Donoma – współczesna Francja w obiektywie

"Donoma"
Nowe Horyzonty

W „Donomie” jak w soczewce skupiają się myśli, problemy i fantazje, z których rzeczywistość budują sobie młodzi ludzie z paryskich przedmieść.
O „Donomie” zrobiło się głośno, gdy film Djinna Carrénarda zdobył nagrodę Prix Louis Delluc dla najlepszego francuskiego debiutu. Wtedy okazało się, że obraz nie ma producenta, jego reżyserem i scenarzystą jest jeden z aktorów, a budżet przedsięwzięcia wyniósł 150 euro. Czy faktycznie tyle kosztował, tego się nie dowiemy, ale prestiżowa nagroda okazać się może dźwignią dla wielu aktorskich talentów, jakie w filmie się pojawiają.

„Donoma” ma konstrukcję mozaikową, co umieszcza ją na tej półce filmów, jeśli chodzi o sposób opowiadania fabuły, jak „Magnolia” czy „Na skróty”. Z pojedynczych, luźnych scen powoli zaczyna wyłaniać się spójny obraz zazębiających się o siebie historii i postaci, które mają ogromny wpływ na swoje życie. Mamy tu dwie główne historie, z których każda ma oddzielnie swój awers i rewers. W pierwszej z nich spotykamy zarozumiałego i niesfornego ucznia Dacio, który kocha się w swojej nauczycielce hiszpańskiego, a jednocześnie zaborczo traktuje swoją dziewczynę Salmę. Od dziewczyny oczekuje obecności, lojalności i ustępliwości, ale odwrotność tych cech pociąga go właśnie w nauczycielce, która staje się dla niego obiektem seksualnym. Z kolei Salma, od czasu, gdy opuszcza ją nieuleczalnie chora siostra, staje się stygmatyczką.

W drugiej historii poznajemy fotografkę, w której ułożonym i modnym mieszkaniu jedynym niepasującym elementem jest jej własny chłopak, starający się o zasiłek były model. Po burzliwej kłótni chłopak wybiega z plecakiem, by kilka chwil później spotkać na swojej drodze dziewczynę, także fotografkę. Ta postanawia stworzyć z nim związek nieoparty na komunikacji słownej. Jej milczenie jest przeciwieństwem „przegadanej” relacji z byłą narzeczoną. Większość scen i historii opowiedziana jest w „Donomie” na zasadzie opozycji. Przeciwieństwa zderzają się ze sobą, by w dialogu osiągnąć porozumienie lub jego brak. Ukrywająca swoje stygmaty, niewierząca Salma, konfrontuje się z głęboko wierzącym chłopakiem, który szuka znaków od Boga. Nauczycielka hiszpańskiego prowadzi prowokacyjne walki na słowa ze swoimi uczniami i z Dacio. Rozmowy Salmy z Dacio są jak niedojrzałe przepychanki słowne w porównaniu z jej wymianą myśli, którą dzieli z najlepszym kumplem swojego chłopaka. Każda konfrontacja to słowna strzelanina, a im bardziej bohaterowie chcą uciec przed odpowiedzią, nie odkrywać swojego prawdziwego „ja”, tym bardziej słownie wyśmiewają, obrażają, obnażają. Gdy nauczycielka hiszpańskiego odkrywa, że Dacio powiedział w klasie o ich zbliżeniu, atakuje go słowami hiszpańskiego rapu, który zaboli bardziej niż wymierzony policzek.

I choć „Donoma” ma swoje dłużyzny i w wielu miejscach zwyczajnie irytuje, to nie można odmówić jej twórcom dojrzałości, nawet jeśli kryje się ona za naiwnymi pytaniami. Djinn Carrénard w „Donomie” obnaża w swoim filmie dramat społeczeństwa multikulturowego: choć mamy sobie tak wiele do przekazania, kulturowo, mentalnie, emocjonalnie, choć jesteśmy tak barwni, to w kontakcie z drugim człowiekiem przekazujemy to co najgorsze: lęk, pogardę, obrazę i kłamstwo, pozostając sami w pustym pociągu donikąd, w bezpiecznym osamotnieniu.

Więcej recenzji filmowych tutaj