fbpx

Filmowe lato część I: kierunek Europa

Filmowe lato część I: kierunek Europa
fot. materiały prasowe Gutek Film

„W sześćdziesiąt dni dookoła świata” to pomysł na cykl filmowy, dzięki któremu zabierzemy Was w podróż do miejsc, które już widzieliście, albo chcielibyście zobaczyć. Przystanek pierwszy: Europa.
Gdyby chcieć oceniać naszą cywilizację na podstawie samych tylko reklam obecnych w przestrzeni publicznej, można by odnieść wrażenie, że przez sporą część roku zajmujemy się głównie podróżowaniem, a ściślej – wylegiwaniem w słońcu na jakiejś niebiańskiej plaży. Podczas gdy billboardy, ulotki, a nawet ptaki w parkach krzyczą „wyjedź”, ja zachęcam – zostań. Dalekie podróże są kosztowne, męczące, ryzykowne i wbrew pozorom wcale nie gwarantują wielkich przygód ani gorących romansów. A gdy coś pójdzie nie po naszej myśli, biuro podróży nawali przy rezerwacji hotelu, lokalsi będą uporczywie mówić w niezrozumiałym języku albo po prostu będzie za gorąco – nie ma jak od tego uciec.

Alternatywa? Podróże filmowe. Oglądając dzieło, którego akcja toczy się w jakiejś atrakcyjnej lokalizacji, możemy być pewni, że twórcy wzięli na siebie wszystkie niedogodnienia, a dla nas wydestylowali samą esencję miejsca, esencję przygody. Podróżowanie takie ma także tę poważną zaletę, że jest skondensowane w czasie, a w razie nietrafionego wyboru – miejsca, aktora, gatunku – wyprawę można w każdej chwili przerwać. Aby i to ryzyko zminimalizować, przygotowaliśmy mały przewodnik dla początkujących kinowych podróżników.

Zaawansowanych zachęcam do stworzenia własnej, ambitniejszej listy, w której rozplanujecie na przykład dzień po dniu dwa miesiące podróży dookoła świata. Bez ruszania się z domu. Kuszące?

Rzymskie wakacje „Roman Holiday”, reż. William Wyler, 1953.

Nikt z taką gracją nie rozbija się skuterem po Rzymie (i nigdy rozbijał już nie będzie) jak Audrey Hepburn, cierpliwie ratowana z kolejnych opałów przez Gregory’ego Pecka. Niespożyta energia głównej bohaterki budzi z jakiegoś bardzo długiego snu dostojne, niewzruszone elementy architektoniczne Wiecznego Miasta i wprawia je w ruch wirowy. Kto z nas od czasu do czasu nie bywa księżniczką, która potrzebuje na chwilę zrzucić gorset etykietalnych zachowań, zapomnieć, kim jest i „puścić się w miasto”?

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/A-LXzOMR3Wc” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Zapiski z Toskanii „Copie conforme”, reż. Abbas Kiarostami, 2010.

A skoro już we Włoszech jesteśmy, wpadnijmy na półtorej godzinki do San Gimignano w Toskanii. Tam Juliette Binoche – właścicielka sklepiku z antykami i William Schimell – autorytet w świecie krytyków sztuki przechadzają się wąskimi uliczkami pośród świeżo poślubionych par i dyskutują o tym, co jest prawdziwą wartością dzieł artystycznych. W kameralnej kawiarni nieco zbyt troskliwa właścicielka omyłkowo bierze ich za parę – inspiruje ich to do odegrania niepokojąco przekonującego dramatu, który to miasto musiało widzieć nie raz: małżonków, którzy gdzieś w podróży przez życie zgubili sens bycia razem.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/-7ArV_3Dh3Q” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Dwa dni w Paryżu, „2 days in Paris”, reż. Julie Delpy, 2007.

Jeśli będziecie mieć trochę szczęścia, załapiecie się jeszcze na pociąg z Wenecji do Paryża, w którym Julie Delpy i Adam Goldberg odsypiają nieco zbyt męczące dla neurotycznego Amerykanina wakacje na Starym Kontynencie. Przed lotem powrotnym do Stanów czekają ich jeszcze dwa dni mieszkania kątem u rodziców Julie, w jej dawnym pokoju. Od momentu, gdy Adam zobaczy Julie w jej naturalnym środowisku – kulturowym, rodzinnym, erotycznym – rozpoczyna się przezabawna szermierka słowna (znak rozpoznawczy Delpy), ale i intelektualna żonglerka kliszami. Jak Francuzi postrzegają Amerykanów? Jako turystów, którzy w tytułowe dwa dni chcą „zaliczyć” przypadkowo dobrane atrakcje – dlatego Adamowi nie będzie dane zobaczyć ani katakumb (zamknięte bo nieczynne – uwaga! To akurat zdarza się w prawdziwym życiu;mamy jeszcze jeden argument przemawiający za naszym projektem kino-turystyki), ani grobu Jima Morrisona, oblężonego przez ekstatycznych fanów. Pozna za to inny Paryż, widziany znad drewnianego stołu w małym salonie rodziców Julie albo w kłębach dymu na domówce jej dawnych przyjaciół. Czy będzie w stanie zaakceptować Julie po raz pierwszy widzianą na tle jej rodzinnego miasta?

Uwaga: Julie Delpy nakręciła kontynuację tego filmu – „2 dni w Nowym Jorku”, premiera 29 lipca. Zaplanujcie sobie tę podróż tak, żeby zahaczyć o kino. I Nowy Jork.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/oBkDDC24R6A” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Przed wschodem/zachodem słońca „Before sunrise”,1995; „Before sunset”, 2004; reż. Richard Linklater.

Bogatsi o doświadczenie Adama, że czasami w podróży ważniejsi są ludzie niż budynki, oraz prawdopodobnie tak jak ja urzeczeni osobowością i stylem dialogów pisanych przez Julie Delpy, powinniście na tym etapie wakacji przyłączyć się do niej i chwilę z nią pojeździć pociągiem po Europie. Najpierw z Budapesztu do Wiednia. W tym samym przedziale – co za los – podróżuje Ethan Hawk. Bądźcie pewni, że Julie zrobi to, na co stać byłoby niewielu z nas – przysiądzie się do niego i tak będzie manewrować okładką niby-czytanej książki, by pierwszy nawiązał rozmowę. A domyślacie się, jak mogą się skończyć rozmowy z przypadkowo spotkanym w pociągu Ethanem Hawkiem – najpierw skłoni ją do opuszczenia pociągu na jego stacji, a potem spędzą razem w Wiedniu („Ale co tu właściwie można robić?!” – zapyta Julie na początek) tak zwaną najpiękniejszą noc swojego życia. Wysiadać z dopiero co poznanym Ethanem Hawkiem na obcej stacji – spore ryzyko, prawda? Delpy wzięła je na siebie. Teraz już nie musimy katować się pytaniem „co by było, gdybym wysiadła na tamtej stacji”. Byłoby „Przed wschodem”, a potem „Przed zachodem słońca”.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/ek7acFBSluk” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Vicky Cristina Barcelona, reż. Woody Allen, 2008.

Akcja „Przed zachodem słońca” kończy się niedopowiedzeniem w barwnym mieszkaniu Julie – prawdopodobnie Ethan nie zdążył na samolot do Nowego Jorku i został jeszcze chwilę w Europie. Sama Delpy przyznaje, że rozważają z Linklaterem stworzenie kolejnej części filmu, spodziewam się więc, że pojadą dalej „na zachód”, czyli – na południe. Niech to będzie Barcelona.

A do Barcelony przyjeżdżają właśnie z Ameryki dwie muzy reżysera, który jest z kolei źródłem inspiracji dla Delpy: Woody’ego Allena. Rebecca Hall i Scarlett Johansson, przyjaciółki o przeciwnych temperamentach, w dwojaki sposób odpowiadają na pokusy czające się w podcieniach kolejno mijanych zaułków. Niezależnie, czy utożsamimy się z modelem etycznym Hall, czy Johansson, dzięki temu filmowi kończymy w łóżku z Javierem Bardemem, który jest ludzkim odpowiednikiem tego miasta – miasta, do którego przyjeżdża się po przygodę i odmianę, po inny rodzaj czasu, który zaczyna się i kończy w tym samym miejscu, nie ma konsekwencji w przyszłości.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/2gzdYgtHw2w” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

Smak życia „L’ Auberge espagnole”, reż. Cédric Klapisch, 2002.

Za ładne to miasto, żeby tak od razu wyjeżdżać. Możemy zabawić jeszcze dwie godziny. Tym bardziej, że tym samym pociągiem co my do Barcelony z Paryża przyjeżdża Romain Duris. Przez rok będzie dzielił mieszkanie z przedstawicielami innych narodowości dzięki programowi wymiany studentów Erasmus. Jeśli ominęło was to niewątpliwie cenne, ale też, przyznajmy, kłopotliwe doświadczenie wymuszające przekraczanie oswojonych granic kulturowych przy najbłahszej codziennej czynności – jest szansa to nadrobić. Na podsumowanie europejskiej wyprawy dowiemy się bowiem, co wynika z wybuchowej mieszanki temperamentów naszego kontynentu i być może dostrzec to, co nas łączy i umożliwia komunikację. A wszystko to zatopione jak w słoiku z miodem w studenckim poczuciu bezczasu, w mieście, które – wybaczcie pragmatyzm – ma dobre połączenia lotnicze. Dokąd teraz?

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/CCs6AzLeNQI” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

CDN

Przeczytaj też: najlepsze filmy na wakacje