Alina Gutek - Ślub? Nie śpiesz się, dziewczyno! Katarzyna Miller wskazuje 7 kwestii, które trzeba przegadać przed małżeństwem
00:00
15:34
Sukienka ślubna jest na raz, a wspólne życie na długo. Dlatego przed ślubem trzeba rozmawiać o wspólnym życiu, a nie o sukience.
Tekst pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 05/2026.
Emma i Charlie (Zendaya i Robert Pattinson), bohaterowie filmu „Drama” (w reżyserii Kristoffera Borgli), przygotowują się do ślubu. Nad przebiegiem uroczystości czuwa doświadczona organizatorka. Niby uspokaja młodych, żeby się aż tak nie przejmowali, „bo wesela są z zasady na pokaz”, ale tak naprawdę podkreśla, że przejmować się trzeba.
Młodzi są zdrowi, piękni, bogaci i zakochani, więc wszystko powinno pójść jak z płatka. Ale nie idzie. Na kilka dni przed uroczystością Emma, w obecności partnera i zaprzyjaźnionej pary, przyznaje się do szokującego zachowania z przeszłości. Im więcej przyszli małżonkowie próbują na ten temat rozmawiać, tym bardziej wszystko się komplikuje. Nie pomaga też prośba Emmy: „Nie rozmawiajmy o tym przynajmniej do wesela, bo nie chcę wszystkiego zepsuć”. Ujawniona tajemnica rozlewa się jak wezbrana rzeka, niszcząc wszystko, co napotyka.
A gdyby Emma wcześniej opowiedziała o tym Charliemu? Gdyby on miał czas na oswojenie się z trudną prawdą? Gdyby oboje bardziej się przed sobą otworzyli i poznali? A może jednak to nie miłość, skoro takie wyznanie zachwiało ich uczuciem?
Obejrzenie tego filmu powinno być obowiązkowe dla wszystkich par myślących o ślubie. Tylko nie kilka dni przed ceremonią!
Kinga ma 33 lata, jest nauczycielką i, podobnie jak Emma, żyje przygotowaniami do wymarzonego ślubu. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Sala w modnym lokalu. Projekt zaproszeń na czerpanym papierze. Obrączki. Domknięta lista gości. Wybrane menu w trzech wersjach, także wegetariańskiej i wegańskiej. Zamówiony didżej.
– Czyli wszystko gotowe? – pytam.
– No nie, nie mamy jeszcze butów – odpowiada poważnie.
– A czujecie się przygotowani do życia razem? Czy przegadaliście, jak będziecie się dzielić obowiązkami, pieniędzmi i tak dalej?
– To chyba oczywiste, będziemy działać wspólnie. Co tu zresztą ustalać, wszystko wyjdzie w tak zwanym praniu. Jestem spokojna, Błażej jest kompletnie inny niż poprzedni moi faceci. Dlatego nie myślę teraz o tym, co będzie. Skupiam się na przygotowaniach do ślubu. Chcę, żeby to był najpiękniejszy dzień w moim życiu, żebym miała co wspominać.
Psychoterapeutka Kasia Miller: – OK, skoro Kindze zależy na najpiękniejszym dniu w życiu, niech go ma. Ale przykładanie takiej wagi do samego dnia ślubu mnie zdumiewa. Bo szycie sukienki, wynajmowanie sali bankietowej, zaproszenie gości to są sprawy mało istotne z punktu widzenia przyszłego wspólnego życia. Kinga zaprząta swoją uwagę rzeczami, które służą tylko do wykreowania tego jednego dnia. Oczywiście każdy ma prawo do swoich priorytetów, ale powinien mieć świadomość, jakie to niesie konsekwencje.
Jeśli dziewczyna przed ślubem nie pozna dobrze chłopaka, jeśli nie przegada z nim ważnych kwestii dotyczących wspólnego życia, to może srodze się rozczarować. Ślub, nawet najpiękniejszy, nie zapewni jej dobrego życia.
Oto przedślubny must-have każdej dziewczyny według Kasi Miller.
Po pierwsze – zanim założysz welon, powinnaś posłuchać, co chłopak mówi. Może nie na pierwszej randce, bo nie wiadomo, czy będzie następna. Ale jak zdecydowaliście się na drugą, a zwłaszcza na kolejne, to nadstawiaj uszu, dziewczyno. Bo on na pewno zacznie coś o sobie mówić. O tym, co lubi, a czego nie, co go denerwuje, a co uwielbia, co robi zawodowo i w czasie wolnym.
– Dużo można się dowiedzieć z tego, co on mówi między słowami – zauważa Kasia Miller. – A kobiety w ogóle tego nie słuchają. Uważają, że to nieważne, że go przerobią albo że on sam się zmieni. Nie słyszą, że facet na przykład źle mówi o poprzednich partnerkach.
Że głupie, kłamczuchy, leniwe, że zdradzały. A o tobie: „Ty jedna jesteś inna. Mądra, pracowita i najpiękniejsza. Czekałem na ciebie, szukałem cię, jesteś moją drugą połówką jabłka”. To wszystko nieprawda. Albo rzuca na przykład, niby żartem, że nie lubi ciężko pracować, bo ciężko pracują tylko głupcy. A szefowie to oszuści. Że przepada za kobietami, że bez nich, czyli bez ciebie, nie wyobraża sobie życia. Że lubi zabawę, wakacje, najlepiej gdyby trwały cały rok. Mówi to wszystko, śmiejąc się od ucha do ucha, więc kobieta myśli, że żartuje. A on tym samym coraz bardziej zdradza, jaki jest naprawdę. Więc ty, kobieto, nadstaw ucho i wyławiaj z tego istotne dla siebie informacje.
Po drugie – przyjrzyj się jego rodzinie: matce, ojcu. Czasem może ich już nie być – wtedy posłuchaj, co on o nich mówi. Zainteresuj się, jakie ma relacje z rodzeństwem, a jeśli jest jedynakiem, to sprawdź, czy to się jakoś przekłada na jego zachowanie. Bądź mądra, miej oczy szeroko otwarte.
– Przyjrzyj się szczególnie jego mamie, temu, jak ona cię powita w rodzinie – radzi psychoterapeutka. – Czy popatrzy na ciebie zmrużonymi oczami i z zaciśniętymi ustami, jakby chciała powiedzieć: „To ta, co zabierze mi syna”.
Jest taki dowcip: przyprowadza syn do mamusi sześć koleżanek i pyta: „Z którą się ożenię?”. Mamusia odpowiada: „Z tą rudą”. „Skąd wiesz?” – dziwi się syn. „Bo już jej nie lubię” – wypala mamusia.
Czasami zdarzają się fajne teściowe, co daj Boże każdej z nas. Natomiast dziewczyny marzą, żeby matki mężów były takimi drugimi ich mamusiami, a to się niekoniecznie udaje. Chcą tej drugiej mamusi szczególnie wtedy, gdy miały nienajlepsze relacje ze swoją. Wiem coś o tym, bo mój pierwszy chłopak miał cudowną matkę, tatusia zresztą też, i ja się w nich zakochałam. Chłopak przestał być dla mnie ważny, a miłość do jego rodziców została.
Psychologowie podkreślają to, jak dużo mówią o potencjale chłopaka jako przyszłego męża (i dziewczyny jako żony) jego rodzice. Dlatego trzeba bacznie się przyjrzeć nie tylko im, ale też ich relacji. – Zobaczmy, jak rodzice chłopaka się do siebie odnoszą, czy tata ujada na mamusię, czy ją szanuje, lubi – postuluje Kasia Miller. – A może podrywa dziewczynę syna, bo to się zdarza, tatusiowie zachwycają się: „O, jaką fajną kobitkę znalazłeś, ma czym oddychać i na czym siedzieć”.
I to jest nie tylko nieeleganckie, ale może zdradzać, czym syn nasiąknął w domu, co z niego wyniósł i co wniesie do twojej rodziny. Oczywiście to go nie przekreśla, bo może sam dystansuje się od takiego domu.
Ale warto to z nim przegadać. Poobserwować, czy chłopak jest inny w domu niż poza nim. Czy słucha rodziców jak wyroczni, czy ich unika, czy ma swoje zdanie. Przyjrzeć się kontaktom członków najbliższej rodziny, bo to za chwilę będzie twoja rodzina.
Po trzecie – zobacz, jakich ma znajomych, z kim przestaje, kto ma na niego duży wpływ. – I nie śpiesz się, dziewczyno – apeluje Kasia Miller. Wydaje ci się, że jak on się teraz chce z tobą żenić, a ty się ociągasz, to natychmiast szansa na ślub przepadnie.
– A na ogół jest inaczej. Im bardziej się śpieszysz, tym bardziej on może się wycofywać. Bo wielu mężczyzn boi się ślubu, dziecka, odpowiedzialności, to normalne. Zauważ jednak, jak on się boi. Czy unika w ogóle takich tematów, czy wchodzi w nie, ale umyka, gdy zaczyna być ciężko, gdy trzeba wziąć się za bary z jakąś trudnością, na przykład zrobić remont mieszkania.
Bo – po czwarte – według psychoterapeutki jedną z najważniejszych spraw przed ślubem jest decyzja, gdzie zamieszkacie. U rodziców, w wynajętym mieszkaniu czy weźmiecie kredyt na swoje. Wszystko wymaga obgadania, a nie odkładania decyzji, bo jakoś tam będzie.
Po piąte – dzieci. Musisz to wiedzieć, czy on chce je mieć i kiedy.
– Nie daj sobie zrobić dziecka, dziewczyno! – apeluje Kasia Miller. – Jeśli nie jesteś na to gotowa, powinnaś to jasno zakomunikować. Nie licz na niego, licz na siebie. I jeśli twoi rodzice, w tym mama, nie nauczyli cię, jak się zabezpieczać, idź do lekarza, dowiedz się o antykoncepcji dobrej dla ciebie. I zdecyduj o dziecku wtedy, kiedy będziesz na nie gotowa, a najlepiej, kiedy oboje będziecie gotowi. Pamiętaj, żeby się nie śpieszyć, nie naciskać, bo on może poczuć się „przyskrzyniony”. Decyzja o dziecku zawsze powinna być przemyślana.
Kolejny punkt przedślubnika to przyjrzenie się chłopakowi pod kątem jego tajemnic.
Co powinno cię zaniepokoić? To, że unika pewnych tematów, kłamie, oszukuje, skrywa prawdę. Małe tajemnice, jakieś swoje guilty pleasures, może mieć każdy z nas, to normalne. Ale jeśli on chowa grube sprawy – jak: hazard, seksoholizm, inna kobieta – powinien nam się włączyć dzwonek alarmowy.
Bo jeżeli chłopak się z tym kryje, to znaczy, że sprawy zaszły za daleko. Na początku na ogół nie ukrywa swoich ciągot, tylko je bagatelizuje: „Byłem jeden jedyny raz w kasynie! Wypiłem tylko jedno piwo! To moja stara dobra znajoma!”. Potem kręci, zmyśla, oszukuje. A przyłapany na kłamstwie, brnie w różne pokrętne tłumaczenia. To powinno dać nam do myślenia.
– Nie wszystkiego się dowiesz, nie wszystko zobaczysz na własne oczy, ale nie możesz ignorować ewidentnych sygnałów, że cię oszukuje – mówi Kasia Miller. – Nie chodzi o to, żebyś brała detektywa, chyba że masz poważne podejrzenia i chcesz je potwierdzić, no i stać cię na to. Jedno jest prawie pewne – skrywanie tajemnic to nie jest dobry prognostyk na przyszłość. Zdecydowanie lepiej rokuje, gdy on zawczasu mówi, że pewne rzeczy chce zachować dla siebie, niż gdy je zataja albo mówi co innego, niż jest w rzeczywistości.
Kolejna ważna rzecz do sprawdzenia przed ślubem: co on robi z pieniędzmi, jaki jest jego stosunek do zarabiania i wydawania. Psychoterapeutka podkreśla, żeby pamiętać, że w momencie decyzji o wspólnym zamieszkaniu trzeba ustalić, ile kto wkłada pieniędzy w tak zwane życie, kto odpowiada za rachunki. To się wydaje zbyt prozaiczne na etapie różowych okularów. Nieromantyczne.
– Waszą romantyczność szlag trafi, jeśli nie będziecie mieć ustalonych ważnych spraw – mówi dosadnie Kasia Miller.
I przestrzega: jeśli chłopak jest skąpy, to będziesz miała niefajne życie. Z jej doświadczenia wynika, że dziewczyny nie bardzo chcą tego słuchać. Bo są zakochane. Bo wierzą, że miłość wszystko naprawi. Psychoterapeutka rozbija te iluzje: „Jaka miłość? To pociąg seksualny”. Co innego namiętność, zakochanie, a co innego dojrzały związek, długoletnie życie razem. Jeżeli bardzo chcecie mieć męża już teraz, natychmiast, to liczcie się z tym, że taki związek może się dość szybko rozpaść. Bo bierzecie kogoś, kto ma ochotę na seks, ale rzadko na życie pełne wyzwań.
Czy przed ślubem podpisywać intercyzę? – Podpisywać, jeżeli masz coś swojego i chcesz się zabezpieczyć – odpowiada Kasia Miller. – On też w takich przypadkach na ogół podpisuje. Ale jeżeli nic nie masz, a on ma dużo i zaczyna od intercyzy, to powinnaś zadbać o siebie tak, żebyś w razie rozstania miała jakąś część z tego, co wypracujecie. Bo skoro on wchodzi w ten związek z pozycji silniejszego i w dodatku każe ci podpisać intercyzę, to nic nie dostaniesz, jak się rozwiedziesz. Mocno bym się wtedy zastanowiła. Powinnaś coś mieć z tego powodu, że będziesz prowadzić razem z nim gospodarstwo, wychowywać dzieci.
A czy powinno budzić podejrzenie to, że on nie chce mieć wspólnego konta?
– Ty też możesz nie chcieć – zauważa psychoterapeutka. – Każdy może, a nawet powinien mieć swoje pieniądze, i to jest coraz bardziej powszechne. Chodzi o to, żeby żadne z was nie czuło się wykorzystywane finansowo. Dlatego ważne, żeby to ustalić. Na przykład: każdy ma swoje konto, ale zakładamy wspólne i na nie wpłacamy co miesiąc określoną kwotę na wspólne wydatki.
Psychologowie uczulają na czerwone flagi, jakie pojawiają się w relacji. Na przykład ukrywanie długów lub zarobków. Gdy on mówi: „Masz mnie prosić o pieniądze”. Albo: „Dostosujesz się do mnie”. Ale też gaslighting, czyli podważanie twojej rzeczywistości. Ciche dni jako forma karania. Agresja słowna i fizyczna. Każdy rodzaj przemocy. Zazdrość przechodząca w kontrolę. Presja seksualna. Nieuszanowanie twoich granic.
Psychologowie podkreślają do znudzenia, że o wszystkim, co ważne, trzeba porozmawiać. O tym na przykład, czy wierność jest dla obojga równie ważna. Bo może on będzie chciał otworzyć związek, a dla ciebie to nie do pomyślenia. O tym, jaki macie stosunek do wiary, polityki, o waszych priorytetach, pasjach, sposobie wypoczywania, celach w życiu.
Ludzie nie rozmawiają na te tematy, a potem strasznie się dziwią, że on ma inaczej niż ona. A takie rozmowy mogą okazać się nie tylko bardzo potrzebne, ale i po prostu bardzo interesujące. Mogą sprawić, że się sobą nawzajem jeszcze bardziej zaciekawicie. A technikalia typu wyprawienie wesela?
– To wszystko jest na jeden raz, natomiast wspólne życie ma być na długo – podsumowuje Kasia Miller. – Testem sprawdzającym związek może być wspólne zamieszkanie, jeśli to zgodne z waszymi wartościami. A najlepszym testem są trudne sytuacje, jak choroba, utrata pracy. Czego wam, oczywiście, nie życzę. Może to, co mówię, brzmi zbyt serio. Ale przecież życie jest serio. Trzeba więc je tak potraktować. A wtedy jest większa szansa na to, że zamiast jednego najszczęśliwszego dnia, będziecie miały ich dużo.