1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Coaching zdrowia - na czym polega?

Coaching zdrowia - na czym polega?

Zdrowie to stan, kiedy dobrze się czuję ze swoim ciałem, swoimi myślami i emocjami - w osiągnięciu tego pomaga właśnie coaching zdrowia. (Fot. iStock)
Zdrowie to stan, kiedy dobrze się czuję ze swoim ciałem, swoimi myślami i emocjami - w osiągnięciu tego pomaga właśnie coaching zdrowia. (Fot. iStock)
Wśród wielu sposobów na zadbanie o siebie jest też coaching zdrowia. Na czym polega? Głównie na obserwacji. Swoich myśli, uczuć i sygnałów ciała. Coach Katarzyna Rybczyńska wyjaśnia, jakie mogą być tego efekty.

Jak można coachingować zdrowie?
Coaching to sposób na złapanie kontaktu ze sobą, wejście w relację. W największym uproszczeniu coaching to „życzliwe bycie z drugim człowiekiem”. Tę życzliwość możemy otrzymać w każdej relacji opartej na zdrowej więzi – z przyjacielem czy zaufanym spowiednikiem. Taka postawa w biznesie nazywa się coachingiem biznesowym, a wobec zdrowia – coachingiem zdrowia.

Po prostu siadam z osobą, która chce zająć się własnym zdrowiem, i towarzyszę jej w odkrywaniu siebie. W poznawaniu jej definicji zdrowia, bo każdy ma inną.

A jaka jest pani definicja?
Dla mnie ważne jest bycie świadomym tego, o czym w danym momencie myślę, jakie to we mnie generuje emocje i jak to się przekłada na ciało i ducha. Zdrowie to stan, kiedy dobrze się czuję ze swoim ciałem, swoimi myślami i emocjami.

Z jakimi problemami zdrowotnymi przychodzą do pani ludzie?
Najczęściej praca nad zdrowiem rozpoczyna się w trakcie pracy nad tematem, który wcale nie jest z nim związany. Jeżeli mnie coś męczy, nie umiem podjąć decyzji, mam silne i nieprzyjemne uczucia związane z jakimś tematem – odzwierciedla się to w moim ciele, najczęściej w postaci napięcia w barkach i w szczękach. Pracowałam kiedyś z klientem, który nie potrafił delegować obowiązków, co doprowadziło nas do jego relacji z przełożonym i problemu kumulacji napięcia w ciele.

Czy stres jest główną przyczyną dolegliwości zdrowotnych?
Wiele rzeczy, zjawisk czy sytuacji, które łączą się ze stresem, przekłada się bezpośrednio na zdrowie. Coraz więcej mówi się o emocjach, kładzie się nacisk na to, jakie informacje one ze sobą niosą. Do niedawna emocje uznawane były za niedobre i trzeba było je tłumić. Teraz uczymy się je rozumieć i nimi zarządzać. To kluczowy aspekt zdrowia. Pojawia się emocja, robię skan w ciele, odnajduję napięcie, jakie ona wywołuje, a w umyśle wspomnienie, które uruchomiło daną reakcję, i zastanawiam się, co z tym mogę zrobić.

No właśnie, jak można sobie pomóc?
Przejść się, odetchnąć, porozmawiać o tym. Zazwyczaj silne emocje pojawiają się w relacjach dla nas istotnych – z bliskimi, z szefem. Jeżeli bardzo się staram i chcę zrobić na kimś wrażenie, warto zastanowić się, dlaczego jest to dla mnie takie ważne, albo jakie wartości chcę obronić.

Wiemy już, co myślimy i czujemy. A jak możemy zdefiniować stan duszy?
Stan duszy to życie w zgodzie z własnym powołaniem. Wierzę, że każdy jest do czegoś przeznaczony, a nasze zdrowie i ciało to detektory, które wskazują, czy podążamy swoją drogą. Jeżeli robimy coś wbrew przeznaczeniu, zaprzeczając istotnym wartościom, to zaczynamy odczuwać niewygodę, z czasem pojawiają się napięcia i różne dolegliwości. Coaching może pomóc nam stworzyć mapę osobistych doświadczeń i przełożyć je na ciało. Poprzez zadawanie pytań pozwala połączyć mapę swoich emocji i myśli ze stanem zdrowia.

Czym się objawia dobry stan ducha?
Spokojem w emocjach, lekkością w uczuciach, jasnością myśli i obecnością. Na przykład teraz rozmawiamy i tworzymy więź, inni ludzie są w tle, słyszę głosy w oddali, czuję zapach kawy, ale to wszystko zajmuje swoje miejsce. Widzę to w postaci kręgów ważności. Moje ciało jest rozluźnione.

Co możemy zrobić dla ciała w celu poprawy naszego zdrowia?
Możemy zacząć obserwować jego reakcje – o jakiej porze jestem bardziej efektywna, w jakich godzinach sen służy mi najlepiej, które partie mięśni mam napięte podczas pracy. A że nie napinamy mięśni od razu mocno, tylko długo i stopniowo pogłębiamy napięcie, więc można to obserwować i świadomie rozluźniać. Dobrze jest też poobserwować, jakie jedzenie mi służy – jeżeli po posiłku zamiast czuć przypływ energii, jestem ospała – to znak, że potrawa nie była właściwie dla mnie skomponowana. Dla każdego dobre będzie co innego – dla jednego kiełki, dla drugiego biały ser, a dla trzeciego kawałek krwistego steku. Nikt ci nie powie, co powinnaś jeść, możesz to tylko zbadać na podstawie obserwacji.

A co możemy zrobić dla higieny emocjonalnej?
Na początek dobrze jest sporządzić listę znajomych i przy imionach tych, przy których czujesz się dobrze, postawić „+”, a przy których nie „–”. Potem można wybrać jedną osobę i zbadać, o co chodzi. O czym informują mnie emocje, jakie pojawiają się w kontakcie z nią. A każda emocja niesie informację. Wstyd mówi na przykład o przekroczeniu granic – weszłam na czyjś obszar za daleko albo kogoś za blisko dopuściłam.

Dobrym ćwiczeniem jest też stworzenie listy swoich emocji, żeby mieć paletę różnej intensywności doświadczeń i umieć nazywać je w konkretnych sytuacjach.

Została nam jeszcze higiena intelektualna…
Czyli kontrola własnych myśli. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, jaką taśmę puszczam sobie w głowie. I jeśli źle na mnie działa, zmienić ją na nową. Ja na przykład mówię do siebie: „Kaśka, dasz radę” albo: „Rybczyńska, uspokój się”, co mnie rozśmiesza i rozluźnia. Polecam także ćwiczenie polegające na wyszukiwaniu życzliwych myśli na temat innych osób, na przykład współpasażerów w metrze, ale można to również ćwiczyć przed lustrem. I przyłapywać się na czymś dobrym. Można założyć zeszyt i zapisywać pozytywne myśli na swój temat.

Zdrowie to nie tylko stan ciała...
Oczywiście. Warto zacząć od pytania: czy chcę być zdrowa? A jeżeli tak, to co mogę zrobić? Może pójść na coaching albo terapię? Dobrze przypomnieć sobie, kiedy czułam się zdrowa, i często wracać do tego myślami.

Nie spotkałam osoby, która nie chciałaby być zdrowa. Ale to, co twierdzimy na poziomie umysłu, nie musi być zgodne z tym, co mówi nasze ciało. Dlatego zacznijmy od niego. Bo ciało wie lepiej. Gdy wykryję, o czym informuje mnie ciało, to będę mogła zapobiec wielu cięższym schorzeniom.

Katarzyna Rybczyńska coach zdrowia, razem z Moniką Zubrzycką-Nowak napisała książkę „Coaching zdrowia”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Słodki smak trucizny – jak cukier wpływa na nasze zdrowie?

Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. (Fot. iStock)
Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. (Fot. iStock)
Bohater kultowego filmu Barei badał zawartość cukru w cukrze. Dziś miałby dużo szersze pole badawcze, ponieważ sacharoza jest wszechobecna – trafia do ketchupu, leków, ba, nawet do pasty do zębów. Dziennikarka Ewa Nowak zbadała, jak sztuczna słodycz wpływa nie tylko na jej organizm, ale i samopoczucie. I doszła do wniosku, że wysiada z białej karuzeli.

Przez rok przeciętny Polak zjada ok. 43 kilogramów cukru, co oznacza 29 łyżeczek dziennie! Cukier – słodycze – pyszności – rodzina – dobre chwile... Taki łańcuch skojarzeń ma większość z nas. Cudowne wspomnienia z dzieciństwa związane ze słodyczami łączą nas silnej niż patriotyzm. Pieczenie ciast, wyprawa z rodzicami na lody, żelki, ciastka czy bita śmietana to w naszej kulturze symbol miłości, bezpieczeństwa, rodziny, nagradzania dzieci i okazywania im, że są ważne. Gorąca czekolada czy budyń z sokiem nikomu nie kojarzy się z trucizną i niszczeniem białek – a na tym cukier bazuje. Im więcej o nim czytam, tym bardziej mam wrażenie, że to nie substancja chemiczna, ale przebrany Obcy, który chce po cichutku zniszczyć nasz gatunek. I jak na razie znakomicie mu idzie, bo statystki, wskazują, że liczba chorych na cukrzycę stale wzrasta.

