fbpx

Ograniczające przekonania – jak się od nich uwolnić radzi coach Kasia Wezowski

Ograniczające przekonania - jak się od nich uwolnić radzi coach Kasia Wezowski
123rf.com

Czy chciałabyś wybrać się w dalekie kraje, ale boisz się latać samolotem? Być znanym aktorem, ale lękasz się występować publicznie? Czy chciałabyś być z kimś bardzo blisko, ale nie wierzysz w miłość? Czy chciałbyś być bogaty, ale uważasz, ze pieniądze są brudne? Czy chciałbyś być szefem firmy, ale myślisz, że nie jesteś dość dobry? Czy chciałbyś pisać, ale wydaje ci się, że nie umiesz i nawet nie spróbujesz?
Ograniczające przekonania powstrzymują cię, aby robić rzeczy odważne, nowe i fascynujące. Na tym polega ich negatywna siła. Zwykle nosimy ze sobą przez całe życie bagaż takich różnych sądów o sobie. Przeznaczone są one na różne okazje i stanowią jakby sieć ograniczającą nasze ruchy. W zasadzie na każdy temat – czy dotyczy to pracy, pieniędzy, związku, przyszłości, szczęścia, zdobywania wiedzy, jedzenia, przyjaciół – mamy różne przekonania. Przyjrzyj im się po raz pierwszy tak dokładniej i zastanów się, czy te przekonania na pewno cię określają. Zastanów się na ile ułatwiają ci osiąganie celów i bycie szczęśliwym.

Nawet takie wydawałoby się banalne przekonanie, że jak się chodzi po deszczu, to można się przeziębić, może faktycznie wyzwalać negatywne samopoczucie, kiedy pada. Bo wtedy „musisz” siedzieć w domu, a jak wyjdziesz, to odczuwasz od razu strach przed chorobą. Jeżeli do tego masz drugie przekonanie, że – wszystkie związki się rozpadają, a szczególnie jesienią, nie masz szans umówić się na ciekawą randkę. Przy takim przekonaniu na temat związków nawet latem może być z jakiegoś powodu niebezpiecznie się umówić. Być może „niebezpiecznie jest wracać samemu do domu po nocy”, a nie damy mu się odprowadzić, bo „nie można pokazać, że ci na nim zależy”. Myślimy, że możemy odkładać spotkanie, bo „praca jest ważniejsza” lub „jak kocha, to poczeka”, ale ile ma czekać i czy wie, że w ogóle, że dajesz mu szansę, żeby chciał czekać.

Czasami bardzo kreatywnie możemy dopasować różne nawet najdziwniejsze przekonania do podstawowego przekonania, które nas ogranicza. Czasem już nie wiadomo, które było pierwsze, ale czujemy się już naprawdę związani. Załóżmy, że masz przekonanie, że „nie wolno odmawiać, jak ktoś coś daje”, no i codziennie w pracy koleżanka częstuje cię ciastkami. Załóżmy też, że masz skłonność do przybierania na wadze i na dodatek przekonanie, że „wyglądasz za grubo”. Jak wtedy radzisz sobie z tą sytuacją? Większość ludzi próbuje wtedy na różne sposoby manewrować, aby móc być w zgodzie z obydwoma przekonaniami, jednak cały czas produkuje to masę różnych negatywnych emocji, stresu i dodatkowym negatywnych przekonań na temat swojego „nie radzenia sobie”.

Co mogłabyś zrobić, aby rozwiązać ten podwójny supeł przekonań, który nie pozwala ci pójść ani w prawo, ani w lewo? Jedynym sposobem jest przyjrzenie się, skąd wzięły się nasze przekonania, jaki był powód ich uformowania się i czy nam służą. Przykładowo weźmy przekonanie: „nie wolno odmawiać, jak ktoś coś daje”. Jak poszperasz w rodzinie, to być może wywodzi się to przekonanie z okresu niedostatku, kiedy wszystko, co się dostawało było cenne i wtedy te przekonanie miało sens. Teraz jednak nie jest to powód, żeby się codziennie objadać ciastkami albo też godzić się też na inne rzeczy, na które nie mamy ochoty. Na pewno też znajdzie się sposób, aby kulturalnie odmówić. Co do przekonania – „wyglądam za grubo”, warto się zastanowić, według jakich kryteriów jest to „za grubo”, czy zdrowotnych, czy ciężko ci znaleźć rozmiar na siebie, a może chcesz chcesz dorównać modelkom.

Dużo ograniczających przekonań wiąże się z pracą. Z reguły praca jest „ciężka”, „nudna”, „trudna”. Zastanawiam się nad tą „ciężką pracą”, czy to nie jest tak, że „musimy ciężko pracować, aby zasłużyć na sukces”? Albo „ciężko pracować, żeby być szczęśliwym” ? Możliwe, że babka „ciężko pracowała”, bo dziadka nie było. Patrząc na to inaczej – czy wszystko jest „ciężką pracą”? Rzeźbienie też? Malowanie? Uczenie się języków? Studiowanie? Czy praca musi być zawsze „ciężka”? A co, kiedy praca jest przyjemna, twórcza? Z reguły dzielimy sobie życie osobiste na czas „prywatny” i „pracę”, tak jakby to drugie było zawsze robione z musu. Według badań, już dzieci traktują chodzenie do szkoły jako obowiązek, a nie przyjemność, mimo że samo spotkanie z rówieśnikami może im sprawiać radość. Czy gdybyśmy zmienili przekonanie o pracy, moglibyśmy traktować ją bardziej osobiście i czerpać z niej więcej przyjemności? Może praca nie musi już być taka „ciężka” jak w dawnych wiekach. W porównaniu z tym, co robili nasi pradziadowie, wszystkie zajęcia, które robimy dziś wydają się lekkie. Cieszmy się tą wolnością i swobodą wyboru zajęcia i sposobu jego wykonania.

Może masz jakieś inne przykłady przekonań, które można trochę podrążyć? Może coś ze szczęściem? Pieniędzmi? Miłością? Kobiecością – męskością? Zobacz, co ci sprzyja, a co nie. Zacznijmy od szczęścia. Wiele osób traktuje szczęście jako coś przejściowego, co się zdarza, a potem odchodzi. W związku z tym, jak komuś się choć trochę powodzi, to zamiast to celebrować, już się martwi, że zaraz „fortuna się odwróci” i będziemy znów nieszczęśliwi. Z takim podejściem trudno cieszyć się życiem. Może lepiej byłoby tak jak taoiści cieszyć się wszystkim, co przychodzi. Druga grupa ograniczających przekonań dotyczy pieniędzy. Wiele osób nie chce odważyć się zarabiać więcej niż rodzice lub mają swój maksymalny pułap finansowy ustawiony na pewnej poprzeczce i nie mogą go przekroczyć. Podobnie możemy mieć dużo ograniczających przekonań dotyczących miłości czy ról kobiecych i męskich, spoza których trudno wyjść, „bo kobiecie nie wypada”, a „mężczyźnie nie przystoi”.

Zauważyliśmy z moim mężem, że mamy wspólnie wyniesione przekonanie, że „trzeba mieć zawsze rację”. Zastanawialiśmy się – „Bo co jak nie mamy racji?” i różne interesujące rzeczy nam powychodziły z obu stron. Patryk na to – „Masz rację w pewien sposób”. „W pewien sposób?” A co jeśli bym miała rację w zupełności?. To już trudniej. Ja też wolę mieć rację. To mnie dowartościowuje. A jak on miałby rację? To kim ja wtedy jestem? Co się zmienia? Czy wtedy jestem mniej kochana, jak nie mam racji? Czy czuję się gorsza? Czy on widzi, że jestem gorsza? Co nam daje to poczucie wyższości, że ma się rację? Wnioski: kocham siebie, niezależnie kto ma rację, kochać drugą osobę, niezależnie kto ma rację.

Zadanie dla ciebie. Wybierz grupę przekonań, którym chciałabyś się dziś przyjrzeć. Mogą dotyczyć różnych dziedzin twojego życia: domu, rodziny, dzieci, związku, miłości, pracy, pieniędzy, kariery, zdrowia. Wypisz twoje podstawowe przekonania w tej dziedzinie i zastanów w się, skąd one się wzięły. Kto z twoich najbliższych przejawia podobne przekonanie? Jak mogła byś pierwotna przyczyna powstania tego przekonania? Czy to przekonanie jest aktualne dla ciebie? Czy się z nim zgadzasz oraz czy ci służy? Jakie inne przekonanie mogłoby być dla ciebie bardziej adekwatne i lepiej ci służyć? Zapisz swoje nowe pomysły. Ważne jest też, aby nie podchodzić do swoich przekonań zbyt poważnie, tylko postarać się z nimi kreatywnie pobawić. Przekonania to przecież nie my, to tylko myśli bardzo często powtarzane w przeszłości.

?>