1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Zakochanie a zauroczenie – jakie są objawy? Jak je odróżnić?

Zakochanie a zauroczenie – jakie są objawy? Jak je odróżnić?

123rf
123rf
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Problem z miłością polega na tym, że oczekujemy od niej, żeby przeniesie nas z życia do krainy bajek. Idealizujemy to uczucie, ulegamy sentymentom, okradając się z prawdziwego piękna, które moglibyśmy przeżyć. Jak odróżnić miłość od chwilowego zauroczenia?

Nie zawsze wiemy, jak rozpoznać miłość i zakochanie. Problem polega na tym, że oczekujemy od miłości, żeby przeniosła nas z życia do krainy bajek. Idealizujemy to uczucie, ulegamy sentymentom, okradając się z prawdziwego piękna, które moglibyśmy przeżyć. Jak jednak odróżnić miłość od zakochania i czym ono właściwie jest? Zauroczenie – objawy:

1. Zauroczenie to fizyczna reakcja na cudze emocje i wygląd. Ma to wiele wspólnego z seksualnym pożądaniem. Zauroczenie a zakochanie różni się m.in. tym, że w pierwszym przypadku widzimy tę wybraną osobę przez różowe okulary, idealizujemy ją, projektując na nią swoje niespełnione oczekiwania.

2. Zauroczenie to intensywne emocje, które sprawiają, że nie możesz o niczym innym myśleć tylko o obiekcie swoich uczuć. Ten stan emocjonalny ma oderwać cię od rzeczywistości, żebyś nie zauważyła pułapek, które na ciebie czyhają. Jest to najprawdopodobniej relacja, która przyniesie sporo bólu. Z biegiem czasu to zauważasz.

Miłość i zakochanie – objawy:

1. Miłość to uczucie. Jeśli miłość jest w tobie czujesz się dobrze z ukochaną osobą, ale także ze sobą samą. Miłość, którą przeżywamy w relacji, bierze się z miłości własnej. Jeśli kochasz siebie, ktoś ciebie pokocha tak samo.

2. Miłość to sposób bycia. Miłość istnieje tylko w chwili obecnej. Tylko teraz możesz czuć wdzięczność, radość, życzliwość – wibracje bliskie miłości. Czujesz tak, jeśli się zatrzymasz. A możesz się zatrzymać, jeżeli nie boisz się swego wnętrza.

3. Miłość to wybór. Podejmujemy go, gdy jesteśmy świadomi i przytomni. Wchodzimy w to uczucie z pełną odpowiedzialnością.

4. Miłość to silny fundament. Miłość ma mocne podstawy, między innymi zaufanie do siebie i do życia, dojrzałość, elastyczność, wrażliwość, moc psychiczną. Czując te jakości w sobie, jesteśmy silni i możemy przyjąć miłość.

Nie wiesz, jak rozpoznać miłość i zakochanie? Myślisz, że kochasz, ale nie jesteś pewna? Odpowiedz na poniższe pytania. Twierdzące odpowiedzi przemawiają za głębokim uczuciem.

1. Ten mężczyzna pociąga mnie psychicznie, fizycznie, duchowo. 2. Czuję się szczęśliwa w towarzystwie partnera, ale mam dostęp do tego uczucia i bez niego. 3. W tej relacji mam poczucie wewnętrznej wolności. 4 . Kocham siebie tak samo jak kocham mojego partnera. 5. Czuję się komfortowo w jego obecności. 6. Chcę być z nim niezależnie od tego, ile zarabia i jak toczą się jego losy. 7. Doceniam tego mężczyznę. 8 . Cieszę się jego szczęściem. 9 . Jestem gotowa wesprzeć swojego partnera. 10. Wybieram decyzje, które są dobre dla naszego związku i dla nas indywidualnie. 11. Czuję się spełniona w tej relacji 12. Czuję wzajemność uczuć.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Jak być w pełni sobą? 12 praktyk, które pomogą uwolnić się od ograniczeń

Codzienna praca z ograniczającymi przekonaniami pozwala się od nich uwolnić. (Fot. iStock)
Codzienna praca z ograniczającymi przekonaniami pozwala się od nich uwolnić. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęcia
Każdy pragnie żyć pełnią życia w zgodzie ze sobą. Blokują nas ograniczenia, które często tkwią w nas samych. Oto 12 kroków, dzięki którym droga ku wewnętrznej wolności stanie się prostsza.

1. Praktykuj akceptację

Pogódź się z tym, jak jest. Całościowo. Nie staraj się niczego zmienić, zrozumieć, uniknąć. Przyjmij każdą swoją myśl, emocję i okoliczności, w których się znajdujesz. Stań przed lustrem i powiedz do siebie: „Akceptuję siebie dokładnie taką, jaką jestem”. Powtarzaj kilka razy dziennie.

2. Ćwicz zaufanie

Nawiąż kontakt ze sobą -  jeśli masz poczucie swojej jaźni, duszy, jestestwa, jesteś bezpieczna.

3. Wzmacniaj poczucie bezpieczeństwa

Znajdź sobie miejsce, które jest dla ciebie schronieniem. Może to być twój pokój, sypialnia a tam półka z ulubionymi przedmiotami. Albo wizualizacja, która przenosi się w bezpieczne miejsce. Chodzi o azyl, w którym możesz się w każdej chwili schronić.

4. Rób rachunek sumienia

Zamiast kłócić się bezproduktywnie z krytykiem wewnętrznym, naucz się obiektywnie określać swoje mocne i słabe strony. Zrób listę trzech swoich cech, nad którymi chcesz popracować. Bądź jednak dla siebie łagodna, postępuj ze sobą życzliwie.

5. Słuchaj mądrych ludzi

Wybierz sobie kogoś w rodzaju mistrza. Osobę, która poprowadzi cię przez zwątpienia i zakręty mądrą wskazówką. Może to być ktoś znany ci z kart książki albo osoba z całkiem bliskiego otoczenia.

6. Bądź gotowa przejść własne ograniczenia Sporządź listę tego, co chcesz osiągnąć w życiu. Zastanów się, co cię ogranicza i co możesz zrobić, żeby przestało cię blokować.

7. Pielęgnuj poczucie pokory

Poznanie prawdy o sobie to ciężka praca. Poproś siłę wyższą, żeby pomogła ci na tej drodze samowiedzy. Licz się z tym, że zaliczysz upadki w poznawaniu siebie. Ale za każdym razem się podnoś.

8. Ucz się przebaczać

Trzeba mieć odwagę, żeby umieć przebaczyć. Jeśli tego nie zrobimy, głęboka uraza wnika w głąb naszej istoty. W naszym ciele powstają napięcia, które powodują zmęczenie i choroby. Wówczas nie ma możliwości, żeby żyć pełnią siebie.

9. Pomagaj, rób coś dla innych

Zastanów się, co możesz zrobić dla świata. Pomagaj, zajmij się wolontariatem lub rób to na własną rękę w najbliższym otoczeniu.

10. Myśl o sobie dobrze

Możesz powtarzać mantrę: „Jestem w porządku. Jestem w porządku. Jestem w porządku.” Te słowa uwalniają od strachu, który pochodzi z ego i otwierają na nowe możliwości. Jeśli jesteś w porządku, należy ci się wszystko, co do ciebie pasuje.

11. Dbaj o życie duchowe

Medytuj, uczęszczaj na warsztaty rozwojowe, czytaj lektury o tematyce duchowej, ćwicz jogę. Dbaj o swego ducha tak, jak pamiętasz o swoim ciele – które karmisz, myjesz, robisz mu badania. Sfera duchowa również wymaga starania.

12. Praktykuj bezwarunkową miłość

Do najbliższych, do przyjaciół, do świata. W słowach i myślach posyłaj im współczucie. Myśl również o tych osobach podczas medytacji, wysyłając w ich kierunku światło.

  1. Seks

Seks nie ma daty ważności

Rodzimy się seksualni i umieramy seksualni. Wiek jest wtórny, ważniejsze są nasze decyzje. (Fot. iStock)
Rodzimy się seksualni i umieramy seksualni. Wiek jest wtórny, ważniejsze są nasze decyzje. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Mimo upływu lat nie warto rezygnować z przyjemności, jaką daje fizyczna intymność. Zwłaszcza że seks wprawia w euforię i „daje kopa” do działania. O znaczeniu seksualności w dojrzałym wieku mówi sex coach Marta Niedźwiecka.

Mimo upływu lat nie warto rezygnować z przyjemności, jaką daje fizyczna intymność. Zwłaszcza że seks wprawia w euforię i „daje kopa” do działania. O znaczeniu seksualności w dojrzałym wieku mówi sex coach Marta Niedźwiecka.

W jakim wieku człowiek przestaje myśleć o seksie? W zasadzie powinnam odpowiedzieć na to pytanie przewrotnie. Ludzie, ujmując nas bardzo ogólnie, nie przestają myśleć o seksie do samego końca. Problem w tym, że w pewnych kulturach dość szybko, przedwcześnie, przestają o nim mówić, przestają go uprawiać. I wtedy zaczyna się ich starość. Tymczasem rodzimy się seksualni i umieramy seksualni. Wiek więc jest wtórny, ważniejsze są nasze decyzje.

Sądząc po filmach i kolorowej prasie, można by przypuszczać, że najpóźniej koło pięćdziesiątki pożądanie umiera. Wszyscy kochankowie są młodzi, piękni i zdolni do ekwilibrystyki w łóżku... Popkultura jest źródłem wielu nieporozumień, a nawet wypaczeń w naszej seksualności. Dojrzałych osób nie przedstawia się jako namiętnych, kochających, pożądających, utrwalając w ten sposób mylne przekonania, że seks jest jedynie dla młodych ludzi. Oczywiście z wiekiem niektóre aspekty seksualności mogą, choć nie muszą, przysparzać dodatkowych wyzwań, ale to nie oznacza, że na seksie jest umieszczony termin ważności. Co więcej, aktywność seksualna w wieloletnich relacjach wpływa zarówno na dobre samopoczucie psychiczne partnerów, jak i na trwałość relacji. Zatem nie warto wycofywać się z seksu z byle powodu, takiego jak ukończenie czterdziestego czy pięćdziesiątego roku życia. Wraz ze starzeniem się społeczeństw Zachodu pojawia się coraz większe zrozumienie, że nieobecność seksu osób dojrzałych w mediach, brak wiedzy i stereotypowe myślenie bardzo negatywnie wpływają na życie psychoseksualne seniorów.

Faktem jest jednak, że z wiekiem organizm narzuca nam pewne ograniczenia. Co wtedy? Są dwa aspekty starzenia się i seksualności. Pierwszy to taki, że zarówno akt seksualny, jak i w ogóle aktywność w tym obszarze mogą być związane z dyskomfortem na przykład wywołanym trudnościami z erekcją albo schorzeniami, które pośrednio wpływają na możliwości seksualne: cukrzycą, nadciśnieniem, chorobami układu kostno-stawowego. I tutaj równie ważne co osobiste nastawienie jest wsparcie lekarzy czy terapeutów. Rzetelne informacje na temat kondycji, w jakiej dana osoba się znajduje, czy środków, którymi może się posługiwać, by sobie pomóc. Tymczasem w Polsce seksualność osób dojrzałych jest tematem wstydliwym nawet w gabinetach. Drugi aspekt wiąże się z tym, że osoby dojrzałe same wycofują się z życia seksualnego pod dowolnym pretekstem: bo kręgosłup pobolewa, bo nie mamy siły na erotyczne figle. Obu tym postawom zdecydowanie sprzyja brak rzeczowej wiedzy oraz pustka kulturowa, o której już wspominałyśmy. Na to nakłada się brak pozytywnych punktów odniesienia. Mało kto zna dojrzałą parę, która cieszy się życiem seksualnym i może posłużyć za osobisty wzorzec modyfikujący nasze zachowania. Dlatego też, jeśli sami się starzejemy, to jesteśmy bardziej skłonni widzieć zmierzch seksu jako nieuchronny.

Chciałabym zaznaczyć bardzo ważną sprawę: starzenie się kończy seks postrzegany jako penetrację waginalną. Wpływają na to zarówno zmiany po stronie mężczyzn, czyli nasilające się zaburzenia erekcji, jak i zmiany fizjologiczne u kobiet – niedobory hormonalne, suchość pochwy i inne. Jednak seks to nie tylko penetracja waginalna i nie zawsze prowadzona penisem. Dojrzali kochankowie, nawet jeżeli czasowo nie mogą uprawiać tradycyjnego seksu, wiedzą, jak wspomagać się zabawkami, lubrykantami, jak korzystać z innych form pieszczot i stymulacji.

Z jakimi – poza fizycznością – problemami w seksie spotykają się najczęściej dojrzali partnerzy? Jednym z najpoważniejszych jest zmiana wewnętrznego obrazu ciała. Ponieważ żyjemy w kulturze zdominowanej przez obrazy młodości, mamy wrażenie, że tylko młodzi, piękni ludzie zasługują na udane życie seksualne. Wiele osób, jeszcze nim zdąży się zestarzeć, doświadcza problemów związanych z lękami o wygląd ciała, atrakcyjność. To od nich uzależniają bycie przyjętym przez partnera, szanse na wzbudzenie podniecenia seksualnego. Naturalne zmiany w ciele, na przykład wywołane menopauzą, potrafią brutalnie zniszczyć samoocenę kobiet. Mężczyźni z kolei zmagają się z kryzysem męskości rozumianej jako sprawność seksualna. Na psychikę osób dojrzałych negatywnie wpływają także choroby, odchodzenie bliskich osób. W tym czasie należy szczególnie troszczyć się o swój dobrostan.

Jakie znaczenie ma seks dla dojrzałych partnerów? Seks dosłownie przeciwdziała starzeniu się – nie tylko ciała, ale i ducha. Hormony wydzielane w czasie udanego aktu seksualnego działają pobudzająco i euforyzująco. Bliskość emocjonalna, którą buduje udane życie seksualne partnerów, jest bezcenna na tym etapie życia i przeciwdziała depresji. W zasadzie można powiedzieć, że pielęgnowanie udanego życia seksualnego w wieku dojrzałym jest odpowiedzią na niemal wszystkie wyzwania emocjonalne, z którymi borykają się ludzie po przekroczeniu umownego progu, jakim jest sześćdziesiąty rok życia.

Jakie sfery seksualności mogą rozwijać seniorzy, żeby czerpać radość z seksu nawet w późnym wieku? Przede wszystkim należy zadbać o własne nastawienie. Jeśli uznamy, że seks jest ważny, że służy nam i naszej relacji, że coś dzięki niemu zyskujemy, to zechce się nam podejmować działania. Jednym słowem dobra motywacja pozwoli się zmobilizować, pomimo że trzeba będzie znieść na przykład dyskomfort rozmowy z lekarzem o problemach zdrowotnych albo podjąć wysiłek i czytać książki czy szukać inspiracji gdzie indziej. Zdecydowanie warto poświęcić czas na znalezienie pozaseksualnych aktywności, które przynoszą nam poczucie szczęścia i spełnienia. Tylko uwaga: nie chodzi o opiekę nad wnukami albo sprzątanie! Raczej o podróże, lektury, spotkania z ludźmi. Działania, które angażują emocjonalnie, wspierają poczucie własnej wartości, angażują zmysłowo. Najlepiej, by partnerzy interesowali się nimi wspólnie, bo to znakomity punkt wyjścia w budowaniu napięcia erotycznego. Dużo lepiej będzie się myślało o wspólnej nocy w czasie romantycznej wycieczki zakończonej dobrą kolacją niż po całym dniu przebywania w domu. Bezcenne jest oczywiście pielęgnowanie umiarkowanej aktywności fizycznej, która nie tylko wspiera utrzymanie dobrostanu, ale także pomaga zachować dobrą kondycję seksualną.

Czy wiesz, że?

Suchość pochwy powoduje dyskomfort w okolicach intymnych związany z brakiem wilgotności w pochwie, u jej wejścia oraz w obszarze sromu. Czasami towarzyszy mu  pieczenie, swędzenie czy nawet ból albo wrażenie pulsowania i ucisku w pochwie. Te nieprzyjemne objawy mogą pojawiać się nie tylko w czasie stosunku i bezpośrednio po nim, często występują także podczas chodzenia, jazdy rowerem czy noszenia obcisłych ubrań.

W okresie okołomenopauzalnym spada poziom estrogenów i ścianki pochwy stają się cieńsze, mniej elastyczne i nawilżone, a wagina jest bardziej wrażliwa na różnego rodzaju bodźce, więc problem suchości pochwy najczęściej dotyka kobiet po 45. roku życia.

Najczęściej, ale nie tylko - dolegliwość może wiązać się także z operacją jajników, karmieniem piersią czy przyjmowaniem pigułek antykoncepcyjnych. Problem mogą także wyzwolić wahania hormonów, niektóre schorzenia przemiany materii, leki, radioterapia przy chorobach nowotworowych czy zwykły stres.

Po zauważeniu objawów suchości pochwy kobieta powinna przede wszystkim porozmawiać z lekarzem, ponieważ skuteczna kuracja zależy od przyczyny dolegliwości.

Kobietom w wieku okołomenopauzalnym Północnoamerykańskie Towarzystwo Menopauzy (North American Menopause Society) zaleca w pierwszej kolejności stosować produkty niehormonalne w postaci kremu lub żelu. Ważne, by wybrana metoda przywróciła kobiecie dobre samopoczucie i pozwoliła cieszyć się pełnią życia, także seksualnego.

  1. Psychologia

Brak miłości, nieudane związki - jakie korzyści może dać psychoterapia?

Wiele
Wiele "miłosnych" schematów trudno jest przepracować bez pomocy terapeuty, co pokazują zresztą poniższe historie. Nieraz wystarczy kilka spotkań, żeby "coś" w sobie otworzyć. Często jednak trzeba przygotować się na dłuższą pracę. (fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęcia
Dlaczego nikt mnie nie kocha? Dlaczego wciąż spotykam egoistów i maminsynków? Dwa lata temu takie pytania zadawali sobie Monika, Tomek i Ada. Dzisiaj kochają i są kochani. Cud? Szczęśliwy traf? Nie. Praca nad sobą pod okiem terapeuty. To dzięki temu otworzyli się na miłość.

Trzy lata temu Monika, 37-letnia wykładowczyni socjologii o urodzie Moniki Bellucci, wpatrywała się w telefon, czekając na wiadomość. Umówiła się z Markiem, że przyjedzie po nią i pojadą do kina. Nie odbierał telefonu. Po godzinie przysłał wiadomość, że jest u kolegi i da znać, jak wyjdzie. Odezwał się po dwóch dniach, jak gdyby nigdy nic. Była do tego przyzwyczajona. W końcu Marek nie po raz pierwszy wystawił ją do wiatru w ciągu ostatniego roku, czyli od momentu, w którym poznali się na portalu randkowym.

– Zawsze to ja rzucałam faceta, gdy czułam, że to nie jest związek dla mnie – opowiada Monika. – Marka nie udawało mi się zostawić, choć mówił mi wprost, że nic z tego nie będzie. Nawet jak zorientowałam się, że takich adoratorek jak ja ma kilka, też nie potrafiłam wybić go sobie z głowy. Jak ulał pasował do mnie żart z filmu braci Marx: „Ta kobieta zachowuje się jak idiotka i wygląda jak idiotka, ale niech to nikogo nie zmyli: ona jest idiotką!”.

Monika znała rozmaite teorie psychologiczne, miała świadomość, że całe jej życie miłosne przebiega pod znakiem lęku przed bliskością. Ba, wiedziała nawet, że źródło tkwi w relacji z ojcem.

– Od dziecka bałam się go i walczyłam z nim, prowokowałam i nienawidziłam, gdy mnie karał – opowiada. – Ojciec był też kochający i uroczy, więc nic dziwnego, że w dorosłym życiu tworzyłam związki typu „dwoje na huśtawce”. I wybierałam facetów, z którymi mogłam mieć na zmianę przyciąganie i odpychanie. A jak któryś chciał stabilizacji, to nieświadomie prowokowałam go, żeby mieć pretekst do odejścia.

Dlaczego więc Monika, mimo wiedzy na temat swoich miłosnych mechanizmów, nie potrafiła się od nich wyzwolić? Bo zmiana czegoś, co zapisało się w naszym umyśle w pierwszych latach życia i utrwalało przez kolejne kilkanaście lub kilkadziesiąt, wymaga nie lada wysiłku. To tak, jakbyśmy chcieli, by na ścieżce, którą przez 30 lat chodzili ludzie, nagle wyrosły stokrotki. Musimy się napracować, żeby to osiągnąć. Często pierwszym krokiem jest zasięgniecie rady kogoś, kto zna się na trawnikach i hodowli kwiatów.

Czas pozwolić sobie na wszystkie odczucia

Monika trafiła do psychoanalityka poleconego przez koleżankę. – Przez pierwszy rok chodziłam na analizę pięć razy w tygodniu – opowiada. – Czasami jechałam przez całe miasto tylko po to, żeby opowiedzieć sen o wampirach i usłyszeć: „dziękuję” w momencie, gdy mówiłam, że jeden z nich miał twarz ojca z fotografii z młodości. Wychodziłam i przez resztę dnia zastanawiałam się, co to znaczy. Z boku wyglądało to na szaleństwo, ale ja byłam pewna: to musi zadziałać. Niezwykłe, choć może lepiej powiedzieć: niezwykle bolesne, było też to, jak przeżywałam historie, które opowiadałam wcześniej wiele razy i wydawało się, że nie robią już na mnie wrażenia. Na przykład o tym, że ojciec mnie uderzył, gdy nie posłuchałam go i nie zwolniłam rowerem na zakręcie i prawie wpadłam pod autobus. Miałam wtedy sześć lat. Na analizie wróciły do mnie wszystkie uczucia, które tłumiłam przez lata. Ryczałam jak bóbr, choć do tej pory płakałam tylko w samotności. Pozwalałam sobie na odczuwanie bezradności, strachu, przerażenia, nienawiści. Ale też czułości, zrozumienia, otwartości na ludzi, akceptacji siebie i innych, cierpliwości.

Na tym polega siła psychoanalizy: ponownie przeżywając traumy, pod okiem doświadczonego analityka i jako dorośli ludzie, mamy szansę się od nich uwolnić. Oczyścić naszą nieświadomość z tego, co nas unieszczęśliwia. Stworzyć przestrzeń do działań, które dają spełnienie i satysfakcję. U Moniki oznaką zmiany było to, że po pół roku analizy przestał ją obchodzić Marek.

– Wtedy zobaczyłam, że wokół mnie są fajni faceci – opowiada Monika. – Jednym z nich był mój przyjaciel. Nagle zaiskrzyło między nami i od dwóch lat jesteśmy razem. Za trzy miesiące bierzemy ślub. Owszem, to nie bułka z masłem, bo ja wciąż walczę ze swoimi lękami i chęcią prowokowania napięć. Ale to mężczyzna, którego naprawdę kocham. Jestem pewna: nie byłoby to możliwe bez psychoanalizy.

Złamanie schematów i zasad

Ada, 34-letnia montażystka, dwa lata temu miała krótką fryzurkę w stylu lat 20., pracę przy serialu, ambitne plany zawodowe i przekonanie, że najpierw musi wzmocnić swoją pozycję zawodową, a dopiero potem myśleć o związku. Bo tak się działo w jej życiu, że zakochiwała się wtedy, gdy odnosiła sukcesy. Jej mantrą było: „Najpierw stanąć na nogi, potem chodzić na randki”.

Rok później Ada wciąż miała krótkie czarne włosy, choć na fryzjera wydała ostatnie pieniądze. Nie miała już pracy w telewizji ani mieszkania w centrum. W ramach oszczędności wynajęła pokój na obrzeżach miasta. Miała kredyt do spłacenia i coraz większy lęk, że życie ją przerasta. Zazdrościła koleżankom w związkach, że nie muszą same zmagać się z rzeczywistością. Ona mogła liczyć tylko na siebie. W dobrych czasach, gdy było ją stać na taksówki, restauracje i wakacje w Maroku, samotność jej nie doskwierała. Teraz, wracając nocnym autobusem z imprezy, z zazdrością patrzyła na pary trzymające się za ręce.

Do terapeutki trafiła bynajmniej nie z powodu tęsknoty za męskim ramieniem. Wysiadło jej kolano. Nie był to żaden uraz ani choroba. Wiedziała, że to z napięcia, bo za kilka dni miała mieć poważną rozmowę o pracę i strasznie się bała, że się nie uda.

– Pomyślałam: to znak, że jest ze mną źle – tłumaczy Ada. – W desperacji pożyczyłam pieniądze od współlokatorki i poszłam do terapeutki, która bardzo pomogła mojej koleżance. Wiedziałam, czego chcę: wzmocnienia i tego, by życie ruszyło z miejsca.

Dwie sesje po trzy godziny zrobiły swoje. – Czułam się tak, jakbym przestawiła sobie zwrotnice w mózgu – śmieje się Ada. – Tak, by uwagę kierować na to, co pozytywne, wzmacniające i twórcze. Miałam jasność: to, jak się czuję, zależy ode mnie. Mogę sobie pozwolić na przygnębienie, biczowanie się, że jestem beznadziejna i wszyscy inni mają lepiej. A mogę też cieszyć się tym, co jest. Skoro i tak mam długi i nie stać mnie na fryzjera, to po co się dodatkowo tym zadręczać? Czy nie lepiej pójść na spacer i radować się widokiem zieleni? Lepiej. No to szłam na spacer.

Szła tym chętniej, że na przechadzki wyciągał ją Jacek, przystojny i uznany w środowisku reżyser. Kręcił się koło niej od dwóch miesięcy. Wcześniej ani myślała zajmować sobie głowę amorami. Przecież musiała skupiać się na szukaniu pracy. – A teraz pomyślałam: co mi szkodzi spotykać się z ciekawym facetem? – opowiada Ada. – Przecież nie muszę ani iść z nim do łóżka, ani do ołtarza. Trochę było w tym też przekory, bo nie dość, że koleżanki ostrzegały mnie przed nim: „to narcyz, który wyniszcza kobiety”, to jeszcze randkowanie w sytuacji, gdy nie mam pracy i pieniędzy, było wbrew moim zasadom.

Jak się okazało, w miłości dobrze jest wyjść poza schematy. Zwłaszcza te, które usztywniają nasze myślenie (jak: „najpierw muszę znaleźć pracę, a potem chodzić na randki”) i zakładają klapki na oczy. Wizyta u coacha pomogła Adzie popatrzeć na siebie i swoją sytuację świeżym okiem. Dostrzec nowe możliwości i zastosować inne metody działania. – Jestem pewna, że bez tego nie zdecydowałabym się na randki z trudnym facetem, jakim bez wątpienia jest Jacek – mówi Ada. – No i nie byłabym od sześciu miesięcy w fajnym związku. Bo wbrew ostrzeżeniom życzliwych, okazał się delikatnym i wrażliwym facetem. Nie wiem, czy to facet na całe życie, ale bycie z nim daje mi radość i siłę. A tego potrzebuję, zwłaszcza teraz, gdy moja sytuacja zawodowa wciąż jest chwiejna. Choć powoli się poprawia. Nie wiem, czy więcej zleceń to efekt sesji, czy tego, że jestem bardziej pewna siebie i zadowolona z życia. Jest jeszcze jeden plus sytuacji: Jackowi podoba się, że zapuszczam włosy i uwielbia mnie w kucyku. Więc przy okazji oszczędzam na fryzjerze.

Warto zawalczyć o siebie

– Nic nie mogę znaleźć, bo Mikołaj robił wczoraj porządki w kuchni – gdera Tomasz, 30-letni scenarzysta, szukając zielonej herbaty. Z 28-letnim anglistą, którego poznał 10 miesięcy wcześniej, miesiąc temu wynajęli mieszkanie i wciąż je urządzają. Tomasz narzeka, ale jest szczęśliwy. – Czasami trudno mi uwierzyć, że mam swój dom – mówi Tomasz. – A tak naprawdę kogoś, z kim tworzę ten dom. Bo choć to brzmi trochę pompatycznie, to ja traktuję Mikołaja jak najbliższą rodzinę.

Swoistym przygotowaniem do życia w tej rodzinie była dla Tomasza psychoterapia. Poszedł na nią dwa lata temu, bynajmniej nie z powodu miłosnych zawodów czy samotności. Odpowiadały mu przygody i romanse, które szybko się kończyły. Bez darcia szat i ran. – Uważałem, że nie nadaję się do związku i tak naprawdę go nie potrzebuję – mówi. – Nie lubiłem, jak ktoś mi się kręcił po mieszkaniu.

Poszedł do psychoterapeuty analitycznego, poleconego przez przyjaciółkę, bo czuł się zablokowany twórczo. – Rozmawialiśmy o moim pisaniu i apatii, ale „ojciec prowadzący” z uporem maniaka powtarzał: „Panie Tomaszu, panu przydałby się jakiś facet na żonę. Pan by pisał, a on by robił panu herbatę i podawał ciasteczka” – opowiada Tomasz. – Myślałem: „facet, co ty gadasz?!”, ale gdy poznałem Mikołaja, nie miałem oporów, żeby zaprosić go do siebie. Na moje wątpliwości, że to pewnie nie wyjdzie, psychoterapeuta odpowiadał: „Co panu szkodzi, najwyżej go pan rzuci”. To brzmiało cynicznie, ale może dlatego przekonująco dla takiego neurotyka jak ja. Mój psychoterapeuta zachęcał mnie też do tego, żebym powiedział matce, że jestem gejem i że związałem się z Mikołajem. Wcześniej myślałem: „to nie jej sprawa, z kim sypiam”. Ale jak w końcu jej powiedziałem, poczułem się tak, jakby odpadł mi obowiązek udawania kogoś, kim nie jestem. Także udawania przed sobą, że fajnie jest być samemu.

– Dla mnie pójście na psychoterapię oznaczało, że się nie poddaję, że walczę o siebie – dodaje Tomasz. – Teraz nie tylko jestem bardziej pewny swoich możliwości, odblokowany twórczo i szczęśliwie zakochany, ale też mam świadomość, że jak się pracuje nad sobą, to ma się efekty. Czasami takie, których się nie spodziewasz, a które są tym, czego naprawdę pragniesz.

  1. Psychologia

Jak w korcu maku, czyli jak dobieramy się w pary okiem psychoanalityka

Szwajcarski psychiatra Jürg Willi opracował cztery typy związków opartych na komplementarności nerwic, które to są przyczyną dopierania się w pary. Termin „nerwica” oznacza tutaj nie chorobę, lecz nieświadome pragnienia i frustracje. (Fot. iStock)
Szwajcarski psychiatra Jürg Willi opracował cztery typy związków opartych na komplementarności nerwic, które to są przyczyną dopierania się w pary. Termin „nerwica” oznacza tutaj nie chorobę, lecz nieświadome pragnienia i frustracje. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Co sprawia, że atrakcyjną kobietę pociąga niezaradny mężczyzna, a inna pozwala mężowi sobą manipulować? Odpowiedzi na te pytania psychoanalitycy poszukują w dzieciństwie par, a konkretnie w komplementarności nerwic.

Cztery koleżanki siedzą w kawiarni i rozmawiają. Najwięcej mówi Andżelika. Jej mąż Konrad właśnie wydał książkę i Andżelika opowiada o niej z taką dumą, jakby sama była jej autorką. „Już zaprosili go na dwa wywiady” – krzyczy, żeby wszyscy przy sąsiednich stolikach ją słyszeli. Iwona w kusej spódniczce spogląda kokieteryjnie na wszystkich mężczyzn w lokalu i z zazdrością myśli, że jej własny mąż nie umiałby napisać nawet białego wiersza, co dopiero powieść. Beata czasem wtrąca słówko do rozmowy, jednak myślami jest gdzie indziej. Następnego dnia jej partner, Piotr, idzie na rozmowę kwalifikacyjną. Rano będzie musiała wyprasować mu koszulę i odebrać garnitur z pralni. Urszula prawie nic nie mówi. Od czasu do czasu sprawdza w telefonie, czy Darek jeszcze nie dzwonił. Może powinna już wrócić do domu? Jako jedyna z tej czwórki nie ma makijażu, bo jej mąż jest piekielnie zazdrosny. I tak dziwne, że zgodził się, aby wyszła sama na wieczór...

Wszystko za sprawą nerwic

Szwajcarski psychiatra Jürg Willi w swojej książce „Związek dwojga – psychoanaliza pary” opisuje cztery typy związków opartych na komplementarności nerwic. Termin „nerwica” oznacza tutaj nie chorobę, lecz nieświadome pragnienia i frustracje.

– Do nerwicy dochodzi, gdy ważne potrzeby dziecka nie są zaspokajane – tłumaczy psycholog Monika Brzezińska-Okoń. – Pojawia się wówczas lęk, a próby jego stłumienia wywołują kolejne obawy. Role, jakie odgrywamy w związkach, wynikają często nie z tego, jacy naprawdę jesteśmy, a z naszych relacji z ważnymi obiektami w dzieciństwie i z tego, w jaki sposób zaspokajano nasze potrzeby.

Zdaniem psychoanalityków, ludzie dobierają się w pary, szukając kogoś, kto ma taki sam typ nerwicy, lecz w przeciwstawny sposób próbuje sobie z nią radzić. W takim związku dwoje ludzi najlepiej zaspokaja swoje nieuświadomione potrzeby. I tak Narcyz szuka Narcyza Komplementarnego (nazwijmy go Echo), Przybrane Dziecko – Opiekuńczego Rodzica, Dominujący – Uległego, a Histeryczka – Współhisteryka. Nasze bohaterki funkcjonują właśnie w takich związkach.

Narcyz i Echo, czyli blask jest najważniejszy

Sześć lat temu, rok po ślubie z Andżeliką, Konrad zrezygnował z pracy, by zająć się tylko pisaniem książek. Od tej pory jest na utrzymaniu żony. Uwielbia drogie gadżety. Ostatnio sprawił sobie nowiutkiego iPhona, nie przejmuje się, że pralka się zepsuła i trzeba ją wymienić. Andżelika zastanawia się po nocach, skąd wziąć na tę pralkę i kolejny czynsz, ale nie chce obarczać męża przyziemnymi sprawami, by nie przeszkadzać mu w pisaniu. Może jej sytuacja nie wydaje się godna pozazdroszczenia, ale wszystko wynagradza jej myśl, że gdy Konrad napisze bestseller, jego chwała spadnie i na nią. W tej relacji Konrad jest Narcyzem, a Andżelika – Narcyzem Komplementarnym, czyli Echo.

– Narcyz to osoba, która w dzieciństwie była niezwykle ważna dla swoich rodziców, ale nie przez sam fakt swojego istnienia, lecz ze względu na funkcję, jaką spełniała, np. genialnego muzyka, sportowca. Rodzice mogli się nią pochwalić – mówi Monika Brzezińska-Okoń. – Dziecko bało się, iż zostanie odrzucone, jeśli nie spełni oczekiwań rodziców.

Dorosły Narcyz żyje pełnią życia, gdy otoczenie go podziwia, słucha, uważa za autorytet. Dlatego tak wielu Narcyzów można spotkać wśród artystów, naukowców i polityków. Na życiowego partnera zwykle wybierają sobie osobę, która będzie ich chwaliła i pomagała w ich dziele. Idealnie spełnia tę rolę partner Echo, który tak samo pragnie prestiżu, ale zapewnia go sobie nie własną pracą, talentem czy urodą, lecz znajomościami z wybitnymi ludźmi. Kto nie zna osób, które z rozkoszą mówią: „Mój mąż profesor...”, „Moja żona rzeźbiarka...”? Motto życiowe Narcyza brzmi „Błyszczę, więc jestem”, a motto Echa: „Błyszczysz, więc jestem”.

Rodzic i Dziecko, czyli zaopiekuj się mną

Relacja Beaty i Piotra przypomina raczej związek matki z synem niż układ partnerski. Ona pracuje jako psycholog i przez pięć lat pomagała mu wyjść z alkoholizmu. Teraz próbuje znaleźć mu pracę. Przegląda ogłoszenia, napisała za niego CV i list motywacyjny. Dba, aby się dobrze odżywiał, porządnie wyglądał, pielęgnuje, gdy Piotr ma katar. W zamian Beata może mówić z dumą: „Gdyby nie ja, stoczyłby się na dno”. W terminologii Jürga Williego jego powinniśmy nazwać Przybranym Dzieckiem, ją – Opiekuńczą Matką.

– Takie osoby w dzieciństwie nie były otaczane wystarczającą opieką. W dorosłym życiu albo wikłają się w różne zależności, by ktoś zaspokoił ich pragnienie bycia zaopiekowanym, albo też projektują tę potrzebę na partnera i przeobrażają się w nazbyt opiekuńcze – twierdzi Monika Brzezińska-Okoń.

Opiekuńczy Rodzic szuka na męża lub żonę kogoś, kto potrzebuje pomocy, a Dziecko – kogoś, kto będzie w stanie zająć się jego sprawami. Kobiety będące Przybranymi Dziećmi zwykle wiążą się z dużo starszymi, ustawionymi życiowo mężczyznami, którzy je utrzymują i służą im swą mądrością i doświadczeniem. Opiekuńcza Matka często odsuwa na drugi plan własną pracę, poświęcając się dbaniu o karierę zawodową męża, ale – inaczej niż Echo – nie pragnie pławić się w jego blasku, pozostaje w cieniu.

Dominujący i Uległa, czyli rządzić ktoś musi

Urszula na drugim roku studiów zaszła w ciążę z Darkiem i po urodzeniu dziecka przerwała naukę. Zakładała, że gdy syn podrośnie, ona wróci na uczelnię, jednak dziś Michałek chodzi już do szkoły, a Ula ani nie studiuje, ani nie pracuje. Darek późno wraca z firmy, a synka trzeba odebrać ze szkoły, ugotować mu obiad, pomóc w odrabianiu lekcji, zaprowadzić go na dodatkowe zajęcia, do tego Darek lubi, jak dom lśni... Za dużo, by jeszcze jeździć na wykłady. Jest całkowicie uzależniona od męża. To typowe dla Dominującego i Uległej. Dominujący w głębi duszy czuje się słaby, buntuje się przeciw temu i bardzo się boi, że ktoś „wejdzie mu na głowę”. Aby temu zapobiec, dąży do zdobycia władzy. Chce uzależnić partnera od siebie. Jeśli trafi na Uległego, jest znakomicie. Bo taki partner też czuje się słaby i godzi się z tym. Boi się nie tylko władzy, ale nawet odrobiny samodzielności. Chętnie ceduje wszystkie decyzje na Dominującego.

– W rodzinach osób tak Dominujących, jak i Uległych to nie miłość i wsparcie były nadrzędnymi wartościami, lecz władza i wpływ – uważa Monika Brzezińska-Okoń. – Dziecko z takiej rodziny identyfikuje się z obiektem słabszym i staje się uległe, lub z silniejszym i samo zaczyna dominować.

Histeryczka i Współhisteryk, czyli księżniczka i rycerz

Ulubionym zajęciem Iwony jest narzekanie na męża. Flirtuje na boku i ma pretensje, że Tomek o nią nie walczy. Skarży się, że musi pracować, bo on nie potrafi jej utrzymać. Zatrudnia sprzątaczkę, a gotowaniem zajmuje się mąż, bo ona po pracy jest zmęczona. Wprawdzie on też pracuje, no ale w końcu jest silniejszy. Gdy kupowali zmywarkę, było oczywiste, że Tomek musi ją wybrać, bo Iwona się na tym nie zna. Potem wytknęła mu, że sprzęt jest zbyt trudny w obsłudze. Iwona to przykład Histeryczki, jej pojęcie męskości i kobiecości wywodzi się z bajek o uwięzionych księżniczkach i rycerzach zbawcach.

– Taka kobieta w dzieciństwie była faworyzowana (głównie przez ojca) i czuła się wyjątkowa ze względu na swoją urodę czy łagodność – komentuje Monika Brzezińska-Okoń. – W okresie dojrzewania doświadczyła nagłego odsunięcia się ojca, zakłopotanego jej rozkwitem. Odebrała to jako odrzucenie jej dojrzałości, zapragnęła więc na zawsze pozostać małą, rozpieszczaną dziewczynką. Współhisteryk z kolei to mężczyzna, który doświadczył podobnej relacji z matką. Chciałby wciąż być ukochanym synkiem, ale wstydzi się tego i projektuje tę potrzebę na partnerkę.

W oczach Histeryczki kobieta ma być boginią, o którą mężczyzna walczy i za którą wszystko robi. Ma wygórowane wymagania w stosunku do partnera, a zarazem czeka na jego potknięcia, by mu je wytknąć. Współhisteryk natomiast w głębi serca czuje się niemęski i chce udowodnić wszystkim, a najbardziej sobie i swojej żonie, że – przeciwnie – jest silny i zaradny. Czytając opis Iwony, pewnie wiele osób się dziwi, że ktoś może z nią wytrzymać. A jednak dla takich właśnie kobiet stoczono najwięcej pojedynków.

Dwa scenariusze

Wiele związków opartych na komplementarności nerwic znakomicie funkcjonuje przez długie lata, niekiedy do końca życia. Fakt, że ich fundamentem nie jest prawdziwa miłość, lecz wzajemne uzależnienie, w niczym im nie przeszkadza (zwykle zresztą partnerzy nie zdają sobie z tego sprawy i są przekonani, że naprawdę się kochają). Problem pojawia się dopiero, gdy jedno z nich zaczyna się rozwijać emocjonalnie i dostrzega, że związek nie jest wcale taki idealny. Jeśli od razu się nie rozstaną, możliwe są dwa scenariusze. W pierwszym jedno z partnerów dąży do wyrwania się z zaklętego kręgu, lecz robi to w sposób nieudolny, ponieważ w głębi duszy boi się, że... mogłoby się mu udać, a to zmusiłoby go do opuszczenia bezpiecznej klatki. Robi zatem różne nierozsądne rzeczy i wplątuje się w kłopoty, by udowodnić sobie i partnerowi, że jednak bez siebie nawzajem skazani są na porażki. W końcu wracają na swoje stare pozycje i koło się zamyka.

Drugi scenariusz jest bardziej optymistyczny. Zakłada, że przynajmniej jedno z partnerów naprawdę dojrzało do autonomii i udaje mu się przekonać drugą stronę do wypracowania nowych zasad związku. Nigdy nie jest to łatwe, niekiedy konieczna jest terapia dla par. Bywa, że jej skutkiem jest rozwód. Ale niezależnie od tego, czy partnerzy się rozstaną, czy zdecydują się pozostać razem, mają szansę na doświadczenie prawdziwie głębokiego uczucia łączącego dwoje dojrzałych, autonomicznych ludzi, którzy nie MUSZĄ, lecz CHCĄ być ze sobą.

Monika Brzezińska-Okoń psychoterapeutka Gestalt, pracuje w Specjalistycznej Poradni MOP w Warszawie, prowadzi też własną praktykę terapeutyczną

Test pochodzi z archiwalnego numeru “Sens o miłośći”

  1. Materiał partnera

Jak powiedzieć „kocham Cię” bez słów - biżuteria z przesłaniem od W.KRUK

Biżuteria to jeden z najintymniejszych symboli miłości. (Fot. materiały partnera)
Biżuteria to jeden z najintymniejszych symboli miłości. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 14 Zdjęć
Biżuteria to prezent doskonały. Szczególnie na walentynki, bo jest jednym z najbardziej intymnych symboli miłości, które można podarować ukochanej osobie. Oto nasze propozycje na walentynkowy prezent od marki W.KRUK. 

Biżuteria z motywem serca

Serce to jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej dosłownych symboli miłości. A w dosłowności nie ma zupełnie nic przereklamowanego, zwłaszcza w walentynki. Serce jest uniwersalne i ponadczasowe - w formie biżuterii prezentuje się nadzwyczaj pięknie. Podwójny naszyjnik z dwoma delikatnymi sercami od W.KRUK zachwyci każdą minimalistkę. Jest niezwykle subtelny, a dzięki zawieszce wypełnionej blaskiem różowych drobinek, unikatowy i bardzo romantyczny. Z kolei złote kolczyki na ażurowym łańcuszku, z cyrkoniami w oprawie chaton, to subtelna klasyka w nowoczesnym wydaniu. Delikatny różowy kamień dodaje im blasku i niesie ze sobą przesłanie pełne miłości i piękna. Natomiast złota bransoletka to synonim francuskiego piękna ukrytego w prostej, ponadczasowej formie.

 

Naszyjnik różowe złoto z motywem serca W.KRUK, cena: 549 zł. Naszyjnik różowe złoto z motywem serca W.KRUK, cena: 549 zł.

Kolczyki złote serca z cyrkoniami W.KRUK, cena: 429 zł. Kolczyki złote serca z cyrkoniami W.KRUK, cena: 429 zł.

Bransoletka złota serce z cyrkonią W.KRUK, cena: 399 zł. Bransoletka złota serce z cyrkonią W.KRUK, cena: 399 zł.

Sekretniki

Coś w klimacie retro, z niezwykłym przesłaniem. Sekretniki to biżuteria nieco zapomniana, jednak tylko one potrafią w jedną chwilę przywołać w obdarowanej osobie najlepsze wspomnienia. W asortymencie marki W.KRUK znajdują się sekretniki zarówno dla miłośniczek złota, jak i srebra. Ten w kształcie serca to srebrny, klasyczny model. W zamykanym puzderku można ukryć zdjęcie bliskiej osoby lub schować liścik z wyznaniem, nosząc go blisko serca. Z kolei sekretnik w kształcie muszli, nieco bardziej oryginalny, został wykonany z pozłacanego srebra. Sekretnik może stać się osobistym talizmanem, piękną pamiątką i niebanalnym dodatkiem. Zawieszony na łańcuszku będzie też świetnie wyglądał z innymi naszyjnikami, noszonymi kaskadowo.

Srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 209 zł. Srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 209 zł.

Pozłacany srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 279 zł. Pozłacany srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 279 zł.

Biżuteria z motywem nieskończoności

Nieskończona - o takiej miłości marzy każdy z nas. Symbol nieskończoności w biżuterii pojawia się często, W.KRUK postanowił go natomiast pokazać w nieco inny sposób. W naszyjniku klasyczną odwróconą ósemkę zastąpiły piękne, przeplatające się wzajemnie obręcze. Naszyjnik wykonano ze złota, które jest uznawane za najcenniejszy metal szlachetny i utożsamiane z elegancją, szlachetnością i duchowością. Koło z kolei uważane jest za kształt idealny - symetryczny w każdej jego osi, przybierający wiele znaczeń symbol nieskończoności, wieczności, harmonii. Połączone ze sobą obręcze zdobiące ten złoty naszyjnik można interpretować jako symbol dwóch nierozerwalnie połączonych dusz. Symbolizuje życiowych partnerów dzielących najważniejsze uczucie towarzyszące człowiekowi - miłość. To perfekcyjny naszyjnik dla kobiet pewnych siebie, ceniących elegancję i prostotę. W komplecie z bransoletką zrobi jeszcze większe wrażenie.

Naszyjnik złoty obręcze W.KRUK, cena: 699 zł. Naszyjnik złoty obręcze W.KRUK, cena: 699 zł.

Bransoletka złote obręcze W.KRUK, cena: 549 zł. Bransoletka złote obręcze W.KRUK, cena: 549 zł.

Biżuteria z kamieniami miłości

Mniej dosłowne, ale nadzwyczaj piękne i unikatowe. Biżuteria z kamieniami doda blasku każdej kobiecie i sprawi, że poczuje się wyjątkowa. Kwarc różowy to kamień miłości, który emituje silną wibrację bezwarunkowego uczucia, radości, ciepła. W pierścionku z różowego złota doda elegancji i wytworności każdej kobiecie. Symetryczny szlif owalny w wyjątkowy sposób ukazuje cudowną głębie jego koloru. Z kolei szmaragd to kamień wyjątkowy ze względu na wyrazistą barwę i symbolikę. Nazywa się go klejnotem miłości i piękna oraz kojarzy z regeneracją, wewnętrzną harmonią oraz spełnieniem emocjonalnym. W złotych kolczykach, w towarzystwie diamentów, prezentuje się niepowtarzalnie. Kolczyki ze szmaragdem trafią w gust każdej kobiety ceniącej klasyczną elegancję oraz ponadczasowe wzornictwo. W kolekcji dostępny jest pierścionek do kompletu.

Pierścionek z różowego złota z kwarcem W.KRUK, cena: 799 zł. Pierścionek z różowego złota z kwarcem W.KRUK, cena: 799 zł.

Kolczyki złote ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 3790 zł. Kolczyki złote ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 3790 zł.

Pierścionek złoty ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 1590 zł. Pierścionek złoty ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 1590 zł.

Diament - kamień doskonały. Z białym złotem tworzy ponadczasowy duet, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Można śmiało stwierdzić, że o pierścionku z diamentem marzy każda kobieta. Ten od marki W.KRUK będzie wyborem idealnym, bo to synonim prostoty, elegancji i klasy. Świetny do codziennego noszenia, bo pasuje do każdej stylizacji i jednocześnie sprawia, że kobieta poczuje się wyjątkowo nie tylko od święta. Naszyjnik wykonany z dwóch rodzajów szlachetnego kruszcu – żółtego oraz białego złota - to z kolei propozycja na specjalne okazje. Klasyczny splot łańcuszka nadaje mu lekkości, a diamenty wnoszą niepowtarzalny, delikatny błysk.

Pierścionek białe złoto z diamentem W.KRUK, cena: 8290 zł. Pierścionek białe złoto z diamentem W.KRUK, cena: 8290 zł.

Naszyjnik złoty bicolor z diamentami W.KRUK, cena: 1090 zł. Naszyjnik złoty bicolor z diamentami W.KRUK, cena: 1090 zł.

Różowy ametyst kojarzy się z miłością, a biżuteria z nim jest romantyczna i niepowtarzalna. Delikatny pierścionek z różowego złota zdobiony ametystem to perfekcyjny wybór na walentynkowy prezent. Misterny szlif bagietkowy podkreśla cudowną pastelową barwę kamienia, a detale nadadzą charakter każdej stylizacji, uwodząc kunsztem i precyzją wykonania.

Pierścionek różowe złoto z ametystem W.KRUK, cena: 799 zł. Pierścionek różowe złoto z ametystem W.KRUK, cena: 799 zł.