1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Dziecko nie trudne, a z trudnościami

Dla wielu rodziców tzw. trudnych dzieci, skupionych na własnych problemach, zaskakujące jest to, że najtrudniej mają właśnie te dzieci. Problemy ze skupieniem uwagi, słabe poczucie czasu, trudności w wyrażaniu obaw, nieumiejętność planowania – to tylko część przeszkód napotykanych przez nie na co dzień. (Fot. iStock)
Internet pęka od opowieści o życiowych sukcesach osób, które ledwo przechodziły z klasy do klasy, jednak dla uczniów, którzy mają trudności w nauce, taka perspektywa to wieczność. Co mogą zrobić rodzice? Pedagożka Ewa Nowak apeluje, by przede wszystkim nie abdykowali z roli wychowawców swoich dzieci.

Dla wielu rodziców tzw. trudnych dzieci, skupionych na własnych problemach, zaskakujące będzie to, że najtrudniej mają właśnie te dzieci. Problemy ze skupieniem uwagi, słabe poczucie czasu, trudności w wyrażaniu obaw, z empatią, nieumiejętność planowania – to tylko część przeszkód napotykanych przez nie na co dzień. „Wiele z nich wpada w tarapaty od tak dawna, że straciły już wiarę w to, że jakikolwiek dorosły zorientuje się, jak im pomóc” – pisze psycholog kliniczny dr Ross W. Greene w książce „ Zagubieni w szkole”.

Gdy śledzimy historię wychowania, rzuca się nam w oczy, że wielokrotnie myśl pedagogiczna lansowała model wychowania, w którym to nie rodzice odpowiadają za edukację oraz wychowanie własnych dzieci, zwłaszcza tak zwanych kłopotliwych. Dziś najwyraźniej przeżywamy renesans tego stylu wychowania. Co więcej, dorośli coraz częściej abdykują też z funkcji pomocników, przewodników, powierników, sprzymierzeńców, przyjaciół. Czyli w gruncie rzeczy z bycia rodzicem. Na kogo zatem może dziś liczyć dziecko, gdy zagubi się w szkole?

Diagnoza nie leczy

Trudności w nauce, deficyty rozwojowe, spektrum autyzmu… To jest żargon dorosłych, za pomocą którego lubią udawać, że coś wiedzą, rozumieją i poradzą sobie z problemem. Czy znasz chociaż jeden przypadek, że po otrzymaniu diagnozy dziecko pomyślało: „aha, mam spektrum autyzmu, czyli teraz już nie będę w ataku wściekłości kopać kolegów”?

„Diagnoza nie leczy” – uczyła mnie na studiach profesor Ewa Tomasik i jako rodzice musimy o tym stale pamiętać. Jeśli córka czy syn mają kłopoty w szkole, skorzystaj z pomocy specjalisty, ale pamiętaj: nie licz na to, że ten specjalista przejmie za ciebie odpowiedzialność za troszczenie się o dziecko i towarzyszenie mu na co dzień.

Diagnoza to broń, w którą stara się uzbroić wielu rodziców do walki ze szkołą, tylko po co? Bądźmy realistami, szkoły nie są w stanie w żadnym razie sprostać zaleceniom wpisywanym w orzeczeniach, takim jak zmniejszenie intensywności bodźców, praca indywidualna, niestandardowe traktowanie czy zapewnienie ciszy. To wskazówki równie pomocne jak słowa kardiologa „proszę unikać stresu”. Zacznij od tego, co możesz zrobić w domu.

Czy wiesz, że?

„Dzieci zachowują się dobrze, jeśli potrafią” – czytamy w „Zagubionych w szkole”. Zatem czy wiesz, co naprawdę potrafi twoje dziecko? I nie chodzi o wiedzę z podręczników, a umiejętności, które pozwolą mu odnaleźć się wśród rówieśników, bo jeden bliski przyjaciel może być bardziej skuteczny niż sztab przepełnionych dobrymi chęciami dorosłych. Oto kilka pytań kontrolnych:

  • Czy twoje dziecko ma kolegów i satysfakcjonujący kontakt emocjonalny z nimi?
  • Czy twojemu dziecku nikt nie dokucza w klasie, w domu, w rodzinie, w sekcji karate? Jeśli jest jeden wujek, jedna nauczycielka, jeden trener, czyli ktokolwiek, kogo dziecko się boi, będzie to rzutować na jego zachowanie. Dopytaj o to, nawet jeśli okaże się, że to twoja matka, siostra czy inna ważna dla ciebie osoba.
  • Czy twoje dziecko widzi sens w tym, co ma robić? Wykonujemy setki czynności kompletnie pozbawionych głębszego sensu, ale żyjemy w systemie i warto dziecku na to zwrócić uwagę, na zasadzie: może dziś nie ma sensu wkuwanie nazw rzek w Azji, ale w życiu wiele rzeczy warto umieć na pamięć, bo to pomaga.
  • Czy wiesz, co twoje dziecko sądzi o szkole? O rodzinie, o tobie, o czytaniu lektur, wyjeździe na wakacje – dziecko myśli coś na każdy z tych tematów, nie zgaduj ani nie daj się opanować iluzji, że to wiesz.

Ewa Nowak, pedagożka, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży; najnowsza nosi tytuł „Orkan. Depresja”.

Coaching dla rodzica

Zanim zdiagnozujesz dziecko, spróbuj mu pomóc się odnaleźć.

  • Ciężko jest pomagać komuś „trudnemu”, zatem zacznij od zmiany nomenklatury na „moje dziecko ma trudności z…” (a ty masz trudności np. z systematycznym oszczędzaniem). To oznacza, że po prostu brakuje mu umiejętności bycia cierpliwym, systematycznym, wytrwałym, otwartym na nagłe zmiany planów i uciążliwość bodźców i trzeba zrobić wszystko, żeby się tego nauczyło.
  • Nie szukaj na siłę wytłumaczenia ze świata dorosłych, w stylu: chce na siebie zwrócić uwagę, bada granice, brakuje mu motywacji, ma zaburzenia, deficyty. To hasła wymyślone jako zamiennik dowiedzenia się, jakie trudności przeżywa teraz dziecko.
  • Zobacz przeszkody w rozumieniu ułamków i we współpracy w grupie rówieśników jako wyzwania o takiej samej naturze. Można je powoli przezwyciężyć, pod warunkiem że się widzi trudności, a nie „problem”.
  • Kiedy dziecko odmawia czytania lektury i rzuca książkę na podłogę, zapytaj je, gdzie leży problem. To pytanie otwarte, które pomoże wam obojgu zrozumieć, na czym polegają trudności. Poza przypadkami poważnych zaburzeń dziecko samo wie, że ma trudności i wcale ich nie chce mieć, tylko nie umie sobie samodzielnie poradzić.
  • Zastanów się, jakich umiejętności brakuje twojemu dziecku. Nie skupiaj się tylko na nauce, bo ważniejsze są trudności z funkcjonowaniem w życiu, zwłaszcza w sformalizowanej szkole, a nie w przyswajaniu wiedzy. Jak pomóc mu je wykształcić?
  • Przeanalizuj, w jakich okolicznościach dziecko wpada w tarapaty. Może zdarza się to w te dni, gdy ze szkoły odbiera je babcia lub podczas lekcji z konkretnym nauczycielem? Jaki czynnik wyzwala zachowania, które utrudniają dobre funkcjonowanie? Może uda się go wyeliminować, nawet za cenę dużych zmian w organizacji życia rodziny.
  • Dla dziecka bardzo ważny jest kontekst, więc stwórz równowagę dla jego trudności, bo np. dzieci często mają ogromne kłopoty z liczeniem w szkole, ale gdy np. w czasie gry w karty zapomną o tym, nagle liczą świetnie.
  • Zorientuj się, czy twoje dziecko lubi wychowawczynię. Bardzo ważne (jeśli nie najważniejsze) dla szczęśliwego dzieciństwa, którego istotna składowa to odnalezienie się w szkole, jest szeroko otwarty kanał komunikacyjny między dorosłym a dzieckiem. Jeśli nie lubi ono ważnych dorosłych w swoim życiu, np. nauczycielki, jest zamknięte na wszelką współpracę. I tu ważna wskazówka: bywa, że w starej szkole dziecko czuje, że „łatka” wrosła w jego wizerunek mocno. Zmiana szkoły często może zdziałać cuda w jego zachowaniu.

  • Dziecko z trudnościami w odnajdywaniu się w szkole powinno od ciebie codziennie usłyszeć: „jak się czujesz?”. Nie pytaj: „jak było w szkole?”, bo niczego się nie dowiesz. Ross W. Greene podkreśla, że dzieci określane jako „trudne” są przyzwyczajone, że ich obawy są spychane na daleki plan lub zupełnie ignorowane, więc jeśli będą miały prawo wyrazić, że czują się fatalnie, i my to neutralnie przyjmujemy, może okazać się, że przestały być potrzebne wizyty w gabinecie terapeuty, który wcześniej był jedynym miejscem, gdzie mogły przyznać się do wściekłości na rodziców, babcię, siostrę. Daj dziecku przestrzeń na to, żeby nie lubiło albo bało się kogoś, kogo świat dorosłych uważa za specjalistę.
  • Jeśli twoje dziecko grozi kolegom, szczypie, kopie, gryzie, bije, pluje, to nie dlatego, że nie wie, że tak nie wolno, tylko stoi za tym coś głębszego. Nie organizuj mu pogadanek, tylko szukaj istoty problemu, który wywołuje to zachowanie. To wymaga cierpliwości i czasu, bo musisz zdobyć jego zaufanie, a dziecko z trudnościami ma już za sobą wiele rozczarowań.
  • Wielu korepetytorów potwierdza, że nawet nastolatki kończące podstawówkę nie mają żadnego pomysłu, jak się uczyć. Zatem podsuń dziecku kilka metod przygotowania się do klasówki, odpowiedzi czy testu.
  • Jeśli dziecko nie radzi sobie na przykład z samodzielnym odrabianiem prac, ustal z nim jeden przedmiot spośród wiodących, za który ono i tylko ono jest samodzielnie odpowiedzialnie. Daj mu jeden obszar, na którym tylko ono zajmuje się logistyką pracy, i zachwycaj się, że zrobiło dwa ćwiczenia, zanim jeszcze rodzice wrócili do domu.
  • Sprawdź, czy dziecko nie ma w pokoju zbyt dużo rzeczy. Tylko pozornie nie ma to związku z trudnościami z funkcjonowaniem w szkole. Praktyka wielu rodziców potwierdza, że po wyrzuceniu sterty pustych pudełek (po pizzy, myszce i słuchawkach do komputera, butach itd.) dzieciom lżej poruszać się po meandrach szkolnych wymagań. Pokrewny temat to kwestia przeciążenia – czy twoje dziecko nie ma za dużo spraw na głowie? Pomyśl, jak ty funkcjonujesz, gdy masz masę zadań, a mało czasu na ich wykonanie.
  • Z dzieckiem, któremu trudno odnaleźć się w szkole, rodzice często opiera relację wyłącznie na sprawach dotyczących szkoły. Zróbcie sobie tydzień wakacji od rozmów o szkole, pokaż mu, że istnieją ogromne obszary życia, w których nagradzane są zupełnie inne zachowania niż w klasie.
  • Upewnij się, czy córka lub syn nie wpadli w uzależnienie od gier. Wielu rodziców udaje, że ich dzieci nie mają tego problemu, a tymczasem uzależniony od mediów uczeń zachowuje się tak samo jak uzależniony od narkotyków dorosły – nieracjonalnie.
  • Pediatrzy i psychiatrzy coraz częściej
  • zapisują na receptę głośne czytanie swojemu dziecku, głaskanie czy wygłupy domowe. Sprawdź, czy twoje dziecko – nawet jeśli wydaje ci się już na to za stare – nie ma deficytów w tych prostych obszarach. Czy nie spędzasz z nim za mało czasu w beztroski sposób? Nie daj się zwieść naburmuszonej minie nastolatka, bo on nadal tego potrzebuje.
  • Zbadaj dziecku słuch i wzrok. Jesteśmy tak skupieni na intelekcie swoich potomków, że często przegapiamy proste problemy zdrowotne.

Polecamy książkę: „Zagubieni w szkole”, wyd. Mamania.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze