1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Brigitte Bardot: „Moje życie to walka”

Fot. Nice Matin/Sipa/East News
Fot. Nice Matin/Sipa/East News
Ta walka ma od 30 lat konkretne oblicze: dobrostan i prawa zwierząt. Zmiana przepisów prawa i świadomości ludzi to dla Brigitte Bardot cel życia.

Mówią o pani: buntowniczka. Mają rację?
Tak, jestem buntowniczką! Pozostałam wierna mojej prawdziwej naturze. Nie pozwoliłam na to, aby zamknięto ją w gorsecie społecznych konwencji. Nie zawsze mogłam robić to, czego rzeczywiście pragnęłam, to nie takie proste, ale zawsze próbowałam – a to już dużo!

W 1973 roku porzuciła pani kino, będąc u szczytu kariery. Tę decyzję uważano za kaprys rozpieszczonej przez życie gwiazdy.
Nigdy nie byłam aktorką w najgłębszym tego słowa znaczeniu – odniosłam sukces w kinie, ale poniosłam porażkę w teatrze. Oczywiście, przyjemnie było być sławną. Z drugiej strony byłam całkowicie pozbawiona wolności, prześladowana przez prasę tropiąca skandale, uwięziona w moim wizerunku. Już wcześniej wielokrotnie nachodziła mnie myśl, aby rzucić kino, ale musiałam wywiązać się z podpisanych kontraktów.

Przełomowym momentem w pani życiu było podobno spotkanie z kozą na planie filmowym w Dordogne…
Był rok 1973. Kręciłam wtedy film, który okazał się moim ostatnim. Na planie dostrzegłam małą kozę – byłam nią zachwycona, zaczęłam rozmowę z właścicielką, a ta powiedziała mi, że w następną niedzielę przyrządzi z niej méchoui, tradycyjne danie z Afryki Północnej, z okazji komunii swojego wnuczka. Rozpłakałam się, kupiłam kozę i zdecydowałam, że odtąd zajmę się wyłącznie problemem cierpienia zwierząt. Na początku wszyscy myśleli wtedy, że to kolejny kaprys gwiazdy, opowiadano o mnie okropne rzeczy. Ale nie dałam się złamać i nigdy nie zdradziłam przysięgi, złożonej zwierzętom.

Fundacja Brigitte Bardot dla zwierząt (The Brigitte Bardot Foundation for the Welfare and Protection of Animals) jest dziś instytucją znaną i szanowaną na całym świecie. Nikt nie podważa już pani kompetencji, chociaż początkowo reakcje były wręcz wrogie.
Tak, było mi bardzo trudno i musiało upłynąć wiele czasu, aby zaczęto mnie traktować poważnie, jeśli chodzi o kwestię obrony zwierząt. Byłam regularnie wyśmiewana, za każdym razem podważano moje zaangażowanie i determinację. Przeżywałam bolesne chwile, płakałam, ale nie poddawałam się, działałam mimo wszystko i wbrew wszystkim.

Dziś moja fundacja jest ogólnie uznawana, jej głos się liczy. Mamy przedstawicielstwa w 73 krajach świata, otacza mnie wspaniała ekipa. Udaje się nam zmieniać istniejący stan rzeczy mimo alergii rządu na wszystko, co dotyczy poprawy warunków życia zwierząt we Francji. Bo tak to, niestety, wygląda…

Nie boi się pani niczego i nikogo, mówi pani to, co myśli – to wielu, szczególnie we Francji, przeszkadza. Regularnie krytykowano tu panią chociażby za działania mające na celu zlikwidowanie uboju rytualnego.
Walczymy z wszelkim okrucieństwem w traktowaniu zwierząt, na przykład z horrorem w postaci podrzynania im gardeł bez uprzedniego ogłuszenia w rzeźniach. Kiedy we Francji zamieszkała mała liczba muzułmanów, został w ich intencji podpisany dekret o rytualnym uboju halal, podobnie jak o uboju koszer, który praktykuje się w religii żydowskiej. Niestety, imigracja islamska, która się bardzo rozrosła, narzuca obecnie we Francji swoje rytualne kody – walczymy z nimi razem z moją fundacją.

Podobnie wygląda kwestia myśliwych – grupy, która urosła w siłę, od kiedy cieszy się poparciem prezydenta Macrona. Myśliwi powodują śmiertelne wypadki, opanowują całe lasy i pola uprawne, strzelają do wszystkiego, co się rusza. To skandal! Udało im się nawet przedłużyć okres polowania, dozwolony w całej Unii Europejskiej, polują też na zwierzęta znajdujące się pod ochroną… Staramy się to zmienić. Nieważne są dla nas opinie innych – chronimy zwierzęta.

W kwietniu 2023 roku opublikowała pani w mediach społecznościowych list otwarty do prezydenta Emmanuela Macrona, który wywołał prawdziwą sensację. Pisze pani między innymi, że jest on „żałosną marionetką”. Czy prezydent na niego odpowiedział?
Nie. Ale, ogólnie rzecz biorąc, marionetki nie odpowiadają na listy. Swoją drogą byłam bardzo z siebie dumna!

Jakie były pani największe sukcesy w zakresie ochrony praw i życia zwierząt?
30 lat zajęło mi zwycięstwo w sprawie polowań na małe foki. Od 50 lat czekam, aby we Francji zabroniono spożywania koniny. Od 20 lat, żeby zabroniono tu hodowli przypominających miniobozy koncentracyjne. Od 20 – aby zabroniono korridy oraz walk kogutów. Od 50 – żeby eksperymenty na zwierzętach zostały zastąpione przez metody alternatywne. I tak dalej, i tak dalej…

Francja zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie, jeśli chodzi o liczbę porzuconych zwierząt: 70 tysięcy rocznie. Jak tłumaczy pani to zjawisko?
Francja nie szanuje już niczego. W samolocie „Francja” nie ma już pilota. To wszystko, co stanowiło o jej bogactwie, potędze, elegancji i pięknie zostało zastąpione przez roszczeniową przeciętność, niszczycielskie rozruchy, przerażający brak bezpieczeństwa, żałosne bezprawie oraz brzydotę.

Pisarka Françoise Sagan nazywała panią Don Juanem i mówiła, że zawsze szuka pani mężczyzn, którzy mogliby oprzeć głowę na pani ramieniu, oraz cierpiących zwierząt – wszystko po to, aby im pomóc.
Tak, nie myliła się! Chcę być użyteczna dla dusz i serc tych wszystkich, którzy czują się samotni i niezrozumiani. Nienawidzę wszystkiego, co płytkie.

Od ponad 30 lat jest obok pani mąż, zawsze towarzyszą pani zwierzęta. Czy osiągnęła pani pogodę ducha, czy też wciąż odczuwa pani gniew?
Ciągle towarzyszy mi przede wszystkim cierpienie, moja egzystencja nie jest bynajmniej spokojnie płynącą rzeką. To codzienna walka, którą prowadzę sama. Nie jestem pogodna, nie odczuwam też gniewu – wciąż mam się za to na baczności. Ale staram się ofiarować sobie wszystkie małe codzienne szczęścia, które rozświetlają życie. 

Brigitte Bardot rocznik 1934, słynna francuska aktorka (grała m.in. w filmach „I Bóg stworzył kobietę” „Viva Maria!”, „Pogarda”, „Gdyby Don Juan był kobietą”). Po zerwaniu z kinem założyła fundację i zajęła się walką o prawa zwierząt. Mieszka z mężem Bernardem d’Ormale w Saint-Tropez.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze