Co mówi o tobie twoja przestrzeń?

Wrażenie na ludziach wywołujesz nie tylko słowami, wyglądem i gestem.
Umiejętne wykorzystywanie przestrzeni może ustalać hierarchię lub zmieniać opinię na twój temat. Kuszące, prawda?

Stół w sali konferencyjnej, luźne zebranie zespołu. Siedzimy wygodnie rozparci, łokcie na blacie, swobodna dyskusja, ktoś się przeciąga… Wchodzi pani prezes. Widzę, jak wszyscy przyjmują pozycję pionową, zsuwają się, prostują. Szefowa jest wysoka, roztacza woń mocnych perfum, gestykuluje. Weszła i naturalnie zagarnęła terytorium. Pomyślałam wówczas, że styl wykorzystywania przestrzeni to dobry temat na artykuł. Bo obok dotyku, komunikacji ciałem, słów, wzroku, mimiki – jest istotnym elementem komunikacji pozawerbalnej. Kilka prostych zasad pomoże wpłynąć na to, jak postrzegają cię inni.

Wiele osób albo nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie wywiera na innych wrażenie, albo wywiera zupełnie inne, niż zamierza. Poobserwuj swój styl gospodarowania przestrzenią, zrozumiesz może, skąd kłopoty ze skutecznym komunikowaniem się. Gdy ktoś ma silną, dominującą osobowość, jest pewny siebie – nie zajmuje się analizą swojego wizerunku ani stylem zagospodarowywania przestrzeni. Zachowuje się naturalnie, instynktownie zawłaszczając większą przestrzeń niż inni ludzie. W ten sposób uzurpuje sobie prawo do większego terytorium i ustala, jaki dystans chce zachować wobec adwersarza. Na przykład pewny siebie szef, gdy wchodzi do pokoju, staje w centralnym miejscu. Jeśli chce dodatkowo umocnić poczucie dystansu, zadba o to, by zablokować przejścia – tak aby podwładni musieli go omijać (zmuszanie do omijania to ważna metoda wykorzystywania przestrzeni). Mówi głośno, ładnie i mocno pachnie. Taki szef aranżuje niezwykle dużo przestrzeni i wynika to właśnie z jego osobowości. Czasem lider grupy rozdziela przestrzeń między innych ludzi: „Proszę tu usiąść” – mówi do jednej osoby i wszyscy natychmiast robią jej miejsce. Poprzez sposób użytkowania przestrzeni można bardzo łatwo zademonstrować
władzę, utrwalić hierarchię.

Poszerzanie pola walki
Skoro osoby pewne siebie zawłaszczają sobie więcej przestrzeni, warto wyciągnąć wnioski i wykorzystać tę prawidłowość: nauczyć się robić to samo. W konsekwencji doda nam to pewności siebie. Oto proste sposoby, jak skutecznie absorbować sobą dodatkową przestrzeń.
Wysokie obcasy. Mężczyźni wolą niższe od siebie partnerki. Górując nad nimi, z natury zajmują większą przestrzeń. To jedna z cech, które pozwalają, żeby gołym okiem było widać dominację. Związek z niższym od siebie mężczyzną wymaga wewnętrznej zgody na inny niż kulturowo utarty podział przestrzeni. Wzrost ma tu znaczenie szczególne. Dlatego w naturalnym odruchu w ważnych momentach kobiety zakładają buty, które czynią je wyższymi. Próba dominacji wzrostem może być łatwo zniwelowana – na przykład, gdy wszyscy usiądą. Jeśli twój szef woli rozmawiać na schodach (stoi o dwa stopnie wyżej), nie zaprasza cię do gabinetu i nie prosi, żebyś usiadła, to znaczy, że – świadomie lub nie – chce wykorzystać przewagę przestrzenną.

„Przedłużacze”. W naturalny sposób poszerzamy swoją przestrzeń poprzez długie włosy, szale, parasole czy zamaszyste torby. Każda moda ma jakąś ofertę dla osób potrzebujących „przedłużaczy”. Powiewające tkaniny, sterczące elementy czy szeleszczące dodatki… Tylko że aby je założyć i nosić, trzeba mieć w sobie odwagę i wspomnianą pewność siebie. Inaczej będą tylko smętnie wisieć w szafie. Innym, niemal niewykrywalnym sposobem skutecznego przedłużenia własnej przestrzeni, jest przyjście na umówione – nawet bardzo oficjalne spotkanie – z psem, dzieckiem czy bukietem kwiatów. Uwaga wszystkich automatycznie kieruje się na twój „przedłużacz”.

Terytorialne markery. Zaznaczanie granic, okreś- lenie, jakie terytorium należy do danej osoby, może być realizowane na wiele sposobów. Do swoistych markerów mogą należeć zdjęcia, kubki i przedmioty osobiste poustawiane na biurku w pracy czy rzucone niedbale na krzesło torebki, teczki i płaszcze. Zastanów się: czy gdy siadasz, torbę kładziesz na miejscu obok siebie, czy raczej wieszasz ją lub też grzecznie trzymasz na kolanach, żeby ty i twoje rzeczy zajmowały jak najmniej miejsca? Czy twoje miejsce pracy jest oznaczone wieloma markerami czy raczej żadnym?

Wydawanie dźwięków. Możesz skrzypieć krzesłem, stukać palcami, głośno zamykać pudełko, kłaść na stole ołówek, wypuszczać gaz z otwieranej butelki. W niewidoczny (a więc bardzo skuteczny sposób) zwracasz na siebie uwagę. Stukając obcasami lub drewniakami, kobieta zajmuje więcej wirtualnej przestrzeni niż ktoś w tenisówkach. A ty? Jaki masz sygnał w komórce? Ekstrawagancki, jak na przykład muczenie krowy, czy grzeczną klasyczną melodyjkę?
Perfumy. Jak zagospodarować i kontrolować przestrzeń, która znajduje się za tobą? Wystarczą dobre perfumy o zdecydowanym zapachu. Nosisz takie czy od nich stronisz, bo do ciebie nie pasują?

Gesty i styl poruszania się. Wyciąganie nóg, podnoszenie rąk nad głowę, machanie długimi włosami czy zakładanie dłoni na kark lub głowę są może w złym stylu, ale za to bardzo skuteczne. Nawet siedząc, możesz w ten sposób zagarnąć więcej przestrzeni niż inni. Mężczyźni na przykład mają wpojony nawyk rozkraczania nóg – to też naturalne zawłaszczanie terytorium. Skromne trzymanie nóżek razem to z kolei przyuczony nawyk dziewcząt do ostentacyjnego zajmowania jak najmniejszej możliwej przestrzeni. Pomyśl chwilę: czy na nudnym spotkaniu bujasz się na krześle, wyciągasz nogi daleko przed siebie, czy też nigdy byś sobie na coś takiego nie pozwoliła?
Naruszanie dotychczasowej przestrzeni stałej. Zdarzają się – wcale nie tak rzadko – także niskie, całkiem niepozornie wyglądające osoby, które wciąż są w ruchu lub wiecznie przestawiają meble, kwiaty, krzesła, wieszaki. Wbrew pozorom zajmują one bardzo dużo miejsca, a ich komunikatem nie jest skromność i uległość (nawet jeśli rzadko się odzywają), ale wzbudzanie respektu. Z kimś, kto wiecznie coś przestawia, trzeba się liczyć. A ty? Czy chociaż raz przestawiłeś meble, bo taką miałeś fantazję?

Tutaj jest pies pogrzebany
Jeśli nie możesz utrzymać pracy, nie awansujesz, nie układa ci się w związkach albo nie prowadzisz bujnego życia towarzyskiego, i źle ci z tym, przemyśl, jak gospodarujesz przestrzenią. Bycie szefem wymaga odwagi nie tylko w podejmowaniu decyzji, ale też w zawłaszczaniu przestrzeni. A bycie lubianym – świetnego wyczucia w wybieraniu właściwego dystansu. Warto o tym pamiętać, bo za każdym razem, gdy ktoś cię widzi, odnosi określone wrażenie. A to nie musi odbywać się poza twoją kontrolą.

Komfortowa odległość komunikacyjna
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie z powodu nieprawidłowo oszacowanego przez nich komfortowego dystansu są nielubiani, nie proponuje się im wspólnego spędzania czasu, odsuwa od zadań lub nawet źle ocenia. Jeśli nie masz wyczucia dystansu, ludzie instynktownie to odbierają, wiedzą, że coś jest nie tak, choć czasem nie potrafią sprecyzować, co. Poobserwuj siebie. Czy gdy się z kimś witasz, rozmówca nie odchyla się lekko do tyłu? Jeśli tak – zapewne zbyt szybko skróciłeś dzielący was dystans. A może to ty robisz krok do tyłu, gdy ktoś nachyla się do ciebie? Pokazujesz w ten sposób, że nie życzysz sobie z nim bliższego kontaktu, a to może zostać odebrane jak afront. Pamiętaj, że utrzymywanie prawidłowego dystansu z ludźmi sprzyja dobrym z nimi relacjom. Pomoże ci w tym poznanie kilku zasad:

  • W kontaktach z rówieśnikami występuje tendencja do automatycznego zmniejszania dzielącego dystansu.
  • Potrzeba zwiększania dystansu rośnie wraz z różnicą w statusie społecznym, co ciekawe: u obydwu stron. Ludzie o niższym statusie wcale nie prą do tego, żeby skracać dystans pomiędzy nimi a kimś o wyższej od nich pozycji.
  • Niska samoocena i niski poziom pewności siebie powodują, że ludzie wolą zachować większy dystans.
  • Komfortowa odległość komunikacyjna może być różna dla różnych osób. Trzeba na drodze obserwacji nauczyć się wybierać taki dystans, by obie strony czuły się ze sobą dobrze.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze