1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Jeździmy szybko, wypoczywamy wolno – aktywny wypoczynek z BFC

(Fot. materiały prasowe BFC)
Już blisko 10 milionów Polaków jeździ co roku na narty i liczba ta stale rośnie*. Niemała w tym zasługa BFC – firmy, która od 30 lat rozkochuje nas w sportach zimowych oraz aktywnym sposobie spędzania wolnego czasu. Rozmowa z Maciejem Szpotem, współwłaścicielem firmy, byłym sportowcem, instruktorem narciarstwa.

Maciej Szpot, współwłaściciel firmy BFC

Czy rozpoczął Pan już przygotowania do sezonu narciarskiego?
Przez cały rok staram się być w dobrej formie fizycznej. A biznesowo wyjazdy na narty sprzedajemy już od 1 lipca. Każdego roku do końca sierpnia mamy sprzedane 50 proc. oferty. Jako pierwsi kupują nasi stali klienci, członkowie klubu BFC, którzy jak tylko pojawia się oferta, robią rezerwację, żeby mieć gwarancję najlepszego pokoju, czyli tego, w którym mieszkali w poprzednich latach.

Już od 30 lat tysiące Polaków jeździ z BFC na narty na czym polega ten fenomen?
To prawda, jeździ z nami już trzecie pokolenie Polaków. Powodów jest wiele, a jednym z ważniejszych jest to, że jeżdżą z nami podobni do siebie ludzie, którzy mają wspólną pasję – narty. Na naszych wyjazdach zawiązują się przyjaźnie, które trwają długie lata.
Jesteśmy firmą, która zajmuje się w turystyce segmentem premium, co oznacza, że wyjazd na narty jest jedynie eventem, jednym z wielu elementów całościowej opieki, jaką zapewniamy naszym klientom i klubowiczom. Mamy z nimi kontakt przez cały rok.
Od początku naszej działalności przekonywaliśmy ludzi do sportowych wakacji rodzinnych. W ciągu roku organizujemy dla nich różnego rodzaju spotkania. Wspólnie przygotowujemy się do sezonu narciarskiego i letniego. Robimy specjalne eventy dla dzieci. Zawsze aktywnie i na sportowo.

Lojalność naszych klientów to w dużej mierze efekt ich zadowolenia z jakości naszych usług. Myślę tu przede wszystkim o aspekcie profesjonalnych szkoleń narciarskich. Instruktorzy to nasza naprawdę mocna strona. Bardzo podkreślamy rolę wykształconego, zawodowego instruktora, który poza umiejętnościami związanymi z nauką jazdy na nartach zapewnia poczucie bezpieczeństwa na stoku. A to jest podstawa, zwłaszcza na nartach – przecież na tych samych stokach jeżdżą dorośli ważący trzy razy więcej od dziecka z prędkością 80 km/h.
Warto wiedzieć, że zawód instruktora w Polsce został uwolniony w 2013 roku, co oznacza, że każdy może być instruktorem, a tak być nie powinno ze względów bezpieczeństwa. W innych krajach tak nie jest. Ja do profesjonalizmu instruktorów przywiązuję szczególną wagę.

Jesteście znani również z bogatego programu animacyjnego i rozrywkowego na wyjazdach.
Na wyjazdach zawsze są z nami mówiący po polsku animatorzy, którzy zajmują się dziećmi w czasie lunchu, kiedy rodzice chcą pojechać na nartach gdzieś dalej, i po nartach, kiedy chcą odpocząć. Mamy własnych DJ-ów, którzy gwarantują dobrą zabawę w czasie après-ski oraz przy porannym rozruchu. Na każdy wyjazd zapraszamy również jakąś gwiazdę. Dotychczas występowało dla nas już około 50 polskich artystów, m.in. Kayah, Krzysztof Zalewski, Anna Maria Jopek czy Justyna Steczkowska.

Gdzie zabieracie Polaków na narty?
Od początku do Włoch. Jesteśmy przedstawicielem regionu Trento i mamy tam wiele zaprzyjaźnionych hoteli
Na otwarcie sezonu w grudniu jeździmy do Madonny di Campiglio, gdzie są świetne warunki do jazdy na nartach. „Nasze” hotele znajdują się w centrum miasteczka, gdzie są idealne warunki do après-ski oraz zabawy w klubach kurortu . Ponieważ jeździmy tam od 20 lat i jesteśmy zaprzyjaźnieni z regionem, mamy otwarte tylko dla nas trasy do treningów na tyczkach. Każdy uczestnik takiego wyjazdu może trenować z byłym reprezentantem Polski – Wojtkiem Gajewskim.
W okresie ferii jeździmy do najlepszych destynacji regionu Trentino.
Podczas wyjazdów dla rodzin z dziećmi szkolnymi mamy specjalny program, który nazywa się „razem, lecz osobno”. Polega on na tym, że organizujemy równocześnie i niezależnie zajęcia dla dzieci i dorosłych – program przygotowany jest przez naszych animatorów i instruktorów.
Bez względu na destynację na ferie zawsze wybieramy hotele na stokach. Doceniają to zwłaszcza mamy, które najlepiej wiedzą, jaką gehenną jest wyjście z dzieckiem albo większą liczbą dzieci na narty – trzeba zabrać kask, rękawiczki, sprzęt; ciężko przecież przemieszczać się w butach narciarskich do skibusu, a jeszcze gorzej stać w skarpetkach na parkingu podczas zmiany butów.
Dlatego możliwość wpięcia nart zaraz po wyjściu z hotelu to duże ułatwienie i luksus.
W marcu oferujemy wyjazd pod hasłem „narciarska akademia malucha” – atrakcyjny zwłaszcza dla rodziców z malutkimi dziećmi, bo jeździmy do miejsc z bezpiecznymi łagodnymi trasami regionu Pejo.
Natomiast sezon kończymy w Arabbie wyjazdem pod hasłem „narciarstwo w słońcu”, na który jest wielu chętnych – również rodzin z dziećmi, mimo trwającej szkoły.

(Fot. materiały prasowe BFC)

A jak to wszystko się w ogóle zaczęło? Skąd pomysł na takie zorganizowane narty?
Ta myśl narodziła się we mnie, kiedy byłem instruktorem narciarstwa w Club Medzie. Zakochałem się w tej idei – oferowania ludziom możliwości uprawiania sportu rekreacyjnego na najwyższym poziomie.

Kto jest klientem BFC?
To grupa około 200 tys. osób zainteresowanych aktywnym wypoczynkiem na wysokim poziomie. Mamy klientów z całej Polski, ale zdecydowana większość, około 70–80 proc., pochodzi z Warszawy i centralnej Polski.
Z całej grupy tylko część regularnie jeździ na nartach i jest zainteresowana wyjazdami do Włoch na szusowanie. To również z myślą o nich powstał położony około 60 km od Warszawy nasz hotel BoniFaCio.
Infrastruktura tego hotelu jest nastawiona na sport – nie mamy tam żadnej góry, żadnego jeziora ani morza. Stawiamy na naturę, ekologię i sport. BoniFaCio ma szerokie zaplecze sportowo-rekreacyjne: pełnowymiarowe boiska, korty, basen pływacki, salę fitness oraz rozbudowaną strefę do regeneracji, SPA, sauny. Tam członkowie naszej społeczności mogą dbać o kondycję fizyczną przez cały rok.
Zatrudniamy na etacie animatorów i trenerów, którzy tworzą specjalny program dla naszych gości. Dorośli mogą pod ich okiem poćwiczyć w siłowni, odbyć zajęcia fitness. Dzieciaki zabieramy do lasu, organizujemy specjalne atrakcje w terenie. To nie są przypadkowe osoby pracujące dorywczo, ale profesjonaliści przygotowani do zawodu.

Mówi Pan, że firma Bonifacio jest kobietą – dlaczego?
Bo to decyzje kobiet kształtują tę firmę. To panie podejmują decyzję o aktywnym wypoczynku całej rodziny, wybierają dyscyplinę dla dziecka, wcześniej rezerwują wakacje, weekendy w hotelu. To dla nich najważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa na stoku. Kobiety czują się na wyjazdach z BFC dobrze, bo o nic nie muszą się martwić – gwarantujemy kompleksowo zorganizowane wyjazdy. Zapewniamy wszystko: transport (mamy własne czartery samolotowe), możliwość wypożyczenia sprzętu na miejscu ze zniżką, posiłki, atrakcyjny program sportowy, opiekę instruktorską na stoku oraz animatorów zajmujących się dziećmi w hotelu.

Czym dla Pana jest jazda na nartach, sport, bycie aktywnym?
Firma BFC obchodzi w tym roku 30-lecie działalności. I dla mnie to jest taki moment powiedzenia sobie „sprawdzam”.
Jestem byłym sportowcem związanym z nartami sportowo, a następnie instruktorsko, mam tytuł Euro Instruktora PZN - CTT. Jestem również szefem komisji SITN zajmującej się pracą polskich instruktorów w UE. Moje życie było przez cały czas związane ze sportem. Ale ja staram się nie tylko mówić o tym, że sport jest ważny, ale też organizować całym rodzinom aktywny sposób spędzania czasu. Chcę dawać możliwość rekreacyjnego uprawiania sportu w najlepszych możliwych warunkach. Generalnie moją misją jest przekonanie ich, że aktywne życie to sposób na zdrowie i dobrą kondycję psychiczną.

(Fot. materiały prasowe BFC)

Jakie są Pana marzenia?
Moim marzeniem od wielu lat jest stworzenie stacji na poziomie alpejskim w Polsce. Byłoby to zwieńczeniem mojej pracy zawodowej. To projekt, w którym miałbym szansę wykorzystać wszystkie moje kompetencje, czyli wiedzę na temat organizacji wyjazdów narciarskich w warunkach alpejskich i hotelarstwa na najwyższym poziomie.

Realne?
Ja marzenia realizuję. Pomysły, za którymi nie idą ciężka praca i determinacja, to mrzonki. W marzenia trzeba uwierzyć i trzeba je realizować, a potem, żeby je uwiarygodnić, to jeszcze trzeba być konsekwentnym. Dla mnie marzenia to plan, dlatego stworzenie stacji zostało już oficjalnie ogłoszone. To inwestycja w Podgórzu -Dusznikach-Zdroju realizowana przez spółkę Podgórze Ski Arena. Pomyślana przede wszystkim dla rodzin, z dużą liczbą tras bezpiecznych, ale też dla sportowców z gigantową czarną trasą FIS-owską. Mamy do zagospodarowania piękną górę z północnymi stokami, szeroką, z dużym zróżnicowaniem nachylenia. Możemy tam zrobić ponad 20 kilometrów szerokich tras narciarskich. To ma być inwestycja kompleksowa. Chciałbym stworzyć stację, w której nie tylko będą wyciągi i hotele, ale też ciekawa oferta gastronomiczna i bogaty program eventowy – zawody, możliwości uprawiania wielu sportów. Bo narty to nie tylko zjazdy, ale także styl życia.

*2020 International Report on Snow & Mountain Tourism

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze