Nałogowi nastolatkowie, czyli co zrobić, gdy dziecko jest uzależnione?

Choć początek i przebieg procesu uzależnienia u dziecka jest bardzo podobny do jego rozwoju u dorosłych, to skutki mogą być groźniejsze i trudniejsze do leczenia. Wtedy sama miłość rodzica nie wystarczy. Pedagog Ewa Nowak twierdzi, że wiele jednak można zrobić wcześniej.

Praktyka pedagogiczna dzieli rodziców na dwa typy: krótko- i dalekowzrocznych. Rodzic krótkowzroczny rozwiązuje problemy tak, żeby jak najszybciej mieć święty spokój. Dziecko marudzi, więc daje mu swoją komórkę, cukierki i ma… święty spokój. Rodzic dalekowzroczny widzi czasem nawet 20 albo 30 lat w przód. Nie da dziecku chipsów, landrynek ani swojego smartfona na czas jazdy samochodem, nie kupuje auta z wbudowanym ekranem za fotelem kierowcy, bo wie, że w ten sposób otwiera furtkę, która prowadzi na manowce. Nie pozwoli oglądać filmu, żeby w tym czasie popracować lub zająć się gośćmi. Nie dopuści do tego, żeby dziecko widziało go pijącego czy palącego. Cele długoterminowe przedkłada nad święty spokój, bo świętym spokojem rodziców wybrukowana jest droga do piekła dziecięcych uzależnień.

Stare i nowe nałogi

Uzależnienia behawioralne charakterystyczne dla dzieci dzieli się na dwie grupy: uzależnienia społeczne (socjomania internetowa, przymus aktywności na portalach, pisanie lub śledzenie blogów) i niespołeczne (gry, hazard w siecie, cyberseks, hakowanie czy uzależnienie od ciągłego bycia on-line). Nowym, lecz też już leczonym w Polsce uzależnieniem jest fonoholizm (przymus nieustannego noszenia ze sobą telefonu). Oczywiście nie da się zatrzymać cyfryzacji świata, a dzieci nie wrócą do gry w ringo. Rzeczywistość kusi je rozmaitymi krótkotrwałymi przyjemnościami, wywołującymi w mózgu wysokie stężenie serotoniny. Nie ochronisz dziecka przed wpływem świata, ale możesz zrobić wiele, żeby go w nałóg nie wpychać.

Jeszcze 20 lat temu trzeba było apelować do rodziców, żeby byli czujni w sprawie uzależnień cyfrowych dzieci. Dziś rodzice bardziej koncentrują się na zapobieganiu uzależnieniom cyfrowym, tymczasem zapominają o czujności wobec staromodnych, ale nieustająco dla młodego człowieka atrakcyjnych psychoaktywnych używkach. A statystki alarmują. Wśród starszych nastolatków (15-19 lat) 7,3 proc. codziennie pali papierosy. Alkohol pije codziennie 42 proc. nastolatków, w tym 68 proc. to chłopcy i 32 proc. to dziewczęta.

Główny czynnik odpowiadający za uzależnienia chemiczne to wiek pierwszej próby. Im wcześniej do niej dochodzi, tym większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie w przyszłości uzależnione. Drugi czynnik predysponujący do nałogu to uzależnienie rodziców i opiekunów. Dlatego dzieci należy za wszelką cenę chronić przed jakimkolwiek kontaktem z używkami. Widok palącego, pijącego alkohol lub zażywającego narkotyki rodzica (lub inne wczesne doświadczenie) jednoznacznie popycha dziecko w stronę uzależnienia. To, czy dziecko w nie ostatecznie popadnie, zależy od predyspozycji (czyli skłonności genetycznych), środowiska, w którym przebywa, i jego postawy życiowej. Może zdarzyć się tak, że w jednym domu ci sami rodzice wychowają jedno dziecko uzależnione, a drugie nie.

A jeśli już się zaczęło?

Symptomy dziecięcych uzależnień behawioralnych są podobne do symptomów osób dorosłych. Warto wymienić te typowe dla tego okresu życia:

  • Aroganckie zachowanie, wszczynanie awantur przy każdej próbie ograniczenia kontaktu z mediami, w trym utrudniony kontakt (głuchota społeczna, czyli „niesłyszenie” niewygodnych dla siebie treści);
  • Brak energii życiowej i wyraźne zaburzenia snu (zasypianie w szkole, w autobusie, przy posiłku), niemożność koncentracji na lekcjach;
  • Symulowanie albo nawet wywoływanie choroby, żeby nie iść do szkoły;
  • Zaniżanie czasu spędzonego przy komputerze i kłamanie, że się uczyło albo szukało w sieci informacji potrzebnych do szkoły.

Nie lekceważ tych symptomów i nie zostawiaj dziecka samego z żadnym z tych zachowań. Wszystkie są bowiem wołaniem o pomoc. Tymczasem co czwarty rodzic uzależnionego behawioralnie dziecka stosuje wyparcie lub zaprzeczenie i nie dopuszcza do siebie możliwości, że jego dziecko może mieć problem z jakimkolwiek uzależnieniem. Jeśli kochasz swoje dziecko, a ono – mimo twojej miłości i opieki – wpadło w uzależnienie, nie próbuj przeczekiwać problemu lub po omacku go rozwiązywać. Uzależnienie behawioralne czy od substancji psychoaktywnych, wymaga profesjonalnej długotrwałej, specyficznej terapii. Zapewnij wiec dziecku pomoc profesjonalistów.

Nie chodzi tu o wizytę u „jakiegoś psychologa”, tylko o terapię u terapeuty uzależnień dziecięcych. W Polsce jest ich wielu. Nie wahaj się też oddać dziecka na leczenie, nawet w ośrodku zamkniętym. Nie myśl, że je porzucasz, ty mu tylko pomagasz. Nie wierz też w to, że miłość rodzica pokona wszystko. Nie odmawiaj pomocy tylko dlatego, że ci wstyd i czujesz się winny. Całkowite wyleczenie z uzależnienia jest możliwe, ale najpierw musisz zauważyć problem i umożliwić dziecku rozpoczęcie terapii.