fbpx

Park miejski -jak się zachować?

Dla wielu osób park miejski jest jedyną okazją do obcowania z naturą. Od tego, jak traktujemy tę oazę zieleni i jak się zachowujemy zachowujemy, zależy, czy skorzystamy z chwili oddechu w codziennym zapędzeniu.
Parków nie traktujemy często jako miejsc szczególnie atrakcyjnych, bo przebiegamy przez nie w pośpiechu. A szkoda! Warto przynajmniej raz na jakiś czas wybrać się do parku miejskiego z botanikiem. Przy okazji takiej wycieczki dowiemy się na przykład, jak wygląda cykuta albo magiczny grzyb, który złośliwe żony podawały mężom, żeby dłużej cierpieli na syndrom dnia następnego, czyli popularny kac.

Drzew, roślin, w tym także trawy, nie wolno niszczyć – nie należy łamać ani nadłamywać gałęzi, wykopywać ani zrywać kwiatów z klombów. Ale lepiej też niczego sadzić. Pomimo naszych najlepszych intencji roślina „zaimportowana” – np. drzewko bożonarodzeniowe – albo uschnie, albo zaburzy miejscowy ekosystem.

Ochronie podlegają też elementy małej architektury – czyli ogrodzeń, altanek i ławek, a także urządzeń sportowych czy wyposażenia placów zabaw. Za ich uszkodzenie możemy zostać ukarani grzywną do 500 zł. Mandat grozi nam również za picie alkoholu poza wyznaczonymi do tego celu kawiarnianymi ogródkami.

W pozostałych kwestiach reguły ustalają zarządzający parkiem miejskim. Dlatego pomimo naszej niechęci do czytania instrukcji, warto zatrzymać się przy tablicy z regulaminem parku, do którego wchodzimy.

W wielu miejscach są już wyznaczone miejsca, gdzie spokojnie możemy się poopalać na kocu albo leżaku. Przy czym obowiązują nas normy obyczajowe podobne, jak na kąpielisku, czyli odpada topless (w skrajnych przypadkach, jeśli ktoś zgłosi taki incydent do straży miejskiej, to możemy mieć nieprzyjemności) i dzienna bielizna (kwestia estetyki).

W jednym z łódzkich parków kontrowersje wzbudziło publiczne okazywanie sobie uczuć przez parę młodych ludzi. Widok dość powszechny zresztą. I tu znowu musimy się odwołać do kultury osobistej, bo przepisy mówią jedynie, że zakazany jest akt seksualny.

Rowerzyści powinni w parku miejskim zwolnić, a w miejscach, gdzie jest tłok albo małe dzieci, prowadzić rower. Część parków jest zresztą objęta zakazem jazdy rowerem. Obowiązuje on na przykład w warszawskich Łazienkach i od lat budzi spory. Podobnie jest w Parku Zdrojowym w Cieplicach. Radni jeleniogórscy, którym wspomniany obszar zielony podlega, wprowadzili też zakaz wprowadzania wszelkich zwierząt. Tam, gdzie zarządcy są bardziej liberalni, czyli w większości parków miejskich, potrzebny jest zdrowy rozsądek.

Park miejski
123rf.com

Właściciele zwierząt, zwłaszcza psów, powinni je trzymać na smyczy i pilnować, żeby nie rozkopywały trawników albo piasku. Karygodne jest pozwalanie zwierzęciu na kąpiel w fontannie czy sadzawce. Odrębnym i ciągle palącym problemem jest zachowanie czystości. Właściciele są zobowiązaniu sprzątać po czworonogach. Warto, bo sobie też sprzątali, bo z przykrością obserwuję, że wyrzucenie papierka po czekoladce albo chusteczki higienicznej do kosza odległego o pięć metrów graniczy z cudem.

Na koniec, to o czym piszę przy każdej możliwej okazji – hałas. Począwszy od muzyki przy każdej budce z lodami i ogródku piwnym, poprzez nasze głośne rozmowy przez telefon, aż do specyficznego sposobu komunikowania się rodziców z dziećmi. Krzyk jest powszechny, dlatego nie zwracamy już na niego uwagi. A powinniśmy. Nie bez kozery o metodach relaksacji i uspokojenia mówi się – wyciszenie – no właśnie spróbujmy zacząć od parków miejskich. Niech przynajmniej niektóre z nich będą miejscem wytchnienia od uciążliwych decybeli.