1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. 6 technik motywacyjnych według Miłosza Brzezińskiego

6 technik motywacyjnych według Miłosza Brzezińskiego

123rf.com
123rf.com
Miłosz Brzeziński, trener rozwoju osobistego, autor książki „Biznes, czyli kupa ludzi”, radzi, jak wzmocnić swoją motywację do działań. Motywacja jest bowiem najważniejsza – a pieniądze pojawią się jako produkt uboczny

Test na przepływ

W komórce lub w komputerze nastaw przypomnienie tak, by włączało się w losowo wybranych momentach 40 razy w tygodniu. Za każdym razem, gdy zabrzęczy, zapisz, co robisz, jak się czujesz i czy to zajęcie, które akurat wykonujesz, sprawia ci przyjemność. Po kilku takich rundach, będziesz w stanie odkryć, co tak naprawdę najbardziej lubisz robić. Pomyśl, jak czynności, które sprawiają ci największą frajdę, możesz włączyć do swojej pracy

„Jakie zadanie najlepiej cię określa?”

Jednym ze sposobów, by ukierunkować swoje życie na wyższy cel, jest myślenie o określającym cię zadaniu. Być może brzmi ono: ,,Wychowałam trójkę cudownych dzieci”, a to oznacza, że potrafisz troszczyć się o innych. Pomyśl, czy masz okazję wykorzystać tę umiejętność w swojej pracy?

„Czy byłaś dziś lepsza niż wczoraj?”

Mistrzostwo wymaga pracy. Prawdziwe osiągnięcia nie przychodzą z dnia na dzień. Każdego wieczora rób bilans minionego dnia i sprawdzaj, czy np. nauczyłaś się 10 dodatkowych słówek z angielskiego, obsłużyłaś więcej klientów niż w zeszłym tygodniu itp.

Chwila lenistwa

Miewasz lepsze i gorsze dni i nie musisz przez 24 godziny na dobę efektywnie zarządzać swoim czasem, swoim domem i swoją pracą. Najfajniejsze pomysły rodzą się właśnie w chwilach odpoczynku, bo lenistwo sprzyja kreatywności.

Okresowa ocena wyników

Wyznaczaj sobie małe cele. Dzięki temu szybciej będziesz mogła ocenić efekty. Bądź ze sobą szczera do bólu. Nie usprawiedliwiaj swoich porażek i ucz się na własnych błędach.

„Czy jesteś na drodze do autonomii, mistrzostwa i celu?”

Weź kilka czystych kartek papieru. Na jednej z nich napisz odpowiedź na pytanie: ,,Co powoduje, że wstaję rano?”. Po drugiej stronie tej kartki napisz odpowiedź na pytanie: ,,Co sprawia, że siedzę do późna w nocy?”. Zredukuj każdą odpowiedź do jednego zdania. Jeśli ci się nie podoba, weź kolejną kartkę i próbuj dotąd, aż stworzysz coś, co będzie w zgodzie z tobą. Jeśli odkryjesz swoją prawdziwą motywację do wstawania rano z łóżka i przesiadywania do późna w nocy, znajdziesz swoją wewnętrzną motywację.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Skuteczna motywacja podstawą sukcesu

Skuteczna motywacja w 20 punktach (Fot. Getty Images)
Skuteczna motywacja w 20 punktach (Fot. Getty Images)
Za sukcesem oprócz szczęścia i ciężkiej pracy stoi motywacja. Co zrobić, aby wzmocnić  nasz wewnętrzny zapał do działania?

1. Miej pozytywne cele. Myśl, co chcesz uzyskać, a nie czego uniknąć.

2. Motywuj się przez wewnętrzne wartości. Miej zawsze przed oczami swoje cele i ideały.

3. Najlepiej, aby wewnętrzne zadowolenie było dla ciebie ważniejsze niż zewnętrzna nagroda i pochwała.

4. Wyznaczaj sobie atrakcyjne cele.

5. Atrakcyjność celów zwiększa się, gdy nie są zbyt odległe. Wyznacz sobie cele osiągalne w najbliższej przyszłości.

6. Szybki sukces umacnia wiarę we własne siły. Potem łatwiej oczekuje się kolejnych sukcesów, które traktujemy jako etapy do osiągnięcia celu.

7. Zbyt ambitne cele mogą odstraszać i zniechęcać.

8. W trakcie wykonywania zadania modyfikuj cele. Sprawdzaj, czy nadal są dla ciebie atrakcyjne.

9. Odpowiedz sobie na pytanie, czy zaangażowanie i rezultat mieszczą się w możliwych do zaakceptowania proporcjach.

10. Wiedz, kiedy twój wysiłek przestaje się opłacać.

11. Miej zawsze pewność, że jesteś wolnym i niezależnym człowiekiem.

12. Przyjmij zasadę, że nikt nie może cię do niczego zmusić.

13. Masz prawo do podjęcia swobodnej decyzji, czy chcesz osiągnąć określony cel czy nie.

14. Przed podjęciem trudnej decyzji, zastanów się, jakie korzyści i szkody może ci ona przynieść. Wtedy łatwiej ci będzie odpowiedzieć na pytanie, czy naprawdę czegoś chcesz.

15. Gdy już podejmiesz decyzję, powiedz sobie: „Teraz przystępuję do egzaminu!” zamiast: „Muszę mieć ten przeklęty egzamin za sobą!”.

16. Nikt z nas nie chce niczego musieć, przyjmij to do wiadomości.

17. Jeśli rzeczywiście jesteś zobligowany do wykonania jakiejś czynności, nie narzekaj. Staw temu czoło i zrób, co się da.

18. Gdy stoisz przed trudną decyzją, może ci pomóc następujące ćwiczenie. Wyobraź sobie, że składasz się z dwóch części, jedna mówi: „chcę”, druga „nie chcę”. Spróbuj sprowokować obie te części do owocnego dialogu skierowanego na cel.

19. Powiedz jasno TAK lub NIE na określone zadanie.

20. Nie odczuwaj stale przymusu do robienia czegoś. Takie uczucia prowadzą do zniechęcenia i odbierają radość życia.

Więcej w książce „Lęk przed porażką”, Hans Morschitzky, wydawnictwo „W drodze”.

  1. Zwierciadło poleca

Wrześniowy "Sens" z Marleną Dietrich na okładce już w sprzedaży

Ukazanie się wrześniowego SENSu oznacza, że lato wkracza na ostatnią prostą. Proponujemy jednak, by – zamiast żałować, że to już – cieszyć się każdą chwilą.  Czyli? Po prostu być tu i teraz... I czytać SENS, w którym co miesiąc staramy się podpowiedzieć Czytelnikom, jak żyć bardziej świadomie.

„We wrześniowym SENSie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a nawet przyszłością. Piszemy o ludziach, którzy swoje serce oddali rekonstrukcjom historycznym, a jednocześnie o jednej ze współczesnych plag – internetowym hejcie. Wygrzebujemy z niepamięci (wcale nie tak odległej) pionierki polskiej informatyki czy gwiazdę sprzed lat (ale jakże wyprzedzającą swoje czasy) Marlenę Dietrich, a kilka stron dalej uderzamy w mit miłości romantycznej, w którym od lat wychowywane są kolejne pokolenia” – pisze redaktor naczelna Joanna Olekszyk w edytorialu.

Na naszą okładkę trafiła tym razem Marlena Dietrich, gwiazda kina i estrady. Utalentowana, konsekwentna, odważna, pożądana ... prowokowała i budziła wielkie emocje. Z Tomaszem Raczkiem rozmawiamy o jej pięciu życiach i pewnej współczesnej aktorce, którą można by nazwać jej intelektualną następczynią. O kim  mowa? Zapraszamy do lektury wywiadu w numerze!

W Temacie Numeru odkrywamy zalety świadomego ograniczania – nie tylko rzeczy, ale i bodźców, powierzchownych znajomość, pożeraczy czasu i energii. W cyklu tekstów pt. „Minimalizm na nowe czasy” przybliżamy doświadczenie tych, którzy minimalizm traktują nie jako kolejną modę, ale narzędzie rozwoju.

Drugi duży blok tematyczny poświęcamy miłości do retro. Skąd w nas zamiłowanie do minionych czasów? Jak wyjaśnia terapeuta, Mateusz Ostrowski, każdy z nas tego czasem potrzebuje. O swojej pasji opowiada rekonstruktorka Marta Veil a prof. Irena Ponikowska dzieli się z Oriną Krajewską profesjonalną wiedzą o leczeniu uzdrowiskowym.

Wspomniany w edytorialu hejt to nie jedyne niebezpieczeństwo związane z rozwojem Internetu. Brak umiaru w korzystaniu z sieci grozi uzależnieniem. Jak nauczyć młodych ludzi zdrowej relacji z technologią Ewa Nowak pyta terapeutę i autora książek Krzysztofa Piersę. 

Jak zwykle, wiele miejsca poświęcamy relacjom. Wspólnie z ekspertami szukamy m.in. odpowiedzi na pytania: Co się kryje pod naszą złością na partnera? Jacy są współcześni ojcowie? Czy związek na odległość może przetrwać?

W numerze także rozmowa z uznanym pilot szybowcowym Sebastianem Kawą, który opowiada o podniebnych falach i niecodziennych lądowiskach, oraz kolejny odcinek filmoterapii Grażyny Torbickiej i Martyny Harland, w którym polecają „Pojedynek na głosy”.

Zanim przyjedzie babie lato, naładujmy wszyscy wewnętrzne baterie! Tego Wam, Drodzy Czytelnicy, i sobie życzymy na ostatniej prostej wakacji.

  1. Styl Życia

Najlepsze wakacje dla ciebie - jak dostosować urlop do naszych potrzeb, osobowości i poziomu zmęczenia?

Dobierz sobie dobry urlop dostosowany do potrzeb, osobowości i poziomu zmęczenia. (Fot. 123rf)
Dobierz sobie dobry urlop dostosowany do potrzeb, osobowości i poziomu zmęczenia. (Fot. 123rf)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Psychologowie pracy grzmią: homo faber potrzebuje pełnych trzech tygodni urlopu, żeby zregenerować siły. Ilość to jedno – jakość drugie. Dobierz sobie dobry urlop dostosowany do potrzeb, osobowości i poziomu zmęczenia.

Artykuł pochodzi z archiwalnego numeru magazynu Sens. 

Urlop szyty na miarę

Nie leć na oślep do modnego kurortu, bo tam chcą przyjaciele. Nie jedź po raz kolejny do sprawdzonego od lat, nudnego pensjonatu, bo tam miła pani Zosia dobrze gotuje. Wsłuchaj się w swoje potrzeby – pomyśl, jaka forma wypoczynku pozwoli ci się odprężyć, doładować energię?

Zasady wyboru urlopu

  • Odmień dni. Spędzaj urlop na aktywności zupełnie innej niż ta, którą masz na co dzień. Jeśli twoja praca wymaga siedzenia przed monitorem komputera – nie odpoczywaj, surfując po Internecie. Taki urlop nie przyniesie wytchnienia. Będzie pozornym oderwaniem się od codziennych obowiązków. Zafunduj sobie dużą dawkę świeżego powietrza i ruchu. Natomiast osoby, których codzienna praca wiąże się z wysiłkiem fizycznym, przemieszczaniem się, najlepiej zrelaksują się w hamaku z książką.
  • Spraw sobie przyjemność. Wtedy zarówno ciało, jak i dusza się zrelaksują. Wydzielają się hormony szczęścia, podnosi się poziom serotoniny. Ciało uwalnia się od nagromadzonych stresów, a nawet bólu fizycznego. Niech urlop będzie spełnieniem marzeń!

Klasztorna cisza

Pracujesz na wysokich obrotach, wśród wielu ludzi, z klientami, kontrahentami? A potem resztkami sił próbujesz zadbać wieczorem o rodzinę? Pewnego pięknego dnia poczujesz symptomy wypalenia zawodowego. Spotykasz się ze wszystkimi, ale nie ze sobą! Recepta wakacyjna dla ciebie to długa przerwa – od wszystkiego.

Propozycja urlopu: izolacja w klasztornej celi i spotkanie z samym sobą. W tym wypadku wystarczy tydzień. Jak się okazuje, wcale nie trzeba jechać do aśramy do Indii. Już kilkadziesiąt klasztorów w Polsce przyjmuje zmęczone i przepracowane istoty, oferując wyciszenie i odpoczynek, np. klasztor Kamedułów na krakowskich Bielanach, Benedyktynów w Tyńcu, Franciszkanów w Pińczowie czy pokamedulski klasztor o wdzięcznej nazwie Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach.

Pod gruszą, na plaży

Ach, wyspać się wreszcie, wygrzać, godzinami wpatrywać się w naturę... Czy taki obraz wprowadza cię w błogostan? Jeśli tak, zaplanuj trzytygodniowy wypoczynek. Pierwszy tydzień poświęć na odespanie i relaks, drugi na korzystanie z uroków miejsca, trzeci na ładowanie akumulatorów i regenerację. Nie oczekuj, że natychmiast poczujesz się wakacyjnie. Twój mózg potrzebuje czasu, by przystosować się do upragnionego nicnierobienia. Przez pierwsze dni ciągle będą się kotłować w głowie nieprzetrawione myśli, fragmenty rozmów z zebrań, będziesz sprawdzać komórkę. Nie biczuj się za to, tak musi być, nie wyłączysz przecież swojej głowy ot tak, pstryk!

Skuteczną metodą na okiełznanie mózgu jest ruch, dlatego na początku przeplataj leniuchowanie ze sportem. Wybierz formę aktywności, którą lubisz, nie zmuszaj się do jakichś dyscyplin, tylko dlatego, że akurat są w zasięgu ręki. Nic nie musisz! To najważniejsze hasło dobrego urlopu.

Sztuka i przeszłość

Jeśli należysz do osób skazanych na monotonną pracę – w wakacje obcuj z pięknem, sztuką, z przeszłością. Wybierz urlop w miejscu, gdzie odbywa się festiwal teatralny albo w takim jak Florencja, gdzie można kontemplować renesansowe obrazy i freski na plenerze ceramicznym. Zaspokoisz potrzebę rozwoju osobistego, intelektualnego, manualnego. Codzienność pozostanie gdzieś daleko...

Jeśli uczta ducha cię nie pociąga, jedź tam, gdzie świętem jest każdy posiłek, by delektować się smakiem świeżych lokalnych potraw – do Toskanii. Spowolnione tempo lokalnego życia pozwoli ci delektować się szczegółami, na które na co dzień nie ma czasu. Spowoduje też wzmocnienie więzi z bliskimi. Na nowo przyjrzysz się partnerowi, zaznasz radości wspólnego biesiadowania przy wielkim, suto zastawionym stole...

  1. Psychologia

W jaki sposób połączyć pracę z przyjemnością?

Jak sprawić, żeby czas, jaki spędzasz w pracy, był taką samą frajdą jak tzw. czas wolny? Po pierwsze, zdefiniuj, co jest dla ciebie przyjemnością! (Fot. iStock)
Jak sprawić, żeby czas, jaki spędzasz w pracy, był taką samą frajdą jak tzw. czas wolny? Po pierwsze, zdefiniuj, co jest dla ciebie przyjemnością! (Fot. iStock)
– Życie nie zaczyna się dopiero po pracy, żyjesz przez cały czas. Kiedy to zrozumiesz, w sposób naturalny zadbasz o sferę zawodową tak, żeby się nie skrzywdzić - twierdzi life coach Joanna Godecka.

 

Czy pracę i przyjemność można w ogóle połączyć? – spytasz. Można, a nawet trzeba – twierdzi Joanna Godecka. – Nie istnieje podział na życie prywatne i to zawodowe. Życie to życie, jest jedno - dodaje.

Jak sprawić, żeby czas, jaki spędzasz w pracy, był taką samą frajdą jak tzw. czas wolny? Zdefiniuj, co jest dla ciebie przyjemnością, co możesz robić bez przerwy i niemal bez wysiłku, i zadbaj o to, żeby twoja praca zawierała te elementy. Proste. Dajmy na to, lubisz siedzieć w kawiarni i patrzeć na ludzi. Co cię w tych ludziach najbardziej interesuje? Może to, jak są ubrani? Może zgadujesz, kim dla siebie są, jakie relacje tworzą? Może po prostu słuchasz, w jaki sposób i o czym mówią? Zatem twoim atutem jest obserwowanie ludzi. To może być twój punkt wyjścia. Bo wiele wskazuje na to, że potrafisz i – co ważniejsze – lubisz obserwować. Może dobrze wyłapujesz trendy i mogłabyś prowadzić modowego bloga albo zająć się projektowaniem ubrań? Obserwowanie ludzi, ich zachowań, ich życia przydaje się też w marketingu, PR, w dziennikarstwie oraz w pisaniu książek. A także w szeroko rozumianej psychologii. Wnioski wzrokowca to twarde dane, które można wykorzystać w wielu dziedzinach. W nich właśnie możesz się spełnić.

Kariera a czerpanie przyjemności z pracy

Dobrze jest wziąć też pod lupę swoje przekonania na temat tego, czy rzeczywiście jest w tobie zgoda na to, żeby dostawać wynagrodzenie za coś, co sprawia ci przyjemność. Może praca to dla ciebie jednak duży wysiłek, zmęczenie, stres oraz masa wyrzeczeń i dopiero gdy przejdziesz tę trudną drogę, dajesz sobie prawo do odpoczynku? Z takim przekonaniem zapewne nie oprzesz kariery na przyjemności.

– Z moich obserwacji wynika, że pokutują w nas trzy błędne przekonania na temat kariery – twierdzi Joanna Godecka. – Pierwsze z nich mówi o tym, że kariera jest uwarunkowana ciężką pracą. Mnóstwo osób podkreśla, że niemal nocują w swojej firmie, a na pewno harują od świtu do nocy. Drugi mit – żeby zrobić karierę, trzeba być wredną suką, kogoś wygryźć, iść po trupach. I wtedy albo tych trupów wypatrujemy, albo stwierdzamy, że nie jesteśmy kimś, kto w ten sposób będzie robił karierę, i w ogóle jej nie robimy. Trzeci mit zakłada, że trzeba mieć farta, po prostu w czepku się urodzić. Wiadomo, szczęściarzy jest wśród nas stosunkowo niewielki procent, więc wielka kariera jest nie dla nas.

Tego typu przekonania, często nie do końca nawet uświadamiane, są przyczyną albo braku kariery, albo kariery, która nas zupełnie nie satysfakcjonuje, nie mówiąc już o sprawianiu przyjemności. Dlatego dobrze, żebyś zastanowiła się także nad tym, co dla ciebie oznacza sukces.

Cena sukcesu

Ktoś może powiedzieć, że odniósł sukces, bo pracuje na prestiżowym stanowisku, ma dom za miastem oraz na wybrzeżu, sportowe samochody i co roku wakacje na końcu świata. Ktoś inny może być zdania, że odniósł sukces, bo wstaje rano z uśmiechem, czuje, że jest wolny, robi to, co kocha, i jest otoczony fajnymi ludźmi.

– Nasze rozumienie sukcesu jest spaczone i skazuje na wspinanie się na szczyty po zdobycze głównie materialne – mówi Joanna Godecka. – Osób, które mają władzę, prestiż, są opiniotwórcze, nikt nie pyta, jak się z tym czują, bo zakładamy, że to właśnie jest szczęście. Ale czy rzeczywiście?

Nazywanie sukcesem rezultatu działań zawodowo-finansowych jest jednowymiarowe. – Czym sukces jest dla mnie? – zastanawia się Joanna Godecka. – Jest robieniem tego, co naprawdę sprawia mi przyjemność. To również ustawienie prawidłowych proporcji między komercjalizacją tego, co robię, a czerpaniem z tego radości. Często zdarza się, że kiedy przyjemność zamieniamy na narzędzie do zarabiania pieniędzy, zaczynamy za bardzo kalkulować i frajda gdzieś nam się rozpływa. Czyli potrzebny jest kompromis między pasją a jej komercjalizacją. Sukcesem jest, jeżeli możemy się na krańcu naszego życia zatrzymać i powiedzieć, że mieliśmy fajne życie, że niczego nie żałujemy. Chyba nie ma człowieka na kuli ziemskiej, który na łożu śmierci powiedziałby: „szkoda, że nie zostawałem dłużej w pracy”.

Miej świadomość, że uważając materialno-prestiżowe wartości za najistotniejsze, często odcinasz się od całej reszty swoich potrzeb: emocjonalnych, intelektualnych, kontaktu z naturą, sztuką, innymi ludźmi. Cierpią wówczas głębsze potrzeby relacyjne, mające na względzie wymianę uczuć, a nie informacji: co zrobiłam, co kupiłam, co mam w swoich ambitnych planach.

– Czasem ludzie starają się godzić taki schematycznie postrzegany sukces z resztą życia, ale jeżeli bardzo go pożądają, równowaga zaczyna się niebezpiecznie chwiać, ponieważ czas niepoświęcony pracy zaczynają uważać za bezproduktywny i rezygnują z innych aktywności, gubiąc po drodze przyjemność z życia – tłumaczy life coach.

Niepotrzebna kalkulacja

Tak możemy skończyć, jeśli wybieramy swoją aktywność zawodową, kalkulując: „Lubię malować i mam do tego talent, ale jaki artysta teraz zarabia kasę, chyba lepiej pójdę na stomatologię, bo ludzie zawsze będą mieli dziury w zębach”. Jeśli decydując się na jakąś pracę, wychodziliśmy z tego poziomu, raczej jesteśmy skazani na brak przyjemności w życiu zawodowym.

– Znam ludzi, którzy zarabiają naprawdę duże pieniądze i nie znoszą tego, co robią. Obiecują sobie, że za jakiś czas rzucą to w diabły, ale ciągle ten moment odkładają, bo potrzeby materialne rosną – mówi Joanna Godecka.

Większą szansę na to, że praca przyniesie nam przyjemność, mamy wtedy, gdy zamiast na względy prestiżowe czy finansowe postawimy na preferowany styl życia. Są ludzie, którzy dobrze czują się w strukturach, instytucjach, ramach. Lubią rano elegancko się ubrać i wyjść do pracy. Uważają, że gdy siedzą w domu, życie im ucieka. Innych to głęboko unieszczęśliwia i lepiej jest dla nich, jak pracują na własną rękę, w wolnych zawodach. Dlatego tak ważna jest świadomość siebie, własnego rytmu.

– Wszyscy mamy unikatowe cechy – mówi Joanna Godecka. – Osoba, która jest elastyczna, nie będzie czerpać przyjemności z pracy, jeśli narzucone jej będą sztywne godziny i spora kontrola. Ktoś taki potrzebuje dywersyfikacji działań, płynnego zarządzania czasem. Natomiast ktoś, kto uwielbia planować, poczuje się jak ryba w wodzie, ustalając stałą formułę działania dla innych. Warto poznać swoje predyspozycje i jednocześnie potrzeby. Jeden człowiek w chaosie czuje się rozbity, a drugi go potrzebuje, bo mu się z tego chaosu co chwila coś wyłania.

Odwagi!

Mamy też prawo powiedzieć sobie, że dziedzina, którą się zajmowaliśmy, przestała nas już fascynować. Można stwierdzić, że pasja się wypaliła i nie myśleć o tym w kategoriach straty, bo zainwestowałam czas, pieniądze, zdobyłam cenne doświadczenia i teraz będę musiała zaczynać od początku. Dajmy sobie prawo do zmian. – Nie można być życiowym konformistą. Jeżeli chcesz mieć przyjemność z pracy, trzeba być odważnym, zaryzykować – podpowiada Joanna Godecka. – Bo są takie pasje, w których od razu nie odniesiemy sukcesu rozumianego jako mnóstwo pieniędzy. Ale jeśli naprawdę chcemy to robić i godzimy się, że będziemy przez jakiś czas żyć bez nadmiaru wszystkiego, to odważnie wchodzimy na tę drogę. Jeśli jesteśmy połączeni ze swoją głębią energetyczną, ze swoimi emocjami, ze swoimi potrzebami, to zawsze wybieramy swoją ścieżkę.

Nie oczekujmy jednak, że będziemy podobali się wszystkim. Są ludzie, którzy dla otoczenia są niezrozumiali, bo robią coś swojego, często niszowego. Inni pukają się w głowę, gdy to widzą, ale to ci odważni śmieją się ostatni, bo mają z pracy przyjemność.

Jeśli chcemy połączyć przyjemne z pożytecznym i pracę z zabawą, nasza motywacja nie może wynikać z lęku czy asekuracji. Działajmy z miejsca pozytywnego wyzwania. Myślmy tak: „Robię to, bo chcę spróbować”, „To sprawia mi frajdę”, „Mam odwagę to robić”. Nie nastawiajmy się na przetrwanie, w życiu nie chodzi o to, żeby nie dać się zniszczyć, pogrążyć, wyjść obronną ręką.

– Zapragnijmy przeżyć swoje życie jak najfajniej. Niech przygody, które nam się w nim zdarzają, będą twórcze i inspirujące – mówi Joanna Godecka.

  1. Styl Życia

Jak sport wpływa na karierę?

fot. iStock
fot. iStock
Co robi człowiek sukcesu przed godziną 9 rano? Trenuje! Ludzie, którzy świetnie radzą sobie w życiu zawodowym, aktywnie witają dzień. Czy to dowód na to, że uprawianie sportu pomaga w karierze? A może sport i sukces idą ramię w ramię, wzajemnie się wspierając?

Coraz więcej osób zaczyna biegać, uprawiać triathlon, chodzić do fitness clubów, pasjonować się sportem – moda na aktywny tryb życia trwa w najlepsze. Oprócz zdrowia, energii i przyjemności daje nam ona jednak coś więcej. Według Pauliny Brzózki, trenerki fitness oraz coach, uczy ustalania celów sportowych. – Jeśli chcemy przebiec półmaraton, schudnąć czy wymodelować sylwetkę, potrzebujemy planu treningowego, czyli po prostu planu działania. A ponieważ sport zazwyczaj jest mierzalny, ułatwia nam to pracę nad celem – tłumaczy. Dlaczego piszemy o tym w rubryce dotyczącej pracy? Bo te same mechanizmy, które działają na arenie sportowej, możemy zastosować w sferze zawodowej. I skutecznie zaplanować swoją karierę.

Wyznaczanie celu

Zarówno w sporcie, jak i w biznesie motywacja często zależy od celu. Jego właściwe ustalenie to połowa sukcesu, druga połowa związana jest z konkretną strategią, czyli planem działania. Zatem: cel, po pierwsze, powinien być „nasz”, czyli indywidualnie dobrany, uszyty na miarę. – Nawet jeśli jest on zespołowy czy mieści się w idei jakiejś firmy, warto wiedzieć, co znaczy dla mnie – mówi Paulina Brzózka. – Przykładowo pozwoli zdobyć mi nowe doświadczenie lub przybliży do awansu. Tak jak udział w biegu na 10 kilometrów pozwoli mi sprawdzić się na nowym dystansie.

Po drugie, cel powinien być realny do osiągnięcia, a jednocześnie ambitny. Jeśli nie stanowi dla nas wyzwania, nie będzie wystarczająco pociągający. Zaczniemy trenować albo pracować nad projektem, ale dopiero tydzień przed wyznaczonymi zawodami czy deadline’em. – Pytanie, na ile możemy wtedy dać z siebie 100 proc. zaangażowania – zauważa Paulina Brzózka. – I jaka będzie nasza skuteczność? Tak jak nie można się najeść na zapas, tak samo niemożliwością jest wykonać w tydzień coś, na co potrzebujemy miesiąca. W ten sposób nie można efektywnie ani trenować, ani pracować.

Mobilizując się na ostatnią chwilę, tracimy komfort działania, bo nie mamy czasu na regenerację organizmu: ciała oraz umysłu. A także na refleksję: w którą stronę zmierzam, co jeszcze mogę zrobić, co ewentualnie zmodyfikować i co mi to daje.

Z drugiej strony, gdy cel będzie zbyt wygórowany, też stracimy motywację do działania. – Jeżeli nie zaprzyjaźniłaś się z lekcjami wuefu i jesteś na bakier ze sportem, nie planuj od razu przebiegnięcia maratonu – dodaje trenerka. – Jeśli cel jest zbyt trudny, pojawia się szereg wymówek, odkładamy realizację na później.

Nagle rezygnujemy z zawodów sportowych, z wystąpienia na konferencji lub pójścia na kluczowe spotkanie. Robimy wszystko, by do finalnego wyzwania nie doszło lub idziemy na tzw. żywioł, za co płacimy przemęczeniem organizmu.

– Do tej pory mówiliśmy o motywacji wewnętrznej, która oznacza pełną świadomość tego, co mi da osiągnięcie tego celu – podsumowuje Paulina Brzózka. – Na przykład jeśli przebiegnę 10 kilometrów, nauczę się zarządzać czasem tak, by móc trenować, poprawię wydolność i samopoczucie, dotlenię się. I analogiczna sytuacja jest w życiu zawodowym.

Osiągnięcie celu może być podstawą awansu lub warunkiem  otrzymania pieniędzy do zrealizowania jakiegoś marzenia – ta zewnętrzna motywacja również jest istotna i chyba jeszcze częściej spotykana. Podczas gdy wewnętrzna pozwala pokonać przeszkody, ta druga sprawia, że cel nabiera jeszcze większej atrakcyjności. To taka gratyfikacja za sukces, może być nią pochwała szefa, zachwyt znajomych, wygranie zakładu. Zatem warto mieć motywację wewnętrzną i zewnętrzną.

Ustalanie planu działania

Jeśli realny, mierzalny, ambitny oraz indywidualnie skrojony cel jest już zdefiniowany, przychodzi czas na zastanowienie się, jak go zrealizować. Czyli ustalamy plan działania. W tym momencie warto porozumieć się z ekspertem. W życiu zawodowym może to być coach, mentor, przełożony lub bardziej doświadczony kolega. W życiu sportowym – trener, dietetyk. Pomogą nam urealnić cel.

Dobry plan powinien składać się z mniejszych odcinków oraz mieć ustalony czas na ich wykonanie. Ponadto potrzebne będą punkty kontrolne. Chodzi o to, żeby na przykład po dwóch tygodniach móc sprawdzić, w jakim miejscu jesteśmy. Może należy coś zmodyfikować, bo zaplanowaliśmy sobie, że w tym momencie będziemy już o krok dalej? Dzięki temu wiemy, czy powinniśmy zintensyfikować działania, czy nie. – W sporcie monitorujemy odpowiednie wskaźniki: jakie dystanse przebiegłam, jaki czas osiągnęłam, o ile zmniejszyła się tkanka tłuszczowa, a zwiększyła masa mięśniowa – mówi Paulina Brzózka.

Dokładnie tak samo postępujmy w pracy – jeśli celem jest większa sprzedaż – sprawdzamy: liczbę pozyskanych kontaktów, odbytych rozmów, liczbę zainteresowanych, liczbę sfinalizowanych transakcji. Jeżeli chcemy awansować, sprawdzamy uzyskanie kolejnych potrzebnych do tego kompetencji: udział w projektach, konferencjach, szkoleniach. Tak skonstruowany plan daje nam realną informację zwrotną i pozwala utrzymać motywację na odpowiednim poziomie.

System wsparcia

– W życiu zawodowym, jak w sporcie, potrzebujemy kibiców. Większość osób ma  dziś profile na Facebooku, na których chwali się założonymi i zrealizowanymi celami. I to też może nam wzmacniać motywację – mówi Paulina Brzózka. – Bo skoro już napisałam na tablicy, że przebiegnę kilka kilometrów, to do czegoś się przed ludźmi lajkującymi zobowiązałam.

W biznesie takie zobowiązania mają zwykle postać e-maili lub informacji wysyłanych przez menedżera projektu do całej siatki pracowników oraz publikacji rankingów. Ważne jest jednak, by to wsparcie pracowników przekładało się też na efektywną pracę zespołową i nie przybierało formy presji ani nacisku.

Osiągnięcie stanu flow

A co z wolnymi, twórczymi zawodami? Takimi, w których nie widać konkretnej cyfry jako wyniku, a sukces często zależy od szczęścia i wymaga cierpliwości? Tu przyda  się pojęcie „stanu flow”, który pozwala w zawodach artystycznych na wybitność, na wyjście poza schematy. W trakcie aktywności fizycznej też można go doświadczyć.

Kiedy uprawiamy sport, w naszym organizmie wydziela się mnóstwo endorfin, podwyższa się temperatura ciała, wchodzimy w odmienny stan świadomości. Odrywamy się od rzeczywistości. Jesteśmy całkowicie tu i teraz. Weźmy jako przykład bieg na 10 kilometrów. Po pierwsze, robimy coś, co nam sprawia przyjemność, czyli biegniemy, po drugie, podnosimy sobie poprzeczkę, bo biegniemy na dystans dla nas wcześniej nieosiągalny – a to, zgodnie z definicją flow, elementy niezbędne do poczucia tego stanu. – Nogi odmawiają posłuszeństwa, oddech się rwie, ale tłum i głos we własnej głowie motywują: „Dawaj jeszcze trochę, twój cel na teraz to się nie zatrzymać”. I raptem okazuje się, że czas płynie trzy razy szybciej i dokonaliśmy czegoś, co wydawało się niemożliwe – mówi Paulina Brzózka.

Poczucie stanu flow z bieżni można przenieść na stan flow przy biurku, sztalugach czy  na scenie. Podstawą jest przyjemność i delikatnie podniesiona poprzeczka.

Poprawa ogólnej sprawności fizycznej

– Jest też druga strona medalu – mówi trenerka. – Można wybrać sobie taki cel sportowy, który zwiększy naszą efektywność w pracy. Bo sport dodaje wiary w siebie i pewności. Ćwiczysz, więc wyglądasz i czujesz się lepiej, jesteś uśmiechnięta, masz więcej energii, twój umysł zaś dzięki dotlenieniu i pobudzeniu lepiej pracuje, a to przekłada się pozytywnie na życie zawodowe. Sport jest też jednym z lekarstw na dolegliwości cywilizacyjne: cukrzycę, otyłość, zaburzenia cholesterolowe, nadciśnienie i problemy z kręgosłupem. Działa profilaktycznie, ale także sprawia, że czynności dnia codziennego stają się łatwiejsze. Przecież trzeba mieć siłę, żeby wysiedzieć kilka godzin przy komputerze albo utrzymać pędzel w dłoni.

W każdym zawodzie potrzebujemy ogólnej sprawności fizycznej. Przynosi ona efektywność we wszystkich dziedzinach: jesteśmy silniejsi psychicznie podczas rozmów biznesowych, lepiej skoncentrowani na spotkaniach, skuteczniej panujemy nad stresem, na skutek wyćwiczonej koordynacji ruchowo-przestrzennej nasze neuronowe połączenia w mózgu są aktywniejsze, więc wpadamy na dobre pomysły. Jesteśmy też dużo bardziej zdyscyplinowani, skuteczni i zdeterminowani, żeby osiągnąć sukces.

– W życiu zawodowym niezbyt często planujemy karierę, wolimy zdawać się na los lub nie mamy na to czasu, bo ciągle zajmujemy się „gaszeniem pożarów” lub – co gorsza – życiem innych, a to nie popycha do przodu – mówi Paulina Brzózka. – W kioskach roi się od czasopism, które publikują plany treningowe. Być może, gdybyśmy mieli analogiczny do treningu na mięśnie brzucha harmonogram dotyczący zadań w pracy, szybciej lub częściej pokonywalibyśmy kolejne granice, wspinając się po stopniach kariery.

Sport daje energię, ale też uczy dyscypliny planowania i rozliczania się z etapu wykonania zadań, czyli efektywnego biznesplanu. A sukces zarówno w sporcie, jak i w pracy wynika z odpowiedniego  przygotowania, systematyki działania i wytrwałości. Najlepszych odróżnia jeszcze świadomość tego, czego chcą, i szeroka perspektywa patrzenia, by odpowiednio planować i przewidywać.