1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Zapiski z Toskanii - ogród bezlistności

Zapiski z Toskanii - ogród bezlistności

Gutek Film
Juliette Binoche spędza z Williamem Shimellem jedno popołudnie w przepięknym toskańskim Lucignano. Grają najpierw obcych sobie miłośników sztuki, a potem – małżeństwo z piętnastoletnim stażem. A może obie te role jednocześnie?

Lucignano to niewielka średniowieczna osada, do której z całej Toskanii zjeżdżają młodożeńcy. Wizyta w sanktuarium Madonny della Querce ma im zapewnić szczęście w miłości i trwałość dopiero co rozpoczętego małżeństwa. W tę właśnie scenerię francuska właścicielka skromnej galeryjki (Juliette Binoche) zabiera na wycieczkę dopiero niedawno poznanego Jamesa Millera (William Shimell), który przyjechał do Arezzo na promocję swojej najnowszej książki. Autor roztrząsa kwestię relacji oryginału i kopii w historii sztuki, a tytuł tomu jest zarazem tytułem filmu – „Copia conforme” (ang. „Certified Copy”) – którego, niestety, w polskiej dystrybucji nie zachowano. A szkoda, bo to istotny element subtelnej gry znaczeń, po której w nazwie „Zapiski z Toskanii” nie został nawet ślad.

Film nie jest mutacją „Pod słońcem Toskanii” ani ekranizacją żadnego z romansów kulinarnych, w których miłość, wino i makaron grają pierwszoplanową rolę. Choć przyznaję -  miłość jest głównym tematem „Copia conforme”, a bohaterowie piją wino. Ale to nie taka miłość i nie takie wino, do jakich przywykliśmy. Irański reżyser Abbas Kiarostami („Uniesie nas wiatr”, „Smak wiśni”) przedstawił najstarszy temat świata w możliwie najbardziej oklepanej scenerii, a jednak powiedział coś nowego. Jak to możliwe?

Po pierwsze, dzięki doskonałemu scenariuszowi. Początek sugeruje, że Shimell gra po prostu przyjezdnego Brytyjczyka, krytyka sztuki, którego Binoche zna wyłącznie z  nazwiska. I podziwia go do tego stopnia, że postanawia kupić aż sześć egzemplarzy „Copia conforme” . Co więcej, nakłania autora do spotkania w cztery oczy, by te książki dla niej podpisał. W drodze do Lucignano zaczynają rozmawiać i rozmawiają aż do końca filmu. Na początku wyłącznie o sztuce, ale kiedy właścicielka kawiarni przez przypadek bierze ich za małżeństwo, bez wahania wchodzą w nowe role. A właściwie nakładają nowe maski. Próżno rozstrzygać, czy Miller i jego fanka są małżeństwem „naprawdę”. Mogliby być. Lucignano - pełne panien dopiero w ślubnych sukniach, a już żyjących przyszłym szczęściem - jest idealnym do tego miejscem.

Po drugie, reżyser dobrał genialnych aktorów, którzy byli w stanie udźwignąć tak potężne zadanie aktorskie. Juliette Binoche na festiwalu w Cannes w 2010 roku zasłużenie otrzymała za swoją kreację Złotą Palmę, zaś sam film był nominowany do głównej nagrody. Uznany brytyjski baryton - William Shimell - mimo dojrzałego wieku jest właściwie debiutantem na wielkim ekranie, ale dotrzymuje Binoche kroku nawet w najtrudniejszych scenach.

W końcu, z różnych momentów rozwoju miłości Kiarostami wybrał ten najmniej oczywisty. Miller - już w roli męża Binoche - stara się wytłumaczyć, dlaczego oddalił się od niej i syna. Posługuje się przy tym metaforą przekwitającego kwiatu, który przemienia się w owoc. - A potem? - pyta Binoche. - Potem przychodzi czas „Ogrodu bezlistności”. Nawiązanie do wiersza irańskiego poety jest więcej niż mistrzowskie, bo ogród wcale nie jest uboższy przez brak liści. Ta bezlistność decyduje o jego pięknie i wyjątkowości, podobnie jak w przypadku miłości, o której opowiada Irańczyk.

Zdecydowanie warto wybrać się do kina na ten film – także ci, którzy spodziewają się kolejnego słońca nad Toskanią, nie będą zawiedzeni. [iframe src="http://www.youtube.com/embed/PzMjgosPwf4" frameborder="0" allowfullscreen" width="100%" height="315-->

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze