Uśmiechnij się, jutro będzie gorzej: Chris Cleave „Między nami”

materiały prasowe

Polski wydawca „Między nami” postawił recenzenta w patowej sytuacji.

materiały prasowe

Oto na okładce obwieszcza ni mniej, nie więcej, iż „Nie napiszemy o czym jest ta książka, ale to naprawdę wyjątkowa opowieść. Możemy tylko zdradzić, że: jest niezwykle zabawna, ale to, co dzieje się na afrykańskiej plaży, przeraża…” I uzupełnia się enigmatyczną zapowiedź wyimkami z brytyjskich gazet, ograniczającymi się do epitetów: „Doskonała”, „Przekonująca”, „Ambitna i odważna”, etc.

Jak więc, przy takim postawieniu sprawy, mam napisać cokolwiek na temat fabuły? Chyba wyłącznie na złość. Czy raczej ze złości, która bierze się stąd, że nazywając tę książkę „niezwykle zabawną”, wydawca wprowadza czytelnika w maliny. Nie byłoby to aż tak wielkim grzechem, gdyby przy tym kompletnie nie mijał się z intencjami autora. Powieść Chrisa Cleave nie ma bawić, lecz wstrząsnąć i uwrażliwić odbiorcę na sytuację bez wyjścia. Patową właśnie. To, iż jeden z bohaterów – kilkuletni chłopiec wierzący, że jest Batmanem i żyje w Gotham City – rzeczywiście zachowuje się komicznie, służy wyłącznie osłabieniu tragizmu całej reszty opowieści.

Jednak zostawię wydawcy resztki honoru i także powiem niewiele. „Między nami” to opowieść o Sarze, trzydziestoletniej Angielce, redaktor naczelnej luksusowego magazynu dla kobiet, i szesnastoletniej Pszczółce, Nigeryjce, która ze swojego kraju ucieka do Wielkiej Brytanii. Dwa lata przed rozpoczęciem właściwej akcji książki kobiety spotykają się w tragicznych okolicznościach, a to konfrontacja pozostawia na nich trwałe piętno i decyduje o dalszych losach bohaterek. Żeby się otrząsnąć nie tylko z tamtego traumatycznego doświadczenia, lecz także z jego równie dramatycznych skutków, muszą się zjednoczyć i sobie pomóc. Czy im się to uda? Czy zespolona inteligencja, odwaga i wrażliwość obu kobiet wystarczy, żeby przeciwstawić się bezdusznemu systemowi? Na te pytania już oczywiście nie odpowiem.

Ale tak jak brytyjscy recenzenci przyznam: to naprawdę znakomita historia. Nie tylko dlatego, że przeciwstawia się głęboko zakorzenionej obojętności wobec emigrantów i równie mocno utrwalonym stereotypom społecznym, lecz także dlatego, że przełamuje schemat literacki, w niekonwencjonalny sposób opowiadając o efektach spotkania – tu mocno upraszczam – bogatej Europejki z biedną Nigeryjką. Musi to zrobić, bo służy przedstawieniu realnego problemu, a nie zabawie czy pokrzepieniu serc.

I jeszcze jedno: w jednej z początkowych scen powieści wypuszczone z obozu dla uchodźców emigrantki trafiają do gospodarstwa rolnego, na którym pracują robotnicy sezonowi. Przeważnie Polacy. Akurat ich nie ma, więc właściciele zapraszają dziewczyny do szopy przeznaczonej dla najemnych pracowników właśnie. Świat przedstawiony przez Cleave’a nie leży gdzieś na afrykańskiej plaży… Nie leży poza nami.

Chris Cleave, Między nami, przełożyła Aldona Możdżyńska, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 320.