1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Modowe inspiracje w kolorach roku 2021

Modowe inspiracje w kolorach roku 2021

Jednym z kolorów roku 2021 będzie słoneczny Illuminating. (Fot. Imaxtree)
Jednym z kolorów roku 2021 będzie słoneczny Illuminating. (Fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 33 Zdjęcia
Wiemy już, które barwy będą królowały w 2021 roku! Według ekspertów ze słynnego Instytutu Pantone najbliższe 12 miesięcy zdominuje słoneczna żółć (Illuminating) oraz klasyczny szary (Ultimate Gray). Zajrzyj do naszej galerii i sprawdź, jak nosić te odcienie w nadchodzącym roku. 

Rozgrzewający Illuminating (Pantone 13-0647) to energetyczny odcień kojarzący się ze słońcem. Oznacza nadzieję i pozytywność. W nadchodzącym sezonie zagości w naszej szafie na sukienkach, swetrach płaszczach, spodniach i marynarkach, a także dodatkach, takich jak szale, czapki i torebki.

Illuminating (Fot. Imax) Illuminating (Fot. Imax)

Stonowany Ultimate Gray (Pantone 17-5104) to klasyczna szarość. Kolor ten symbolizuje siłę, a więc świetnie sprawdzi się w wersji total look. Jest to odcień uniwersalny - dla każdego i na każdą porę roku. Idealny zarówno do casualowych, jak i eleganckich stylizacji.

Ultimate Gray (Fot. Imaxtree) Ultimate Gray (Fot. Imaxtree)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Zostań częścią modowej rewolucji

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
19 kwietnia rusza Tydzień Fashion Revolution, najważniejsze wydarzenie w rocznym kalendarzu międzynarodowej organizacji działającej na rzecz mody odpowiedzialnej. Kampania nagłaśniająca kluczowe modowe wyzwania, której towarzyszą spotkania z ekspertami, panele dyskusyjne oraz szereg innych działań skupionych wokół hasła #whomademyclothes, skierowana jest do wszystkich osób oczekujących realnych zmian w systemie przemysłu odzieżowego. 

Dwa dni przed rozpoczęciem tegorocznego Fashion Revolution Week (19-25.04.2021) odbędzie się wydarzenie eksperckie „Okrągły stół mody cyrkularnej”. Do dyskusji zaproszeni zostali specjaliści obserwujący zjawiska związane z gospodarką obiegu zamkniętego z wielu perspektyw. W tym roku Fashion Revolution Polska koncentruje się na przyszłości mody cyrkularnej, jako części gospodarki o obiegu zamkniętym. Celem wydarzenia jest rozpoznanie największych wyzwań związanych z modą cyrkularną w Polsce. Spotkanie ma stanowić twórczą wymianę poglądów, ale przede wszystkim praktycznych doświadczeń i pomysłów, które przyczynią się do wprowadzenia zmian - na wielu płaszczyznach - już w niedalekiej przyszłości.

„Zależy nam, by wśród zaproszonych gości budować sojusze i łączyć ze sobą potencjalnych partnerów, ale także by nie uciekać od wnikliwych pytań i dociekać odpowiedzi, również tych niewygodnych. Chcemy dążyć do realnych zmian i konkretnych rozwiązaniach rozwijających modę cyrkularną w Polsce. Wskazywać obszary do poprawy, ale także patrzeć z nadzieją w przyszłość” - podkreślają przedstawicielki Fashion Revolution Polska. 

Spotkanie poprowadzi Ola Bąkowska - autorka pierwszego w Polsce bloga o innowacjach i modzie zrównoważonej, obecnie pracująca w organizacji pozarządowej Circle Economy w Amsterdamie, która zajmuje się wcielaniem w życie gospodarki obiegu zamkniętego.

W dyskusji udział wezmą: Dorota Jankowska-Tomków - dyrektor zakupów i działu zrównoważonego rozwoju LPP S.A., Paweł Urbański, reprezentujący pralnię i farbiarnię KNK-KANAKA, mec. Magdalena Niewelt, pomysłodawczyni (wraz z mec. Olegiem Marcinkowskim) Kodeksu Etyki Branży Odzieżowej, Zofia Zochniak - współzałożycielka firmy zajmującej się zbiórką i recyklingiem tekstyliów Ubrania do Oddania, Aleksandra Kuta - pomysłodawczyni, projektantka, konstruktorka startupu Decloths, Agata Frankiewicz - założycielka upcyklingowej platformy Deko Eko, Miłosz Marchlewicz reprezentujący Forum Odpowiedzialnego Biznesu, dr Magdalena Płonka, związana z MSKPU ekspertka w dziedzinie edukacji oraz projektowania mody, wykładowczyni oraz przedsiębiorca, Dobrosława Gogłoza - założycielka All Hands Agency,  Joanna Burzec -badaczka i managerka w jednej z największych na świecie firm konsultingowych, kierownik projektu e-Pack dr Piotr Nowak, Agnieszka Oleksyn-Wajda – radca prawny, dyrektor Instytutu Zrównoważonego Rozwoju i na Uczelni Łazarskiego, pisarka i reporterka Karolina Sulej, ekonomista i przedstawiciel Fundacji Instrat Damian Iwanowski oraz Tomasz Morozgalski, prawnik, aktywista miejski i działacz społeczny.

Efektem spotkania będzie raport uzupełniony o najnowsze dane z Polski i ze świata oraz komentarze ekspertów. Zostanie przekazany politykom wszystkich opcji, instytucjom publicznym i organizacjom pozarządowym, a także udostępniony uczelniom, z którymi współpracuje stowarzyszenie. Wnioski i ustalenia będące efektem spotkania będą wykorzystywane w działaniach informacyjnych, promocyjnych i edukacyjnych Fashion Revolution Polska. Podsumowanie spotkania będzie udostępnione jako materiał filmowy jeszcze w trakcie Tygodnia Fashion Revolution w mediach społecznościowych polskiego oddziału.

#whomademyclothes: rozmowy o przyszłości mody cyrkularnej

Tydzień Fashion Revolution to także spotkania z ekspertami - prowadzone w formie rozmów na żywo za pośrednictwem kanałów w mediach społecznościowych i na platformie Zoom. O odpowiedzialnym podejściu do mody, szansach mody cyrkularnej, inspiracjach i czekających modę wyzwaniach opowiedzą: projektantka innowacyjnych materiałów Weronika Banaś, autorka bloga i podcastów, wykładowczyni, projektantka Katarzyna Zajączkowska, prawnik związany z Instytutem Prawa Mody Arkadiusz Szczudło oraz trendwatcherka Natalia Hatalska.

W ramach Tygodnia Szkolni Ambasadorzy Fashion Revolution przygotowują także cykl praktycznych warsztatów wcielających w życie założenia mody cyrkularnej.

Fashion Revolution Polska jest częścią międzynarodowej organizacji założonej w Wielkiej Brytanii po tragicznych wydarzeniach w kompleksie fabrycznym Rana Plaza w Bangladeszu, gdzie w kwietniu 2013 r. zginęło ponad 1100 pracowników fabryki odzieżowej, a kolejne 2500 odniosło obrażenia. W kwietniu każdego roku Fashion Revolution zachęca do aktywnego udziału w kampanii nagłaśniającej najważniejsze modowe wyzwania, łączącej pamięć o tragicznych wydarzeniach z 2013 r. z edukowaniem, wywieraniem nacisku na globalne marki i legislatorów oraz dążeniem do realnych zmian.

W trakcie Tygodnia Fashion Revolution każda i każdy z nas może stać się częścią modowej rewolucji. Masowo zadawane pytania o warunki produkcji naszych ubrań, obuwia i dodatków, pokazywanie metek danej marki i korzystanie z hasztagów #whomademyclothes i #whatsinmyclothes pozwalają wciągnąć przedstawicieli przemysłu odzieżowego i konsumentów w dyskusję dotyczącą mody odpowiedzialnej, transparentnej działalności oraz gospodarki obiegu zamkniętego.

Szczegółowy harmonogram tegorocznego Tygodnia Fashion Revolution można znaleźć na facebookowej stronie Fashion Revolution Poland oraz Instagramie (@fash_revpoland).

Sponsorem głównym Okrągłego stołu mody cyrkularnej jest LPP S.A.

Wydarzenie patronatem objęli: Kupuj Odpowiedzialnie, Deko Eko, MSKPU , Ubrania do Oddania, All hands, KNK-KANAKA, UP DIWU, Adwokat Magdalena Niewelt, Adwokat Oleg Marcinkowski, Łukasiewicz – Instytut Logistyki i Magazynowania, Fundacja Instrat, Instytut Zrównoważonego Rozwoju i Środowiska Uczelni Łazarskiego, Instytut na Rzecz Ekorozwoju, Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

  1. Materiał partnera

Peace, love and Crocs

Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. (Fot. materiały prasowe)
Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Wyobraź sobie świat, w którym ceni się wolność, indywidualność, szerzy pokój i miłość. Brzmi doskonale? 

Działania marki Crocs od dawna skupiają się wokół szerzenia idei równości w każdej dziedzinie życia. Promuje ludzi z każdego zakątka świata bez względu na ich dokonania. Najnowsza kolekcja Tie Dye jest tego odzwierciedleniem. Baw się kolorami, wyraź siebie, pokaż swój sposób patrzenia na otaczający świat.

Technika Tie Dye

Tie Dye czyli dosłownie zawiąż-pofarbuj to technika nieregularnego barwienia, która charakteryzuje się użyciem nasyconych kolorów. Jest modnym trendem z lat 70-tych. Wielu artystów uważa, że jest to rodzaj sztuki, która pozwala wyrazić siebie poprzez zastosowanie abstrakcji. Szybko zagościła w świecie mody, zwłaszcza wśród marek streetwearowych. Tie-dye, czyli nierównomierne farbowanie ubrań, swoje korzenie ma w najciekawszej modowo dekadzie XX wieku, czyli na przełomie lat 60. i 70. Barwny wzór idealnie wpasował się w psychodeliczną estetykę hippie, a poza tym był to świetny sposób do wykorzystania starych ubrań i odkrycia ich na nowo. Czyli dokładnie tak jak jest to modne teraz. My jednak Tie-dye najbardziej kojarzymy z latami 90. Wtedy t-shirty i bluzy farbowane za pomocą tej techniki były na topie. Często trendy z wybiegu nie trafiają na ulice, jednak trendsetterki od razu pokochały ubrania Tie-dye. W sezonie wiosna/lato 2021 marka Crocs przedstawia swój klasyczny produkt w wielobarwnej odsłonie zgodnie z gorącym trendem sezonu.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Spersonalizowany Crocs

Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. Dzięki łatwości zakładania i zdejmowania zapewnisz swoim butom unikatowy wygląd każdego dnia.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Crocs to obuwie dające komfort noszenia i wyrażania siebie. Baw się modą niezależnie od panujących trendów czy nowości na światowych wybiegach. Do takich butów idealnie pasują skarpetki w podobny wzór, albo gładkie, spokojne stylizacje z prostymi ubraniami. Jest to idealny wzór na wiosenno-letni sezon.

  1. Styl Życia

Kolory we wnętrzach - czy naprawdę wpływają na nasze samopoczucie?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kolory posiadają magiczną zdolność oddziaływania na nasz nastrój. Interpretowanie i odbieranie barw bywają bardzo różne - między innymi przez pryzmat indywidualnych doświadczeń i wspomnień.

O mocy kolorów i barw wielokrotnie czytamy w dziełach psychologicznych i socjologicznych. W końcu psychologia kolorów jest jednym z czołowych filarów badań, wpływając w ten sposób na trendy i nurty wnętrzarskie.

Kolory w ujęciu psychologicznym

Kolor jest elementem badań, podejmowanych przez rzeszę specjalistów, naukowców i światowych wizjonerów. Wśród podejmowanych analiz bierze się pod uwagę m.in. emocje i odczucia, które wzbudzają barwy. Wnioski o ogromnej mocy sprawczej barw wykorzystuje się w reklamach [1], w sztuce i oczywiście w naszych wnętrzach.

Nie da się ukryć, że kolor ścian, dodatków (sklep z dekoracjami do domu Emako) i tekstyliów nierzadko stanowi podstawowy i najbardziej wyrazisty element naszego salonu czy sypialni. Wiele producentów i architektów bazuje na symbolice i stereotypach, wzbudzając w ten sposób określone emocje lub przywołując za ich pomocą oczekiwane wspomnienie. Oczywiście na odbiór barw ma wpływ ogrom czynników, a niektóre skojarzenia są tak silne, że powodować mogą skrajnie pozytywne lub negatywne skojarzenia.

O mocy sprawczej kolorów dyskutowali starożytni Egipcjanie, który twierdzili, że kolory mogą uzdrawiać lub wpływać na świadomość. Do dziś w wielu kulturach mocno wierzy się w symbolikę i znaczenie kolorów. Wśród tych najpopularniejszych wymienia się:

  • czerwień, która utożsamiana jest z odwagą, siłą i miłością. W kulturze japońskiej to właśnie czerwień jest dominująca barwą podczas zaślubin,
  • biel to kolor czystości, skromności i duchowieństwa. W kulturze wczesnosłowiańskiej biel była barwą aniołów i apostołów,
  • granat jest symbolem radości z życia, elegancji i powagi. Według kultury - granat był atrybutem bogini Hery w Grecji, a w Rzymie - Junony.
Analogia i przypisywanie cech kolorom jest niezwykle złożonym i chętnie podejmowanym zagadnieniem. O wpływie koloru na nasze samopoczucie piszą naukowcy na całym świecie. Najnowsze wnioski wskazują, że impuls świetlny przeistacza się w sygnał elektryczny, który dociera do naszego podwzgórza. To tam, sterując przysadką mózgową [2] wpływa na nasz nastrój i decyduje o nim bez naszej świadomości. To dlatego często dany kolor “po prostu” się nam podoba lub dobrze kojarzy, wpływając na nasza uwagę, koncentrację i efektywność w pracy.

Odpowiedni kolor do Twojego wnętrza

Oczywiście nie ma jednej, magicznej sztuczki, dzięki której wybierzesz swój idealny kolor ścian. Decydując się na dominującą barwę powinieneś przede wszystkim zastanowić się nad tym jaki kolor podoba ci się najbardziej, który nie z nich nie drażni cię i który najlepiej oddaje założony przez ciebie styl (zobacz na stronie sklepu z dekoracjami Emako). Zastanów się także, jakie dekoracje do domu najlepiej podkreślą lub skontrastują z daną barwą. Po pomoc możesz udać się do architekta, który z pewnością zaproponuje najbardziej estetyczne i rozsądne rozwiązanie.

W oparciu o psychologię kolorów i istniejące skojarzenia przygotowaliśmy dla Ciebie 3 analizy kolorystyczne, które możesz wykorzystać w swoim wnętrzu. Poniższe szablony, oparte na stereotypach i badaniach, wskazujące, że:

  • Fioletowe odcienie we wnętrzu sprzyjają kreatywnemu myśleniu. Purpura lub mocny bakłażan sprzyja budowaniu intuicji, przez co właśnie te odcienie królują w pomieszczeniach młodych artystów, w gabinetach malarskich i w salach terapii grupowej.
  • Zieleń, ze względu na swoje kojące i wyciszające aspekty, pojawia się szczególnie często w szpitalach i szkołach (i naszych domach – to ten odcień kochają dekoracje w stylu boho). Jasna zieleń wpływa pozytywnie na układ krążenia, sprzyja rozluźnieniu mięśni. Ciemna, butelkowa zieleń wpływa pozytywnie na nasz wzrok. Co ciekawe, odcienie zieleni szczególnie często pojawiają się w… zakładach karnych.
  • Biel jest uniwersalnym, spokojnym odcieniem, będącym doskonałym tłem dla innych, mocniejszych barw i akcentów. Wykorzystuje się ją głównie w celu podkreślenia przestrzeni lub jako neutralny akcent. Obecnie najczęściej pojawia się w stylach minimalistycznych, tak jak np. styl skandynawski.

Bibliografia

[1] Tatarska, J. (2013). Rola koloru w reklamie prasowej. Wyższa Szkoła Promocji.

[2] Causse, J. G. (2015). Niesamowita moc kolorów. Sonia Draga Sp. z o. o.

  1. Zdrowie

Chromoterapia – jak działają na nas kolory?

Chromoterapia, inaczej zwana koloroterapią to niekonwencjonalna metoda oddziaływania i leczenia kolorami (fot. iStock)
Chromoterapia, inaczej zwana koloroterapią to niekonwencjonalna metoda oddziaływania i leczenia kolorami (fot. iStock)
Angielski filozof Francis Bacon, doradzał, by otaczać się słonecznymi odcieniami żółci, jeśli chcemy się rozweselić, a wpatrywać się w czerwień, gdy potrzeba nam odwagi. Uwaga! Kolor porusza nieświadome sfery psychiki, więc może wywołać zaskakujące reakcje.

Zdarza się, że patrzymy przez różowe okulary, od czasu do czasu marzymy o niebieskich migdałach, bywa, że czerwieniejemy ze złości. Ukryte kody barw odgrywają w naszym życiu ogromną rolę. Wpływają nie tylko na sposób wysławiania się, ale także na zachowanie. Ich tajemnicę starali się rozwikłać od stuleci najwięksi uczeni wszech czasów: Kartezjusz, Isaac Newton, Thomas Young [1773–1829, angielski fizyk i lekarz]. „Miejcie się na baczności z kolorami, gdyż działają na ciało i duszę. Mogą spowodować pojawienie się różnych stanów emocjonalnych, wzbudzić w nas radość lub smutek” – przestrzegał Goethe w „Traktacie o barwach” z 1810 roku. Chociaż brzmiało to bardziej jak literacka fantazja niż naukowy wniosek, okazało się, że słynny poeta i przyrodoznawca słusznie przypisał barwom tak wielkie znaczenie. Dr Morton Walker z amerykańskiego Institute of Preventive Medicine w Michigan twierdzi, że kolor rejestrowany przez oko, docierając następnie do mózgowego ośrodka wzroku, powoduje wydzielanie w układzie nerwowym neuroprzekaźników, które wpływają na nasze samopoczucie i wiele funkcji organizmu.

Genialne fiolety

Dziś wiadomo, że kolor to dawka energii świetlnej przenikająca przestrzeń w formie fal elektromagnetycznych. Dowód? Pąsowa róża w nocy traci barwę. Chociaż rzadko zastanawiamy się nad tym, jak działa taka energia, to instynktownie potrafimy ocenić jej wpływ na siebie i otoczenie. Coś podpowiada nam, że nie wypoczniemy psychicznie w pokoju z czerwonymi ścianami (intensywna czerwień podnosi poziom adrenaliny). Zarówno relaks, jak i sen ułatwią nam kolory zieleni i pastelowego, rozmytego błękitu. Jeśli czeka nas twórcza praca wymagająca dużej kreatywności, najlepiej otoczyć się fioletami. Pomysły dosłownie same wpadają wtedy do głowy! Już same odczucia wywołane barwą wpływają na określone funkcje organizmu, nawet na apetyt i trawienie. Wiadomo, że nikt nie tknie np. szynki, na którą pada światło z zielonej żarówki. Zjedzenie takiej wędliny (choć jest świeża) może grozić nawet efektami podobnymi do zatrucia pokarmowego!

Ludzki wzrok jest w stanie dostrzec aż 200 różnych odcieni barw. Ale – jak wskazują badania naukowe – również niewidome osoby odbierają wrażenia ciepła, chłodu czy szorstkości, dotykając tych samych przedmiotów o różnych barwach. Każdy kolor prze-kazuje bowiem naszemu organizmowi specyficzny rodzaj energii.

Ukrytą symbolikę kolorów wykorzystują dekoratorzy wnętrz. Dlaczego np. w barach typu fast food przeważa kolor pomarańczowy? Po prostu pomarańczowy pobudza i dynamiczne zachowania, i apetyt. Sprawia, że zamiast wygodnie się rozsiąść za stołem, szybko rozprawiamy się z posiłkiem i zwalniamy miejsce dla następnego klienta. Działaniu barw nie są w stanie oprzeć się nawet zwierzęta. Najlepszym sposobem na przegonienie much i komarów z pokoju jest włączenie w nim niebieskiego światła – owady bardzo go nie lubią. Niebieskie promienie zabijają też bakterie takie jak gronkowce, paciorkowce i pałeczki błonicy (podobnie działają promienie czerwone).

Czerwień cię odmłodzi

Gdy barwne fale światła padają na naszą skórę, działają jak stymulator biologiczny, wywołując określone procesy w organizmie. Ich wpływ na zapobieganie chorobom i leczenie różnych dolegliwości wykorzystuje od lat medycyna. W ostatnich latach chromoterapią (terapią kolorami) zajęły się również firmy kosmetyczne (Phytobiodermie, VIP Int. czy Collin). W kosmetyce kuracja barwami opiera się na metodzie wynalezionej w latach 70. przez niemieckiego akupunkturzystę Petera Mandela. Aparat przez niego skonstruowany emituje wiązki kolorowego światła nakierowywane na receptory akupunkturowe ciała (zgodnie z mapami ciała chińskiej medycyny). Ta nowa kuracja nazywana jest chromopunkturą. Zasada jest prosta: po przeanalizowaniu problemu kosmetycznego wystarczy „bombardować” odpowiednie punkty akupunkturowe przez kilka minut wybranym promieniem świetlnym. W ten sposób po odbyciu serii zabiegów, np. czerwonym i fioletowym światłem, można pozbyć się cellulitu, a za pomocą naświetlania indygo i purpurą – trądziku. Energia czerwieni w połączeniu z żółcią potrafi zmniejszyć ilość i głębokość zmarszczek, a „koktajl” czerwieni, indygo, fioletu i purpury pomaga schudnąć. Wyjątkowo relaksującym i jednocześnie energetyzującym zabiegiem jest tzw. koloromasaż świetlnymi chromosferami, czyli bańkami promieniującymi określoną barwą: czerwoną, niebieską, fioletową lub zieloną. Kolor światła emitowanego przez bańkę dobiera się indywidualnie do roku urodzenia klienta (zgodnie z filozofią Wschodu urodzenie się w danym roku powoduje szczególną podatność na energię fal określonego koloru).
 

Wszystkie barwy tęczy

Wystarczy wkręcić do pokojowej lampy zwykłą żarówkę w wybranym kolorze i pobyć 30 minut w odmiennej „atmosferze”, by odczuć kojący wpływ kolorowego światła na samopoczucie. Pomalowana żarówka emituje jednak rozproszoną energię i kolor działa na nas wtedy poprzez zmysł wzroku, a więc zmienia emocje i nastrój. Jeśli chcemy się wyleczyć z przeziębienia, bólu głowy czy innej cielesnej dolegliwości, lepiej użyć specjalnych promienników, które są dostępne w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym i zdrowotnym. Z barwną falą emitowaną przez promiennik dociera do naszego ciała także jej energia, wywołując uzdrawiające procesy w miejscu naświetlania. Szczególne właściwości lecznicze ma tzw. światło spolaryzowane (lampy bioptron). Różni się ono od innych rodzajów światła tym, że jego fale poruszają się w równoległych płaszczyznach. Dzięki temu, padając na skórę, wywołują reakcje w całym organizmie: poprawiają krążenie krwi, regulują przemianę materii, wzmacniają odporność, pobudzają regenerację komórek i łagodzą dolegliwości bólowe. Ze względu na silne działanie taka terapia może być stosowana raz lub dwa razy dziennie tylko przez kilka minut.

Jak wpływają na nas kolory

Czerwony

Wzmaga krążenie krwi i przemianę materii, leczy osłabioną odporność, uaktywnia procesy życiowe, wydobywa głęboko zablokowaną energię, pobudza umysł i zmysły. Czerwone światło  poprawia ukrwienie skóry, regeneruje ją i odmładza. Psychologiczna siła czerwonego: kojarzy się ze zdrowiem, witalnością, miłością. Osoba ubrana na czerwono sprawia wrażenie ekscytującej i wpływowej.

Pomarańczowy

Inspiruje i poprawia nastrój, pobudza łagodniej niż kolor czerwony. Leczy stany depresyjne, zmniejsza napięcie mięśni i likwiduje ich skurcze. Pomarańczowe światło wspomaga odbudowę włókien kolagenowych i odnawia płaszcz ochronny skóry. Siła psychologiczna pomarańczowego: lubimy go, bo przypomina nam lato, radość i ciepło. Jest to kolor odwagi, optymizmu, pewności siebie, pomaga lepiej komunikować się z innymi osobami.

Żółty

Ożywia umysł, wzmacnia odporność nerwową i pomaga otrząsnąć się z odrętwienia. Sprzyja zadaniom wymagającym aktywności umysłowej. Pobudza układ nerwowy, a także leczy dolegliwości trawienne. Żółte światło koi podrażnienia i wzmacnia naturalną odporność skóry. Psychologiczna siła żółtego: kojarzy się z sukcesem, a także żartobliwością, wesołością, serdecznością oraz pogodnym nastawieniem do życia.

Zielony

Utrzymuje energię fizyczną i psychiczną w stanie równowagi, likwiduje napięcia i bóle. Wzmacnia serce i układ krążenia, pobudza wydzielanie hormonów. Zielone światło łagodzi dolegliwości skórne, sprzyja dobremu nawilżeniu skóry, zmniejsza zmarszczki spowodowane przesuszeniem cery. Psychologiczna siła zielonego: kojarzy nam się z naturą, spokojem, nadzieją i harmonią. Osoby ubrane na zielono sprawiają wrażenie konsekwentnych, pewnych siebie i niezależnych.

Niebieski

To światło uśmierza ból, daje wypocząć oczom, niszczy bakterie i leczy stany zapalne, relaksuje i usypia. Reguluje pracę gruczołów łojotokowych cery, leczy trądzik i opryszczkę. Psychologiczna siła niebieskiego: przywodzi na myśl świeżość i chłód. Niebieski strój sugeruje duchową równowagę, kulturę osobistą i filozoficzne podejście do życia.

Fioletowy

Pobudza twórcze myślenie, wyciszając jednocześnie stany nerwowości. Reguluje przemianę materii i obniża gorączkę. Wzmacnia naczynia krwionośne skóry, leczy trądzik różowaty. Psychologiczna siła fioletu: powoduje wzrost zaufania podczas rozmowy i pomaga osiągnąć porozumienie.

Biały

Wzmacnia odporność i pobudza tworzenie czerwonych krwinek. Poprawia elastyczność i sprężystość skóry, dotlenienie organizmu, reguluje gospodarkę płynami w organizmie. Psychologiczna siła bieli: symbolizuje zdrowie, młodość, otwartość i dobre intencje.

Lecznicze naświetlania

Kolorowych promienników światła możemy używać do terapii różnych dolegliwości i chorób.
Choroba Kolor światła Miejsce naświetlania
angina zielony i niebieski gardło
zapalenie gardła niebieski  gardło
bóle głowy niebieski, zielony i żółty środek czoła, płatki uszu
grypa zielony i niebieski okolice nosa, gardło, mostek
odmrożenia czerwony i pomara czowy  miejscowo
przeziębienie czerwony klatka piersiowa, plecy
reumatyzm żółty, czerwony, niebieski i pomarańczowy miejscowo
trądzik czerwony i niebieski miejscowo
zaburzenia snu zielony i niebieski czoło
zatrucie pokarmowe żółty brzuch
żylaki fioletowy i niebieski miejscowo

  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.