1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. SLS w szamponach i kosmetykach - co to jest i dlaczego się go boimy?

SLS w szamponach i kosmetykach - co to jest i dlaczego się go boimy?

SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
SLS to kolejne składniki, których staramy się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy może rzeczywiście jest uzasadniony?

SLS to składniki, których powinniśmy starać się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy jest uzasadniony?

SLS - etoksylowany laurylosiarczan sodu (Sodium Lauryl Sulfate, Sulfuric acid) to tanie detergenty syntetyczne od dawna stosowane w przemyśle, również tym kosmetycznym. Możemy je znaleźć w większości kosmetyków i to nie tylko w tych najtańszych. Obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli.

SLS w szamponach i kosmetykach

Dlaczego przemysł kosmetyczny tak chętnie z nich korzysta? Przede wszystkim SLS zwiększają pienienie się produktów kosmetycznych, co znacznie ułatwia mycie i zapewnia nam efekt ukochanej przez wszystkich piany. Środki te bardzo skutecznie usuwają zanieczyszczenia zarówno ze skóry jak i włosów, niestety naruszając przy tym płaszcz wodno-lipidowy skóry.

Ponadto, SLS są emulgatorami, czyli umożliwiają łączenie niejednorodnych składników kosmetycznych w całość. Tak dzieje się na przykład przy łączeniu fazy wodnej i olejowej w kosmetykach.

 SLS - dlaczego są niebezpieczne?

Podrażniają skórę - o ile w przypadku skóry zdrowej efekt ten nie zawsze występuje, to osoby z nadwrażliwą skórą bardzo często mają z tym problem. W dużej mierze to właśnie SLS są odpowiedzialne za nieprzyjemne uczucie pieczenie, swędzenia i podrażnienia towarzyszące użyciu typowego środka myjącego przez osobę z wrażliwą skórą.

Wysuszają i naruszają barierę ochronną - środki te mają znakomite właściwości czyszczące, jednak naruszają przy tym barierę ochronną skóry. Możemy zaobserwować to po kąpieli, lub po prysznicu, gdy skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, przesuszona i wymaga użycia balsamu.

Zaburzają wydzielanie łoju - przesuszenie skóry to tylko złudne uczucie, że już nie mamy problemu z nadprodukcją łoju. Gruczoły łojowe chcąc ratować skórę przed przesuszeniem, produkują coraz więcej łoju, a to tylko o krok dzieli nas od krostek i stanów zapalnych.

Powodują łamliwość i kruchość włosów - SLS uszkadzają strukturę włosa i przyczyniają się do pogorszenia złego stanu włosów i ich wypadania.

Wszystkie te wady SLS są  uciążliwe, ale jeszcze nie niebezpieczne. Tymczasem według badań naukowych związki te ulegają kumulacji w organizmie i mogą zaburzać jego funkcjonowanie. Bardzo niebezpieczne są dla dzieci i noworodków, a także kobiet w ciąży.

Ich dopuszczalne stężenie w kosmetykach jest objęte ścisłymi normami i mogą być obecne tylko w takich produktach, które mają ze skórą krótki kontakt i są spłukiwane wodą. Pamiętajmy jednak, że bezpieczne stężenie dotyczy jednego produktu, a my w ciągu dnia używamy kilkunastu rodzajów kosmetyków.

Dlatego też uważnie czytajmy etykiety kosmetyków by nie szkodzić swojej urodzie, a przede wszystkim zdrowiu.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Nowe kosmetyki Ritualia – odprężająca moc rytuału piękna od OnlyBio

Dzięki produktom z serii Ritualia stworzysz prawdziwie relaksujący rytuał pielęgnacyjny, a także zadbasz o swoje zewnętrzne i wewnętrzne piękno. (Fot. materiały prasowe)
Dzięki produktom z serii Ritualia stworzysz prawdziwie relaksujący rytuał pielęgnacyjny, a także zadbasz o swoje zewnętrzne i wewnętrzne piękno. (Fot. materiały prasowe)
Rytuały self care nie tylko budują naszą codzienność, ale też wprowadzają do naszego życia odrobinę piękna i przyjemności. Przełamują rutynę oraz wprawiają w dobry nastrój. Dzięki nowej serii kosmetyków Ritualia marki OnlyBio stworzysz prawdziwie rozpieszczający rytuał pielęgnacyjny, który rozbudzi nie tylko twoje ciało, ale również zmysły.

Pora na współczesną opowieść o emocjach i kobiecej wrażliwości. Ritualia od OnlyBio to luksusowa seria kosmetyków do pielęgnacji w duchu spa i mindfulness, stworzona z potrzeby piękna i miłości do natury, z której możemy czerpać przyjemność, dbając jednocześnie o nasze ciało i zmysły. Tematem przewodnim serii są pozytywne emocje, które wyzwalają jej poszczególne linie produktowe. Zawierające aż 98% składników pochodzenia naturalnego kosmetyki zapewniają najwyższą skuteczność, a kremowe formuły i uwodzące zapachy sprawią, że poczujesz się naprawdę wyjątkowo. Zwolennicy naturalnych składów, przyjemnych dla ciała konsystencji i uwodzicielskich nut zapachowych z pewnością nie będą zawiedzeni. Poczucie wyjątkowości i luksusu potęgują natomiast stylowe, zaprojektowane z dbałością o każdy detal opakowania.

Serię tworzą cztery kompleksowe linie odpowiadające konkretnym emocjom: Tranquility (spokój), Joy (radość), Mindfulness (medytacja) oraz Delight (rozkosz). Ostatnia z nich, inspirowana zmysłowością i zachwytem nad drobnymi przyjemnościami, zawiera produkty, które zapewnią ciału prawdziwe uczucie błogości oraz luksusowe rozświetlenie. Znajdują się w niej rozświetlający olejek do ciała oraz brązujący krem do ciała i twarzy, a więc kosmetyki idealne na lato.

Rozświetlający olejek do ciała zachwyca przede wszystkim nowoczesną, wegańską formułą. To pierwsza na rynku mieszanka składająca się wyłącznie z naturalnych olejów odżywczych, m.in. ze słodkich migdałów, orzechów brazylijskich i macadamia, brzoskwini, awokado i baobabu. Kompozycję wzbogacono również o witaminę E, ekstrakt z maliny nordyckiej oraz miliony złotych drobinek, które nadają skórze wyrafinowanego rozświetlenia. Drobniejsze z nich odpowiadają za efekt mokrej skóry, a większe dodają diamentowego blasku. Produkt doskonale pielęgnuje, regeneruje oraz odżywia ciało zapobiegając utracie wody, a konsystencja gęstego, suchego olejku zamkniętego w szklanym opakowaniu z pompką zapewnia komfortową aplikację. Aby cieszyć się idealnie rozświetloną i zdrowo wyglądającą skórą, wystarczy wmasować produkt w ciało okrężnymi ruchami. Drogocenne składniki produktu wpłyną zbawiennie na twoją skórę, a jego uwodzicielski zapach rozbudzi zmysły.

Rozświetlający olejek do ciała z linii Delight (cena i pojemność: 36,99 zł/150 ml)Rozświetlający olejek do ciała z linii Delight (cena i pojemność: 36,99 zł/150 ml)

Naturalny blask i efekt skóry muśniętej słońcem zapewnia również brązujący krem do ciała i twarzy, który dzięki swojemu kuszącemu, orientalnemu zapachowi przywołuje na myśl beztroskie wakacje. To pierwszy taki produkt na rynku z czystym składem. Innowacyjna kompozycja na bazie olejów, m.in. z awokado, lnianego, migdałowego, sezamowego oraz canola, odżywia i nawilża skórę, dając jej uczucie przyjemnego komfortu, natomiast olej z baobabu i masło kakaowe zapobiegają przesuszaniu skóry, także tej wrażliwej. Delikatna formuła lekkiego kremu zadba, aby była nasze ciało było piękniejsze z każdym dniem. Od teraz błyskawicznie uzyskasz trwałą, złocistą opaleniznę bez mało estetycznych plam i smug. Ponadto produkt jest niezwykle wydajny i pozwala stopniować odcień opalenia, bez konieczności nadmiernej ekspozycji na słońce. Można więc bez przeszkód stosować go codziennie, aż do uzyskania pożądanego efektu. Wystarczy wmasować w skórę ciała i twarzy niewielką ilość kremu, a po aplikacji dokładnie umyć dłonie. Rytuał nakładania przynosi wiele przyjemności, a efekty są naprawdę zdumiewające.

Brązujący krem do ciała i twarzy z linii Delight (cena i pojemność: 36,99 zł/250 ml)Brązujący krem do ciała i twarzy z linii Delight (cena i pojemność: 36,99 zł/250 ml)

Produkty z linii Ritualia są dostępne wyłącznie w sklepie online OnlyBio oraz w drogeriach Rossmann stacjonarnych i online.

  1. Moda i uroda

Vinoperfect – skuteczna pomoc w walce z przebarwieniami

Bestsellerowa kolekcja Vinoperfect skutecznie rozwiązuje problem przebarwień, przywraca cerze naturalny blask oraz wyrównuje jej koloryt. (Fot. materiały prasowe)
Bestsellerowa kolekcja Vinoperfect skutecznie rozwiązuje problem przebarwień, przywraca cerze naturalny blask oraz wyrównuje jej koloryt. (Fot. materiały prasowe)
Mogą być spowodowane słońcem, zaburzeniami hormonalnymi, niedoskonałościami lub upływem czasu. Przebarwienia - niezależnie od pochodzenia - są na trzecim miejscu wśród kobiecych problemów kosmetycznych. I choć bywają uciążliwe, walka z nimi wcale nie jest tak trudna, jak mogłoby się wydawać. 

Plamy pigmentacyjne występują u wielu kobiet w różnym wieku, o różnej karnacji i różnym typie cery. Powstają w efekcie nadmiernego nagromadzenia melaniny na powierzchni skóry. Nasilają się na skutek długotrwałej ekspozycji na słońce, wahań poziomu hormonów, niedoskonałości cery lub po prostu starzenia się. Wychodząc naprzeciw potrzebom skóry o nierównomiernym kolorycie, francuska firma kosmetyczna Caudalie opracowała idealny program pielęgnacji przeciw przebarwieniom, działający na wszystkich etapach powstawania plam pigmentacyjnych. Bestsellerowa kolekcja Vinoperfect skutecznie rozwiązuje problem przebarwień, przywraca cerze naturalny blask oraz wyrównuje jej koloryt.

- Przebarwienia skóry to nie koniec świata. Stworzyłam skuteczne rozwiązanie, które zapewnia widoczny i naturalny efekt - mówi Mathilde Thomas, założycielka marki Caudalie.
W skład serii Vinoperfect wchodzą następujące produkty: serum rozjaśniające, skoncentrowaną esencję dodającą blasku, krem rozjaśniający na dzień i na noc, maseczkę pielęgnującą oraz krem do rąk. Ich wegańskie formuły opierają się wyłącznie na czystych składnikach, z których aż 95% jest pochodzenia naturalnego. Kosmetyki nie zawierają również parabenów, olejów mineralnych, PEG, silikonu i składników pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo posiadają ekologiczne opakowania, które w 100% nadają się do recyklingu.

Serum Vinoperfect – innowacja przeciw przebarwieniom

Serum rozjaśniające przebarwienia z kolekcji Vinoperfect to numer 1 wśród kosmetyków na przebarwienia we Francji. Produkt skutecznie zmniejsza plamy pigmentacyjne każdego rodzaju, niezależnie od ich pochodzenia: słoneczne, trądzikowe, ciążowe i starcze. Oprócz tego reguluje wytwarzanie melaniny, zapobiega powstawaniu nowych przebarwień, rozjaśnia skórę oraz ujednolica jej koloryt i przywraca naturalny blask cery. Ponadto kosmetyk nie jest fotouczulający, a więc można stosować go przez cały rok. Użytkowanie umila dodatkowo świeży i delikatny zapach. Najbardziej wyczuwalne nuty to kwiat cedraty, liście drzewa pomarańczowego, arbuz i mięta.

Kompleksowe działanie serum zawdzięczać możemy starannie dobranym składnikom. Aż 98% z nich jest pochodzenia naturalnego, jak np. opatentowana przez Caudalie winiferyna, czyli wyciąg z pędów winorośli, który wyjątkowo silnie działa na przebarwienia i jest 62 razy skuteczniejszy niż witamina C. W składzie znajdziemy również biomimetyczny emulgator ułatwiający wchłanianie winiferyny oraz zwiększający skuteczność jej działania, a także skwalan z oliwek odpowiedzialny za nawilżanie bez pozostawiania tłustej warstwy.

Aplikacja produktu jest dziecinnie prosta - wystarczy nałożyć serum na twarz, szyję i dekolt, rano i wieczorem pod krem. I choć widoczność pierwszych efektów zależy od rodzaju przebarwień (długotrwałe, świeże itp.) oraz od rodzaju skóry, badania dowodzą, że 95% kobiet stosujących serum 2 razy dziennie przez 56 dni stwierdziło znaczne zmniejszenie plam pigmentacyjnych. To właśnie dlatego produkt ten pokochały miliony użytkowniczek na całym świecie. Jeśli ty również borykasz się z przebarwieniami albo po prostu marzysz o promiennej i nieskazitelnej cerze, seria kosmetyków Vinoperfect jest stworzona z myślą o Tobie.

Serum rozjaśniające przebarwienia z serii Vinoperfect nadaje się dla każdego typu cery. Produkt został przetestowany dermatologicznie i jest całkowicie bezpieczny, również dla posiadaczek skóry wrażliwej, kobiet w ciąży i karmiących piersią. (Fot. materiały prasowe)Serum rozjaśniające przebarwienia z serii Vinoperfect nadaje się dla każdego typu cery. Produkt został przetestowany dermatologicznie i jest całkowicie bezpieczny, również dla posiadaczek skóry wrażliwej, kobiet w ciąży i karmiących piersią. (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

5 wyjątkowych składników roślinnych, dzięki którym Twoja cera odzyska naturalny blask

Nowa seria do pielęgnacji twarzy YOPE
Nowa seria do pielęgnacji twarzy YOPE
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Inspirujący świat niezwykłych roślin stoi otworem. Wystarczy zaczerpnąć z jego naturalnej mocy i…. otworzyć szklany słoiczek. Nowa seria do pielęgnacji twarzy Yope jest źródłem niewyczerpanej przyjemności i siły dzikiej przyrody dla pięknej, zdrowej i świetlistej cery.

Przyjazne dla skóry, botaniczne receptury zawierają 100% składników aktywnych, które zostały pozyskane w łagodny sposób, aby zachować ich najcenniejsze właściwości. Piękne z natury i dzikie z wyboru naturalnie niezwykłe kosmetyki do twarzy Yope oddają skórze to, co mają w sobie najlepszego.

Piękna cera w prostych krokach

Troska o piękną cerę zaczyna się od regularnej pielęgnacji, która podąża za rytmem życia każdej kobiety. Zamiast wierzyć obietnicom, warto każdego dnia nawilżać, dokarmiać i chronić skórę. Oczyszczanie, tonizowanie i nawilżanie to podstawowe kroki codziennej rutyny. Celem wieczornych zabiegów jest oczyszczanie, odnowa i regeneracja. Walizkę kosmetyków doskonale zastąpi uniwersalny w swej prostocie rytuał piękna YOPE. Tworzy go dziewięć kosmetyków o bogatym, zrównoważonym składzie, które wzajemnie się uzupełniają. To kompletna linia, która zawiera wszystko, czego potrzeba zdrowej skórze w każdym wieku: aksamitny żel do mycia twarzy, oczyszczająco-pielęgnujący płyn micelarny, mikrozłuszczający tonik z kwasami, mgiełka − hydrolat, aktywne kremy na dzień, na noc i pod oczy oraz dwa serum − nawilżające z algami i rozświetlające z witaminą C.

5 wyjątkowych składników roślinnych dla cery pełnej blasku

Które z niezwykłych składników najlepiej przysłużą się skórze i sprawią, że odzyska ona energię i zdrowy wygląd? Poznaj botaniczne tajniki naturalnej pielęgnacji YOPE.

1. Olej z maku, pozyskiwany z nasion maku, to niezwykle lekki, idealnie wchłaniający się składnik, który doskonale współgra ze skórą. Zawiera nie tylko komplet witamin: A,D,C i E, ale przede wszystkim kwas linolowy, który odpowiada za nawilżenie naskórka i prawidłowy przebieg procesów regeneracji. Właśnie dlatego olej z maku wchodzi w skład receptury kremu na dzień Immunity Glow Yope, który sprawdza się jako świetna baza pod codzienny makijaż, utrzymuje nawilżenie skóry oraz długotrwale ją chroni.

Yope, krem na dzień Yope, krem na dzień

 

2. Bakuchiol to roślinny zamiennik retinolu. Swoją popularność zawdzięcza wszechstronnemu oddziaływaniu na skórę. Polubi się nawet z tą najbardziej delikatną i wrażliwą. Bakuchiol pobudza odnowę i odmładzanie komórek , bez ryzyka podrażnień. Zastosowany w kremie na noc Moon Spa Yope sprawia, że rano cera jest wypoczęta, świetlista i zregenerowana.

Yope, krem na noc Yope, krem na noc

 

3. Algi to wodne rośliny, które swoją energię czerpią ze słońca i mają niezwykłą zdolność wchłaniania cennych składników, występujących w jeziorach, morzach i oceanach. Ich ekstrakty są prawdziwa skarbnicą dobroczynnych dla skóry mikroelementów i witamin. Skoncentrowany unikalny kompleks alg to baza serum Hydro Shot Yope. W składzie tej głęboko nawilżającej esencji znajdują się : algi z kalifornijskiego wybrzeża, które rozświetlają i wygładzają cerę, niebiesko-zielona alga z amerykańskiego jeziora Klamath, zapewniająca ochronę przed zanieczyszczeniami i światłem niebieskim oraz biofermentowany ekstrakt z czerwonej algi z wybrzeża Atlantyku, wzmacniający skórę i działający pobudzająco na produkcję kolagenu w skórze.

Yope, serum algi morskie Yope, serum algi morskie

 

4. Śliwka kakadu to pochodzące z Australii najcenniejsze źródło witaminy C, której zasługi dla świetlistej i zdrowej skóry są widoczne gołym okiem. Stosowana w kosmetykach w postaci ekstraktu działa silnie antyoksydacyjnie, likwidując wolne rodniki i opóźniając procesy starzenia. Dodatkowo delikatnie złuszcza naskórek, rozjaśniając istniejące przebarwienia i hamując występowanie nowych zmian. Serum C-Kick Yope , dzięki zawartości ekstraktu ze śliwki kakadu, i wzbogacone także bogatymi w witaminę C biofermentami z granatu i aceroli, działa jak multiwitaminowy koktajl dla skóry, który działa rozświetlająco przez całą dobę.

Yope, serum z witaminą C Yope, serum z witaminą C

 

5. Kwasy kwiatowe Aha to naturalne botaniczne substancje o właściwościach złuszczających. Ich źródłem są dobrze znane, dziko rosnące rośliny, takie jak stokrotka, hibiskus czy jaśmin. Ich kwiaty poddane łagodnym procesom ekstrakcji i fermentacji zachowują dobroczynne dla skóry właściwości. Tonik złuszczający Aha! Power Yope jest naturalnym połączeniem kwasów kwiatowych Aha i octów owocowych (woda z czerwonej pomarańczy to aż 50% składu toniku), które dają efekt stopniowego, delikatnego rozświetlenia i wygładzenia cery.

Sprawdź, jak działa siła dzikiej natury w czystej postaci.

www.yope.me

  1. Zdrowie

Mięta - jakie ma działanie?

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Na całym świecie uprawia się ponad 20 gatunków mięty i jej pochodnych. Mięta ma szerokie działanie na organizm. Dzięki swoim dobroczynnym właściwościom, roślina ta jest doceniana i wykorzystywana od wielu wieków. Jednak zastosowanie mięty nie kończy się na problemach żołądkowych. Jaki potencjał w sobie kryje?

Historia mięty sięga jeszcze czasów starożytnych. Jak głosi jeden z mitów, zioło swoją nazwę zawdzięcza nimfie Minthe, która była kochanką boga Podziemia - Hadesa. Aby uchronić Minthe przed gniewem swojej żony Persefony, Hades zamienił kochankę w ziele o pięknym, intensywnym zapachu i niezwykłych właściwościach. Od tamtej pory uznawał je za święte. W ślad mitycznego boga, ludzie od wieków doceniają potencjał mięty. Egipscy uczniowie nosili na głowach uplecione z liści mięty wieńce, ponieważ wierzono, że roślina rozjaśnia umysł. W pismach Homera można przeczytać o zwyczaju nacierania miętą stołów, co było wówczas uważane za wyraz wielkiej gościnności. A jak dzisiaj wykorzystujemy to wyjątkowe ziele?

Mięta i jej działanie

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek - działa rozkurczająco na mięśnie przewodu pokarmowego, przynosi ulgę od bólu brzucha, wzdęć, zaparć, nudności i innych objawów problemów trawiennych. Zawarty w liściach mięty mentol zwiększa wydzielanie żółci, a zatem jest świetnym suplementem diety, wspomagającym trawienie i odchudzanie.

Co więcej mięta wykazuje działanie antybakteryjne, antywirusowe i wykrztuśne - świetnie sprawdza się w leczeniu dolegliwości dróg oddechowych podczas wszelkiego rodzaju przeziębień i infekcji. Mentol daje charakterystyczny efekt orzeźwienia, więc skutecznie pomoże pozbyć się nieprzyjemnego zapachu z ust. Pomoże także przy leczeniu bezsenności, nerwicy i negatywnych skutków ubocznych stresu, zapewniając odprężenie i spokojny, głęboki sen. Natomiast pocieranie i wdychanie zapachu świeżych listków mięty energetyzuje, usprawnia koncentrację i zapamiętywanie.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta w kosmetyczce

Podbija kosmetykę naturalną swoimi właściwościami dla skóry i włosów. Miętę pieprzową hoduje się przede wszystkim dla wytwarzanego z niej olejku miętowego. Zawiera on wiele cennych składników jak np.: flawonoidy, karoten, witaminy A i C, rutynę, garbniki oraz mentol. Dzięki jego właściwościom przeciwbólowym i relaksującym, można stosować go do masażu głowy i ciała. Oprócz ulgi od bólu i napięć, zadbamy również o kondycję naszej skóry. Mięta ma działanie przeciwbakteryjnie, więc jest skuteczna w walce z trądzikiem, reguluje wydzielanie sebum, zatem sprawdzi się także w pielęgnacji cery tłustej. Po miętowej kuracji, skóra twarzy odzyska blask, będzie gładka i wypoczęta.

W pielęgnacji włosów mięta pomaga w pozbyciu się łupieżu, odzyskaniu ich blasku i zdrowego wyglądu. Dzięki niej, włosy nie puszą się i łatwiej jest je układać. Stosowana bezpośrednio na skórę głowy, przyspiesza ich wzrost.

Mięta znalazła zastosowanie także w branży perfumeryjnej, gdzie dodawana jest jako nuta średnia, nadająca intensywny, orzeźwiający aromat i nieco pikantny ton.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta - skutki uboczne. Co za dużo, to niezdrowo

Jak każdą substancję czynną, miętę także trzeba stosować z umiarem. Mięta ma silne działanie lecznicze, przez co może powodować równie silne skutki uboczne. Jakie mogą być negatywne skutki picia mięty? Przy dolegliwościach żołądkowych prawidłowe jest spożywanie 3 szklanek naparu dziennie, ale picie takiej ilości przez dłuższy okres czasu może zaszkodzić naszemu układowi pokarmowemu i objawiać się zgagą czy podrażnieniami żołądka. Badania wykazały, że kobiety we wczesnej fazie ciąży mogą spożywać miętę w formie herbaty miętowej w umiarkowanych ilościach. Wypicie od czasu do czasu 2-3 filiżanek nie niesie ryzyka, ale w późniejszym okresie ciąży spożywanie mięty może powodować uczucie zgagi.

Mięta daje też inne skutki uboczne. Dużo częściej niż duże ilości świeżej mięty czy herbaty miętowej, negatywne skutki uboczne powoduje olejek miętowy - jest to substancja bardzo aktywnie i silnie działająca. Przyjmowany doustnie w dużych dawkach, może spowodować ból brzucha, wymioty, zachwianie równowagi czy zaburzenia snu. Natomiast stosowany zewnętrznie może wywołać zaczerwienienia i podrażnienia skóry. Dlatego też, dla bezpieczeństwa zaleca się rozcieńczanie go olejami (np. oliwą z oliwek, olejkiem jojoba, olejem ze słodkich migdałów czy awokado), a osobom z cerą wrażliwą i naczynkową zupełnie odradza się jego stosowanie. W przypadku kobiet w ciąży, dzieci i osób starszych napar z mięty również wydaje się dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem.

  1. Zdrowie

Jak poradzić sobie z anemią?

Zwykle stosunkowo łatwo jest zapobiec anemii. Pod warunkiem że nie pomylimy jej objawów ze zwykłym zmęczeniem. (Fot. iStock)
Zwykle stosunkowo łatwo jest zapobiec anemii. Pod warunkiem że nie pomylimy jej objawów ze zwykłym zmęczeniem. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Anemia – niczym dementorzy z książek o Harrym Potterze – wysysa z nas siły i radość życia. Na szczęście zwykle stosunkowo łatwo jej zapobiec, a jeśli się pojawi – skutecznie wyleczyć.

Pod warunkiem że nie zlekceważymy ani nie pomylimy objawów anemii ze zwykłym zmęczeniem.

Pierwsze tygodnie wiosny to prawdziwe wyzwanie dla organizmu. Zmysły pracują ze zdwojoną mocą, by nadążyć za zmieniającym się i piękniejącym z dnia na dzień światem. Nasze siły witalne są jeszcze nieco spowolnione po zimie – narzekamy na zmęczenie i niewyspanie. Źle tolerujemy wysiłek, a czasem mamy też zawroty i bóle głowy. Bladość oraz problemy z włosami i paznokciami tłumaczymy brakiem czasu na odpoczynek, ale mimo to nie zwalniamy. Zwłaszcza jeśli funkcjonujemy w środowisku, w którym gloryfikuje się bycie zajętym i zapracowanym.

– Bycie „zagonioną” to dla wielu Polek powód do dumy. Czerpią satysfakcję z tego, że potrafią wykorzystać każdą chwilę na realizację kolejnych zadań i zaspokajanie cudzych potrzeb. Niektóre kobiety zdają się opierać poczucie własnej wartości na tym, jak bardzo są zajęte – mówi coach wellness i zdrowia Ewa Stelmasiak.

Kiedy jednak do tego wszystkiego dołącza podenerwowanie, drażliwość lub obniżony nastrój – powinno zapalić się nam światełko alarmowe. Przyczyną wszystkich wymienionych objawów może być anemia, a pierwszym krokiem do diagnozy powinno być badanie krwi i wizyta u lekarza.

Kobiety podchodzą niefrasobliwie do anemii

– Obrywamy za to, że wcześniej nie ćwiczyliśmy! – tak jeden z uczestników trekkingu w Alpach próbował pocieszyć 35-letnią Julię, która dotarła do schroniska godzinę później niż reszta grupy. – Tyle że ja ćwiczyłam regularnie – odpowiedziała, z trudem łapiąc oddech. Była zlana potem, serce jej waliło jak szalone i miała zawroty głowy. Podczas każdego podejścia czuła się jakby miała zaraz umrzeć. – No to ja na twoim miejscu gruntownie bym się  przebadał – usłyszała.

Tamta rozmowa sprawiła, że Julia zaczęła bać się o swoje zdrowie. Po powrocie do domu zrobiła badania, począwszy od EKG, przez echo serca, na spirometrii skończywszy. Nie wykryto nic poza anemią. Internistka stwierdziła, że to niedokrwistość musiała być przyczyną jej problemów w górach.

– Miałam tę chorobę od lat i podchodziłam do niej dość lekko – wspomina Julia. – Można powiedzieć, że się do niej przyzwyczaiłam. Nawet jeśli zaczynałam brać leki, wkrótce o nich zapominałam. Do głowy mi nie przyszło, że to wszystko, co się ze mną dzieje, może być spowodowane „banalną anemią”, którą przecież ma tak wiele kobiet.

Anemia rzeczywiście nie jest wśród kobiet rzadkością. – Niedokrwistość, zwłaszcza z niedoboru żelaza, jest dość częsta u młodych dziewczyn i spowodowana głównie obfitymi krwawieniami miesięcznymi – mówi hematolog prof. dr hab. Wiesław Jędrzejczak. W ciąży, ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na ten pierwiastek, anemia jest tak powszechna, że określa się ją jako „fizjologiczną”.

Dla dietetyczki klinicznej Ewy Kurowskiej niefrasobliwy stosunek kobiet do niedokrwistości nie jest zaskoczeniem. – Kiedy w trakcie wywiadu pytam o badania krwi, słyszę często: „a tak… rzeczywiście, kiedyś miałam złe wyniki, ale nic z tym nie zrobiłam”. Albo dowiaduję się, że kobieta podjęła leczenie, ale już nie sprawdziła, czy przyniosło skutek – mówi. – Niektóre osoby pamiętają z dzieciństwa, że kiedy ktoś z rówieśników miał anemię, jadł przez pewien czas wątróbkę i szybko wracał do zdrowia. Niesłusznie więc wyciągają z tego wniosek, że niedokrwistość to nie jest poważna choroba.

Wpływ diety na anemię

Poza obfitymi miesiączkami, częstą przyczyną niedoborów żelaza jest niewystarczająca jego ilość w diecie, co paradoksalnie może wynikać z chęci dbania o siebie. Jak mówi Ewa Kurowska, krzywdę mogą nam zrobić m.in. niezbilansowana dieta wegetariańska, wegańska, bezglutenowa, monodiety i źle pojmowane oczyszczanie.

– Nie jestem przeciwniczką diet bezmięsnych, ale najlepszym źródłem żelaza hemowego, czyli lepiej przyswajalnego, jest czerwone mięso i jeśli wyłączymy je z diety, musimy dostarczyć więcej żelaza niehemowego, czyli pochodzenia roślinnego, oraz zadbać o jego dobre wchłaniane, np. włączając produkty bogate w witaminę C – tłumaczy Ewa Kurowska.

Układając dietę wegetariańską i wegańską, warto też pomyśleć o przyjmowaniu witaminy B12, bo ona występuje głównie w produktach odzwierzęcych. Zwłaszcza że, jak mówi prof. dr hab. Wiesław Jędrzejczak: – Oprócz niedoboru żelaza, niedokrwistość najczęściej powodują niedobory witaminy B12 i kwasu foliowego. O ile niedokrwistość z niedoboru żelaza charakteryzuje się występowaniem krwinek mniejszych niż normalnie, czyli mikrocytów, to niedokrwistości z niedoboru witaminy B12 czy kwasu foliowego odwrotnie – charakteryzują się występowaniem krwinek większych niż normalnie, czyli makrocytów.

Ostrożność warto zachować, nie tylko wyłączając produkty odzwierzęce, ale jakiekolwiek duże grupy artykułów, np. zboża. Kojarzymy je głównie z węglowodanami i często odstawiamy jako pierwsze, gdy zaczynamy się odchudzać, a przecież w zbożach jest też wiele innych cennych składników odżywczych, m.in. właśnie żelazo i witaminy z grupy B. Nie można więc nagle zrezygnować ze zbóż, niczym ich nie zastępując.

– Ryzykowne mogą okazać się też wszelkie głodówki i tzw. oczyszczanie organizmu, polegające na przyjmowaniu przez kilka dni wyłącznie soków i wody. Jeśli opieramy dietę na płynach, nie pracują jelita i wątroba, a bez tego organizm się nie oczyści, tylko raczej zakwasi i zacznie wykorzystywać zapasy składników odżywczych, co może prowadzić do niedoborów – przestrzega Ewa Kurowska i porównuje: – Organizm jest jak gra Tetris – lepiej nie lekceważyć żadnego elementu, bo wszystkie mają swoje znaczenie.

Konsekwencje anemii

U kobiet anemię stwierdza się, gdy poziom hemoglobiny krwi, czyli białka odpowiedzialnego za transport tlenu, spada poniżej 12 g/dl. Jeśli jest jej za mało, cały organizm jest gorzej dotleniony. Pół biedy, jeżeli taki stan nie trwa długo, a wyniki za bardzo nie odbiegają od normy albo są na jej granicy. Czasem wystarczy zadbać o dietę, by sytuacja się poprawiła. Gorzej, jeśli taki stan się przedłuża. Jako pierwsze buntują się zazwyczaj serce i mózg – bez tlenu nie będą dobrze pracować, w ich ślady idą inne organy.

– Przewlekła niedokrwistość powoduje dysfunkcję niemal wszystkich narządów – mówi prof. dr hab. Wiesław Jędrzejczak. – Musi być traktowana jako sygnał do poszukiwania poważnej przyczyny takiego stanu. Kobieta, która ma hemoglobinę niższą niż 9 g/dl, powinna być skierowana do hematologa.

Niewłaściwa dieta i obfite miesiączki to najczęstsze, ale nie jedyne przyczyny anemii u młodych kobiet. Zdarza się, że w organizmie jest jakieś źródło krwawienia albo są problemy z wchłanianiem żelaza spowodowane pasożytami przewodu pokarmowego lub celiakią. Zresztą i te zbyt silne comiesięczne krwawienia też powinny być skonsultowane przez ginekologa – trzeba ustalić, co je powoduje. Warto więc zadawać pytania – sobie i lekarzom, ale przede wszystkim uważnie słuchać tego, co mówi nasz organizm i nie przeprowadzać na nim eksperymentów ani żywieniowych, ani wytrzymałościowych. – To pierwszy i najważniejszy krok ku zdrowemu i pełnemu radości życiu – mówi Ewa Stelmasiak.

Dostępne źródła żelaza

Najpopularniejszym źródłem żelaza są produkty pochodzenia zwierzęcego, przede wszystkim podroby, wołowina. Dużą zawartością tego pierwiastka charakteryzują się również mięczaki. Jest to dobrze przyswajalne żelazo hemowe. W produktach pochodzenia roślinnego znajdziemy natomiast żelazo niehemowe, trudniej wchłanialne, ale w towarzystwie witaminy C ten parametr znacznie się poprawia. Właśnie ze względu na zawartość witaminy C doskonałym źródłem żelaza roślinnego są brokuły, brukselka, zielona natka pietruszki czy sok z pokrzywy. Znaczne ilości żelaza zawierają też rośliny strączkowe, kasza gryczana, jaglana, quinoa czy jęczmienna, a także pestki dyni, kakao, sezam, jarmuż. Kwestia przyswajalności żelaza, tzw. biodostępność, jest bardzo istotna, ponieważ dopiero po przeniknięciu do krwiobiegu jest ono pożyteczne dla organizmu, a z kolei jeśli pozostanie w nadmiarze w jelitach, może zaburzyć mikroflorę jelitową i wywołać zaparcia, biegunki oraz obniżenie odporności. Jeśli decydujemy się na suplementację, warto więc wybrać formę żelaza o wysokiej biodostępności, na przykład tzw. elementarne.

Jak nie wypaść blado?

  • Przynajmniej raz w roku rób morfologię krwi. Dowiesz się m.in., jaki masz poziom hemoglobiny.
  • Przeanalizuj swoją dietę i zastanów się, czy przyjmujesz wystarczającą ilość żelaza, a jeżeli jesteś weganką – koniecznie suplementuj witaminę B12.
  • Jeśli masz obfite miesiączki, trwające dłużej niż tydzień, wymagające zmiany podpasek częściej niż 8 razy na dobę, także w nocy, i we krwi zauważasz dużo skrzepów, koniecznie porozmawiaj o tym z ginekologiem. Trzeba szukać przyczyny takiego stanu.
  • Jeśli chcesz uzupełnić żelazo w diecie i jadasz mięso, wybieraj chudą wołowinę lub wieprzowinę. Raz na jakiś czas możesz sięgnąć po wątróbkę i nie zapominaj o jajkach. Żelazo, które jest w żółtku, świetnie się przyswaja. Jeśli jesteś wegetarianką lub weganką, pamiętaj o roślinach strączkowych, zielonych warzywach (brokułach, szpinaku, jarmużu), burakach, pestkach dyni i pełnoziarnistych produktach zbożowych.
Leczysz anemię? Nie przerywaj terapii – ani kiedy poczujesz się lepiej, ani gdy okaże się, że źle tolerujesz jakiś preparat. Szukaj innych rozwiązań.