fbpx

Drugie oblicze – recenzja

PLACE BEYOND THE PINES
PRODUCTION DELIVERY FILM PULLS

Dawno nie było filmu, który by tak przekonująco poruszał temat ojców, synów, błędów i ich przebaczenia. Brawa dla Dereka Cianfrance’a.

Drugie oblicze” ma układ książki. Co strona to nowy wątek, zwrot akcji, zaskakujące zakończenie. Jedno wydarzenie prowadzi do drugiego, błąd do jego konsekwencji, grzech do kary, przemoc do przemocy. Aż do puenty, która zdaje się wyzwalająca, zwłaszcza dla widza.

Pierwszy rozdział to historia Luke’a, granego tu przez idola nastolatek, Ryana Goslinga. Ten trzydziestoletni aktor pokazał, na co go stać w takich filmach, jak „Blue Valentine”, „Drive” czy wspaniałych „Idach marcowych”. Tu wciela się w postać motocyklisty, pracującego za grosze w cyrku. Nie wiemy, skąd się tam wziął i o czym marzy, jego przeszłość zdają się nam opowiadać liczne tatuaże na ciele. Zwrot w jego życiu następuje gdy spotyka Rominę (wspaniała, seksowna i tragiczna Eva Mendes). Okazuje się, że dziewczynę poznał rok temu, a owocem tego spotkania jest mały Jason. Romina ma nowego mężczyznę i układa sobie życie, ale dla Luke’a świadomość ojcostwa jest przełomowa. Postanawia zrobić wszystko, by odzyskać Rominę i stać się ojcem nie tylko biologicznym. Jego starania zakończą się tragicznie. Gdy strona się kończy i ze sceny schodzi Luke, pojawia się na niej Avery, ambitny ale prawy policjant z prewencji, on też ma rocznego syna. Tym razem poznajemy jego historię oraz okoliczności spotkania tych dwojga, dramatyczne w skutkach.

Kolejna strona, bo mija 15 lat. Na plan pierwszy wysuwają się dzieci – dziś 16-letnie Avery’ego i Jasona. Czemu one? I jakie ma to znaczenie dla nich i dla ich ojców? Nie chcę zdradzać fabuły, bo jest zaskakująca. Ale Cianfance wspaniale pokazuje, jak działania ojców wpływają na życie synów, jak kształtują ich potrzebę bycia z ojcem lub chociaż jego przebłyskiem. I jak bardzo szara fala przemocy powtarza się, przetaczając się z pokolenia na pokolenie. Grzechy nie zostają zapomniane, one po prostu w odpowiednim momencie wychodzą na powierzchnię, jak grzyby po deszczu. I ważne jest to, jak zostaną odpuszczone.

Intymna i niezwykle emocjonalna atmosfera w tym filmie budowana jest przez rewelacyjne zdjęcia. Do tego dochodzi niezwykle klimatyczna, pojawiająca się sporadycznie muzyka. Dopełnieniem jest dojrzałe, doskonale poprowadzone przez reżysera aktorstowo Goslinga, Coopera i Mendes. Uczta dla oczu, ale też wiele do przemyślenia, w tym o błędach ojców i karmie synów. Polecam.