Karolina Breguła: Woda prosto ze źródełka

Fot. Karolina Breguła

Coraz więcej wokół nas przyjemnych kawiarenek i barów, w których całymi dniami przesiadują ludzie – jedni w pośpiechu zjadający lunch, inni wpatrujący się w komputer pogrążeni w pracy, jeszcze inni na spotkaniach ze znajomymi.
Takie pełne towarzyskiego życia miasta są sympatyczne i bezpieczne, dlatego wypada tylko cieszyć się ze zmian.

Bywa jednak, że powodują one też zły nastój. Dzięki rosnącej ilości kawiarnianych ogródków coraz częściej uświadamiamy sobie, jak mało mamy w naszych miastach wygodnych i przyjemnych miejsc spotkań dostępnych dla wszystkich – niezależnie od zasobu portfela.

Im więcej stolików na ulicach tym częściej zadaję sobie pytanie, co mają zrobić staruszki, których emerytura nie pozwala na spotkanie przy ciastku i kawie latte? Gdzie mają spędzić przerwę w pracy listonosze, kwiaciarki i pan ze sklepu mięsnego? I gdzie ma ze swoim komputerem pójść biedna artystka, jak ja?

Zwykle wszystkie ostatnie zaskórniaki wydaję na kawy, które później z przyjemnością sączę, pracując na wolnym powietrzu. Robię to nie tylko dlatego, że po prostu to lubię. Jak powiedziała jakiś czas temu moja znajoma socjolożka, rachunki w kawiarniach to podatek od przyjaznego miasta. Płacę go, bo nie chcę, by znikały kolejne kawiarnie.

Mimo to bardzo cieszy mnie każde nowe miejsce, gdzie można, nie kupując drogiej kawy, poczuć się w mieście nie gorzej, niż w modnym ogródku przy warszawskim Placu Zbawiciela. Dlatego właśnie, gdybym wręczała swoje własne warszawskie medale dla osób zajmujących się kulturą, w kategorii przestrzeń miejska złoto otrzymałaby Ewa Rudnicka.

W ubiegłym roku zafundowała ona Warszawie UFO, którym zaproszony przez nią francuski kolektyw architektoniczny EXYZT ożywił zapomnianą i omijaną przez wszystkich fontannę. W tym roku stworzyła na Mariensztacie „Rzeźbę wodną”, którą, za pomocą gustownej prostej drewnianej konstrukcji, przemieniła ujęcie wody oligoceńskiej w przecudowną fontannę, gdzie można odpocząć lub spotkać się ze znajomymi i sąsiadami. Podczas takiego spotkania można napić się wody prosto ze źródełka – nie płacąc za to ani złotówki. Polecam gorąco.