fbpx

Donald Spoto „Oczarowanie. Życie Audrey Hepburn”

Donald Spoto "Oczarowanie. Życie Audrey Hepburn"
Materiały prasowe

Jeśli porówna się Audrey Hepburn z innymi ikonami ekranu: Garbo, Dietrich, Monroe czy Taylor, to wychodzi ona na nudziarę. Na planie sumienna i zdyscyplinowana, życzliwa i sympatyczna dla współpracowników, lojalna i dyskretna wobec swoich partnerów życiowych oraz pełna poświęcenia i miłości dla synów. A do tego dowcipna, inteligentna, no i obdarzona legendarnym wyczuciem stylu.

Bodaj tylko tancerki z teatru, w którym rozpoczynała karierę, wyrażały się o Audrey z niechęcią – ale to dlatego, że dzięki swojemu urokowi skupiała uwagę publiczności. „Nie sposób jej było nie kochać” – mówił Gregory Peck, z którym, wbrew spekulacjom służącym reklamie „Rzymskich wakacji”, nie była związana.

Po lekturze książki Spoto sama się w Audrey zakochałam. Jeszcze bardziej, bo takie filmy jak „Rzymskie wakacje”, „My Fair Lady” i oczywiście „Śniadanie u Tiffany’ego” mogę oglądać bez końca. Teraz już ze świadomością, że odtwórczyni jakże sympatycznych postaci Elizy czy Holly nie musiała się uciekać do zdolności aktorskich, by zagrać miłą dziewczynę. Audrey Hepburn, której ostatnim, tym razem realnym, wcieleniem stała się rola ambasadorki UNICEF-u, nią po prostu była.

przełożyła Anna Dwilewicz, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008, s. 266