1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Mówi się: siedź w kącie, znajdą cię

Katarzyna Miller (Fot. Krzysztof Opaliński)
Katarzyna Miller (Fot. Krzysztof Opaliński)
Tym razem chcę się przyjrzeć porzekadłu, które jest nakazem skromności, i chyba znaczy mniej więcej: bądź skromna i nie chciej zbyt dużo.

Jeśli siedzisz w kącie, to nic nie chcesz. Co ci tam do tego kąta wpadnie, musisz się tym zadowolić. To powiedzonko służy więc rodzicom marzącym o dzieciach, które w ogóle nie przeszkadzają, czyli takich, które nic nie chcą. Takie oczekiwania wobec dzieci są dla nich niebezpieczne, ponieważ jeśli posłuchają nakazu bycia niewidocznym, w ogóle nie będą próbowały sprawdzać swoich możliwości, nie będą też o sobie dobrze myślały ani mówiły. Wypada tu dodać, że dla rodziców szanujących swoje dzieci jest zupełnie normalne, że one czegoś chcą.

W naszej kulturze wychodzenie przed szereg, zwracanie na siebie uwagi i chwalenie się bywa źle widziane, jest oznaką pychy i złego wychowania, zwłaszcza w przypadku kobiet. Pewnie dlatego „siedź w kącie, znajdą cię” jest używane najczęściej w odniesieniu do dziewczyn. Żeby dziewczyna niepotrzebnie nie eksponowała swojej urody czy innych zalet, żeby nie flirtowała. Chodzi więc o to, żeby się nie upominała o uwagę i nie wyróżniała, tylko wtedy zostanie zauważona i wybrana, bo przecież wielu mężczyznom się takie cichutkie i skromne dziewczynki podobają. Zastanówmy się tylko, kto mógłby po nie do ich kąta przyjść. Przychodzi mi do głowy przyszły mąż, zachwycony, że jego wybranka nie będzie mu zawracała głowy, tylko robiła swoje, na przykład prasowała albo robiła na drutach. Albo taki partner, który chce mieć kogoś cichego, kim będzie mógł rządzić. Albo taki szef, który chce mieć podporządkowanych, niewykazujących zbyt dużych ambicji pracowników. Takich, którzy się na pewno nie postawią i go nie prześcigną. Najszczęśliwsza ewentualność to chyba druga osoba także lubiąca siedzieć w kącie.

Czy z siedzenia w kącie mogą wynikać jakieś korzyści? Tak, bo jak ogłoszę wszem wobec, że jestem taka wspaniała, zacznę się wyróżniać, to będę musiała temu sprostać. Inni będą mieli wobec mnie większe oczekiwania i wymagania. I jeszcze jedna sprawa – jeśli siedzę w kącie i się nie wyróżniam, to nie jestem dla innych zagrożeniem, więc jest nadzieja, że oni będą mnie lubili. A przynajmniej, że nie będą mnie nie lubili, bo nie będę osobą, z którą trzeba rywalizować. To może być więc strategia na zdobywanie sympatii innych, a już na pewno na ochronę siebie i poczucie bezpieczeństwa oraz unikanie ryzyka. Pozostaje pytanie, czy aby na pewno są to sensowne zyski, skoro uwewnętrznienie tej postawy grozi tym, że będziemy umniejszać siebie i efekty swoich starań. Osoba wcielająca w życie strategię pozostania w kącie zrzeka się wysokiego poczucia własnej wartości i sprawczości, które są powiązane z wiarą w swoje własne możliwości. Zrzeka się także współuczestniczenia, bo ze swojego kąta nie wychodzi do ludzi. W tym miejscu muszę zastrzec, że dla osób, które są silnie introwertyczne albo wyróżniają się wysoką wrażliwością sensoryczną, taki kąt bywa bardzo przyjemny i bezpieczny. Ale nawet w ich wypadku odwaga, żeby wyjść z kąta, choć trudna, jest czasami potrzebna, by wywalczyć dla siebie szczęście. Nie znaczy to, niestety, że tej odwadze nie będzie towarzyszył lęk. W jakimś sensie wszyscy boimy się nowych zadań, ryzyka i wychodzenia ze swojej strefy bezpieczeństwa i komfortu, ale wychodzenie z kąta – intensywnością dopasowane do naszego temperamentu – nas rozwija, sprawia, że zaczynamy coś osiągać i bierzemy odpowiedzialność za swoje życie. I mogą spotkać nas miłe nagrody.

Wysłuchał Dariusz Janiszewski.

Katarzyna Miller, terapeutka. Pisze książki, wiersze, śpiewa.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze