1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Mirella von Chrupek stawia opór prozie życia

Mirella von Chrupek pozująca na tle jednej z pracz serii „Beautiful Aliens” (Fot. Pete Purnell)
Mirella von Chrupek pozująca na tle jednej z pracz serii „Beautiful Aliens” (Fot. Pete Purnell)
Światy, które ukazuje w swoich pracach Mirella von Chrupek, nie istnieją w rzeczywistości. Nie znaczy to jednak, że są nieprawdziwe. To jedno z przesłań twórczości tej artystki: wszyscy dorastamy, ale pożegnanie z dzieciństwem nie musi oznaczać wyrzeczenia się prawa do marzeń, zabaw, a także zabawek.
mirella von chrupek, mirella von chrupek lalki, mirella von chrupek gablotka

W warszawskim Muzeum Narodowym trwa wystawa pod tytułem „Arkadia”. Pokazuje, jak ziarno mitu arkadyjskiego – zasiane w starożytności przez rzymskiego poetę Wergiliusza w jego „Bukolikach” – wykiełkowało w czasach renesansu i rozwinęło się w motyw, który powraca pod różnymi postaciami w kulturze europejskiej aż do dziś.

Arkadia jest ziemskim rajem, do którego można trafić już za życia: tu zawsze panuje łagodna pogoda, a człowiek żyje w harmonii z naturą, w przyjaźni ze zwierzętami i w miłości z innymi ludźmi. W krainie szczęśliwości trwa wieczna zabawa, flirt, erotyczna gra.
Gdzie znajduje się to miejsce, które przypomina raj, ale jest od niego lepsze, bo nie trzeba umierać, żeby tu trafić? Na fizycznej mapie świata Arkadię odnajdziemy na greckim półwyspie Peloponez. Nie do końca przypomina krainę opiewaną przez poetów i przedstawianą przez nowożytnych malarzy; jest sucha i skalista, a jej pejzaż ma raczej surowy charakter. Arkadii alegorycznej nie należy jednak szukać w atlasie geograficznym, lecz w zbiorowej wyobraźni: jest ona ideą, a nie terytorium.

W XX wieku najbardziej spektakularną reinkarnacją arkadyjskiego mitu była wizja świata postulowana przez dzieci kwiaty w czasie wielkiej obyczajowej rewolucji, której symbolem jest rok 1968. W naszych czasach motyw arkadii powraca w dyskursie ekologicznym, w posthumanistycznych projektach ułożenia nowych relacji między człowiekiem a naturą – stosunków opartych na empatii, harmonii oraz solidarności między wszystkimi ludzkimi i innymi bytami istniejącymi na Ziemi. A gdzie swoją arkadię znajduje Mirella von Chrupek

Scenografia do wystawy Wcielenie jelenia w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie (2019) (Fot. archiwum prywatne artystki) Scenografia do wystawy Wcielenie jelenia w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie (2019) (Fot. archiwum prywatne artystki)

Mirella von Chrupek – zaklęty ogród

W projekcie „Eutopia. Miasto Niezwykłe” Mirella von Chrupek umieszcza ją w Warszawie. Nie jest to jednak metropolia, która rozwija się dziś nad Wisłą, ani miasto, które istniało w jakimkolwiek momencie historycznym. Mirella von Chrupek zaprasza nas do rzeczywistości równoległej. Greckie pojęcie eutopos oznacza „dobre miejsce”. Mirella von Chrupek wyczarowuje je za pomocą fotomontażu. W jej wizji Warszawa jest zaklętym ogrodem. Wśród zieleni stoją tu ikoniczne obiekty stolicy, takie jak śródmiejska Rotunda czy stacja kolei podmiejskiej PKP Powiśle, a także znane pomniki i rzeźby. Mieszkańcy tej pogodnej krainy są młodzi i eleganccy, zajęci przechadzkami, towarzyskimi grami, flirtami. Mirella von Chrupek zbudowała ten równoległy świat z archiwalnych zdjęć znalezionych w starych magazynach, zwłaszcza w piśmie „Stolica”, i pocztówek wyszperanych w antykwariatach i na pchlich targach.

Mirelli von Chrupek z cyklu „Kisses in the Tunnel” (2022). (Fot. archiwum prywatne artystki) Mirelli von Chrupek z cyklu „Kisses in the Tunnel” (2022). (Fot. archiwum prywatne artystki)

„Miasto niezwykłe” dobrze oddaje twórczą filozofię Mirelli von Chrupek. Nie należy ona do artystek łatwych do zaszufladkowania, ale gdyby spróbować przypisać ją do jakiegoś medium, należałoby zacząć od fotografii. Mirella von Chrupek jest więc fotografką, ale szczególną – jak sama podkreśla, chwytanie obiektywem życia na gorąco nigdy nie leżało w centrum jej zainteresowań. Od fotografowania ludzi woli pracę z przedmiotami, aranżowanie scen, a także budowanie ich z obrazów znalezionych. To upodobanie prowadzi w stronę kolażu i fotomontażu, które należą do ulubionych środków wyrazu artystki, a także w kierunku jej pasji kolekcjonerskiej. W wypadku von Chrupek trudno oddzielić zbieranie przedmiotów, pocztówek, zdjęć i archiwalnych magazynów od procesu twórczego, ponieważ zbiory są często tworzywem jej kolejnych projektów.

Mirelli von Chrupek „Eutopia. Miasto Niezwykłe” (2022) (Fot. archiwum prywatne artystki) Mirelli von Chrupek „Eutopia. Miasto Niezwykłe” (2022) (Fot. archiwum prywatne artystki)

Mirella von Chrupek lalki

W jej niezwykłej kolekcji ważną rolę odgrywają zabawki, zwłaszcza lalki, będące zarazem cierpliwymi i plastycznymi modelkami pozującymi do zdjęć. Taką modelką w pewnym sensie jest zresztą sama Mirella von Chrupek. Artystka stworzyła tę postać w latach dwutysięcznych, kiedy zaczęła profesjonalnie zajmować się fotografią. Kolorowa Mirella objawiająca się w coraz to nowych przebraniach – figura zdająca się pochodzić trochę z bajki, a trochę z popkulturowych marzeń – była bohaterką sesji zdjęciowych. Autorka sama się w nią wcielała. „Mirella” stanowiła modelkę idealną, zawsze chętną do współpracy i świetnie rozumiejącą się z fotografką. Z czasem „Mirella von Chrupek” stała się również pseudonimem artystki, która właśnie pod tym nazwiskiem zdobyła popularność w internecie. Mirella należy do pokolenia, które wchodziło na scenę sztuki drogą omijającą muzealno-galeryjny, instytucjonalny system kreowania artystów i artystek, równoległą ścieżką, poprzez bezpośredni kontakt z publicznością w sieci. Mimo zainteresowania kreowaniem obrazów Mirella zamiast studiów na Akademii Sztuk Pięknych wybrała anglistykę. Do dziś konsekwentnie zajmuje niezależną pozycję, działając na pograniczu różnych dyscyplin. Jest artystką wizualną i projektantką, organizuje wystawy w galeriach, ale aranżuje również zjawiskowe wystawy sklepowe, swobodnie przemieszcza się między rejestrami tak zwanej sztuki wysokiej i obszarami, które przywykliśmy zaliczać do szerokiego uniwersum popkultury.

Mirella von Chrupek gablotka

W 2014 roku Mirella von Chrupek zaczęła prowadzić Gablotkę – uliczną, autorską galerię w centrum stolicy. Za przestrzeń tego wystawowego miejsca posłużyła przeszklona witryna w bramie kamienicy przy Marszałkowskiej 41, tuż przy placu Zbawiciela. Wcześniej gablota przez dekady służyła jako reklamowa wizytówka zakładu szewskiego. Kiedy jego właściciel przeszedł na emeryturę, artystka zaczęła kreować w witrynie instalacje – kolorowe, na wpół baśniowe, na wpół surrealistyczne mikroświaty. Ich korzeni można było szukać zarówno w teatralnej scenografii, jak i w uniwersum domków dla lalek, ale również w podwórkowej tradycji robienia „sekretów”, którą dorastająca w latach 80. na łódzkim blokowisku Mirella pamiętała z dzieciństwa. Z formalnego punktu widzenia realizacje w Gablotce należałoby nazwać dioramami, czyli scenograficznymi kompozycjami, łączącymi obraz oraz fizyczne przedmioty. Podobnie jak twórczość Mirelli, diorama również jest gatunkiem istniejącym na styku różnych dziedzin: sztuki, muzealnictwa, teatru i modelarstwa. I jest wymarzoną techniką do budowania małych, alternatywnych rzeczywistości.

Mirella von Chrupek „Gablotka #7” (2016) (Fot. archiwum prywatne artystki) Mirella von Chrupek „Gablotka #7” (2016) (Fot. archiwum prywatne artystki)

Aranżując pierwszą dioramę w Gablotce, Mirella von Chrupek nie wiązała z witryną przy Marszałkowskiej długofalowych planów. Okazało się jednak, że przechodnie spragnieni są magicznych mikroświatów, przyczółków cudowności w przestrzeni miejskiej codzienności. Miniaturowa galeria spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem warszawiaków i warszawianek, więc artystka realizowała w niej kolejne prace. Przedsięwzięcie, które miało być jedynie epizodem, potrwało trzy lata, w czasie których mniej więcej co dwa miesiące w Gablotce pojawiała się nowa instalacja. W niektórych z nich występowały lalki i przedmioty z kolekcji Mirelli, największą popularność zdobyła jednak odsłona, której bohaterka została stworzona specjalnie na potrzeby projektu. Była nią urocza, różowa dinozaurzyca o imieniu Dino Bambino. Ta postać debiutowała w Gablotce, ale wkrótce wykroczyła poza jej ramy.

W 2018 roku nakładem Wydawnictwa Wytwórnia ukazała się książeczka o przygodach Dino Bambino, stworzona wspólnie przez Mirellę oraz pisarkę, miejską aktywistkę i varsavianistkę Sylwię Chutnik. Powabna dinozaurzyca doczekała się również własnego sklepu internetowego, w którym można nabyć przedstawiające ją figurki i wyposażyć własną Dino Bambino w rozmaite akcesoria. Wśród miłośników tej postaci znajdują się zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe. To jedno z przesłań twórczości Mirelli: wszyscy dorastamy, ale pożegnanie z dzieciństwem nie musi oznaczać wyrzeczenia się prawa do marzeń, zabaw, a także zabawek.

Mirella von Chrupek „Gablotka #11” (Fot. archiwum prywatne artystki) Mirella von Chrupek „Gablotka #11” (Fot. archiwum prywatne artystki)

Mirella von Chrupek – bardziej retro niż futuro

W 2020 roku Mirella von Chrupek powróciła do świata przedpotopowych zwierząt, z którego wywodzi się Dino Bambino, w dioramie „Palaeoloxodon antiquus” zrealizowanej dla Muzeum Okręgowego w Koninie. W dziale geologiczno-przyrodniczym tej instytucji znajduje się najlepiej zachowany w Europie szkielet słonia leśnego (czyli palaeoloxodona antiquusa właśnie), przedstawiciela tak zwanej megafauny, której liczne gatunki zaludniały Ziemię przed epoką lodowcową.

Mirella von Chrupek lubi puszczać wodze wyobraźni i więcej inspiracji do tworzenia światów równoległych znajduje właśnie w przeszłości niż przyszłości. Stąd jej pasja do geologii i paleobiologii – prehistoria jest epoką na tyle odległą w czasie, że nauka pozostawia w niej mnóstwo miejsca dla imaginacji.

„Jestem bardziej retro niż futuro” – deklaruje Mirella, a w jednym ze swoich najnowszych projektów, cyklu fotomontaży „Beautiful Aliens”, wdaje się wprawdzie we flirt z poetyką science-fiction, ale materia, z której buduje należące do tej serii prace, również pochodzi z przeszłości. Tym razem nie sięgamy do prehistorii, lecz do złotej epoki kina i pochodzących z tamtych lat magazynów filmowych. Von Chrupek pracuje z fotosami dawnych gwiazd ekranu. Przetwarzając i multiplikując wizerunki filmowych diw, tworzy fantastyczne istoty. Czy wyglądają groźnie? Czasami tak. Niektóre z wykreowanych przez artystkę istot kojarzą się nawet z krwiożerczym ksenomorfem z kosmicznych horrorów, zapoczątkowanych kultowym dreszczowcem „Obcy. Ósmy pasażer Nostromo” Ridleya Scotta – w końcu filmowe gwiazdy zawsze mają w sobie coś nieziemskiego. Postaci powołane do życia przez Mirellę, nawet jeżeli niepozbawione drapieżności, nigdy nie tracą jednak uroku i klasy, którą emanowały ich pierwowzory.

W technice podobnej do tej, która użyta jest w „Beautiful Aliens” Mirella von Chrupek tworzy prace z cyklu „Kisses in the Tunnel”. Ta seria również opiera się na zdjęciach i fotosach z archiwalnych polskich magazynów filmowych, ale tym razem artystka wzięła na warsztat sceny pocałunków między bohaterami. Zwielokrotniając oblicza filmowych kochanków, Mirella zmienia te miłosne zdarzenia w iście kosmiczne fenomeny, nie tracąc jednocześnie elementu nostalgii zaklętej w zdjęciach z dawnych kinowych przebojów. Zdjęciach nigdy się niestarzejących i niezależnie od upływu czasu zachowujących moc poruszania naszych emocji.

Mirella von Chrupek kroczy drogą zachwytu

Nutę nostalgii, a nawet melancholii obecną w „Kisses in the Tunnel” czy „Beautiful Aliens” odnaleźć można również w innych projektach Mirelli. Ta nuta jest zresztą wkomponowana w brzmienie wszystkich arkadyjskich narracji – królestwo bez czasu, gdzie zawsze panuje piękna pogoda, przedmioty istnieją po to, by cieszyć nasze oczy i serca, a pocałunki trwają wiecznie, leży przecież w pobliżu uniwersum codzienności, w którym tak często dominują zgiełk, szarość, brutalność i które ulega żywiołowi przemijania. Mirella von Chrupek nie jest bynajmniej eskapistką, stoi mocno obiema nogami na ziemi, jej projekty, choć lekkie w tonie niczym sztuka epoki rokoka, są owocami systematycznej precyzyjnej pracy i świadomych estetycznych wyborów. Przyjmowanie do wiadomości istnienia realnego świata nie oznacza jednak, że musimy na reguły codzienności przystawać bezwarunkowo.

Mirella Von Chrupek, praca Lala z serii Menażeria (2021) Fot. archiwum prywatne artystki) Mirella Von Chrupek, praca Lala z serii Menażeria (2021) Fot. archiwum prywatne artystki)

W kulturze znane są różne sposoby stawiania oporu prozie życia. Jednym z nich jest romantyczny i zarazem patetyczny bunt. Inną strategię stanowią sarkazm i ironia. Obie metody są w polskiej kulturze bardzo popularne, ale Mirella von Chrupek zdecydowała się podążać inną ścieżką. To droga zachwytu, który przynoszą fantastyczne mikrokosmosy i równoległe światy. Są wymyślone, ale nie są fałszywe. Materia, której artystka używa do ich budowy, istnieje naprawdę – pochodzi przecież z rzeczywistości. Mirella wydobywa z tego, co realne, pierwiastek cudowności i używa go do dostarczania sobie i nam przyjemności, która nie musi być poważna, ale nie przestaje być przez to kwestią ważną, wręcz konieczną do życia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze