1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Szkarłatna podeszwa od Louboutin'a

Szkarłatna podeszwa od Louboutin'a

</a> Louboutin, model Fifi
Louboutin, model Fifi
Christian Louboutin to chyba najbardziej uznany kreator butów. Jego projekty nosiły juz chyba wszystkie znaczące gwiazdy, a prawie każda kobieta marzy o słynnych butach na czerwonej podeszwie. Ja też marzę o takich butach, ale to życzenie na razie pozostaje w sferze marzeń…

Ostatnio znalazłam w sieci bajkowe buty od Loubutine’a : model Fifi. To buty dla prawdziwych księżniczek: 10 centymetrowe szpilki, całe obsypane kryształkami i oczywiście osławiona już czerwona podeszwa. Buty można kupić w warszawskim salonie Moliera 2. Cena, niestety jest też tylko dla księżniczek, -10 450zł!

Zobacz: najmodniejsze szpilki

Louboutin, model Fifi Louboutin, model Fifi

Tutaj należałoby się zastanowić dlaczego mamy płacić tak dużo za buty na niebotycznych obcasach, które choć niezwykle efektowne bywają sprawcami cierpienia kobiet? Otóż smutna prawda jest taka, że w takich drogich zrobionych przez specjalistę butach nie będziesz się chwiać, łatwiej w nich będzie wytrzymać (bo są dobrze wyprofilowane), buty dobrej jakości dłużej posłużą (to już brzmi jak banał). Jeśli nadal marzysz o luksusowych butach, to na pocieszenie mogę dodać, że „zwyczajne” modele kosztują dużo mniej (choć nadal dużo).

A jeśli, jak Carrie Bradshaw z "Seksu w wielkim mieście" kochasz buty, to może skusisz się na książkę wielkiego mistrza? Opisuje pracę największego z szewców dla domów mody Chanel czy Yves Saint Laurent, jego współpracę z Davidem Lynchem i oczywiście zawiera dużo zdjęć butów! Cena ksiązki to ok. 100$ (np. na www.amazon.com ).

Zamiast kolejnej pary szpilek, może zafunduję sobie całą kolekcję Louboutine’a … chociażby na papierze :).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Jak dobrać torebkę do butów i sukienki?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Dodatki do sukienki są ważnym elementem wykańczającym stylizację. Kiedyś panowało przekonanie, że powinny być w tym samym kolorze. Na jakiej zasadzie dziś dobieramy buty i torby damskie?

Strój musi być adekwatny do okazji

Niemal w każdej kobiecej szafie znajdzie się sukienka na co dzień, sukienka na świąteczny obiad z rodziną, weekendową imprezę, a także większe okazje, jak np. wesele. Różne sukienki pasują na różne wydarzenia. Podobnie jest z dodatkami. Można również powiedzieć, że odpowiednio dobrane dodatki są w stanie zmienić charakter kreacji. Klasyczna "mała czarna" sprawdzi się podczas weekendowego spotkania ze znajomymi na mieście. Możesz do niej włożyć jeansową kurtkę, espadryle na koturnie, a na ramię zarzucić żółtą shopperkę. Ta sama sukienka w komplecie z czerwonymi szpilkami i złotą kopertówką sprawi, że zabłyśniesz wieczorem w ekskluzywnej restauracji.

Nie bez znaczenia jest rozmiar torebki. Im bardziej uroczysta okazja, tym mniejsza torebka jest wskazana. W casualowym wydaniu najmodniejsze są aktualnie duże, pojemne torby damskie, shopperki lub listonoszki. Wybierając się na zakupy, do pracy, lunch z przyjaciółmi, możesz zabrać ze sobą ulubioną torebkę, która pomieści wszystko, czego na co dzień potrzebujesz. Szykując się na przyjęcie, na którym musisz mieć przy sobie telefon, klucze, chusteczki i kilka kosmetyków do poprawienia makijażu, wybierz niewielka torebkę na długim pasku, łańcuszku lub saszetkę zapinaną na biodrze.

Torebka i buty do sukienki koktajlowej

Sukienka tego rodzaju jest elegancka, lecz nie wytworna. Dodatki nie powinny być zbyt mocne, bez nadmiernego błysku i nadmiaru elementów biżuteryjnych. Sprawdzi się tu mała torebka trzymana w dłoni lub na krótkim uchwycie, który można wsunąć na przedramię. Unikaj torby na długim pasku, nie będzie w tym wypadku wyglądać dobrze.

Buty do sukienki koktajlowej powinny być typowo kobiece, czółenka na niewielkim słupku lub cienkiej szpilce. Bardzo ładnie będą się prezentować buty z paskiem wokół kostki.

Dodatki do kreacji wieczorowej

Na dużych przyjęciach, weselach, balach, możesz sobie pozwolić na więcej szaleństwa, blasku i ciekawych dodatków. Jeżeli lubisz rzucać się w oczy, postaw na intensywne kolory oraz elementy biżuteryjne. Kopertówka wysadzana kamieniami, złote buty, świetnie się tu odnajdą. Musisz jednak pamiętać o umiarze. Do bardzo strojnej, mocno zdobionej sukienki wybierz skromniejsze buty i torebkę. Jeśli zaś Twoja kreacja jest dość prosta, zdecydowanie możesz ją uzupełnić o mocne akcenty. Zwróć też uwagę na odpowiedni dobór biżuterii. Ciężki naszyjnik, długie błyszczące kolczyki powinny być zestawione już raczej z delikatną torebką.

Suknia wieczorowa najlepiej będzie się prezentować ze szpilkami. Jeżeli źle się czujesz na wysokim obcasie lub czeka na Ciebie parkiet, wybierz mniejszą szpilkę. Zadbaj o swoją wygodę, samopoczucie i dobrą zabawę. Do sukienki na wesele warto założyć czółenka z zapięciem na kostce, ale tylko pod warunkiem, że nie zależy Ci na zgubieniu pantofelka o północy. Takie buty dobrze trzymają się nogi, dając większy komfort podczas tańca i zwiększając Twoje bezpieczeństwo.

Jak dobrać kolor butów i torebki do sukienki?

Dodatki nie muszą być w tym samym kolorze, co sukienka. Aktualne trendy modowe wskazują wręcz na szukanie ciekawych kontrastów. Do czarnej lub białej sukienki możesz w zasadzie wybrać dowolny kolor butów i torebki. Z granatem świetnie komponuje się czerwień, żółć, róż lub spokojny beż. Do fioletowej sukienki możesz włożyć srebrne lub złote buty. Brązowa kreacja będzie doskonale współgrać z żółtymi, bądź pomarańczowymi dodatkami. Jeżeli nie lubisz rzucać się w oczy, postaw na uniwersalną czerń ze srebrnymi, bądź złotymi zdobieniami.

Kolor butów i torebki nie musi być identyczny. Ważne jednak jest, by stylizacja tworzyła spójną całość.

  1. Moda i uroda

Jakie sandały męskie najlepiej sprawdzą się podczas upalnego lata?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Sandały męskie to buty idealne na lato, które świetnie sprawdzają się zarówno w trakcie dni w mieście, jak i na wsi, a także wyjazdach krajowych i zagranicznych. Jakie sandały męskie najlepiej sprawdzą się podczas upalnego lata? Na co zwrócić uwagę wybierają takie buty? Podpowiadamy.

Sandały męskie na upalne lato - co wybrać?

Sandały męskie na lato to buty, które cieszą się sporą popularnością wśród panów. Warto zrzucić sneakersy, buty robocze lub eleganckie obuwie do pracy w biurze, i założyć na nogi męskie sandały. Decydując się na zakup męskich sandałów na upalne dni, należy zastanowić się nad odpowiednim dla siebie modelem. Na ciepłe momenty dobrze sprawdzą się zarówno sandały sportowe, jak i te skórzane, a także wykonane z materiału lub tworzyw sztucznych. W bardzo gorące dni można tylko zrezygnować z całkowicie zabudowanych sandałów, które mogą spowodować odparzenia. W praktyce jednak większość męskich sandałów nadaje się na upalne lato.

Na co zwrócić uwagę kupując męskie sandały?

Wybierając męskie sandały, warto zwrócić uwagę na następujące aspekty:
  • Materiał, z którego wykonane jest obuwie. Obecnie modna jest zarówno skóra naturalna, jak i ekologiczna, a także zamsz oraz tworzywa sztuczne i lekkie materiały sportowe. Można uznać, że skóra naturalna jest materiałem najbardziej oddychającym i delikatnym, który sprawia, że stopy mogą swobodnie się poruszać. Skóra naturalna nie powoduje także nadmiernej potliwości, jednak nie należy moczyć jej w wodzie. W sytuacji, gdy mężczyźnie zależy na zamoczeniu swoich stóp w jeziorze lub w morzu, lepiej wybrać tradycyjne klapki lub buty do wody. Wielu panom spodobają się także sandały sportowe, które są bardzo wygodne i komfortowe, a także doskonałe na naprawdę upalne dni, ale także na spacery. Na topie są zdecydowanie sportowe sandały, które swoim wyglądem przypominają modele trekkingowe obuwia. Takie sandały są lekkie, bardzo wygodne i dobrze prezentują się na męskich stopach, a dodatkowo świetnie wpisują się w miejski szyk. Warto dodać, że zarówno sandały ze skóry naturalnej, jak i te sportowe doskonale wyglądają w zestawieniu z szortami, jeansami oraz chinosami.
  • Rozmiar sandałów, przy czym warto pamiętać o tym, że takie buty powinny być minimalnie dłuższe niż stopa. Zdecydowanie nie należy wybierać za małych sandałów, które mogą spowodować nadmierny ucisk i otarcia.
  • Rodzaj sandałów, ponieważ w sklepach z męskim obuwiem można znaleźć modele klasyczne, eleganckie, a także sportowe lub casualowe. Każdy pan musi samodzielnie odpowiedzieć sobie na pytanie o to, co się mu podoba i co jest wygodne.
  • Grubość podeszwy - tak naprawdę ma to największe znaczenie w trakcie dłuższych spacerów i wędrówek. Dla panów, którzy spędzają dużo czasu na chodzeniu, zdecydowanie najlepsze będą grube podeszwy, które dobrze amortyzują wstrząsy, zapewniają wygodę i są bardzo komfortowe.
  • Rodzaj pasków - te syntetyczne można moczyć w wodzie, natomiast skórzane nie. Warto więc zastanowić się nad tym i to jeszcze przed wyjazdem wakacyjnym, aby później nie było nieprzyjemnych niespodzianek.
Fot. materiał partnera Fot. materiał partnera

Sandały - idealne na ciepłe dni

Sandały to obuwie doskonałe na upalne dni. Takie buty pozwalają stopom oddychać, zapewniają przewiew powietrza, zmniejszają ryzyko pojawienia się odcisków lub innych bolesnych elementów. Kupując męskie sandały od razu można sprawdzić sandały damskie na eobuwie.com.pl i w ten sposób kupić sobie podobne modele obuwia na upalne dni. Sandały dla panów sprawdzą się idealnie na przyjęcia w ogrodzie, wyjścia na spacer lub do sklepu, a także na wakacyjne wycieczki. Konkretny rodzaj sandałów i materiał, z którego zostały wykonane należy oczywiście dopasować do okazji i pogody. Na najgorętsze dni dobre są zarówno sandały sportowe, jak i skórzane.

  1. Moda i uroda

Buty na nowy sezon - najgorętsze modele nadchodzącego lata

Mediolan 2021 (fot. Imaxtree)
Mediolan 2021 (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 37 Zdjęć
Powracające trendy i nowości, których od dawna nie widać było w modzie ulicznej. Jakie buty będą najmodniejsze w tym sezonie? Sprawdzamy. 

Chodaki to jeden z najgorętszych trendów nadchodzącego sezonu. Choć kojarzą nam się głównie z obuwiem wykorzystywanym przez pielęgniarki i lekarzy, klasyczne drewniaki  zrobią niemałą furorę. Już teraz lansowane były przez największych projektantów - wyściełane futerkiem, ozdobne, w sezonie wiosenno letnim będą królować jako dodatek większości stylizacji. Szczególnie modne będą te z łańcuszkami, plecionkami, czy nawet... muszelkami.

Wśród polskich marek jedną z wiodących, jeśli chodzi o chodaki w nowoczesnym i stylowym wydaniu jest marka Kulik, która słynie z drewniaków. Skórzane, z paskiem, drewniane z cięciami retro - do wyboru mamy kilka wyjątkowo ciekawych modeli, które świetnie sprawdzą się nie tylko w połączeniu z domowymi stylizacjami, ale również ze zwiewnymi, letnimi sukienkami, a nawet eleganckimi garniturami.

Płaskie sandały z kwadratowym wycięciem to hit nadchodzącego lata. Już teraz lansowane są u projektantów, uwielbiają je także celebrytki i modelki. Najciekawsze i najchętniej wybierane w tym sezonie będą te z rzemykami - im bardziej "udziwnione", tym lepiej.

Wśród trendów znajdziemy także japonki na podwyższeniu, które modne były zwłaszcza pod koniec XX w. Najważniejsza jest tu platforma, która podobnie, jak w przypadku sandałów, sprawdzi się także w formie espadryli i właśnie japonek. Must have tego sezonu, który przeniósł się w czasie prosto z planu początkowych odcinków "Sexu w wielkim mieście" to właśnie połączenie japonek z wysoką platformą.

Mikro obcasy w wydaniu klasycznym albo bogato zdobione - w nadchodzącym sezonie delikatne obcasiki zdecydowanie zdominują zwłaszcza wieczorne stylizacje. Modne będą krótkie obcasy, bądź delikatne słupki, w których nawet minimalistyczne outfity nabiorą charakteru. W tym sezonie głośno będzie także o tych z charakterystyczną szpilką rozszerzającą się u dołu. Taka forma to nie tylko oryginalny pomysł na dopełnienie stylizacji, ale także komfort noszenia.

Jednym z najciekawszych modeli, który wykorzystuje minimalistyczne, praktyczne obcasy jest model niewysokiej szpilki - nowości od marki Balagan. Są wyjątkowo miękkie i szybko dopasowują się do kształtu stopy. Niewysoki, stabilnie osadzony obcas (6,5 cm) powoduje, że są wygodne i uniwersalne dla wszystkich kobiet. Świetnie sprawdzą się do sukienek i spodni - podnoszą sylwetkę wysmuklając ją i są doskonałą bazą do wielu stylizacji czy okazji.

Balagan, cena: 399 zł Balagan, cena: 399 zł

Pomimo coraz cieplejszych dni, na ulicach dalej będą rządzić ciężkie buty na grubej podeszwie i kozaki. Im bliżej lata, tym chętniej zamienimy je na na sandały i klapki, niemniej jednak podczas wieczornych stylizacji sprawdzą się idealnie. Zwłaszcza w połączeniu z luźną i zwiewną górą.

Dalej popularne podczas pokazów mody były sneakersy - zwłaszcza te przerysowane, zdeformowane i odrobinę "wysłużone". Te śnieżnobiałe zamieniamy na takie, w których dominują kolorowe wstawki, geometryczne formy czy nawet odblaskowe elementy.

  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.

  1. Styl Życia

Sewing Together - projekt, który wspiera kobiety w Kenii

Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (fot. archiwum prywatne)
Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (fot. archiwum prywatne)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Dla kenijskich dziewcząt dzień zaczyna się zwykle od prac domowych i rodzinnych obowiązków. Jednak coraz więcej z nich docenia możliwość nauki. Każda nowa umiejętność, jak szycie czy projektowanie ubrań, może dać im szansę na zarobienie własnych pieniędzy i większą niezależność. – Cały kurs jest za darmo. W tej chwili uczę 5 dziewczyn. Szyjemy letnią kolekcję. Za 3 tygodnie robię zmianę i zaczynam naukę z nowymi osobami – mówi Maja Kotala, pomysłodawczyni programu Sewing Together.

Większość uczennic w szkole jest między 19 a 25 rokiem życia. Chociaż pochodzą z różnych plemion (Luhia, Masajowie) dobrze się dogadują i są dla siebie nawzajem wsparciem. – Mam 15 lat doświadczenia w branży modowej i chciałam się z tym doświadczeniem podzielić z innymi. – podkreśla Maja Kotala – Pierwszy projekt edukacyjny uruchomiłam za swoje oszczędności oraz pieniądze zebrane od rodziny i przyjaciół. Wyjechałam do Ugandy, żeby przetestować program Sewing Together i dołączyłam wówczas do marki Kimuli Fashionability. Zajmowałam się produkcją płaszczy przeciwdeszczowych, szytych z worków po cukrze. Wyszkoliłam wtedy pierwsze 4 studentki, które bazując na moich metodach, wyszkoliły kolejne 5 osób.

Projekt Sewing Together powstał w 2018 roku. Jego idea polega m.in. na tym, że wyedukowane kobiety szkolą kolejne. Maja jednak nie tylko uczy szycia. – Uczę je jak tworzyć kolekcje. Uczę podstaw biznesu, marketingu, sprzedaży, umiejętności targowania się i tego jak zachować się wobec klienta. Zapraszam też ich rodziców, żeby mogli zobaczyć prace swoich córek.

Maja Kotala ze światem mody zetknęła się w wieku 18 lat. Przez 5 lat mieszkała w Sydney, gdzie ukończyła studia projektowania mody. Kolejne 6 lat spędziła w Paryżu, pracując dla branży modowej (reprezentowała marki modowe na rynku światowym).

Dlaczego Afryka? – Kontynent afrykański od zawsze był w moim sercu. Od dziecka byłam podróżnikiem. Cztery lata temu zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zrozumiałam jakie życie przyniosło mi szczęście i postanowiłam dzielić się tym, co otrzymałam. Po Australii i Paryżu odnalazłam swoje miejsce w Afryce. Afryka jest pełna piękna, kolorowa, otwarta. Nigdy nie spotkałam się z tak dobrym nastawieniem. Tu poczułam się naprawdę wolna – mówi Maja – Pomimo ogromnej biedy i problemów nie widać tego na twarzach ludzi, zawsze pogodnych i uśmiechniętych. Ci ludzie są pełni radości i determinacji. Nabrałam więc siły, żeby walczyć o te utalentowane dziewczyny.

Dzień Kobiet Dzień Kobiet

Swoją przygodę z Afryką i z działalnością na rzecz innych ludzi Maja zaczynała od Ugandy i Nairobi. W 2019 r. w Nairobi przyłączyła się do Armii Zbawienia, która miała pod opieką dziewczęta z Girls Training Center (szkoła dla młodych kobiet, które ze względów ekonomicznych nie dokończyły edukacji). Jak wspomina: - Podczas tego wyjazdu wyszkoliłam 20 kobiet, dając im umiejętność projektowania, szycia, umiejętności prowadzenia biznesu i coś, czego nie uczą w żadnych szkołach - „women empowerment”. Każdego dnia inspirowałam je do walki o siebie, wiary w swoje siły, pokazywałam jak pielęgnować kobiecość, czego zwieńczeniem był zorganizowany wspólnie pokaz mody. Dziewczyny prezentowały stworzoną wspólnie kolekcję, a same wcieliły się w role modelek. Skupiłam się bardziej na tym, żeby je zmotywować do działania. Dzięki temu one nabrały chęci do nauki, za co były bardzo wdzięczne. Nie inspiruje się tutaj kobiet do tego, żeby się uczyły. Nie budują one wiary w siebie. Mężczyźni zwykle podchodzą do nich „z góry”, jak do niższych rangą.

Kolekcja spodni uszytych z kikoy - jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (fot. archiwum prywatne) Kolekcja spodni uszytych z kikoy - jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (fot. archiwum prywatne)

Dla większości dziewczyn w Kenii (ale też w innych afrykańskich państwach) poranek zaczyna się od prac związanych z domem (gotowanie, sprzątanie). Starsi z rodzeństwa odpowiedzialni są za młodszych, więc tutaj też trzeba wywiązać się z przydzielonych obowiązków. Pozycja kobiet w Kenii jest wciąż dosyć trudna. Pomocne jest jednak to, że niemal wszystkie młode kobiety mówią po angielsku, który jest podstawowym językiem w szkole (dzieci uczą się w języku angielskim już od szkoły podstawowej). Znają też suahili oraz swoje języki plemienne.

Dziewczynom w szkole Sewing Together ta nauka daje możliwość odcięcia się od silnego stereotypu, według którego kobieta ma przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się z dziećmi. – Jedna z moich uczennic pochodzi z rodziny muzułmańskiej i nie wolno jej iść na studia. W szkole radzi sobie najlepiej. Jest bardzo zdolna. Inna z kolei jest młodą matką, która walczy o swoją niezależność. Mam też uczennicę, która z przymusu studiuje coś w rodzaju hotelarstwa, ale jej pasją jest moda – wymienia Maja.

Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (fot. archiwum prywatne) Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (fot. archiwum prywatne)

Program Sewing Together współdziała z lokalnymi organizacjami, które również niosą pomoc (m.in. z polską Fundacją Mogę Się Uczyć, także działającą na miejscu). Dziewczyny, które zaczynają naukę szyją torebki i podpaski wielorazowego użytku. Razem z Fundacją wspomagają akcję związaną z ubóstwem menstruacyjnym. – Miałam możliwość podróżować po Kenii, więc tutaj problem ubóstwa menstruacyjnego jest bardzo widoczny. Niektóre dziewczynki, nie mając żadnych środków na czas menstruacji, ze wstydu nie przychodzą do szkoły. W niektórych odległych wioskach dzieciom brakuje ubrań. Brakuje więc materiałów, które można by użyć jako popaski – podkreśla Maja Kotala. – Uszyłyśmy właśnie 100 podpasek wielorazowego użytku, które zostaną za chwilę dostarczone do wioski Masajów. U Masajów nie mówi się o takich rzeczach jak menstruacja czy seksualność. Nawet bieliznę suszy się pod innymi ubraniami. Uszyłyśmy więc dodatkowo woreczki, w których dziewczęta będą mogły suszyć swoje podpaski.

Oprócz charytatywnie działającej szkoły, założeniem programu Sewing Together jest też ekologiczne i zrównoważone podejście do mody. Większość kolekcji bazuje na upcyklingu. Ubrania szyte są najczęściej z bawełnianych prześcieradeł i pościeli. Szkoła zakupiła też dobrej jakości żagle od miejscowych żeglarzy, z których dziewczyny uszyły kurtki.

– Mam takie podejście, że nie chcę prosić o pieniądze. Wolę, żeby ktoś coś kupił i w ten właśnie sposób wsparł nasz projekt. Dlatego też założyłam internetowy Charity Shop z naszymi produktami (T-shirtami, biżuterią), wszystko po to, aby utrzymać szkołę i móc szkolić kolejne osoby. Coraz szerzej współpracujemy też z polskimi markami, które dedykują nam swoje produkty (Moja Butelka, Feba, Many Mornings), a część dochodu ze sprzedaży wspiera działania Sewing Together – podkreśla założycielka. – Moim celem jest, żeby ten projekt coraz bardziej się rozwijał. Zależy mi, żeby niebawem stworzyć dla tych uczennic miejsca pracy…

www.mkotala.com