Matka i córka: Joanna i Natalia Klimas

rys. Ada Kujawa

Kwestionariusz matki i córki wypełniają Joanna i Natalia Klimas. Wysłuchały Halek & Olekszyk.

Joanna Klimas, projektantka

Kiedy nastąpiło oddzielenie? Odpępnianie to proces trwający do dziś. U nas najpierw odbyła się zupełna klasyk,a czyli nadszedł mroczny okres gimnazjum (śmiech). Nastąpiły ruchy pt. „robimy wszystko odwrotnie”. Koronnym przykładem okazał się styl, czyli mama chodzi w podartych dżinsach i płaskich męskich butach, dziecko idzie w kompletne zaprzeczenie – obcas, pazurki, czerwone usta, bo chce być kociakiem. Gdy po maturze wyjechała do Nowego Jorku, nastąpiło nasze oderwanie się fizyczne. Dzięki Bogu za Skype’a!

Co we mnie jest z niej? Pamiętam gdy Wojtek Eichelberger wiele lat temu powiedział mi: „Tylko nie mów dziecku, żeby nie robiło tych rzeczy, które ty robisz źle, bo to jest z zasady durne, gdyż dzieci i tak małpują”. Tego się trzymałam… Tunia do dziś podkreśla „ ja nie jestem taka jak ty, chcę inaczej żyć”, ale prawda jest taka, że jest w niej dużo mnie. Zyje i postępuje podobnie do mnie. Czyli sensownie.

Co mnie w niej zachwyca? Sama jestem czasami zdziwiona, jak bardzo lubię własną córkę! Bo kochanie to kochanie, a ja Tunię również strasznie lubię. Pierwsza reakcja na moją córkę to na ogół: „ale ładna!”. Ładna, ale też dobra i mądra. Wzrusza mnie swoją empatią i zachwyca bezinteresownością. Nie śmiałam marzyć, że będę miała tak cudowną córkę.

Co mnie irytuje? Jest taka teoria, niegłupia, że to nas drażni w innych, czego boimy się w sobie… Natalia czasem martwi się, czy wyjdzie mi pokaz, przeżywa to jak dziecko. Irytuje mnie to, choć jednocześnie to szanuję. Myślę, że czasami za dużo ode mnie wymaga. Chciałaby żebym była doskonała. Zdrowa, silna, zadbana, pewna siebie. A matka nie jest omnipotentna (śmiech).

Za co mam do niej największy szacunek? Absolutnie wierzę w jej talent i szanuję fakt, że pomimo wielkich oporów, które miała, idzie w swoją stronę. Aktor to nie urzędnik w banku – to, czy komuś się spodoba, czy nie, jest bardzo względne. Szanuję w Natalii jej pokorę i konsekwencję, przekonanie, że chce wykonywać ten, a nie inny zawód.

Jak rozwiązuję problemy z komunikacją? Bywało, że awanturowałyśmy się potwornie, ale zawsze i tak trzymałyśmy się blisko. Jak się kłócimy, to krótko i na temat. A potem siedzimy przy winku i rozmawiamy.

Czego żałuję? Nie mam chyba czego żałować.

Kiedy najbardziej się o nią bałam? Teraz już się o nią nie lękam, ale kiedyś, pewnie jak każdy rodzic, bałam się czasami o tematy typu ciąża, złe towarzystwo, narkotyki. Na szczęście bezpodstawnie.

Najpiękniejsza wspólna chwila? Teraz chyba jest najpiękniej, bo Tunia jest wreszcie jest blisko mnie, w Warszawie, a nie za oceanem.

Co mnie w niej śmieszy? Umiemy śmiać się i nabijać do nieprzytomności z siebie nawzajem. Autoironia też wchodzi w grę.