fbpx

Związek starszego mężczyzny z młodszą kobietą

Córeczka tatusia?
Czy duża różnica wieku przekłada się na jakość związku? (fot. iStock)

Podważmy ten stereotyp, że starszy facet z młodą żoną to coś oczywistego. Spróbujmy dostrzec siły, które grają w takiej relacji. Co niesie taki związek, jakie możliwości, jakie niebezpieczeństwa? – zastanawia się psychoterapeutka Olga Haller.

Mężczyźni w grze erotycznej bardziej zwracają uwagę na wygląd, a kobiety na słowo, na całokształt zachowania. Wedle teorii biologicznych różnica wieku na rzecz mężczyzn jest łatwa do wyjaśnienia – on szuka samicy, młodej, zdrowej, jędrnej, by mieć zdrowe i silne potomstwo, ona w tym samym celu samca, który ma mocną pozycję w stadzie, jest zamożny, coś znaczy, a to zwykle nie jest ten najmłodszy.
Och, idziesz na skróty!… Przywoływanie „obiektywnych praw ewolucji” ma tak naprawdę sankcjonować przekroczenie „pokoleniowego tabu”. Powszechne w dawnych czasach, a i obecnie częste w niektórych kulturach prawo dojrzałych czy starych mężczyzn do sięgania po młode narzeczone, nawet dziewczynki, nie jest niczym innym jak wytworem patriarchalnego systemu, gdzie nikt nie pyta kobiety o zdanie, gdzie liczą się przede wszystkim zachcianki mężczyzn. Mężczyźni zwracają uwagę na wygląd, bo im wolno! Kobiety często poprzestają na tym, co jest pod ręką.

Tak bywa, ale upieram się, że nawet w sytuacji wolnego wyboru one będą bardziej zwracać uwagę na ducha, oni na wygląd – to wydaje się głęboko zakorzenione w odmiennościach naszej psychiki.
Popatrzmy na to zjawisko – on starszy, ona młodsza – przez pryzmat naszego doświadczenia. Ty akurat jesteś tu praktykiem.

Teraz. Kiedyś szukałem równolatek, to też jakiś znak.
Podważmy ten stereotyp, że starszy facet z młodą żoną to coś oczywistego. Spróbujmy dostrzec wnikliwym okiem, co się dzieje, jakie siły grają w takiej relacji? Co niosą takie związki, jakie możliwości, jakie niebezpieczeństwa? Większość związków to jednak pary rówieśnicze, a na obu końcach kontinuum lokują się związki z różnicą wieku, na korzyść każdej z płci. Ta powszechność związków młodszych kobiet ze starszymi mężczyznami na szczęście się zmniejsza, to znak przemian naszych czasów: kobiety stają się niezależne, mniej podlegają stereotypom, mniej przejmują się sprostaniem roli, która każe „bogato wyjść za mąż” czy w ogóle wyjść za mąż.

Wcale nie jestem pewien, że takich związków jest mniej. Ciekawe, czy ktoś to bada? Stereotyp, taki bardzo chyba prawdziwy, mówi, że u młodych kobiet jest to szukanie ojca. On był zawsze zajęty, zimny uczuciowo lub pijak, to jest bez porównania częstszy przypadek niż brak matki u chłopca.
Tak, coś w tym jest, choć w naszych związkach zawsze w jakimś stopniu szukamy ojców i matek. Różnica wieku nie jest do tego konieczna, choć wdzięcznie pokazuje ów aspekt relacji. Wchodzimy w związki uczuciowe z nadzieją na uleczenie zranień i zaspokojenie potrzeb – miłości, uznania, uwagi itp. A duża różnica wieku może szczególnie te nadzieje rozbudzać – i tu widziałabym pewne niebezpieczeństwo. Bo kiedy w oczach starszego mężczyzny młoda, złakniona bezpieczeństwa i potwierdzenia swojej wartości kobieta widzi podziw i zachwyt, czyta obietnice opieki, prowadzenia za rękę, spełniania potrzeb – wszystko to, czego jej brakowało – może ulec złudzeniu, że tak już będzie zawsze. A kiedy tak przestaje być, związek staje się niezdrowo burzliwy i bolesny. Jeden z moich znajomych wspomina swój związek z 18-latką (on miał wtedy 30 lat), początkowo fascynujący, z czasem destrukcyjny. Jego dziewczynie, opuszczonej w dzieciństwie przez ojca, coraz częściej zdarzały się niepohamowane wybuchy – złości, agresji lub płaczu, będące najwyraźniej odreagowaniem dawnych emocji. Próby ukojenia jej bólu, usiłowania pomocy działały na chwilę, oboje coraz bardziej się męczyli, raniąc się nawzajem; w końcu się rozstali. Obecnie są w stałych związkach z partnerami w swoim wieku.

Młoda kobieta, którą relacja z mężczyzną w wieku jej ojca jakoś dowartościowuje, często jest gotowa zapłacić za nią wysoką cenę – rezygnuje z własnej niezależności, „oddaje się w opiekę”. Dlaczego to takie groźne? Bo dobrowolnie zamyka się w roli „dobrej córeczki tatusia”. Nie wierzy, że ma prawo żyć swoim życiem, szukać partnera w swoim wieku, zawalczyć o autonomię.

Ale po stronie mężczyzn jest w tym też zawsze gra z czasem, ciągle z nim gramy, jakbyśmy nie musieli i tak przegrać.
Wiążąc się z młodszą partnerką, próbujemy oszukać biologię, oddalić grozę śmierci, a jednak tym samym przyspieszamy konfrontację.

Ależ ja z własnego doświadczenia wiem, że duża różnica wieku nie odmładza faceta, wprost przeciwnie, w ogóle mam mało złudzeń, więc na szczęście raczej śmieszą mnie gratulacje, że mam taką ładną córkę. Czasami jednak czuję się jak oszust metafizyczny… Przejdźmy może do seksu…
Młoda dziewczyna ze starszym mężczyzną może liczyć na więcej niż czysty seks – cierpliwość, tkliwość, dbałość, opieka to coś, czego ona potrzebuje w łóżku, i zwykle ze starszym ma na to większe szanse. Bywa często tak, że ona potrzebuje tego wszystkiego głównie w sferze uczuć, a seks jest na drugim planie – pójście do łóżka jest raczej kontynuacją bliskości, wyrazem czułości i wdzięczności albo też zobowiązania. On z kolei – zwykle 40–50-latek – nie jest już tak zadowolony ze swojej sprawności, więc niedoświadczona, nierozbudzona kobieta może być wdzięczną uczennicą. Kiedy mężczyzna nawiązuje taki romans na boku, tło może być różne. Najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy jego związek zamiera, kiedy oboje z partnerką tracą nadzieję, że ich seks może być jeszcze satysfakcjonujący.

Zwykle na początku jest tylko przygoda, chcemy się dzięki niej jakoś odświeżyć, odmłodzić, zapomnieć, dopieścić. A to, co ma być na chwilę, czasami łapie nas w pułapkę…
Tak, pokładamy nadzieję na uleczenie egzystencjalnych problemów w tym, co może przynieść ulgę tylko doraźnie. Równoletnie pary dopadają skutki patriarchalnej nierówności seksualnej. Ich potrzeby seksualne często się mijają, jakby działali w „przeciwfazie”. Typowy schemat: kiedy są młodzi, on chce seksu, ona mniej, często zatraca się w macierzyństwie, zaniedbując męża; a w miarę upływu lat ona zaczyna chcieć, on zaś traci zainteresowanie seksem – albo całkiem, albo tylko z nią…

Więc szuka młodej, która ma wszystko nowe, ładne, zdrowe, na dodatek daje facetowi poczucie, że nadal jest w grze, że jest ważny, a w domu może już być nieważny…
No właśnie – młode, ładne, zdrowe… Brzmi, jakbyśmy mówili o rzeczach na targowisku. Młodość, wygląd zbyt często są towarem w kontaktach między płciami. Na szczęście razem z przemianami obyczajowymi, w których znaczącą rolę odgrywają poszukiwania rozwojowe kobiet, zmienia się układ sił w partnerskich relacjach. Musimy się uczyć tego, że nic nie jest dane raz na zawsze, że związek ma swoją dynamikę. My się zmieniamy, dojrzewamy i nasze związki też mogą dojrzewać, stawać się z latami coraz bardziej smakowite, jak dobre wino.

Znam typowych facetów, którzy mówią, że z własną żoną po tylu latach to prawie niesmaczne…
To są pewnie ci, którzy obawiają się dojrzałej, pełnej mocy kobiecości. Wolą ją zdyskredytować, zamiast poznawać. Ich niedojrzałość emocjonalna może wywodzić się z relacji z dominującą matką. W ich poczuciu zbliżenie grozi zależnością, której za wszelką cenę woleliby uniknąć. Nie zbudowali oparcia w sobie, nie są pewni swojej męskiej siły – zwrócenie się do młodej dziewczyny pozwala zaprzeczyć, że te obawy w ogóle istnieją.

Czyli nie ma żadnej „metafizyki”? Przecież starzejący się mężczyźni, patrząc na młode dziewczęta, widzą wszystkie kolory raju utraconego.
A kobiety, patrząc na młodych mężczyzn – raju zakazanego, więc wolą go nie widzieć. Kobiety mają podobnie albo przynajmniej mogłyby mieć, gdyby sobie na to pozwoliły. Upływ czasu, przemijanie, starzenie się to dylematy egzystencjalne każdego człowieka, a stereotypy dotyczące płci nie ułatwiają poszukiwania rozwiązań. Znowu popatrz na historię i sztukę. Motyw biblijny młodej Zuzanny i podglądających ją starców, malowany tyle razy przez różnych artystów. Czy starsze kobiety nie popatrzyłyby chętnie na młode męskie ciało? Nie wierzę, że nie! Szczególnie że znam opowieści wielu kobiet, które to potwierdzają! Że patrzą na walory fizyczne młodych. To naprawdę znamienne – chyba znowu brak „kobiecego” odpowiednika tego motywu w sztuce.

Gromada starych kobiet podpatrujących młodzieńca czeka więc na artystę. Moglibyśmy teraz poznęcać się nad starymi mężami młodych żon, ileż o tym ironicznie pisano, więc chyba niczego nowego nie wymyślimy…
Wspomnijmy więc chociaż o specyficznych problemach tych związków: codziennych reakcjach otoczenia – myleniu pokoleń, dzieciach w wieku żony i ich kontaktach z macochą, układach między mężem a rodzicami żony, negatywnych reakcjach dorosłych dzieci na związek ojca i konsekwencjach…

No dobrze, wszystko to znam, na szczęście mój dorosły syn jest o trzy lata młodszy od mojej żony, a jak ucieszył się kiedyś z powodu tych trzech lat! I nie jest tak źle, a nawet jest dobrze. Właściwie nie widzę za wiele zgorszonych czy zdumionych spojrzeń. Najbardziej boję się pytania mojego synka: Czemu ty jesteś taki stary? A teraz proszę o finał z morałem…
Każdy związek – także ten, w którym partnerów dzieli duża różnica wieku – ma szanse na rozwój. Aby był on jednak możliwy, musimy rozwiązywać problemy, konfrontować się ze swoimi najgłębszymi potrzebami: czego szukam, co mam, czego nie, z czym się godzę, co robię wbrew sobie itd. Ważne, żebyśmy oswoili się z myślą, że związek jest czymś, co podlega nieustannym zmianom w każdym aspekcie – ekonomicznym, fizycznym, uczuciowym i seksualnym. Możemy być dla siebie zamiennie jak opiekuńczy rodzice, jak partnerzy w biznesie, jak kumple w zabawie i przyjaciele w rozmowie, jak kochankowie w łóżku – i wszystko to składa się na koloryt naszego miłosnego związku.

Wywiad archiwalny

Olga Haller jest psycholożką, trenerką, terapeutką Gestalt; założyła, wraz z mężem Adamem, Centrum Counsellingu Gestalt w Krakowie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze