fbpx

Karolina Breguła: Seul jest miastem-światem

Karolina Breguła: Formy przestrzenne wobec katastrofy

Kiedy dwa tygodnie temu przyjechałam do Seulu, Changdong Art Studio zorganizowało dla mnie i kilkorga innych wizytujących artystów powitalne spotkanie.
Nie znaliśmy się jeszcze, zaczęliśmy więc opowiadać sobie, skąd przyjechaliśmy i dokąd zamierzamy jechać po wyjeździe stąd. Spotkanie przekształciło się w długą rozmowę o podróżach, które, jak się okazało, wszystkich nas pasjonują.

Rozmowie przysłuchiwał się dyrektor Art Studio – pan Kim. Zdziwiony naszym entuzjazmem podróżniczym oświadczył, że sam nigdy nie opuszcza Seulu. Wydawało mi się to wtedy dziwnie niedorzeczne. Dzisiaj, po dwóch tygodniach odkrywania Seulu, przypominam sobie coraz częściej tamte słowa pana Kima i zaczynam je po swojemu rozumieć.

Seul jest miastem-światem. To metropolia, jakiej jeszcze miesiąc temu nie byłam sobie w stanie wyobrazić. Jest w niej nieskończona ilość wszystkiego. Ale mimo swojego ogromu i niezwykłej różnorodności, w moich Europejskich oczach, każde miejsce tutaj wygląda jakby tak samo. Dlatego bycie w Seulu jest hipnotyzujące. Mam wrażenie, że można tu iść przed siebie bez przerwy przez całe miesiące, a może nawet lata, i nie wyjść poza miejską zabudowę pełną ulicznego gwaru, kolorowych sklepików i narożnych barów z szaszłykami.

To wyobrażenie, które przypomina nocny koszmar. W nieskończoność powtarzamy w nim tę samą fascynującą na początku czynność, której nie możemy przerwać i która z czasem staje się znienawidzoną pułapką. Ta myśl nachodzi mnie zawsze, kiedy urządzam sobie moje ulubione spacery w przypadkowo wybranym kierunku i długo maszeruję przez ulice, które równie dobrze mogłyby być w każdym innym punkcie na mapie miasta.

Niestety, już za dwa miesiące nie będzie mnie tutaj, nie doczekam więc piekła trwającego całą wieczność spaceru. Na pewno jednak w te dwa miesiące Seul zdąży się stać moim nałogiem.

ZAMÓW

E-WYDANIE
Karolina Breguła: Seul
Fot. Karolina breguła

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>