fbpx

Fenomen telepatii i jasnowidzenia

Fenomen telepatii i jasnowidzenia
fot.123rf

Telepatia, czytanie w myślach i prekognicja należą do odwiecznych pragnień ludzkości. Możliwość wglądu w przyszłość i umysły innych ludzi byłaby dla naszego gatunku w gruncie rzeczy adaptacyjna. Pomogłaby w zniwelowaniu niepewności otoczenia i deficytu informacyjnego, z którym niejednokrotnie się borykamy, realnie zwiększając nasze bezpieczeństwo. Nic dziwnego zatem, że tęsknota za „szóstym zmysłem” towarzyszy ludziom od zarania dziejów.
Pod koniec 2011 roku media obiegła informacja o badaniach CBOS przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, z których wynikało, że niemal 60% z nas jest przekonanych, że istnieją ludzie obdarzeni darem jasnowidzenia. Jednocześnie dwie piątych ankietowanych zadeklarowało wiarę w telepatię; tyle samo osób też przyznało, że zdarza im się przeczuwać fakty, które później naprawdę mają miejsce.

Wiedza pozazmysłowa

Telepatia definiowana jest jako ogólnie rozumiana możliwość przekazania myśli bez udziału zmysłów. Termin ten został wprowadzony w XIX w. przez Frederica W. H. Myersa i pochodzi od greckich słów tele (daleki) i patheia (uczucie). Z kolei prekognicja to wiedza o wydarzeniach z przyszłości, dotyczących albo przyszłości konkretnej osoby, albo przyszłych zjawisk społecznych czy politycznych. W obu przypadkach mówimy o zdobyciu informacji, które nie zostały przekazane w sposób konwencjonalny i których nie można było wywnioskować na podstawie wcześniej posiadanej wiedzy. Współczesne nauka zalicza je do grona zjawisk parapsychologicznych, zwanych czasem anomalnymi zjawiskami mentalnymi. Pytanie tylko, czy można mówić o jakiejś anomalii w kontekście zjawisk doświadczanych przez tak wiele osób?

Niejednoznaczne wyniki eksperymentów i badań

Pierwsze wzmianki o prekognicji znaleźć można już w mitologii, w której opisano niezwykle istotną rolę, jaką w podejmowaniu decyzji politycznych odgrywały rady wyroczni. Innym źródłem, w którym możemy znaleźć doniesienia o komunikacji pozazmysłowej jest Biblia, jednak wiedza jaką uzyskiwali prorocy i wyznawcy Jahwe przypisywana była ingerencji Ducha Świętego bądź innych istot duchowych. Możemy więc założyć, że doświadczenia parapsychiczne fascynują i towarzyszą nam od wieków. Niestety, mimo wielu relacji świadków oraz licznych studiów, zjawiska te nie zostały pozytywnie zweryfikowane przez naukowców, którzy – choć sformułowali wiele różnych teorii – żadnej z nich nie byli w stanie do końca potwierdzić.

Najwięcej uwagi poświęcono im w czasie zimnej wojny, kiedy to Rosjanie i Amerykanie prześcigali się wzajemnie w poszukiwaniu niestandardowych sposobów na zdobycie przewagi nad wrogiem. Amerykanie powołali nawet do życia tajną jednostkę „First Earth Battalion” (Pierwszy Batalion Ziemia), której celem było stworzenie superżołnierzy potrafiących unieszkodliwić przeciwnika wyłącznie siłą myśli. Historia batalionu i eksperymenty, jakim poddawano wojowników-mnichów zostały w 2004 roku opisane przez brytyjskiego publicystę Jona Ronsona w książce „The Men Who Stare at Goats”, na motywach której powstał w 2009 roku film „Człowiek, który gapił się na kozy”. Wskutek odpowiedniego treningu parapsychologicznego żołnierze mieli uzyskać umiejętność kontrolowania umysłu przeciwnika, a także zabijania ich za pomocą telepatii – siłę śmiercionośnych myśli ćwiczono na stadzie kóz, w które wpatrywali się godzinami. Na ile te ćwiczenia przynosiły jakiekolwiek skutki – nie wiadomo. Wiadomo jednak, że historia Pierwszego Batalionu Ziemia podana została szerokiej publiczności w lekkiej, komediowej formie, co raczej nie wpłynęło korzystnie na powszechny odbiór rangi badań nad zdolnościami parapsychicznymi.

Mimo to nadal prowadzone są eksperymenty – regularnie pojawiają się doniesienia o komputerach sterowanych za pomocą myśli, o zwierzętach, których mózgi udało się połączyć w sposób bezpośredni, badaniom poddawana jest też specyficzna mentalna więź łącząca bliźnięta. James Randi Educational Foundation ogłosiła nawet, że temu, kto wskutek rzetelnie prowadzonych badań w sposób jednoznaczny dostarczy dowodów na istnienie percepcji pozazmysłowej, ufunduje nagrodę w wysokości miliona dolarów. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ani telepatia, ani prekognicja nie są traktowane przez większość współczesnych naukowców poważnie i że opatrzone łatką zjawisk „paranormalnych”, zostały wypchnięte poza margines ich zainteresowań.

Materializm a zjawiska parapsychiczne

Nie wszyscy jednak poddali się obowiązującemu trendowi, wedle którego wszystko, co niematerialne, jest anomalią. „Zazwyczaj nie kwestionujemy dogmatów naukowych, jednak uznawanie zjawisk parapsychicznych za ułudę jest mocno kontrowersyjne” pisze w swej wydanej niedawno książce „Nauka – wyzwolenie z dogmatów” dr Rupert Sheldrake. Ten brytyjski filozof i biochemik, dzięki swojemu krytycznemu podejściu do głównych tez współczesnej nauki, stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci jej świata. Jego zdaniem, większość ludzi ma doświadczenia, które mogą być związane z telepatią lub prekognicją. Tymczasem takie rzeczy jak intuicja, zjawiska parapsychiczne i percepcja pozazmysłowa uznawane są przez wiodące ośrodki badawcze za iluzję, ponieważ wedle dominującego paradygmatu naukowego, umysł jest jedynie wewnątrz mózgu, a wszelka aktywność mentalna to procesy elektrochemiczne. Konsekwencją takiego pojmowania rzeczywistości jest uznanie oddziaływania myśli na odległość za fantasmagorię, dlatego wszystkie te zjawiska uznawane są za dzieło przypadku lub oszustwo. „Materialiści opierają się na założeniu, że w zasadzie poznaliśmy już naturę umysłu i że procesy mentalne to czynności mózgu ulokowane w głowie” – pisze we wspomnianej książce Sheldrake. „Z tego wynika, że zjawiska parapsychologiczne są niemożliwe. Natomiast psychotronicy zakładają, że zjawiska te są możliwe, choć nie potrafimy ich jeszcze wyjaśnić. Ich zrozumienie będzie możliwe dzięki prowadzonym eksperymentom” – przekonuje.

Hipoteza pól morficznych

Dr Rupert Sheldrake, biochemik i autor książek „Nauka - wyzwolenie z dogmatów”, „Nowa Biologia” i „Niezwykłe zdolności naszych zwierząt”; autor teorii rezonansu morficznego.

Odpowiedzi na pytania związane z telepatią i prekognicją przynieść może jedna z najnowszych hipotez, związana z polami morfogenetycznymi. W świetle tej teorii, każdą istotę żywą otacza swoiste pole wyznaczające obszar wpływu – podobne do pola magnetycznego, ale o innych właściwościach. Pole to łączy się z naszymi umysłami i stanowi poniekąd niewidoczne poszerzenie nas samych, pełniąc funkcję dodatkowego (oprócz DNA) czynnika genetycznego i stanowiąc rezerwuar pamięci gatunkowej. Pola morficzne mają silny wpływ na zachowanie organizmów żywych i na ich interakcje z innymi jednostkami. Łączą organizmy ze sobą, umożliwiając korzystanie z wiedzy i doświadczeń przodków (hipoteza zakłada zdolność każdego organizmu do przekazywania pamięci o często powtarzających się zdarzeniach poprzez zapisywanie ich w polu morfogenetycznym, a następnie przekazywanie tej informacji potomkom i innymi organizmom żywym poprzez aktywny kontakt z ich polami). Zwolennicy teorii pól i rezonansu morficznego podają przykłady ptaków i owadów latających w idealnie zorganizowanych formacjach, potwierdzono też pamięć gatunkową u mrówek, gdzie osobniki, które wyszły zwycięsko z potyczki z wrogiem, przekazują innym osobnikom jego zapach. Pola morficzne doskonale tłumaczyłyby doniesienia ludzi o odczytywaniu myśli i emocji innych, a także wyjaśniałyby zdolności parapsychiczne niektórych jednostek – jednak badania nad nimi dopiero trwają. Choć biolodzy i fizycy z głównego nurtu badań naukowych podchodzą do tej teorii z pewnym dystansem, podkreślając głównie zbyt małą liczbę badań, wydaje się ona obiecująca m. in. dla psychologów, którzy widzą w niej kontynuację idei nieświadomości zbiorowej, wprowadzonej do psychoanalizy przez Junga.

Odrzucić tabu

Czy uda się przenosić idee i myśli tylko siłą mózgu, z pominięciem przekazu werbalnego bądź formalnego zapisu? Opowieści o niezwykłym fenomenie telepatii pochodzą z wielu kultur i cywilizacji. Istnieje też wiele przykładów na to, że zwierzęta potrafią przeczuwać nadchodzące katastrofy naturalne – i nikt nie umie przekonująco wyjaśnić, jak to się dzieje. Być może chodzi o jakieś szczególne dźwięki lub niewielkie wibracje ziemi, może reagują na podziemne gazy uwalniane tuż przed trzęsieniem ziemi albo na zmiany pola elektrycznego. Nie można jednak wykluczyć, że wyczuwają nadchodzącą katastrofę w sposób, który wykracza poza obecne rozumienie naukowe, a który ogólnie możemy określić jako przeczucie. Odrzucenie tabu badań psychotronicznych mogłoby przynieść nauce wyzwolenie – rzetelnie prowadzone badania przyczyniłyby się do głębszego i obszerniejszego zrozumienia natury umysłu, więzi społecznych, czasu i przyczynowości, a także otaczającej nas przyrody.