1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Jay Shetty o miłości. Pięć typów związków, które nie mają prawa się udać

Jay Shetty (Fot. Momodu Mansaray/Getty Images)
Jay Shetty (Fot. Momodu Mansaray/Getty Images)
Jeśli wciąż wchodzisz w związki z podobnym typem osoby, to znak, że karma chce cię czegoś nauczyć – uważa Jay Shetty, podcaster, mówca i były mnich. Zwłaszcza na początku ścieżki rozwoju mogą cię pociągać osoby, z którymi niekoniecznie stworzysz szczęśliwą relację. Niektóre z nich mogą wręcz oznaczać prostą drogę do złamanego serca i emocjonalnej katastrofy. Szukasz miłości na dobre i na złe? Tych „typów" lepiej unikaj.

Fragment książki „8 zasad miłości. Jak ją znaleźć, utrzymać i jak pozwolić jej odejść” Jaya Shetty'ego (Wyd. Insignis)

Nasze wyobrażenia o miłości są kształtowane przez wczesne związki. W 2015 roku artystka Rora Blue poprosiła ludzi, by anonimowo wysłali wiadomości do swojej pierwszej miłości. Ponad milion osób zareagowało, pisząc na przykład: „Zrujnowałaś mi życie, ale wciąż piszę do ciebie miłosne liściki na papierowych talerzykach i serwetkach”, „Zapadłeś we mnie na zawsze”, „Kochałem się w tobie zatracać, ale minęły wieki i wciąż nie potrafię się odnaleźć” czy „Kiedy zamykam oczy, on wygląda tak jak ty”. Istnieją biologiczne powody, dla których pierwsza miłość wytwarza samsary. Bardzo ważny obszar naszego mózgu – kora przedczołowa – rozwija się w pełni dopiero w wieku dwudziestu pięciu lat. Według badacza mózgu Daniela Amena kora przedczołowa pomaga nam myśleć, zanim coś zrobimy czy powiemy, i uczyć się na błędach. Młodzi ludzie „myślą” uczuciami. Bez filtra, jakim jest w pełni rozwinięta kora przedczołowa, znaczna część tego, co się dzieje w naszej głowie, przechodzi przez ciało migdałowate – ośrodek w mózgu związany z procesami emocjonalnymi, takimi jak lęk i niepokój. Gdy stajemy się starsi, nasze namiętności zostają powściągnięte przez rozsądek i samokontrolę i nie przeżywamy już wszystkiego z takim dzikim zapamiętaniem. Ci z nas, którzy czuli namiętność miłości w młodym wieku, mogli zapamiętać ją jako bardziej intensywną niż cokolwiek, co spotyka ich w dorosłym życiu, nawet jeśli nie była idealna ani nawet zdrowa.

Kiedy po raz pierwszy wchodzisz w związek z czystego zauroczenia, ta osoba może złamać ci serce. Jeśli niczego się z tego nie nauczysz i w kolejny związek znów wchodzisz zauroczony, to za drugim razem możesz poczuć się znudzony i zachowywać w nietypowy dla siebie sposób. Za trzecim razem ten ktoś może ukraść ci pieniądze. Karma będzie ci wciąż podsuwać tę samą lekcję poprzez różne osoby, dopóki się nie zmienisz. A czasem będzie ci podsuwać te same lekcje, gdy będziesz ze swoim partnerem. Według nauk wedyjskich istnieją trzy poziomy inteligencji. Na pierwszym poziomie, gdy ktoś ci mówi, że ogień cię oparzy, słuchasz, uczysz się i nigdy nie dotykasz ognia. Na drugim doświadczasz tego na własnej skórze. Dotykasz ognia, parzysz się i uczysz się więcej tego nie robić. Na trzecim poziomie wciąż się parzysz, ale nie wyciągasz z tego żadnych wniosków. Jeśli nie słuchamy naszej karmy, tkwimy na trzecim poziomie inteligencji i nosimy blizny. Zapominamy, że to, czego doświadczyliśmy w przeszłości, zawiera informacje o tym, jak się będziemy czuć, jeśli zrobimy to ponownie. Gdy wydaje nam się, że mamy pecha do związków, prawdziwy problem często polega na tym, że wciąż ignorujemy informacje i nie przyjmujemy karmicznych lekcji. Inaczej mówiąc, jeśli niczego się nie uczysz, wciąż powtarzasz te same błędy. Karma zachęca cię, żebyś zastanowił się nad swoim wyborem, powodem, dla którego go dokonałeś, i nad tym, co powinieneś zrobić inaczej następnym razem.

Przyjrzyjmy się dokładniej niektórym „typom”, z którymi się umawiamy, i lekcjom karmicznym, jakie mają nam do zaoferowania.

Buntownik

W filmie Koszmar minionego lata Julie mówi do Raya: „Nie podoba mi się to. Naprawdę mi się to nie podoba. Wyjedziesz i zadurzysz się w jakiejś ubierającej się na czarno, pokrytej tatuażami, noszącej kolczyki, gdzie się tylko da, i ogolonej na łyso studentce filozofii”. Ray odpowiada: „Brzmi atrakcyjnie”. Taka postać pojawia się wciąż i wciąż w literaturze i filmach – od Rochestera w „Dziwnych losach Jane Eyre” i Heathcliffa w „Wichrowych Wzgórzach”, aż po Edwarda w cyklu „Zmierzch”. To, że pociąga nas ktoś, kto nie zgadza się z systemem, niekoniecznie musi być błędem. Ale jeśli masz nadzieję, że przygody i tajemnice ustąpią miejsca lojalności i odpowiedzialności, pora wyciągnąć wnioski z dokonanych wyborów. Dlaczego pociąga cię ta osoba? Czy oferuje ci związek, którego chcesz? Jeśli jesteś gotowy silniej się zaangażować, będziesz musiał wybrać kogoś na podstawie jego cech, a nie tylko biorąc pod uwagę urok buntownika.

Ścigany

Czasem pociąga nas ktoś, kto jest emocjonalnie, a nawet fizycznie niedostępny. Taka osoba jest w ciągłym ruchu, ale czasem zatrzymuje się na wystarczająco długo, byśmy ciągle mieli nadzieję. Jesteśmy nią zachwyceni, więc przekonujemy samych siebie, że się nagle zatrzyma i poświęci nam czas i uwagę. Jesteśmy pewni, że gdy w końcu się na nas skupi, zakocha się w nas. Angażujemy się więc w tropienie takiego człowieka. Gdzie on jest? Jak spędza czas, gdy mógłby być z nami? Kiedy zadzwoni? Jak możemy stać się dla niego widoczni i dostępni, nie wydając się przy tym zdesperowani? Kiedy pochłonie nas pościg, nie poznajemy takiego człowieka, nie odkrywamy, czy do siebie pasujemy, nie zaznajamiamy się ani nie zżywamy. Inwestujemy w to całą naszą miłosną energię, ale z tej inwestycji nie otrzymujemy żadnego zwrotu.

W swojej książce „Dlaczego on? Dlaczego ona?” antropolożka Helen Fisher, główna doradczyni naukowa w Match.com, wyjaśnia, że granie trudnego do zdobycia wywołuje zjawisko nazwane przez nią „wabieniem przez frustrację”. Pisze: „Bariery nasilają uczucie romantycznej miłości... pewnie dlatego, że gdy nagroda jest odroczona, ścieżki w mózgu związane z przyjemnością, energią, skupieniem i motywacją ciągle działają”. Dodaje jednak, że badacze przyjrzeli się końcowym efektom odgrywania trudnego do zdobycia i nie znaleźli żadnych dowodów na to, by pomagało to zbudować trwały związek. Bez względu na to, po której stronie tej relacji się znajdujesz, jeśli nie spędzacie czasu razem, to nie budujecie związku.

Jeśli ekscytuje cię pościg, bądź świadom tego, co wybierasz. Jeśli wejdziesz w związek z muzykiem, który nieustannie jest w trasie, nie możesz od niego oczekiwać, że zrezygnuje z kariery i będzie cały czas spędzał z tobą. Gdy ktoś jest niedostępny, to ogólnie tak już zostanie. Czy ktoś taki cię pociąga, bo szukasz kogoś, kto jest równie zajęty jak ty? A może wychowywałeś się z niedostępnym rodzicem i wydaje ci się, że tylko na taką miłość zasługujesz? Żeby dobrze wykorzystać swoją karmę, musisz być świadom, kogo wybierasz, dlaczego to robisz i czy ktoś taki pasuje do tego, czego chcesz w życiu.

Projekt

Czasem partnera trzeba uratować. Czujesz przemożną potrzebę, by się nim opiekować, poświęcać mu uwagę, pomagać i dawać stabilność. Może to przemawiać do twojej opiekuńczej natury. Na krótki dystans czujesz się dzięki temu kompetentny i wydaje ci się, że kontrolujesz sytuację. Ta osoba cię potrzebuje, a ty czujesz się, jakbyś mógł jej pomóc prowadzić lepsze życie. Ale na dłuższą metę, jeśli ktoś taki się nie zmienia, zaczynasz czuć się wyssany z energii i pełen urazy, bo stałeś się opiekunem tej osoby. Nie jesteście sobie równi. A poza tym inwestujesz w związek o wiele więcej niż ta osoba.

Dominowanie w związku podbudowuje nasze ego i sprawia, że czujemy się ważni. Nie wymaga od nas, żebyśmy zadawali sobie pytania albo stosowali się do sugestii partnera. Ale ostatecznie to przeszkadza w wytworzeniu stałej więzi. Pociąga nas bardziej dynamika niż osoba. Jeśli uwielbiasz rolę przewodnika i doradcy, możesz znaleźć to w innych dziedzinach życia.

Bycie naprawiaczem „na pełen etat” oznacza, że twój partner nie wyrusza we własną podróż. Nie mamy prawa mu tego odbierać. Naszą rolą nie jest naprawianie czegoś, co być może wcale nie jest zepsute. Bycie przez cały czas kruchym oznacza, że brak ci pewności siebie i szukasz potwierdzenia u innych. Czujesz, że coś jest z tobą nie tak; chcesz, żeby ktoś inny cię naprawił. Bycie z kimś, kto wspiera ten aspekt ciebie, przeszkadza w tym, byś wziął odpowiedzialność za własny rozwój, radość i sukcesy. Wspierający to ideał, do którego dążymy. Oboje partnerzy komunikują się jako równi sobie. Zawsze czegoś się uczysz od swojego partnera, ale on też uczy się nieustannie od ciebie. A kiedy oboje rozumiecie, że nawzajem się od siebie uczycie, tworzycie partnerstwo.

F*ckboy i F*ckgirl

Kiedy umawiamy się z kimś, kto sypia z kim popadnie, taka osoba wyraźnie daje nam do zrozumienia, że nie interesuje jej zaangażowanie na wyłączność. Jeśli właśnie na tym ci zależy, zastanów się, czy warto pozostawać w takim związku tylko dla świetnego seksu. Seks może odwracać naszą uwagę od dokonywania dobrych wyborów dotyczących tego, z kim być i czy z taką osobą zostać, a jedną z najważniejszych przyczyn tego rozproszenia jest hormon zwany oksytocyną. Według neurologa i psychiatry Daniela Amena oksytocyna jest związana z uczuciami towarzyszącymi zakochaniu, a uwolnienie tego hormonu może wspierać, a nawet przyspieszać budowanie więzi i zaufania.

Mężczyźni ogólnie mają niższy poziom oksytocyny niż kobiety, ale seks sprawia, że u mężczyzn rośnie on gwałtownie o ponad 500 procent. Neurobiolog z New York University Robert Froemke twierdzi, że oksytocyna działa jak pokrętło głośności, „podwyższając i nasilając aktywność mózgu związaną z tym, czego ktoś doświadcza”. Podczas seksu i po nim czujemy się bardziej zakochani, ale tak naprawdę to nie jest miłość. Czujemy się sobie bliżsi chemicznie, nawet jeśli nie jesteśmy sobie bliżsi emocjonalnie. Ponadto hormon ten tymczasowo blokuje negatywne wspomnienia, więc wszystkie te „drobne rzeczy”, które wcześniej ci przeszkadzały, albo tamta kłótnia przed seksem – która mogła być ważnym ostrzeżeniem – po seksie mogą blaknąć. Gdy w moim podcaście prowadziłem wywiad z ekspertami od związków małżeńskich Johnem i Julie Gottmanami, John powiedział, że oksytocyna może być „hormonem błędnych ocen”: „Dalej myślisz, że będzie w porządku, bo ten hormon daje ci poczucie bezpieczeństwa i nie widzisz znaków ostrzegawczych wysyłanych przez tę osobę, które mówią »nie można mi ufać«”.
Jeśli ktoś jasno daje do zrozumienia, że nie interesuje go angażowanie się, wciąż możecie razem dobrze się bawić, ale powinieneś wiedzieć, że prawdopodobnie niewiele się nauczysz od takiej osoby.

Zamożny

Bhagawadgita mówi o sześciu typach bogactwa: wiedzy, sławie, zamożności, pięknie, sile i wyrzeczeniu. Czasem pociąga nas ktoś, kto posiada jeden rodzaj bogactwa i to wystarcza, by przedwcześnie nas przekonać, że jesteśmy zakochani. W piosence Halo [Aureola] Beyoncé śpiewa o tym, jak otaczające kogoś światło przekonuje ją, że ten ktoś jest „wszystkim, czego potrzebuje, a nawet więcej”, ale czyjaś „aureola” wcale nie musi być precyzyjnym wyznacznikiem tego, kim ta osoba jest. W psychologii efekt aureoli to rodzaj błędu poznawczego polegający na tym, że wyrabiamy sobie niewłaściwe wrażenie o kimś lub o czymś na podstawie pojedynczej cechy. Na przykład jeśli ktoś jest atrakcyjny, istnieje większe prawdopodobieństwo, że przypiszemy mu inne pozytywne cechy, takie jak inteligencja, dowcip czy dobroć. Ten konkretny efekt aureoli nazywany jest stereotypem atrakcyjności. Jedno z badań wykazało, że nauczyciele korzystniej oceniali atrakcyjnych uczniów, gdy klasa była fizycznie obecna, ale już nie wtedy, gdy zajęcia prowadzono przez internet i nauczyciele nie widzieli swoich podopiecznych. Według innych badań kelnerzy czy kelnerki uważani za atrakcyjniejszych dostawali wyższe napiwki. Kiedy widzimy atrakcyjną osobę, możemy podświadomie zakładać, że jest bogatsza, ambitniejsza lub sympatyczniejsza – i tak dalej – niż w rzeczywistości, co może mieć wpływ na nasz pociąg do niej. Bhagawadgita głosi, że sześć typów bogactwa pokazuje nam omylność pożądania. Pragniemy piękna, ale próbujemy sprawić, by młodość (która nie jest jedynym rodzajem piękna) trwała wiecznie. Pragniemy pieniędzy, ale nie kupią nam one szczęścia. Jeśli chcesz dowodów, spróbuj wpisać w Google „zwycięzcy loterii”. Szukając w partnerze tych bogactw, dajemy się nabrać na coś, co nie ma wartości. Według Bhagawadgity prawdziwą miłością do Boga jest rozumienie jego wielkości, ale przyciąga nas do niego jego słodycz. Możesz znać wszystkie sukcesy i osiągnięcia partnera, ale to go nie definiuje jako jednostki. Pociąg do naszych partnerów ze względu na to, co mają albo co osiągnęli, nie jest złym początkiem, ale nie jest też dobrym końcem. Zdolności i osiągnięcia nie są aż tak ważne, jak cechy i czyny. Popełniamy błąd, przypisując ludziom cechy na podstawie ich zdolności. Zakładamy, że ktoś, kto potrafi się sprawnie komunikować, będzie godny zaufania. Sądzimy, że pisarz musi być osobą wnikliwą, a menedżer – dobrze zorganizowany. Jedynym sposobem, by naprawdę poznać czyjeś cechy, jest spędzanie czasu z taką osobą i obserwowanie jej. Tylko wtedy, gdy poznajemy kogoś blisko i głęboko, odnajdujemy w nim słodycz.

Więcej w książce: „8 zasad miłości. Jak ją znaleźć, utrzymać i jak pozwolić jej odejść” Jaya Shetty'ego (wyd. Insignis)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze