1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

ASMR – jak wywołać stan przyjemnego dreszczu?

Co najmniej 6 proc. populacji, a prawdopodobnie w mniejszym zakresie znacznie więcej osób, ma tendencję do synestezji, czyli odczuwania bodźców z jednego zmysłu jako wielozmysłowe. (Ilustracja: iStock)
Miłe mrowienie, gęsia skórka, przyjemny dreszcz emocji, relaksujące drżenie w ciele – brzmi wspaniale. Nic dziwnego, że metoda ASMR, do której stosuje się określenie „orgazm mózgu”, doczekała się kilkudziesięciu tysięcy filmów na YT i niezliczonych postów w mediach społecznościowych. Wywołane wrażenia mogą nas zrelaksować i wprowadzić w euforyczny nastrój, co zostało zresztą zbadane i potwierdzone naukowo. Jak działa to neurologiczne zjawisko? – tłumaczy dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

ASMR, czyli Autonomous Sensory Meridian Response, to samoistna odpowiedź meridianów czuciowych. Oczywiście samo zjawisko ma fizjologiczne i psychosomatyczne wyjaśnienie, jednak „meridiany” zostały w tym terminie zapożyczone z medycyny chińskiej. Tak naprawdę wszystko dzieje się w układzie nerwowym i w mózgu, który specyficznie reaguje na kontakt z danym bodźcem. Mogą to być: szept, muzyka czy inne rodzaje dźwięków, a także ruch, dotyk, obraz, czasem zapach – bodźce nie przechodzą przez nas „obojętnie”, ale powodują przyjemny dreszczyk – wędrujący od głowy, przez szyję i barki, wzdłuż reszty ciała. Wynika to z tego, że jeden bodziec odbieramy wielozmysłowo (stymulowane są dodatkowo inne zmysły).

Dlaczego ASMR tak nas relaksuje? Nie chodzi tylko o przyjemne doznania fizyczne i emocjonalne. Dzięki ASMR doświadczamy teraźniejszości, koncentrujemy się na odczuciach cielesnych „tu i teraz”. Nie rozwijamy w głowie czarnych scenariuszy, nie prowadzimy wymyślonych kłótni i dialogów, na które mózg reaguje stresem i wchodzi w fazę alarmową, bo odczytuje je jako realne zdarzenia. Dajemy mu w zamian sygnał do relaksacji…

Praktyka skupiania się na bodźcu może prowadzić nawet do płytkiego transu, stanu szczególnie przyjemnego wyciszenia i odcięcia od hałasu, pospiechu czy zmartwień.

Psycholożka Beata Rajba: – Myślę, że prawie każdy z nas przeżył to, gdy szczególnie udana solówka na gitarze elektrycznej albo aksamitny głos wokalisty sprawiały, że przysłowiowe ciarki przechodziły po plecach. Bywa zresztą, że twórcy świadomie wykorzystują to zjawisko, np. Ludovico Einaudi gra na preparowanym fortepianie o bogatszym zestawie alikwot, czyli umiejętnie dopasowanych, nakładających się składowych dźwięku, sprawiając, że staje się on wielowymiarowy i indukuje u wielu słuchaczy przyjemny dreszczyk. Pod tym względem zjawisko ASMR jest w pewnym sensie przeciwieństwem mizofonii, zwanej inaczej zespołem SSS (Selective Sound Sensitivity Syndrome), reakcji fizycznego bólu występującej w zetknięciu z określonym bodźcem, takim jak ostrzenie noża czy przejechanie paznokciami po tablicy, ale też zwykły odgłos przełykania czy stukania na klawiaturze. Jedno i drugie wywołuje somatyczne, fizyczne odczucia, jednak w mizofonii są one wysoce nieprzyjemne, a w ASMR wręcz odwrotnie.

Co dzieje się w mózgu i ciele, gdy doświadczamy ASMR?
Beata Rajba:
Badania pokazują, że osoby doświadczające ASMR mają specyficzną, nietypową fizjologię mózgu. W ogromnym uproszczeniu: różne obszary odpowiedzialne za przetwarzanie bodźców zmysłowych i emocjonalnych działają u nich bardziej niezależnie, w sposób mniej skoordynowany. Prowadzi to do mniejszej zdolności hamowania doświadczeń czuciowo-emocjonalnych. To, co dla zwykłego Kowalskiego staje się bodźcem na granicy zauważalności, zakwalifikowanym jako nieistotny i szybko wygłuszanym, dla osoby doświadczającej ASMR jest feerią sprzecznych doznań, obejmujących zarówno pobudzenie, przejawiające się w mrowieniu czy uczuciu dreszczy wędrujących wzdłuż pleców, jak i uspokojenie, wyciszenie, relaksację. W niektórych przypadkach może dochodzić do synestezji, czyli odbierania bodźców z jednego zmysłu jako pochodzących od innego zmysłu. Wówczas np. dźwiękom towarzyszą też wrażenia smakowe, węchowe czy – najczęściej – wzrokowe. Tak silne pobudzenie skutkuje silną reakcją emocjonalną, w której zapewne tkwi sekret ASMR i która decyduje o tym, że staje się on dla naszego układu nerwowego takim „resetem”. Każda osoba wrażliwa na ASMR będzie miała inny profil reakcji, jednak opisywane skutki sugerują, że uwalniane są hormony stresu, zarządzające pobudzeniem, a także endorfiny, odpowiedzialne za poczucie przyjemności i relaksacji. Dlatego po fazie pobudzenia, gdy tętno rośnie, a wrażenia są niezwykle żywe, następuje faza relaksacji, wyciszenia, przejawiająca się m.in. spadkiem tętna. Zapewne w tym tkwi sekret ASMR, które wedle wielu relacji i nielicznych jeszcze badań może stanowić działanie pomocnicze w problemach takich jak bezsenność czy nadmierna nerwowość.

Czy można mówić o działaniu terapeutycznym ASMR? Kto powinien częściej korzystać z tej metody?
Przede wszystkim zaznaczyć należy, że ASMR nie jest dla każdego, bo nie każdy, szczególnie dorosły, jest w stanie to doświadczenie przeżyć. Różnimy się wrażliwością układu nerwowego czy jego reakcjami. Jeśli jednak faktycznie odkryliśmy zestaw bodźców wprowadzających nas w stan błogiej relaksacji, warto go wykorzystywać, może nie jako formę terapeutyczną, bo terapia to coś zupełnie innego, zmieniającego głęboko nasze schematy i sposób myślenia tak, żeby stres już nas nie pożerał, ale jako formę wspomagającą. Na tej samej zasadzie niektórzy z nas ćwiczą przed snem treningi autogenne, wizualizują bezpieczne miejsce czy sięgają po aromaterapię.

Ważnym elementem jest też rutyna, która np. w bezsenności wydaje się ważniejsza nawet niż rodzaj zastosowanych technik. Wprowadza do naszego życia przewidywalność, spokój, odcina nas od natrętnych, niepokojących myśli i pobudzających bodźców, takich jak komórka. Podsumowując, jeśli ASMR działa, warto po nie sięgać. Żadnej krzywdy sobie tym nie zrobimy.

Czy można wprowadzać się samemu w ten stan w domowych warunkach? Jakieś przykłady?
Oczywiście! Najczęstszym bodźcem wykorzystywanym do wywołania ASMR jest szept, ale mogą to być także wszelkie bodźce dźwiękowe polegające na ocieraniu o siebie różnych powierzchni. W terapii dzieci wykorzystujemy też bodźce dotykowe, wielu psychologów nosi ze sobą całe plecaki gałganków o różnej fakturze – futerka, aksamitu, szorstkiego lnu. Dobrym sposobem jest też zabawa wodą czy słuchanie kociego mruczenia.

W psychologii i terapii stosuje się wiele sposobów indukowania takiego stanu poprzez wizualizacje albo skupianie uwagi na ciele lub na określonym bodźcu. ASMR to właśnie taka technika, jednak nie narzucona – bodźce wyzwalające są inne dla każdego i sami musimy je odkryć.

Dr Beata Rajba, psycholożka, filolożka, terapeutka EMDR, członkini Psychology Research Unit for Public Health. Prowadzi badania dotyczące niezgodności ze schematem i przekazu okołoprogowego, a także waliduje narzędzia do badań psychologicznych.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze