Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Borderline – osobowość chwiejna emocjonalnie

Borderline – osobowość chwiejna emocjonalnie

Ważne jest, aby osoba z borderline znała swoje wyzwalacze. Na przykład słysząc muzykę, przy której została porzucona, może wpaść w depresję czy mieć myśli samobójcze. (Fot. iStock)
Ważne jest, aby osoba z borderline znała swoje wyzwalacze. Na przykład słysząc muzykę, przy której została porzucona, może wpaść w depresję czy mieć myśli samobójcze. (Fot. iStock)
Osobowość chwiejna emocjonalnie – czyli borderline. Brzmi jak określenie na typową huśtawkę nastrojów. Psychoterapeutka Monika Kotlarek przestrzega jednak przed trywializowaniem. Osoby cierpiące na to zaburzenie zmagają się nie tylko ze sobą, ale i z niezrozumieniem. Jak mogą sobie pomóc? Jak pomóc im?

W przestrzeni publicznej regularnie powraca moda, by nazywać jakieś zachowania schizofrenicznymi, spadki nastroju – depresjami, a emocjonalny sposób reagowania – pojęciem „borderline”.
I jest to niezwykle krzywdzące dla cierpiących i chorych. W ten sposób umniejsza się ich problemy i zniechęca do tego, by pochylić się nad zaburzeniem lub chorobą. Każdy czasami kłóci się zaciekle, miewa różne nastroje – jednak nie wystarczy w furii rzucić talerzem, by zdiagnozowano u nas zaburzenie osobowości. Wszyscy bywamy chwiejni emocjonalnie, ale u osób z zaburzeniem jest to ekstremalne, nastrój potrafi zmienić się z minuty na minutę. Zaburzenie utrudnia życia, niekiedy uniemożliwia chodzenie do pracy czy utrzymywanie relacji z bliskimi, a nawet partnerskich. Często towarzyszą temu myśli i próby samobójcze. Najlepiej zamiast samemu stawiać diagnozy, iść do psychiatry lub innego specjalisty od zdrowia psychicznego.

Jak pani definiuje „borderline”?
Jako zaburzenie osobowości balansujące na granicy problemów i radzenia sobie z nimi. Najbardziej gwałtowny obszar dotyczy emocji. Co ważne, to nie jest choroba, nie jesteśmy w stanie poradzić sobie lekami. Borderline to nasza osobowość – zaburzona, ale wciąż osobowość.

W książce „Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią” napisała pani, że dobra terapia może poprawić jakość życia, ale samo zaburzenie pozostanie na zawsze. Dlaczego? Przecież osobowość ulega wpływom i się zmienia.
Osoba z borderline w trakcie terapii może nauczyć się nowych sposobów funkcjonowania i potem wieść satysfakcjonujące życie. Odpowiednie wsparcie, dbanie o ciało i emocje, dietę, zarządzanie sobą – pomaga pracować oraz utrzymywać związki. Jednak borderline pozostaje. Co nie oznacza, że będzie w takim samym natężeniu i tak samo problematyczne. Zaburzenia osobowości często są wynikiem traumy, dewastujących doświadczeń – niektórzy przeżywają zespół stresu pourazowego, inni doświadczają zmiany, a zatem zaburzenia osobowości. Takie osoby żyją w reakcji na to, co je spotkało, niosą ze sobą dawne cierpienie i jeśli nie przepracują tych wydarzeń, mogą pozostać nimi do końca zniewolone.

Jakie są możliwe przyczyny powstania borderline?
To może być szereg przyczyn sytuacyjnych, wspomniałam już o traumach, ale też biologicznych, genetycznych. Jeśli w rodzinie występowało to zaburzenie lub inne problemy psychiczne, ryzyko wystąpienia rośnie.

Czy różnice między zdrową a zaburzoną osobowością nie są płynne? Czym tak naprawdę jest zdrowa osobowość?
To trochę jakby pytał mnie pan o to, czym jest normalność...

Nie lubię tego słowa, dlatego wolę zapytać o zdrową osobowość.
To nie tylko brak choroby czy zaburzenia, ale kwestia ogólnego dobrostanu – tego, jak czujemy się sami ze sobą. Możemy być fizycznie niepełnosprawni, ale czuć się świetnie – wtedy jesteśmy zdrowi. Jeśli coś utrudnia nam życie, ale potrafimy sobie z tym poradzić, to wciąż nie wyklucza zdrowia. Zdrowa osobowość to umiejętność mierzenia się z wyzwaniami życia.

W popularnym przekazie osobowość borderline często kojarzy się z chorobą afektywną dwubiegunową. Czy słusznie?
Chorobę afektywną dwubiegunową możemy dostrzec w wynikach rezonansu magnetycznego albo innego neuroobrazowania mózgu. Gdy osoba jest w manii, jej mózg jest nadaktywny, świeci się od dopaminy, serotoniny i oksytocyny, a gdy osoba jest w depresji – aktywność mózgu zamiera. Pomiędzy tymi epizodami istnieje stabilizacja i mózg działa prawidłowo. Przy tej chorobie niezbędna jest farmakoterapia, która przynosi ulgę i niweluje epizody manii oraz depresji. W zaburzeniu osobowości również mogą się pojawić epizody manii czy depresji, ale nie ma stabilizacji, a leki kompletnie nie działają i nie rozwiązują problemu. Chyba że taka osoba ma współistniejące zaburzenia, na przykład lękowe, przy których farmakoterapia może pomóc.

Czytaj także: Czy Cathy z „Wichrowych Wzgórz” cierpiała na borderline? „Fajerwerki są piękne przez piętnaście sekund, a potem zostaje dym”

Skoro objawy mogą być takie same, to jak rozróżnić te dwa schorzenia?
Istnieją kryteria diagnostyczne, ale to już rola psychiatry, bo potrzebny jest szczegółowy wywiad. Chodzi o rozpoznanie przyczyn depresji i manii: czy wynikają ona ze zmian chemicznych w mózgu, czy może są odpowiedzią na traumatyczne dzieciństwo. Bada się wahania nastroju, problemy z utrzymaniem relacji, niekiedy potrzebna jest wielotygodniowa obserwacja. Diagnozuje się również niepokojące zachowania, takie jak nagła decyzja, by wsiąść do samochodu albo pociągu i pokonać 500 km bez wyraźnego powodu.

Czyli to mit, że osoba z borderline te szkody wyrządza głównie innym?
Ona jest przede wszystkim zagrożeniem dla siebie. Często są to osoby zalęknione, przerażone, skłonne ranić siebie na wiele sposobów w przekonaniu, że na to zasługują. Tłumią emocje, krzywdzą ciało. Oczywiście może się zdarzyć, że podczas kłótni osoba z zaburzeniem wyrządzi komuś krzywdę, ale to zaburzenie zdecydowanie bardziej neurotyczne niż psychotyczne.

Co jest największym problem dla osoby z borderline?
Stałe i uporczywe balansowanie na granicy. Taka osoba nie wie i nie może przewidzieć, kiedy wpadnie w otchłań. Zatem może w jednej chwili uwielbiać partnera i traktować jak półboga, ale wystarczy, by spojrzał w złą stronę albo nie tak mrugnął oczami – i jest diabłem wcielonym. Osoba z zaburzeniem czuje się wtedy najgorsza, jest przekonana, że partner jej nienawidzi. Niekiedy podejmuje nagłą decyzję o rozstaniu, zadaje sobie rany na ciele, a nawet planuje zabić się lub podejmuje taką próbę. W borderline nie sposób zapanować nad tymi wahaniami, dopóki nie zacznie się pracować terapeutycznie. Brakuje równowagi, dominuje postawa: wszystko albo nic, jesteśmy kochani lub nienawidzeni. Poza tym osoby z tym zaburzeniem mają tendencję do uzależnień.

Istotne jest, by osoba z borderline znała swoje wyzwalacze. Mogą to być słowa, wspomnienia, obrazy, sytuacje, ludzie, a nawet kawałki muzyki lub filmu, które wywołują nasilenie objawów jakiegokolwiek zaburzenia. Na przykład słysząc muzykę, przy której została porzucona, taka osoba może wpaść w depresję, mieć myśli samobójcze zakończone próbą odebrania sobie życia. Terapia jest nauką radzenia sobie z wyzwalaczami w zdrowy sposób.

Jaka terapia jest najskuteczniejsza?
Obecnie dialektyczno-behawioralna, która powstała specjalnie dla osób z zaburzeniem borderline. Jej długość jest bardzo indywidualna. Łączy ona terapię poznawczo-behawioralną, czyli skupioną na przekonaniach, myślach i zachowaniu, z mindfulness, uważnością, byciem tu i teraz oraz akceptowaniem rzeczywistości. Poza rozmową terapia obejmuje ćwiczenia, zadania domowe, medytację, relaksację. Pacjent otrzymuje kompleksową pomoc, by mógł poradzić sobie pomiędzy sesjami. W Polsce jest to dosyć nowy nurt, ale niedawno powstało Polskie Towarzystwo Terapii Dialektyczno-Behawioralnej, w którym można szukać pomocy.

W pani książce jest sporo ćwiczeń i komunikatów w drugiej osobie, traktuję ją jako czuły poradnik dla osoby cierpiącej. Czy taki był pani cel?
Głównym celem było stworzenie narzędzia, którego nie było dotychczas na polskim rynku. Pracuję terapeutycznie z osobami z borderline i chciałam, by miały dostęp do ćwiczeń i informacji, które są wspierające. Ale był i drugi cel: dostarczyć informacji na temat zaburzenia borderline i strategii radzenia sobie bliskim takiej osoby.

Polecamy książkę: „Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią”, wyd. Sensus

Monika Kotlarek, psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, należy do Australian Society of Rehabilitation Counsellors. Prowadzi sesje psychologiczne na żywo i online.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE