fbpx

Jakie mamy korzyści z lubienia siebie?

Jak polubić samego siebie?
Gdy lubimy siebie, żyje nam się po prostu lżej. (fot. iStock)

Samoocena jest niezwykle ważnym aspektem w życiu każdej osoby. Ma wpływ na adekwatną ocenę swoich osiągnięć, ocenę relacji i bliskich związków. Sprawia, że w określony sposób postrzegamy swoją przyszłość. Ponadto, jeśli samoocena jest wysoka, z odpowiednim zapałem kształtujemy dzięki niej swój rozwój – zaznacza Izabela Jąderek, psycholożka, seksuolożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS.

Kiedy zastanawiamy się nad tym rozwojem, zwykle skupiamy się na tematach dotyczących akceptacji swojego ciała, osiągnięcia sukcesów, stania się bardziej pewnym siebie. Tymczasem, wszystkie te elementy i ich realizacja zależne są od tego, w jakim stopniu lubimy siebie.

Łatwo jest się zagubić, kiedy media, rodzina, otoczenie mają czasem zupełnie inną wizję tego, jacy powinniśmy być. Kreowanie wizji wyrozumiałego partnera, skromnej córki czy syna, namiętnego kochanka/ kochanki – wedle wizji, którą ktoś przygotował, skutkuje porównywaniem się, poczuciem bycia niewystarczająco dobrym i odbiegającym od narzuconego kanonu piękna i sukcesu.

Czasem, gdy jesteśmy tak bardzo skupieni na swoich niedoskonałościach, zapominamy o tym, że aby dać coś innym, najpierw trzeba samemu to mieć. Innymi słowy, aby dać komuś na przykład poczucie bezpieczeństwa, trzeba najpierw samemu czuć się ze sobą dobrze. Dlatego zalet lubienia siebie jest bez liku:

  • to wzrost akceptacji siebie,
  • większe poczucie niezależności od innych,
  • samodzielność i samopoznanie,
  • a co za tym idzie – większa umiejętność życia zgodnie ze swoimi wartościami.

Poczucie własnej wartości

Wzrost poczucia własnej wartości to większa otwartość na siebie. A to z kolei poszerza dostęp do swoich myśli i uczuć, dając ich lepsze zrozumienie. To również umiejętność reagowania i szukania rozwiązań w adekwatny sposób do danej sytuacji czy problemu. Carl Rogers, główny przedstawiciel psychoterapii humanistycznej, twierdził, że ludzie, którzy troszczą się o siebie i rozumieją własne potrzeby, są bardziej twórczy, pomocni, a także bardziej przyjaźnie nastawieni wobec innych.

Naszą negatywną samoocenę można nazwać w dwójnasób. Albo, idąc przykładem pychodynamicznym, nazwiemy ją karzącym superego, które ocenia każdą naszą aktywność, lub też – wewnętrznym krytykiem, który występuje przy codziennych działaniach i wiele z nich kwestionuje i neguje.

Krytyk pełni trzy role:

  • Wewnętrzny wpływa na nasze własne przekonania, myśli, uczucia.
  • Zewnętrzny – przypisuje komuś własne obawy, postawy i uczucia.
  • Trzecia rola jest akurat pozytywna, bo krytyk wskazuje nasze błędy, zachęca do pracy i samodoskonalenia.

Krytyk sprawia jednak, że niezwykle trudno jest pokochać samego siebie. Za każdym razem przypomina nam, jak bardzo jesteśmy niedoskonali.

Zatem zamiast na pytanie, jak polubić samego siebie, warto poszukać odpowiedzi na inne pytanie:

Czego w sobie pokochać nie potrafię?

Nie da się wszystkiego zmienić od razu. Tak jak nie da się zjeść dużego ciasta na raz – ale można je jeść po kawałku. Podobnie jest ze strachem przed działaniem, przed oceną ze strony innych. Nie da się pokonać go od razu, bo jest bardzo mocno zakorzeniony. Sekret leży w tym, by cały czas poszerzać swoją strefę komfortu i zaczynać robić rzeczy małe, po to, aby coraz bardziej móc je oswoić, aż staną się one dla ciebie czymś zupełnie naturalnym.

Źródło: strefapsyche.swps.pl; psycholożka Izabela Jąderek.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze