Wiosna na nartach

Za oknem świat tonie w zieleni i kwitną kasztany, tymczasem w austriackim Tyrolu wciąż trwa narciarski sezon. Dolina Stubeital czeka na fanów nart aż do czerwca, śnieg gwarantowany.

Nic dziwnego, że wiosna to pora coraz chętniej wybierana na narciarskie wyjazdy. Dni stają się coraz dłuższe, a zamiast mroźnego wiatru czeka na nas mocniejsze słońce. Nawet jeśli w dolinie siąpi wiosenny deszczyk, na odpowiedniej wysokości, ponad linią chmur, panują doskonałe warunku do jazdy. Lodowiec Stubei wznosi się aż na 3250 m n.p.m. i jest największym lodowcowym ośrodkiem narciarskim w Austrii. Miejscowa infrastruktura robi wrażenie, przykładem może być najdłuższa trasa kolejki linowej w Alpach, pokonuje ją nowoczesna Gondola 3S Eisgratbahn zawieszona na trzech linach, co zapewnia jej większą stabilizację i odporność na silne podmuchy wiatru. W sumie na lodowcu Stubei znajduje się 26 nowoczesnych kolejek linowych i wyciągów i 35 tras zjazdowych o różnym poziomie trudności oraz Stubei Zoo, jeden z najlepszych parków śnieżnych na świecie. I choć późną wiosną nie wszystkie trasy będą otwarte, na stokach nie będzie tłumów i możemy liczyć na nieco niższe ceny karnetów. Za sześciodniowy zapłacimy teraz 196,40 euro, tymczasem do 5 maja kosztowałby nas 231 euro.

Stubei to świetne miejsce na rodzinny wypoczynek, uznawano go wielokrotnie za najbardziej przyjazny rodzinom ośrodek narciarski w Alpach. Dzieci do dziesiątego roku życia (pod opieką rodzica z karnetem) jeżdżą tutaj na nartach gratis, ale to nie wszystko – na rodziny czekają przygotowane z myślą o nich trasy, szkółki narciarskie dla dzieci, przedszkole, a także specjalna strefa Kinderland z wykfalifikowaną obsługą zapewniającą dzieciakom rozrywki i dziecięcą restauracją. Do jedzenia znajdą tu także coś i dorośli, na lodowcu w najwyższym sezonie otwartych jest tu aż osiem restauracji i barów, można więc spróbować tradycyjnej tyrolskiej kuchni, ale też robionego na miejscu makaronu czy pizzy, a nawet wykwintnych dań w Schaufelspitz, w najwyżej na świecie położonej restauracji z odznaczeniami Gault Millau. W połowie maja będzie działać tylko kilka z nich, ale Stubei znajduje się jedynie 45 minut jazdy samochodem do Innbrucka. Na stoku można więc zażywać kąpieli słonecznych na leżaku przy drinku, a kulinarnym poszukiwaniom oddać się w dolinie.

Od nart czasem trzeba przecież odpocząć, najlepiej zrobić to, korzystając z bogatej oferty wellness miejscowych hoteli i pensjonatów albo spacerując wśród kolorowych kamieniczek Innsbrucka, nad którymi góruje ośnieżone pasmo gór Nordkette. Stąd tylko krok do Złotego Dachu – symbolu miasta zbudowanego na zlecenie Maksymiliana Habsburga w XV wieku.

Świetnym pomysłem na całodzienną wycieczkę, zwłaszcza dla rodzin, są odwiedziny w niedalekim muzeum Kryształowe Światy Swarovskiego. Kompleks składa się z parku, muzeum ze sklepem z firmowymi wyrobami oraz restauracji. Dzieciakom spodoba się najbardziej ten pierwszy z 20-metrową Wieżą zabaw, Kryształową Chmurą zrobioną z 600 tys. ręcznie osadzonych kryształków, labiryntem z żywopłotu i małym wodospadem. Dorośli mogą odwiedzić tzw. Komnaty cudów z pracami współczesnych artystów.

Jak dojechać?

Turyści z Polski najczęściej przyjeżdżają do austriackiego Tyrolu samochodem, ośrodek na lodowcu Stubei jest oddalony o 45 min jazdy od Innsbrucka i znajdują się w nim bezpłatne parkingi. Alternatywą może być pociąg lub samolot do Innsbrucka albo do Monachium. W dolinie Stubeital kursują bezpłatne skibusy, na lodowiec dowiezie nas FlixBus.

Gdzie spać?

W okolicach Innsbrucka i w samym mieście znajdziemy bogatą ofertę prywatnych kwater, pensjonatów i hoteli. Część z nich proponuje ofertę wellness, dzięki czemu po forsujących zjazdach można zregenerować się w saunie i basenie. Na stronie stubeier-gletscher.com znajdziemy wyszukiwarkę noclegów w pobliżu stoków.

Czego spróbować?

Graukäse, tutejszy szary ser, jest dodawany m.in. do knedli.

Frittaten rosół, który podaje się z naleśnikami pokrojonymi w paseczki

Knödel występują tu w bardzo wielu wersjach, mogą pływać w wołowym rosole (Rinderkraftsuppe), np. serowe Käsepressknödel lub knedle z wątróbką Leberknödel, albo w waniliowym sosie, posypane makiem Germknödel.

Tiroler gröstl ziemniaki podsmażane ze speckiem, mięsem i cebulką, podawane najczęściej na małej patelni

Käsespätzle kluseczki zapiekane z serem oprószone podsmażoną cebulką

Kaiserschmarrn, czyli austriacki omlet cesarski na słodko