeszcze w latach 60. i 70. – mówi dr Grażyna Pająk, hydrobiolog, endoekolog. – Dziś, gdy jadę tą samą ulicą, choć część okien ma nadal stare drewniane, skrzynkowe ramy, a mieszkania są ogrzewane piecami, na szybach nie ma już malunków.

Mówi się, że to za sprawą szczelniejszych okien, innego typu ogrzewania itp. Prawdziwym powodem jest zmiana częstotliwości pól elektromagnetycznych w środowisku, które wywołują urządzenia emitujące sztuczne fale elektro­magnetyczne, na przykład: maszty komunikacyjne, przekaźniki telewizyjne, stacje radiolokacyjne, stacje transformatorowe, linie wysokiego napięcia, nadajniki GPRS, słupy wysokiego napięcia, a także wykorzystywane przez nas wszystkich każdego dnia urządzenia zasilane energią elektryczną emitujące sztuczne pola elektromagnetyczne (EM). Te pola, nakładając się na siebie, tworzą właśnie smog elektromagnetyczny (SM), który wpływa na strukturę wody w ten sposób, że przestaje ona być krystaliczna. I z okien, szyb samochodów nie zdrapiemy już śnieżynek. Chyba że w czasie mrozu zaparkujemy w puszczy, tam karoseria zaskrzy się jak posypana gwiazdami. W mieście auto będzie wyglądało jak opakowane w lodowe pleksi.

Dobre słowa

Woda w naturze buduje kryształy. Gdy jest zanieczyszczona smogiem elektromagnetycznym, jej atomy układają się chaotycznie. Japoński badacz, doktor medycyny alternatywnej Masaru Emoto, autor m.in. „Wody. Obrazu energii życia”, eksperymentował z wodą, a potem ją zamrażał i fotografował stworzone przez nią struktury. Wodę pochodzącą z tego samego źródła poddawał wpływowi różnych, wydawać by się mogło, nieistotnych czynników, na przykład stawiał obok głośników, z których płynęła muzyka Beethovena, Mozarta albo heavy metal. Wyjątkowo symetryczne i piękne kryształy, przypominające śnieżynki, tworzyła woda, która słuchała muzyki klasycznej. W przypadku heavy metalu było inaczej – nie miała harmonijnych struktur. Masaru Emoto naklejał także na pojemniki z wodą napisy o różnym zabarwieniu emocjonalnym: „wdzięczność”, „wrogość” itp. Po zamrożeniu okazywało się, że obrazy wody były inne. Jeśli damy mu wiarę, to dajmy ją i mądrości ludowej, która głosi, że woda ma pamięć. Ale nawet jeśli w to nie uwierzymy, urzeknie nas niezwykłością kształtów struktura wody, którą poddano energii słów „miłość” i „wdzięczność”.

– W „Trylogii” Sienkiewicza pewna kobieta mówi do mężczyzn: „Przestańcie się kłócić, bo mi się woda w wiadrze zepsuje” – wspomina dr Grażyna Pająk. – Nie mogłam tego zdania zrozumieć przez lata, tym bardziej że gdy pracowałam w zakładzie naukowym, obowiązywał paradygmat molekularny, na którym oparta jest uniwersytecka nauka. I dopiero kiedy zrozumiałam, że świat można wyjaśnić dzięki fizyce, która uznaje, że wszystko jest energią, jaśniejsze stało się dla mnie, jak funkcjonuje natura, nasze organizmy i co dzieje się z Dziadkiem Mrozem. Teraz mogę metaforycznie powiedzieć, że woda ma pamięć, że jest z nią podobnie jak z nami. Dobre słowa nas prostują, radują, sprawiają, że rośnie nasza energia i nabieramy blasku. Słowa pełne agresji niszczą, pod ich wpływem kurczymy się, źle się czujemy, chorujemy.

Czemu się tak dzieje? Otóż dzięki właściwej informacji poprawia się struktura wody w naszym ciele. A przecież w ok. 70 proc. jesteśmy zbudowani z wody.

– Z japońskich i koreańskich badań wynika, że agresja i krytyka nasilają procesy utleniania i gnicia. Natomiast radość, miłość i szczęście sprzyjają procesom redukcji i fermentacji, ułatwiającym regenerację i oczyszczanie. Przecież coraz częściej mówi się o tym, że nasze mózgi mają udział nie tylko w percepcji otaczającego nas świata, lecz także w tworzeniu nowej rzeczywistości – mówi dr Pająk.

Holistyczna jedność świata

– W pierwszej połowie XX wieku prof. Aleksander Gurwicz, rosyjski biolog, odkrył doświadczalnie, że woda w naczyniach ze szkła kwarcowego może się komunikować. Udowodnił, że jeżeli do naczynia z wodą destylowaną włożymy naczynie z wodą źródlaną o wysokich wibracjach, to woda destylowana przejmie drgania źródlanej – mówi dr Pająk.

Nauka oparta na paradygmacie chemicznym nie wyjaśni, jak to się dzieje, bo skoro do wody nie dolewamy lub nie dosypujemy niczego, to nie powinna się zmieniać. Ale zgodnie z fizyką kwantową, według której wszystko jest energią i informacją, taka zmiana jest możliwa. Badania w Austrii pokazały, jak bardzo dotyczy to także relacji między człowiekiem a wodą. I oto pijąc 100 ml wody strukturalnej o wyższych wibracjach, możemy przenieść jej drgania i wzmacniać obieg energii w ciele. Działa tu ta sama zasada przenoszenia wibracji.

Ponad 20 lat temu, robiąc badania w jednej z placówek naukowych, przekonałam się, że woda w naturalny sposób sama się oczyszcza. Badając próbki wody pobrane ze zbiornika zaporowego bezpośrednio po burzy, w trakcie której woda intensywnie falowała, widziałam, że samoczynnie się oczyszczała, odzyskiwała właściwą strukturę. Nikt z nas nie wiedział, dlaczego po kilku godzinach znikały z niej komórki glonów wraz z pancerzykami okrzemek, a w zamian pojawiały się miliony bardzo drobnych, nieoznaczalnych wówczas struktur. Dopiero po latach zrozumiałam ten proces, gdy rosyjscy i austriaccy naukowcy potwierdzili, że w wodzie o właściwych wibracjach pojawia się pikoplankton – bardzo drobne bakterie, które samoczynnie ją oczyszczają. Po takiej burzy pikoplankton namnażał się w naturalny sposób, a wówczas zbiornik sam się oczyszczał – opowiada dr Pająk.

Zjawisko samoczynnego oczyszczania zachodzi też, kiedy woda w rzece płynie, pokonując przeszkody, wędrując od brzegu do brzegu. Jeśli brzegi są wybetonowane, proces ten jest ograniczony. Wodzie potrzebna jest swoboda, przepływ przez naturalne koryto, wpadanie w ruch wirowy, napowietrzenie. Niegdyś wodę czerpano wprost ze źródła lub studni. W starożytnym Rzymie płynęła rynnami, które gwarantowały jej swobodny przepływ, co pozwalało zachować życiodajną energię. Współcześnie w rurach, pod wpływem ciśnienia, struktury informacyjne wody ulegają zniszczeniu, a zawartość tlenu jest mniejsza niż w naturalnym środowisku.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »