1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

„Szaleństwo rokoka!” – ostatni moment na zobaczenie wystawy w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu

„Hidden Anonymous. Silesian II” (2023). Volker Hermes (Fot. własność artysty)
„Hidden Anonymous. Silesian II” (2023). Volker Hermes (Fot. własność artysty)
Oglądając tę niezwykłą wystawę, można odnieść wrażenie, że kultura europejska w dobie rokoka straciła głowę, pogrążając się w błogim i zarazem dekadenckim śnie o przyjemności, zbytku i zmysłowości.

Wrocław celebruje „Szaleństwo rokoka!”. Dlaczego szaleństwo? Nie tylko ze względu na skalę organizowanej w Pawilonie Czterech Kopuł wystawy, na której można obejrzeć ponad pół tysiąca dzieł sztuki, artefaktów, strojów, mebli i przedmiotów rzemiosła artystycznego – pomostem między epoką rokoka i dniem dzisiejszym są prace współczesnych artystów i artystek wplecione w imponujący zbiór historycznych eksponatów.

Wietrzyk historii

Na dziedzińcu Pawilonu Czterech Kopuł stoi ogromny stóg siana. Rozwiewa go wiatr, w powietrzu wirują źdźbła słomy, mimo że dziedziniec jest przeszklony i żadna wichura nie ma do niego dostępu. To niezwykłe zjawisko stworzył wrocławski rzeźbiarz Olaf Brzeski. Praca jest zatytułowana „Tylko dla twoich oczu” i w spektakularny sposób otwiera wystawę „Szaleństwo rokoka!”. Bezpośrednią inspiracją Brzeskiego była „Burza”, pochodzący z 1759 roku obraz Jean-Honoré Fragonarda, jednego z artystów, którzy definiowali estetykę dojrzałego rokoka. Francuski mistrz ukazał wóz z sianem i prowadzących go chłopów, którzy uciekają przed nadchodzącą nawałnicą. Niebo ciemnieje, już zrywa się wiatr, trzeba się spieszyć, by wichura nie porwała ładunku.

Stworzona specjalnie na wystawę we Wrocławiu instalacja Olafa Brzeskiego „Tylko dla twoich oczu” (2023). (Fot. Wojciech Rogowicz) Stworzona specjalnie na wystawę we Wrocławiu instalacja Olafa Brzeskiego „Tylko dla twoich oczu” (2023). (Fot. Wojciech Rogowicz)

Podejmując dialog z Fragonardem, Brzeski dotyka zarazem czegoś głębszego, stawia pytanie o istotę rokoka. Artyści tej epoki byli rozmiłowani w przedstawianiu scen wiejskich, ale nie szukali w nich rzeczywistości, lecz raczej scenografii do snucia sielskich, wyidealizowanych fantazji. Rokoko to także estetyka znajdująca upodobanie w zwiewności i lekkości – można odnieść wrażenie, że całą sztukę tamtych czasów porusza lekki wietrzyk. Zarazem była to epoka schyłkowa. Historycy sztuki opisują rokoko jako późną, wręcz dekadencką formę baroku, który panował w kulturze europejskiej w wieku XVII. Barok był monumentalny, uduchowiony, dramatyczny i teatralny. W następnym stuleciu kultura doby rokoka zachowała skłonność do teatralności, ale inscenizacje, które wystawiała na scenie sztuki utrzymane były już w innym tonie. Powagę oraz patos baroku, który był estetyką kontrreformacyjnego katolicyzmu, zastąpiły frywolność i zmysłowość. Architektura skryła się pod gąszczem ornamentów. Rokoko to poetyka pastelowych gam, ulotnych wrażeń i erotycznych sugestii, a także iluzji, maskarady, przebrania.

Nieprzypadkowo wśród najcenniejszych obiektów na wystawie we Wrocławiu znalazło się zwierciadło – wspaniałe kryształowe bawarskie lustro z połowy XVIII wieku. Ludzie tamtej epoki lubowali się w odbiciach, złudzeniach optycznych, efektach trompe l’oeil – zwodniczych perspektywach. Rokoko miało swoich wielkich malarzy. Niektórzy z nich, jak Antoine Watteau czy Giovanni Battista Tiepolo, są reprezentowani na wrocławskiej wystawie przez swoje dzieła. Ale sztuka tego nurtu nie spełnia się w pojedynczym obrazie, lecz raczej w bogato zdobionych wnętrzach, w których projektanci zacierali granice między malarstwem, rzeźbą i architekturą. Jeżeli wybitni malarze baroku znajdowali potwierdzenie swojego talentu w podejmowaniu doniosłych tematów, przedstawiając sceny biblijne i historyczne, to artyści rokoka skłaniali się ku motywom antyheroicznym. Od ukazywania bitew i mistycznych objawień woleli malować zabawy, towarzyskie gry, mitologiczne sielanki, a także portrety. Wielkim tematem sztuki barokowej była świątynia, zwłaszcza jej fasada. W rokoku sprzed kościoła przenosimy się do pałacowego salonu, w którym toczy się nieustający bal, życie na pokaz w pozłacanym świecie artystycznej fantazji.

Zwierciadło z Löhr am Main w Bawarii (ok. 1750). (Fot. Wojciech Rogowicz) Zwierciadło z Löhr am Main w Bawarii (ok. 1750). (Fot. Wojciech Rogowicz)

Urokliwa melancholia

Jeżeli nazwiemy rokoko pięknym snem europejskiej kultury, to musimy dodać, że śniły go elity. Rokoko, gdyby przyłożyć do niego dzisiejszą miarę i pojęcia, było sztuką jednego procenta uprzywilejowanych. Narodziny tego stylu łączone są z dworem późnego Ludwika XIV. W pierwszej połowie XVIII wieku nowy nurt rozprzestrzenił się po całej Europie. Wystawa we Wrocławiu poświęcona jest jego historii na Dolnym Śląsku, gdzie przyjął się szybko i wyjątkowo bujnie rozkwitnął. Skąd brała się ta popularność? Szła w parze z rozwojem absolutyzmu wzorowanego na systemie stworzonym we Francji przez Króla Słońce – modelu rządów, który święcił triumfy w ówczesnej Europie. Rokoko było estetyką arystokracji w historycznym zenicie jej kulturowej i politycznej potęgi.

To opowieść o nadmiarze, zbytku, ostentacji i hedonizmie, narracja o świecie wypełnionym kunsztownymi, luksusowymi przedmiotami, rozrywkami i wyrafinowaną sztuką, która miała raczej podniecać niż niepokoić. Wystawione w ramach wrocławskiego projektu stroje z epoki można studiować dłużej niż ówczesne obrazy – tak są skomplikowane w swojej architekturze, zdobieniach i ornamentyce.

„Portret Dietricha Adolfa von der Recke” (ok. 1760) oraz  „Hidden Anonymous. Silesian I” (2023) Volkera Hermesa (Fot. własność artysty) „Portret Dietricha Adolfa von der Recke” (ok. 1760) oraz „Hidden Anonymous. Silesian I” (2023) Volkera Hermesa (Fot. własność artysty)

Czy świat kreowany przez ówczesnych artystów był oderwany od rzeczywistości? Zależy czyjej. Bogato inkrustowane meble o fantazyjnych kształtach i przedmioty codziennego użytku wykonane z najszlachetniejszych materiałów wartością przekraczały dochody, które najubożsi obywatele XVIII-wiecznej Europy byli w stanie wypracować w ciągu całego życia. Wyidealizowany świat rokoka był jednak jak najbardziej realny. Tworzyła go dla siebie arystokracja. Kluczowym narzędziem budowania tego raju na Ziemi była sztuka.

Okres szczytu potęgi arystokracji, którego wyrazem było rokoko, zapowiadał jednocześnie jej zmierzch. Pycha kroczy przed upadkiem – to przysłowie świetnie pasuje do wysublimowanej kultury materialnej elit XVIII wieku. Oglądając wrocławską wystawę, podziwiamy sztukę powstającą w przededniu wielkich przemian społecznych, które już niedługo wstrząsną Europą. Rewolucja francuska nieprzypadkowo wybuchła właśnie w ojczyźnie tego kierunku w sztuce. Można powiedzieć, że w pewnym sensie była buntem przeciwko rokoku, rebelią wymierzoną w styl życia i porządek polityczny, które ta estetyka symbolizowała. Sztuką Republiki będzie klasycyzm – surowy, klarowny i heroiczny. Wraz z końcem stulecia skończą się opiewane przez Watteau, Fragonarda, Bouchera i Chardina les fêtes galantes (rokokowe wytworne zabawy) i zacznie się nowoczesność. O tym także opowiada wspomniana praca Olafa Brzeskiego – sielskie pejzaże rokoka ukazują ciszę przed nadchodzącą burzą. XVIII-wieczni właściciele pięknych przedmiotów i uwodzących widza dzieł sztuki wystawionych w Pawilonie Czterech Kopuł nie wiedzieli oczywiście, że żyją w epoce schyłkowej. Czy mogli to przeczuwać? W kulturę rokoka wpisana jest nieuchwytna melancholia, która zdaje się echem tego przeczucia i która w oczach współczesnych odbiorców i odbiorczyń tylko dodaje temu stylowi uroku.

Zbrodnia z premedytacją

Sam Pawilon Czterech Kopuł jest bardzo szczególną ramą dla eseju o sztuce połowy XVIII wieku, jakim jest „Szaleństwo rokoka!”. Zaprojektowany przez Hansa Poelziga i ukończony tuż przed I wojną światową obiekt jest wpisany na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO jako wybitny przykład wczesnego modernizmu. Poelzig należał do tego samego pokolenia i tego samego obozu estetycznego, co pionier architektury nowoczesnej Adolf Loos, który wypowiedział słynne zdanie: „Ornament to zbrodnia”. Stało się ono swego rodzaju mottem modernizmu, który miał być absolutnie szczery, przejrzysty i racjonalny.

Rzeźby sprowadzone z sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie. (Fot. Wojciech Rogowicz) Rzeźby sprowadzone z sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie. (Fot. Wojciech Rogowicz)

Jeżeli ornament to zbrodnia, tym bardziej było nią rokoko. Została ona jednak dokonana z premedytacją i z głęboką świadomością estetycznych wyborów. Antoine Watteau, wybitny przedstawiciel „zbrodniczego” stylu, pisał: „Moim zdaniem ornamentu należy się pozbyć zupełnie – albo uczynić z niego esencję. On nie jest dodatkiem ani lukrem na cieście. Jest wszystkim – albo niczym”. Jak wszystkie skrajności, surowy minimalizm modernizmu i zmysłowe bogactwo rokoka są bliższe sobie nawzajem, niż się z pozoru wydaje – niczym dwie strony medalu albo dwa bieguny tego samego świata, w którym rozgrywa się historia europejskiej kultury.
Nowoczesna architektura Pawilonu jest bliższa rzeczywistości, w której żyjemy, niż na pierwszy rzut oka egzotyczna, czasem wręcz ekstrawagancka estetyka rokoka – i chodzi tu nie tylko o bliskość w wymiarze czasu, ale i na poziomie wrażliwości. Modernistyczna rama pomaga zobaczyć zgromadzone na wystawie dzieła sztuki i artefakty w świetle współczesności. Temu samemu celowi służy wplecenie w narrację wystawy prac artystów i artystek tworzących w XX i XXI wieku – multimedialnych instalacji, fotografii, rzeźb i obrazów. Niektórzy z tych twórców i twórczyń, jak Olaf Brzeski, Katarzyna Kozyra, Volker Hermes czy Anna Orbaczewska bezpośrednio nawiązują do motywów, estetyki, ikonografii i tematów doby rokoka.

Rzeźba „Piersi” (1966–1968) Aliny Szapocznikow (Fot. Pawilon Czterech Kopuł Muzeum sztuki Współczesnej Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu) Rzeźba „Piersi” (1966–1968) Aliny Szapocznikow (Fot. Pawilon Czterech Kopuł Muzeum sztuki Współczesnej Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu)

Inni, jak Alina Szapocznikow czy Łukasz Korolkiewicz, prawdopodobnie nie myśleli o spuściźnie XVIII wieku, kiedy pracowali nad swoimi realizacjami, a jednak, kiedy ogląda się ich dzieła w kontekście sztuki rokokowej, na jaw wychodzą niespodziewane analogie i powinowactwa. Wystawa we Wrocławiu opowiada bowiem o wpływie, który tamta odległa epoka wywarła na naszą wyobraźnię. A także o tym, że w DNA zachodniej kultury obecny jest rokokowy gen, którego żywotność wykracza daleko poza ramy historycznego stylu rozkwitającego w dobie zmierzchającego feudalizmu, w przededniu narodzin nowoczesnego porządku, którego filozoficzne, oświeceniowe fundamenty budowali przecież, o czym warto pamiętać, ludzie wychowani w rokokowym otoczeniu, ubrani w rokokowe stroje i fantazyjne peruki.

Czy znaczy to, że styl, który opanował Europę w pierwszej połowie XVIII wieku, ma nam coś do powiedzenia nie tylko o naszej przeszłości, lecz również teraźniejszości? Wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł pokazuje rokoko pod kątem, z którego jawi się ono jako rodzaj zwierciadła. Ukazuje się w nim kultura hedonizmu, sztucznych, starannie zaprojektowanych światów, do których nie przenikają realne problemy. W tych światach trwa nieustanne kreowanie wizerunków, festiwal iluzji, pogoń za nowymi, ekscytującymi wrażeniami podszyta kryjącymi się za manifestacjami luksusu nierównościami, a także nieuchwytnym smutkiem. Czyż to odbicie nie wygląda znajomo? Można w nim nawet niemal dostrzec, jak w pracy Olafa Brzeskiego, pierwsze znaki nadchodzącej burzy. 

Wystawa „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)” w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu potrwa do 14 stycznia.

Rubryka powstaje we współpracy z ASOM Collection.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze