1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Ciepłe napoje, które poprawiają nastrój – 3 przepisy

Ciepłe napoje, które poprawiają nastrój – 3 przepisy

Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Czy można poczuć się lepiej nie wypijając gorącej czekolady? – A jednak! Karolina i Maciej Szaciłło, autorzy książki „Depresja. Jedzenie, które leczy” podają ajurwedyjskie przepisy na ziołowe i owocowe napary, które korzystnie wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie.

Herbatka z gotu kolą, melisą i płatkami róży

Proponowana herbatka pomaga uspokoić rozszalały umysł i sprowadzić go do chwili obecnej. Możesz ją popijać przez cały rok.

Pochodząca z Azji gotu kola (znana również pod nazwą brahmi) jest jednym z najważniejszych ajurwedyjskich ziół. Działa praktycznie na wszystkie tkanki naszego ciała. Odmładza, podnosi poziom energii, poprawia funkcjonowanie mózgu. Pozytywnie działa na układ trawienny, nerwowy i krążenia. W medycynie ajurwedyjskiej jest podstawowym lekiem wzmacniającym komórki nerwowe i komórki mózgu.

Składniki:

  • 400 ml wody
  • 1 łyżka gotu koli (dostępna w sklepach ze zdrową żywnością)
  • 1 łyżka suszonych płatków róży (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością i zielarskich)
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka suszonej melisy
  • naturalny miód do smaku (do przestudzonej herbatki)
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i wsypujemy wszystkie składniki (za wyjątkiem miodu). Przykrywamy i zostawiamy do zaparzenia przez 10 minut. Przestudzoną herbatkę podajemy z naturalnym miodem.

Rozgrzewająca woda ziołowa

- Takimi wodami raczył nas kucharz w ośrodku ajurwedyjskim w Kerali. Oboje się w nich zakochaliśmy. Nasza woda ziołowa ma na celu przede wszystkim rozgrzanie i poprawienie trawienia – podkreślają autorzy.

Składniki:

  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 6 ziarenek zielonego kardamonu
  • 3 goździki
  • 3 plasterki imbiru
  • ¼ łyżeczki kminu rzymskiego
  • ½ l wody
  • ciepła woda do podania (opcjonalnie)
Fot. iStock Fot. iStock

Wodę z przyprawami gotujemy około 15 minut na małym ogniu. Podajemy w takiej formie lub rozcieńczone ciepłą wodą.

Ajurwedyjskie kardake

Kwiaty hibiskusa, choć oczyszczają krew i serce, mają działanie ochładzające – można je jednak wyrównać dodając miód, imbir, czy cynamon.

Składniki:

  • 3 łyżki suszonego hibiskusa
  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 plasterki imbiru
  • 500 ml wody
  • sok z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka naturalnego miodu
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Hibiskus, cynamon, imbir i wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z gazu. Napar odstawiamy pod przykryciem na około 10 minut. Dodajemy sok z pomarańczy. Przelewamy do szklanek i słodzimy miodem, kiedy przestygnie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Ajurweda po europejsku - jak wprowadzić do codzienności elementy hinduskiej wiedzy o życiu?

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Hinduska wiedza o życiu, zdrowiu i pięknie ma już ponad 5 tysięcy lat. Odnajdziemy w niej receptury, jak osiągnąć harmonię – trzeba je tylko dostosować do naszych realiów.

Do Europy ajurweda zawitała zaledwie pół wieku temu, dzięki m.in. Beatlesom i ich fascynacji jogą i Indiami, a także ich przywódcy duchowemu – Maharishiemu Maheshowi Yogi. Później została spopularyzowana przez poradniki o życiu i zdrowiu Deepaka Chopry i innych mniej znanych guru przybyłych z Indii. Czy jednak to wystarczyło, by wielowiekowa tradycja przyjęła się w Europie? Czy raczej nie potrafimy stosować się dosłownie do zasad ajurwedy, do zalecanych przez nią diet czy rytuałów – bo nie żyjemy w Indiach?

Wielu Europejczyków czy Amerykanów, traktujących ajurwedę poważnie, a nie jak modny nurt, przeprowadza się do Indii albo stara się „przetłumaczyć” i dostosować pewne jej elementy do realiów zachodniej cywilizacji. I takie podejście ma szansę się sprawdzić. – Nie da się w Europie, w tym w Polsce, żyć ściśle według zasad ajurwedy. Trzeba by kompleksowo zmienić tryb życia, najlepiej przestać pracować na etacie, zrezygnować z połowy obowiązków, a to przecież jest niemożliwe – mówi Jakub Zemła, bioenergoterapeuta.

Bo wbrew potocznej opinii ajurweda to coś więcej niż tylko masaże i kosmetyki. To także praca z oddechem, mantry, joga, zioła, dieta, śpiewy, medytacja. I kiedy znaleźć na to czas?

– Żeby zrozumieć ajurwedę, trzeba zacząć od zmiany sposobu postrzegania życia. Ajurweda zakłada, że oprócz ciała fizycznego, mamy ciało duchowe, energetyczne. Aby zachować na długo zdrowie, aby osiągnąć szczęście, musimy dbać o obie te sfery w równym stopniu. To system holistyczny – dodaje Jakub Zemła.

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne.

Na początku jest prana

Pierwszy krok to poznanie swojej „pierwotnej natury”, czyli prakriti. – Jest unikalną mieszanką cech, która sprawia, że od momentu poczęcia jesteśmy całkowicie niepowtarzalni. Stanowimy indywidualnie ukształtowaną, a jednocześnie integralną część wszechświata. Gdy poznamy swoje prakriti, zaczniemy pojmować, jakie cechy składają się na naszą wyjątkowość. Znajomość tych cech daje nam wiedzę, jak w najlepszy sposób dbać o siebie i jak wydobyć z ukrycia swoje unikalne, naturalne piękno – pisze w książce „Ajurweda a uroda. Jak być pięknym” Melanie Sachs, znana działaczka na rzecz zdrowia i urody, dyplomowany doradca do spraw ajurwedy i konsultantka w międzynarodowych organizacjach.

Trzy żywioły

We wszystkim, co istnieje na świecie, przejawia się energia życiowa, zwana w sanskrycie prana. Występuje w postaci pięciu żywiołów: przestrzeni, wiatru, ognia, wody i ziemi. W człowieku te żywioły istnieją jako uzupełniające się trzy siły energetyczne zwane doszami: wata, pitta i kapha.

Pierwsza łączy w sobie żywioły przestrzeni i wiatru oraz odpowiada za wszelkie ruchy w naszym ciele. Pitta to ogień i ziemia – odpowiada za metabolizm, a decydująca o budowie naszego ciała kapha skupia w sobie energie ziemi i wody. To właśnie dosze kierują zarówno funkcjami biologicznymi, jak i psychicznymi.

Każdy ma niepowtarzalną kombinację tych trzech sił, uznawanych za wrodzoną inteligencję ciała. To one mają wpływ na upodobania do tych czy innych smaków, gusty, skłonności do pewnych zachowań, usposobienie, nawet to, w jakim klimacie czujemy się lepiej. Od nich też zależy wygląd zewnętrzny. Każda z dosz posiada określone cechy – np. charakterystyczną dla waty jest suchość, pitty – ciepło, a kaphy – ciężar. Kiedy więc w ciele przeważa element suchy, objawiający się w suchych włosach, suchej skórze czy pękających ustach, to oznacza, że siła wata jest dominująca. Gdy skóra łatwo ulega poparzeniom słonecznym, jest ciepła w dotyku – wtedy silna jest energia pitta. Natomiast gdy mamy skłonność do nadwagi, cellulitu, zatrzymywania wody w organizmie – przeważa kapha. Bardzo rzadko zdarza się, by wszystkie trzy dosze pozostawały w równych proporcjach, tak jak rzadko prakriti wyznacza tylko jedna dosza. Zazwyczaj jedna lub dwie dominują. Każde zaburzenie prakriti wywołuje dolegliwości, a celem ajurwedy jest przywrócenie odpowiednich proporcji pomiędzy doszami.

 
Żeby poznać swoje prakriti, trzeba dokonać samoanalizy swojego życia, upodobań, zwyczajów, diety, budowy ciała i temperamentu. Warto zrobić sobie test, który ułatwi rozpoznanie dominujących w tobie doszy (patrz ramka z podstawowymi cechami charakterystycznymi dla poszczególnych doszy). Może w tym pomóc osoba zajmująca się ajurwedą zawodowo albo – specjalistyczne książki. Jednak ani rozwiązanie testu, ani lektura poradników nie wystarczą, by określić swoje prakriti. Trzeba przede wszystkim uważnie siebie obserwować w różnych momentach życia, porach roku i na bieżąco wyciągać wnioski.

Dobre dla każdego

Pomimo zindywidualizowanych zaleceń, zgodnych z prakriti konkretnej osoby, są też uniwersalne elementy ajurwedy, do których stosować mogą się wszyscy.

Po pierwsze, oddech. – Ma potężną moc, z której nie zdajemy sobie sprawy. Jest pulsem przepływu energii życiowej – prany. Może pobudzić lepiej niż kawa, uspokoić i wyciszyć skuteczniej niż leki nasenne, rozgrzać lub ochłodzić – mówi Jakub Zemła.

Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, jak oddychamy, robimy to zbyt płytko i mechanicznie. W ajurwedzie świadome oddychanie nazywa się pranajamą. Najprostsze ćwiczenie, które każdy może samodzielnie przeprowadzić, to oddychać raz jedną, raz drugą dziurką od nosa: wdech jedną, zatrzymanie, wydech drugą, następnie wdech drugą, zatrzymanie, wydech pierwszą itd. Można również ćwiczyć szybkie zmiany w oddychaniu przez jedną, potem drugą dziurkę od nosa. Wystarczy dziesięć takich oddechów. W miarę powtarzania ćwiczenia, nabiera się nawyku pełniejszego i świadomego oddychania.

Bardziej zaawansowanych technik pranajamy należy uczyć się pod kontrolą nauczyciela, by nie doprowadzić się do hiperwentylacji czy nerwicy oddechowej.

Masaże i oczyszczanie

Warto również skorzystać z cyklu masaży ajurwedyjskich dobranych do indywidualnych potrzeb i typu doszy. Należy do nich masaż całego ciała, zwany Abhyanga – przywraca równowagę na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Zwykle łączy się go z Shirodharą – masażem olejowym na „trzecie oko”, który przynosi wiele dobroczynnych efektów: poprawia krążenie krwi w mózgu, wzmacnia pamięć i koncentrację, relaksuje, redukuje negatywne emocje, poprawia kondycję skóry głowy i włosów. Pozytywne rezultaty masaży ajurwedyjskich odczuwa się podobno przez wiele miesięcy!

Dla uelastycznienia mięśni i zrelaksowania całego ciała można zapisać się również na jogę i uczęszczać na zajęcia co najmniej dwa razy w tygodniu. To doskonała okazja, żeby ćwiczyć techniki oddechowe, ale także poprzez asany relaksować i energetyzować zarówno ciało, jak i duszę.

Kolejnym krokiem może być terapia Pańća karma, czyli kompleksowe oczyszczanie i rewitalizacja organizmu. Trwa około dwóch tygodni i wymaga wyłączenia się z codziennych obowiązków. Najlepiej więc zafundować sobie urlop z ajurwedą.

Trzy dosze

Najważniejsze cechy (za Melanie Sachs) i wskazówki postępowania

Wata

  •  szczupła budowa ciała o cienkich kościach,
  •  suche włosy, skóra i paznokcie,
  •  myśli, mówi i porusza się szybko,
  •  entuzjastyczny, o żywej wyobraźni, wrażliwy, niezbyt praktyczny,
  •  szybko pojmuje, łatwo zapomina,
  •  skłonny do zmartwień i wahań nastroju,
  •  nie znosi zimna, kocha słońce,
  •  szybko się męczy,
  •  zawsze głodny,
  •  nic w jego życiu nie jest rutyną, kocha podróże i zmiany,
  •  uwielbia chrupiące, słone przekąski,
  • łatwo wydaje pieniądze.
 
 
Pitta
  •  średniej budowy ciała, atletyczny – włosy blond, rude lub przedwcześnie siwe; jasna lub piegowata cera,
  •  przeszywający wzrok, bezpośredniość w mowie,
  •  pewny siebie, odważny, agresywny,
  •  inteligentny, wnikliwy, ambitny,
  •  lider, organizator, idealista,
  •  doskonale planuje, potrafi narzucać sobie dyscyplinę,
  •  ma tendencję do wpadania w gniew i nadmiernego krytycyzmu,
  •  męczy się w silnym upale,
  •  lubi wyzwania fizyczne i umysłowe,
  •  nie lubi opuszczać posiłków, zwłaszcza obiadu; je bardzo dużo,
  •  uwielbia ostre, tłuste potrawy oraz lody,
  •  wydaje pieniądze na luksusowe rzeczy.
Kapha
  •  budowa ciała silna, kanciasta,
  •  egzotyczne, wyraźne rysy, błyszczące włosy,
  •  porusza się z gracją, zrelaksowany,
  •  tolerancyjny, współczujący, lojalny, spokojny,
  •  doskonała pamięć,
  •  może być ociężały, nudny, chciwy i zaborczy,
  •  lubi dużo spać,
  •  nie znosi niewygody,
  •  w pracy solidny,
  •  smakosz,
  •  lubi swoje własne gniazdko,
  •  uwielbia słodkie, lepkie, kremowe smakołyki,
  •  z łatwością zarabia i wydaje pieniądze.
Niezależnie od tego, jaka dosza (lub jakie dosze) dominuje w tobie, wszystkie mają wady i zalety. Ważne, żeby dążyć do zadbania o swoje indywidualne prakriti, bo to właściwa droga do zdrowia, piękna i szczęścia.

Gdy już odkryjesz swoje prakriti, zacznij małymi, ale konsekwentnymi krokami, wprowadzać nowe elementy w życie: zmiany w diecie, zabiegi pielęgnacyjne, sposoby odpoczynku czy relaksu. Ale w taki sposób, który wpisze się w twój styl życia, stopniowo i płynnie a nie poprzez rewolucję.

Kosmetyki ajurwedyjskie

Przywracają skórze równowagę. Tradycyjnie składają się z ziół, kwiatów, naturalnych esencji, olejów i minerałów. Nie zawierają substancji chemicznych, olejów mineralnych, składników produkowanych z benzyny, syntetycznych substancji zapachowych czy składników pochodzenia zwierzęcego, pozyskiwanych przez zabijanie (wykorzystuje się m.in. mleko, śmietankę). Nie są też testowane na zwierzętach. Dopasowuje się je do dominującej doszy, a także aktualnych problemów skóry. Oto podstawowe zasady:

Gdy dominuje dosza wata– wskazane są substancje i preparaty dostosowane do skóry suchej – rozgrzewające, odżywcze i tonizujące.

Gdy dominuje dosza pitta– wybierz substancje i preparaty najlepsze dla skóry tłustej i trądzikowej – ochładzające, oczyszczające i łagodzące.

Gdy dominuje dosza kapha– pomogą substancje i preparaty do skóry normalnej i mieszanej – rozgrzewające, oczyszczające i pobudzające.

Warto przeczytać Melanie Sachs, „Ajurweda a uroda, jak być pięknym”, a-ajurweda.pl, Kraków 2010. 

  1. Zdrowie

Dziurawiec - ziołowy sekret na przesilenie

Żeby dziurawiec zadziałał niczym Prozac, potrzebna jest na niego specjalna receptura. (Fot. iStock)
Żeby dziurawiec zadziałał niczym Prozac, potrzebna jest na niego specjalna receptura. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Brak sił? Smutek? W marcu, gdy organizm na tyle wyjałowiony jest z pierwiastków i zmęczony zimą, że czarne myśli czepiają się nas jak paprochy ubrania, dziurawiec to trampolina dla nastroju. Warunek? Właściwe jego przyrządzenie.

Wiele osób uważa, że antydepresyjna moc dziurawca jest przesadzona. Bo piją napar z tego zioła i być może lepiej trawią, jednak nastrój cały czas im nie dopisuje. Otóż diabeł tkwi w szczegółach. I żeby dziurawiec zadziałał niczym Prozac, potrzebna jest na niego specjalna receptura. Jaka?

Substancje przeciwdepresyjne magazynowane są w drobniutkich zbiorniczkach na żółtych płatkach kwiatu dziurawca, które przypominają malutkie dziurki. To im właśnie roślina zawdzięcza swoją nazwę. Ich sekret kryje się w tym, że aktywizują się nie w wodzie, ale w tłuszczach lub alkoholu. Na lifting samopoczucia zadziała więc mocna nalewka z dziurawca, a jeśli ktoś woli stronić od alkoholu – czerwony syrop z tego zioła np. na oliwie.

W sieci możemy znaleźć liczne przepisy na antydepresyjny wywar z dziurawca. Niestety wywar taki nie istnieje. Pijąc herbatę z tego zioła, możemy liczyć natomiast na inne dobroczynne działania. Dziurawiec w postaci naparu reguluje doskonale pracę wątroby i dróg żółciowych oraz wspomaga leczenie wrzodów i nieżytów żołądka.

Jeśli melancholia, na jaką cierpimy, jest sezonowa i umiarkowana, terapia nalewką lub olejem z dziurawca to lepszy pomysł niż antydepresanty, w których spożyciu bijemy światowe rekordy. Nasze ziołowe lekarstwo możemy pić jedynie w pochmurną pogodę lub najwyżej przy niewielkim słońcu. Substancje aktywne rośliny wchodzą bowiem z promieniami słonecznymi nim w groźną dla skóry interakcję i może skończyć się poważnym uczuleniem. Dlatego między majem a wrześniem cudowny eliksir chowamy do szafki. Jest jeszcze jedno zastrzeżenie. Z dziurawcem nie można łączyć preparatów przeciwzakrzepowych, przeciwwirusowych i niesteroidowych leków przeciwzapalnych.

  1. Styl Życia

Afrodyzjaki według ajurwerdy

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Ojas potrzebne jest do wzrostu, rozwoju i budowy odporności. Od owej esencji również właściwe funkcjonowanie mózgu. Dla jej tworzenia najważniejszy jest słodki smak. Miód – jeden z takich afrodyzjaków – powstaje z pyłku, który jest niczym innym, jak „nasieniem roślin”. W sanskrycie miód określany jest nawet jako „madhu” – „ideał słodyczy”. Drugim ważnym słodkim wymienianym przez ajurwedę pokarmem jest żółtozłote ghee – masło sklarowane. Z dodatków zaleca się kardamon, nazywany nawet „romantyczną przyprawą”. Kardamonowego oleju używa się do leczenia impotencji i obniżonego libido.

Co niszczy „ojas”?

Szkodliwa dieta (w tym odmawianie sobie jedzenia), niewłaściwy styl życia (przepracowanie, mało snu czy zbyt duża ilość seksu) i niektóre emocje – złość, stres czy żal.

Przepis na afrodyzjak - pudding ryżowy

Składniki:
  • 1/2 szklanki ryżu arborio (lub innego krótkoziarnistego ryżu),
  • szklanka wody,
  • 3 zielone strączki kardamonu (delikatnie zmiażdżone nożem – dla wydobycia aromatu),
  • szczypta soli kamiennej lub morskiej 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej,
  • 3 szklanki mleka sojowego (można też użyć inne mleko roślinne lub mleko krowie),
  • łyżka masła sklarowanego (opcjonalnie),
  • łyżeczka wody różanej (opcjonalnie),
  • miód do smaku,
  • 2 łyżki wiórków kokosowych,
  • 2 łyżki rodzynek (najlepiej niesiarkowanych),
  • 2 łyżki obranych pistacji.
Przygotowanie
  1. Ryż gotuj z wodą, kardamonem i solą na małym gazie i pod pokrywką. (Po około 15 min) zdejmij pokrywkę.
  2. Wymieszaj skrobię i mleko sojowe. Całość wlej do ryżu. Zagotuj, zmniejsz gaz i gotuj kolejne 15 min.
  3. Pod koniec dodaj masło sklarowane i wodę różaną.
  4. Przełóż do salaterek.
  5. Po schłodzeniu polej miodem i posyp bakaliami.
UWAGA: Pod koniec gotowania do puddingu można dodać pokrojonego w plasterki banana.

  1. Zdrowie

Ajurweda – harmonia ciała, umysłu i ducha

Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca też uwagę na to jak funkcjonuje nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie od lat nic się nie zmienia: najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. (Fot. iStock)
Dr Sivakumar Varma urodził się w południowych Indiach i pochodzi z rodziny o wielopokoleniowej tradycji medycyny ajurwedyjskiej. W swojej praktyce potrafi zaadaptować liczącą sobie 5 tysięcy lat wiedzę medyczną i jej naturalne sposoby uzdrawiania do wymogów nowoczesnego stylu życia. Ze światowej sławy specjalistą od ajurwedy rozmawia Iwona Kozak.

Ajurweda to najstarszy system leczenia na świecie. Czy mo­żemy nadal z niego czerpać? Przecież dzisiaj żyjemy zupełnie inaczej niż przed wiekami.
Ajurweda to nie tylko medycyna. To przypomnienie, czym naprawdę jest życie, jaki jest jego sens. Ajurweda zwraca uwagę, jak funkcjonuje świat, czyli natura, a tym samym jak funkcjonujemy my, nasze ciało, umysł i duchowość. W tym układzie nic się nie zmienia niezależnie od czasów, w których żyjemy, najważniejsze jest to, abyśmy umieli żyć w harmonii, w zgodzie ze sobą.

Co to znaczy?
Należy zacząć od pytania: co nas ogranicza? Co powoduje, że za­mykamy się na ten ogromny potencjał, jaki w nas tkwi? Stajemy się zlepkiem nawyków, tworzymy nieprawdziwe teorie na własny temat, porównujemy się z innymi i zaczynamy wierzyć, że jest z nami coś nie tak. To ogromne zagrożenie, bo życie nie jest konceptem, ono po prostu jest, istnieje, w każdym z nas w innej formie. Oszuku­jąc samych siebie, nawet nie zauważamy, jak życie przecieka nam przez palce. Oddalamy się od natury, nasze ciało przestaje dobrze funkcjonować. A gdy funkcjonuje niewłaściwie, czujemy się jeszcze bardziej zagubieni. Nie ufamy sobie, nie rozumiemy mechanizmów, które nami rządzą, ani naturalnych potrzeb własnego ciała. Harmo­nia to w pełni naturalny stan, potencjał, z którego możemy czerpać bez ograniczeń, umiejętnie wybierając to, co dla nas najlepsze. Wtedy zaczynamy doznawać spełnienia. Żyjąc wbrew cyklom natury, żyjemy wbrew sobie.

Jak żyć w harmonii z naturą w mieście, hałasie, w nieustannym pośpiechu i stresie?
Niełatwo jest się pozbyć złych nawyków ciała i umysłu, ale to jak najbardziej możliwe. Przede wszystkim musimy dać sobie czas i po trochu wprowadzać dobre przyzwyczajenia do naszego codziennego życia. Zacznijmy od ciała. Dieta, ruch (szczególnie joga), oddech i medytacja, prawidłowy odpoczynek, czyli właściwa regeneracja sił – to narzędzia, którymi posługiwali się jogini tysiące lat temu i które dziś nie tylko nie straciły na swojej mocy, lecz stają się absolutną koniecznością w dobie tylu zewnętrznych zagrożeń. Wprowadzając dobre nawyki, przywracamy równowagę w organizmie, zyskuje­my więcej energii i sił witalnych. Umysł lepiej pracuje, stajemy się bardziej kreatywni. Zaczynamy doznawać głębi naszego istnienia. Pamiętajmy też, że umysł i intelekt opierają się na wiedzy i logice. To pewne ograniczenie, bo przecież życie zawiera w sobie zarówno logikę, jak i coś, co można nazwać magią, czego ani wiedza, ani logika nie ogarniają.

Czym jest ta magia?
Energią, która jednoczy, dzięki której cały wszechświat i wszystko, co w nim, tworzą całość. Nauka, logika dzielą życie na kawałki. W laboratoriach bada się poszczególne części, aspekty i wyciąga odpowiednie wnioski. Ale my nie funkcjonujemy w kawałkach. Nasz organizm i wszystkie jego organy stanowią jedność. Każda komórka, choć wykonuje inne zadanie, wie, co robią pozostałe, a wszystkie razem mają na siebie wpływ. Miłość działa w ten sam sposób. Nie ocenia, nie osądza, nie dzieli i widzi wszystko jako jedność, całość. Jest nielogiczna, nie ma w niej poczucia odrębności, nie ma potrzeb własnych. Prawdziwy rozwój człowieka następuje poprzez miłość, a nie wiedzę. Bo tylko miłość otwiera w pełni.

Wszyscy pragniemy miłości, dążymy do niej, ale nie udaje się jej nam utrzymać, nie potrafimy jej pielęgnować.
Żeby ufać innym, najpierw musimy zaufać sobie, wiedzieć, jak żyć.

Żeby podążać duchową drogą, potrzebny jest nam koniecznie przewodnik? Mistrz, który nas poprowadzi?
W sanskrycie słowo „guru” oznacza „to, co wyprowadza nas z ciemności do jasności”. Tradycyjnie w Indiach, jeśli uznany guru przyjmował nowego ucznia, podstawowym wymogiem było to, że student musiał w pełni zaufać swojemu mistrzowi, który znał dro­gę do prawdy, dlatego że sam ją przeszedł. Guru jest więc osobą o autentycznej wiedzy na temat funkcjonowania wszechświata i jego bardzo subtelnych praw. Jeśli jednak nie mamy dostępu do praw­dziwego guru, pamiętajmy, że tym, co wyprowadza nas z ciemności (ignorancji), może być wszystko, co spotkamy na swojej drodze: ważne wydarzenie, książka, nasze własne przemyślenia. Osobę, która może stać się naszym przewodnikiem duchowym, rozpoznamy po tym, że pomimo ogromnej mądrości będzie skromna. Będzie z niej emanować dobroć, będziemy czuć się przy niej bezpiecznie. Cały czas pamiętajmy jednak o ufaniu sobie.

A jaka była pana duchowa droga?
Od małego dorastałem zgodnie z zasadami ajurwedy, wychowałem się w domu, gdzie rodzice i dziadkowie przyjmowali pacjentów. W naszej rodzinie było dużo wzajemnej troski i miłości, moja mama, z wykształcenia także lekarka, po tym, jak wyszła za mojego ojca, przestała czytać książki. Kiedy spytano ją dlaczego, odpowiedziała: „Po co mi wiedza, gdy mam miłość?”. Naturalnie zacząłem uczyć się medycyny ajurwedyjskiej, bo w mojej rodzinie praktykowano ją od pokoleń, ale byłem też na specjalnej uczelni w Indiach. Oczywiście, najważniejsza jest praktyka i tu niezwykle ważną rolę odegrał mój ojciec. Spędzałem godziny, obserwując go przy pracy z pacjentami. To jego doświadczenie, wiedza, mądrość i pasja sprawiły, że zrozu­miałem, czym jest ajurweda, a tym samym czym jest natura i kim jesteśmy w niej my. Zrozumiałem te wszystkie powiązania. Już jako dorosły człowiek przeprowadziłem się do Kanady, bo spotkałem moją żonę Kanadyjkę. Podróżowała po Indiach, tak się poznaliśmy.

Czy zasady medycyny ajurwedyjskiej można w pełni przełożyć na realia takich krajów jak Kanada czy Polska? Przecież mamy zupełnie inny klimat niż w Indiach. Rosną u nas inne zioła, warzywa i owoce, jesteśmy przyzwyczajeni do innej diety.
Ajurweda może, a wręcz powinna być dostosowywana do konkret­nego miejsca, klimatu, dostępnego pożywienia czy ziół. Pamiętajmy, że ten system opiera się na prawach natury. W te prawa wpisany jest szacunek do każdego z nas. A każdy z nas jest unikalny, każdy jest swoistym cudem natury, na który składa się kilka komponen­tów, osobowość, umysł, zmysły i ciało, które współdziałają, two­rząc całość. Świadomość jest energią przejawiającą się w pięciu podstawowych zasadach, czyli żywiołach. Są to: eter (przestrzeń), powietrze, ogień, woda i ziemia. W każdym miejscu na Ziemi czy kosmosie panuje ta sama energia pięciu żywiołów, niezależnie od szerokości geograficznej.

Współpraca: Zofia Fabjanowska-Micyk

  1. Zdrowie

Matcha – herbata, która pozwala zachować spokój

Matcha (Camellia sinesis) ma smak odrobinę gorzki, z nutą cierpkości, przypomina lekko orzechową zieloną herbatę; matcha wysokiej jakości może być nawet delikatnie słodka (fot. iStock)
Matcha (Camellia sinesis) ma smak odrobinę gorzki, z nutą cierpkości, przypomina lekko orzechową zieloną herbatę; matcha wysokiej jakości może być nawet delikatnie słodka (fot. iStock)
Doskonale wpływa na koncentrację, a jednocześnie wycisza. Przygotowywanie i sposób picia nie są żadną nowością – od ponad tysiąca lat matcha jest używana do przyrządzania napoju wzmacniającego świadomość. Tradycję zapoczątkowali buddyjscy mnisi, którzy pijali ją, by lepiej praktykować medytację. Potem obyczaj ten rozprzestrzenił się w Japonii, gdzie zielony napój zaczął odgrywać szczególną rolę w ceremoniałach herbacianych – pisze Julie Morris w książce „Smart Plants”.

Jasnozielony proszek matcha wytwarza się z liści zielonej herbaty uprawianej w specjalny sposób. Ostatnich kilka tygodni przed zbiorami są one zacieniane, przez co zwiększa się zawartość chlorofilu. Po zebraniu liście są suszone i dokładnie ucierane na drobny proszek, który następnie jest sprzedawany pod nazwą „matcha”.

Jak działa matcha

W świecie syntetycznych nootropików dużą popularność zyskał „mix” (w tym kontekście mowa o kombinacjach dwóch lub więcej substancji odżywczych o wzajemnie korzystnym działaniu) składający się z kofeiny i l-teaniny. Odczucie, jakie ten mix zapewnia, to „wyciszona koncentracja”, a dzieje się tak dlatego, że kofeinę i l-teaninę łączy współdziałająca relacja. To znaczy, że razem działają sprawniej na rzecz wspierania procesów poznawczych niż każda z nich oddzielnie. Jednak natura ma w  ofercie taki mix  – to właśnie matcha. Zawarta w niej kofeina i ogromna ilość l-teaniny zapewniają pracę umysłu, której nie powstydziłby się James Bond – pozwalają zachować spokój, koncentrację i pełną kontrolę. Jest to możliwe, ponieważ kofeina daje wyostrzoną uwagę i wytrwałość, a l-teanina mityguje jej mniej pożądane efekty, czyli rozedrganie i podwyższone ciśnienie krwi, gdyż jest bardzo skutecznym narzędziem przeciwdziałającym stanom lękowym. Teanina może przenikać barierę krew- -mózg, obniża poziom stresu i łagodzi objawy depresji, ponieważ pobudza aktywność „uspokajającego” neuroprzekaźnika GABA. Naukowcy odkryli też, że teanina wzmacnia fale alfa w mózgu, które są powiązane z koncentracją i twórczym myśleniem. I tu zataczamy koło: innym sposobem wzmocnienia fal alfa są praktyki umysłowe, takie jak medytacja… w ten sposób wracamy do buddyjskich mnichów i ich uznania dla matchy.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat matcha wzięła szturmem północnoamerykański (a ostatnio także europejski – przyp. red.) kontynent, gdzie cieszy się opinią napoju o wszechstronnym dobroczynnym działaniu (fot. iStock) W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat matcha wzięła szturmem północnoamerykański (a ostatnio także europejski – przyp. red.) kontynent, gdzie cieszy się opinią napoju o wszechstronnym dobroczynnym działaniu (fot. iStock)

Matcha jest też bogatym źródłem dobrze poznanych przeciwutleniaczy: polifenoli, tanin, katechin i  galusanu epigallokatechiny (EGCG). Z tego względu przypuszcza się, że picie matchy (oraz zielonej herbaty) chroni neurony przed uszkodzeniami i śmiercią, a tym samym pomaga obniżyć ryzyko zaburzeń mózgu, takich jak choroba Parkinsona czy demencja. Natomiast polifenole dodatkowo wpływają na poprawę nastroju, ponieważ zwiększają dostępność dopaminy, gdy mózg jej potrzebuje.

Wiele korzyści płynących z matchy jest podobnych do tych, jakie cechują typową zieloną herbatę, dlatego jest ona rozsądną alternatywą, jeśli pomysł picia matchy do Ciebie nie przemawia. Warto jednak pamiętać, że między tymi napojami jest pewna istotna różnica: zacienianie liści w okresie wzrostu sprawia, że stają się one ciemniejsze, a to znaczy, że jest w nich większa koncentracja chlorofilu i  l-teaniny (oraz innych aminokwasów). Stąd wniosek, że trudno o  lepsze źródło l-teaniny i  innych nootropowych dobrodziejstw niż matcha. Poza tym proszek matcha może być śmiało wykorzystywany w różnych przepisach (na przykład w napojach czy nawet muffinkach).

Ze względu na zawartość kofeiny niektórzy mogą uznać, że matcha nie może być zaliczana do nootropików (kofeina wywołuje skutki uboczne). Z  drugiej strony związki chemiczne obecne w matchy są synergistyczne, czyli razem działają lepiej niż każdy z nich oddzielnie, dlatego śmiało można wpisać matchę na listę najskuteczniejszych naturalnych nootropików wzmacniających świadomość.

Czym różni się teanina od l-teaniny

W świecie suplementów i wartości odżywczych zazwyczaj oba te pojęcia używane są wymiennie. Zasadniczo l-teanina jest pewną odmianą teaniny o  nieco odmiennej strukturze molekularnej. Choć inne odmiany teaniny również niosą wiele korzyści, przewaga l-teaniny polega na tym, że została najlepiej rozpoznana pod kątem działania uspokajającego i  kompatybilności z  kofeiną, dlatego jej obecność w  zielonej herbacie jest nie do przecenienia. Jeśli chcesz dodatkowo skorzystać z  dobrodziejstw suplementów teaniny, i tak sięgaj po l-teaninę.

Jak stosować matchę?

Matcha powstaje z liści zielonej herbaty, jednak w przeciwieństwie do herbaty, którą parzysz (i następnie wyrzucasz liście), proszek matcha można dodawać do innych potraw. Klasyczna ceremonia parzenia herbaty ogranicza się do filiżanki ciepłej wody i niewielkiej łyżeczki proszku, który należy energicznie wymieszać z wodą. Obecnie matchę wykorzystuje się na znacznie większą skalę w przeróżnych propozycjach kulinarnych – od kremowych napojów i smoothies, po sosy, wypieki i desery – gdzie nie wysuwa się na pierwszy plan, tylko ogranicza do dodawania herbacianej nuty. Jeśli masz ochotę wypróbować prosty przepis z matchą, gdzie znajdziesz wskazówki, jak przygotować „doskonałą matcha latte” (podczas pisania tej książki nie zliczę, ile filiżanek tego napoju wypiłam!).

Kupując proszek, prawdopodobnie spotkasz się z takimi opisami jak „ceremonialna” czy „kulinarna”. Choć matcha ceremonialna ma najłagodniejszy smak i przeszła przez najdelikatniejszy proces przetwarzania, jej koszt jest niebagatelny. Jeśli planujesz wykorzystywanie proszku głównie do smoothies czy granoli, to możesz śmiało sięgać po opcję kulinarną – jej wyraźnie niższa cena przyprawi Cię o dobry nastrój niemal tak skutecznie jak zawarte w niej składniki odżywcze.

Dodatkowe korzyści

Matcha działa przeciwrodnikowo, wzmacnia metabolizm, dodaje energii całemu organizmowi, poprawia pracę układu odpornościowego, ma działanie przeciwnowotworowe, działa ochronnie na serce.

W skrócie:

  • Jest źródłem wyciszonej energii.
  • Łagodzi niepokój i stany lękowe, dobrze wpływa na ogólne samopoczucie.
  • Wzmacnia motywację i koncentrację.
  • Poprawia pamięć i inne funkcje poznawcze.
  • Wspiera twórcze i płynne myślenie.
  • Jest silnym neuroprotektorem.
Fragmenty książki „Smart Plants” Julie Morris.