Hans-Ulrich Grimm, autor książki „Żywność pełna kłamstwa”, pisze: „wiele substancji, które zjadamy w produktach spożywczych, wywołuje uczucia”. Trudno się z tym nie zgodzić. Cukier bezsprzecznie wywołuje uczucia, i to jakie! Niby wiemy, że „trzeba z tym skończyć”, a jednocześnie sięgamy po słodycze. Co takiego on w sobie ma, że nie można mu się oprzeć?

Słodki eksperyment

Zjadam krówkę na czczo i czekam, co się stanie – czuję rozkosz już po minucie – cukier spowodował wyrzut większej dopaminy, hormonu wywołującego uczucie szczęścia. A od poczucia szczęścia nietrudno się uzależnić... Gdybym zjadła krówkę z jabłkiem czy pajdą gryczanego chleba, cukier nie działałby aż tak bardzo, bo ważne jest, w jakim towarzystwie trafia do naszego organizmu. Jeśli wraz z błonnikiem (w warzywach, owocach, razowej mące), to wzrost poziomu glukozy będzie niższy niż ten wywołany przez „samotny” cukier. Dobrym towarzystwem są też zdrowe tłuszcze.

Cukier wywołuje we mnie bardzo konkretne uczucia, silnie wpływa na moje samopoczucie i zachowanie. Przez pierwszą godzinę po zjedzeniu krówki energia mnie rozsadza. Jestem zadowolona, mam przypływ sił witalnych, ale i problem ze skupieniem. Po godzinie czuję skradające się zdenerwowanie, które przekształca się w ostrą irytację, gdy poziom glukozy spada. Po niej następuje faza gwałtownego pogorszenia samopoczucia. Mam lekko depresyjne uczucie pustki, czuję silne napięcie, nawet lęk. Jestem zła, nie mogę się skupić i chce mi się czegoś słodkiego. Agresywny głos w głowie szantażuje, że nie pozwoli mi nic zrobić, dopóki mu czegoś nie dam.

Psychologia zachcianek

Naszym organizmom wystarczyłaby od czasu do czasu fruktoza, czyli cukier zawarty w owocach. Od czasu do czasu! Bo mitem jest, że można je jeść w każdej ilości. Dla przykładu stężenie fruktozy po zjedzeniu całej kiści winogron lub ośmiu mandarynek to dla człowieka za duże obciążenie. Nawet jeśli zjadamy poprawnie – tylko jedną porcję owoców dziennie – sacharozą jesteśmy dosłownie zasypywani. „Jeśli do tego dołoży się nadwagę i siedzący tryb życia, nasze komórki stawiają insulinie coraz większy opór (…). Przemęczona trzustka zużywa się, wydzielając coraz mniej insuliny, a komórki stają się coraz bardziej oporne na działanie tego hormonu. Stan taki nazywamy opornością na insulinę” – piszą dr Richard Jacoby, specjalista chorób nerwów obwodowych, i Raquel Baldelomar w głośnej książce „Cukier. Cichy zabójca”.

Jedzenie cukru doprowadza również do zjawiska leptynoodporności, a więc braku skutków działania leptyny – hormonu informującego mózg o odżywieniu organizmu. Uporczywa wysokocukrowa dieta powoduje nawykowy deficyt uczucia sytości. Jemy, ale nie czujemy się najedzeni. Stąd na przykład absurdalna potrzeba zjedzenia całej warstwy ptasiego mleczka naraz czy wszelkie kompulsywne pochłanianie słodyczy.

Jak widać, jesteśmy skażeni i odtrucie cukrowe będzie trudne. W tym stwierdzeniu nie ma słowa przesady, ponieważ cukier wywiera ogromny wpływ na nasze samopoczucie.

„Po zdecydowanym odstawieniu wszelkich słodyczy czujemy się niepewni i chorzy, niespokojni i nerwowi, a wreszcie zmuszeni do znalezienia czegoś słodkiego i zjedzenia, przekonani, że tego pokarmu bezzwłocznie musimy sobie dostarczyć. Czy możemy skupić się na pracy, wiedząc, że w szufladzie leży tabliczka czekolady? Zapewne nie – a jedynym rozwiązaniem jest jej zjedzenie” – czytam u Jacoby'ego i Baldelomar. Póki będziesz jeść cukier, będziesz atakowany przez słodkie zachcianki. Już on tego dopilnuje!

Pożegnanie z cukrem

Statystyki straszą: jedna trzecia dzieci urodzonych w latach 2006–2016 będzie miała cukrzycę typu drugiego z powodu nieprawidłowej diety. Wiele osób ma świadomość swojego uzależnienia, które zaszczepia potem dzieciom, ale ciągle uważamy, że to „tylko” uzależnienie psychiczne. „Wezmę się za siebie i z tym skończę”. Ale jeszcze nie teraz… A cukier zżera nas systematycznie, i to nie tylko w przenośni.

Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. Soczewka oka, naczynia krwionośne, włókna kolagenowe w skórze, ścięgna, stawy – białka budują wszystkie struktury naszego ciała i wszystkie są tak samo unicestwiane przez cukier. Lista schorzeń, do których się przyczynia, jest przerażająco długa: choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane, depresja, alergie, kruchość kości, zaburzone ciśnienie krwi, a do tego – jak podaje dr Richard Jacoby – najgroźniejszy jest jego wpływ na neuropatię, czyli zapalenie nerwów. Do tej pory nikt nie kojarzył diety wysokocukrowej ze schorzeniami neurologicznymi. A szkoda! Cukier niszczy nasz układ nerwowy. Odczuwamy to jako ból, a w dłuższej perspektywie jako niedołęstwo.

Nie masz wyjścia. To już nie kwestia poglądów czy nastawienia. Świat nauki mówi jednym głosem: jeśli chcesz w zdrowiu dożyć emerytury – rzuć sacharozę, a potem cukier pod każdą dosładzającą postacią. Choć stewia (z liści stewii południowoamerykańskiej) czy ksylitol (z kory brzozy) mają, owszem, znacznie niższy indeks glikemiczny, to używając ich, nie odzwyczaisz się od potrzeby odczuwania nadmiaru smaku słodkiego. To samo dotyczy sztucznych słodzików. Większość z nich, raz przyjęta, nigdy nie rozkłada się w naszym ciele, a mimo to wielu dietetyków wciąż uważa je za wsparcie w drodze do eliminacji cukru. Błąd! Proces odwyku, poza obszarem fizjologicznym, musi dotyczyć też obszaru gastrycznego. Chodzi o to, żeby przywrócić kubki smakowe do takiego stanu, w którym znów poczują słodycz surowej marchewki. Słodziki nam w tym nie pomogą. A miód?

Odkąd się dowiedziałam, co cukier robi moim białkom, słowo „glikacja” trzeszczy mi w głowie. Nie chcę trzymać w domu trucizny. Pozbyłam się całego cukru, nie mam nawet żelaznej rezerwy dla gości, ale z miodem nie dałam rady. Mam za duży szacunek dla pracy pszczół lub jestem po prostu z Polski i serce mi nie pozwala wyrzucić miodu. Po prostu więcej już go nie kupię, ale ten muszę powoli „dojeść”.

I co teraz?

Cukier, czyli sacharoza, jest dosłownie we wszystkim. Dlatego moja koleżanka uważa, że nie warto się tym przejmować. Każdy z nas jest skazany na cukrzycę, więc należy jeść rurki z kremem i popijać colą, póki jeszcze możemy, żeby potem, gdy już nam zdiagnozują cukrzycę, nie żałować. Koleżanka jest przekonana, że będzie miała cukrzycę typu drugiego. I rzeczywiście – przy takim podejściu ma to jak w banku! Ale ja widzę siebie jako zdrową, aktywną starowinkę z obwodem w pasie poniżej 78 cm (mężczyzna nie powinien mieć więcej niż 100 cm, bez względu na wzrost) bez cukrzycy, demencji i z piękną cerą. Zatem wysiadam z białej karuzeli!

A ty, drogi Czytelniku? Przeczytałeś trzy strony o cukrze, i co teraz? Wyśmiewasz strach przed nim, a może od dawna już go nie jadasz? Na jakim etapie drogi do zmian w jedzeniu cukru dziś jesteś? Określ to teraz. Lepszego momentu nie będzie.

Jak mawiał filozof Arthur Schopenhauer: „Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą”.

Koła ratunkowe w morzu cukru

  • Pij białą morwę. Zawiera witaminy z grupy B, PP oraz wysokie stężenie flawonoidów o silnym działaniu detoksykacyjnym. Polecana przy konieczności wyrównywania poziomu cukru we krwi. Pomaga ciału poradzić sobie z codziennym tsunami cukru.
  • Do pracy noś zdrowe przekąski: marchewki, jabłka, czerstwe gryczane pieczywo, naturalne jogurty. Musisz to mieć pod ręką, bo trzeba jeść regularnie. Zbyt długie przerwy prowadzą do hipoglikemii (nadmiernego spadku poziomu glukozy we krwi) kończącej się sięganiem po słodycze.
  • Jedz bezcukrowe śniadania. Najlepiej owsiankę lub jajka (tylko zerówki albo jedynki od szczęśliwych kur).
  • Wyeliminuj z menu napoje słodzone. W jednej szklance jest 8 łyżeczek cukru (tyle samo, co w szklance soku pomarańczowego). Zamiast soków z owoców – pij warzywne.
  • Pilnuj spożywania zdrowych tłuszczów. „Pragnienie cukru bywa czasem domaganiem się przez organizm tłuszczu, którego mu nie dostarczyliśmy” – pisze dr Jacoby.
  • Nawadniaj organizm. Jeśli pijesz za mało, będziesz czuć podwyższone łaknienie i szukać cukru. Kropka.
  • Wysypiaj się. Nasz organizm często myli niezadowolone ciało migdałowate z głodem i zapotrzebowaniem na cukier. Chce ci się czegoś słodkiego? Nie możesz się niczym najeść? Zdrzemnij się, a łaknienie zniknie.
  • Czytaj etykiety. Jeśli cukier jest wymieniony na jednym z pięciu pierwszych miejsc, to oznacza, że produkt jest uzależniający i chorobotwórczy, więc niech zostanie na półce w sklepie.
  • Gdy jesz poza domem, postępuj według metody 80/20. Nie zawsze dasz radę uniknąć żywności z dodatkiem cukru, więc zachowuj czystość w ośmiu przypadkach na dziesięć, a te dwa od czasu do czasu wkalkuluj w koszta życia. Nie popełniaj błędu ortodoksji, polegającego na tym, że gdy raz złamiesz zasady, od razu rzucasz dietę. Metoda 80/20 jest duża bardziej skuteczna.
  1. Styl Życia

Sztuka pielęgnacji duszy i ciała

Kobieta powinna być dla siebie ważna! (Fot. iStock)
Kobieta powinna być dla siebie ważna! (Fot. iStock)
Lato to doskonały czas, by dopieścić swoje ciało. Spokojnie, nikt nie zapomniał o psyche. Jest obecna i zadowolona, bo kobieca dusza bardzo lubi swoje ciało – czy to dusza Japonki, Francuzki, czy Słowianki. Która jest ci najbliższa? Katarzyna Droga testuje egzotyczne i rodzime teorie pielęgnacji z popularnych poradników.

”Kobieta powinna być dla siebie ważna!” – to najładniejsze zdanie, jakie znajduję na stronach poradników urodowych, których na rynku bez liku. Chcę być dla siebie ważna, więc buszuję wśród metod i teorii dotyczących naturalnej, zdrowej, przyjemnej pielęgnacji, także diet i ćwiczeń. Programów i pomysłów tyle co kultur, filozofii i doświadczonych terapeutek czy kosmetyczek. Który najlepszy? Ten dostosowany do osobowości. Kim jesteś w głębi duszy? Wdzięczną Francuzką, harmonijną joginką czy może rodzimą Słowianką? Ja każdego dnia wcieliłam się w jedną z nich. Do jakich wniosków doszłam?

Indyjska Parwati - piękno po indyjsku

Promienna, szczęśliwa i spokojna. Najłagodniejsza z żon Śiwy, piękna bogini z odsłoniętymi piersiami. A jednak…. Parwati robi, co chce. Zirytowała boskiego męża, bo usnęła z nudów, gdy czytał jej Wedy. Jeśli czujesz z nią więź, weź kurs na Indie, ku odwiecznej mądrości ajurwedy. Spodoba ci się, ale pod warunkiem że:

  • próbowałaś ćwiczyć jogę lub masz na to ochotę,
  • masz naturę spokojną, lubisz ciszę lub łagodną muzykę,
  • pociąga cię słowo „harmonia”,
  • podoba ci się pomysł, by piękno emanowało z wnętrza kobiety,
  • wierzysz w siłę oddechu.

Kasia Bem w książce „Happy uroda. Piękno jest w tobie” (wyd. Edipresse 2017) proponuje specjalny program zadbania o ciało i duszę, oparty na technikach jogi, naturalnej diecie i ćwiczeniach oddechowych. Plan „Happy uroda w 6 krokach” kończy się 3 holistycznymi programami dla ciała i duszy. Najistotniejszy jednak jest cel: piękno, które emanuje z kobiety nie dlatego, że zna arkana makijażu i mody, waży tyle, nie tyle i tuszuje wiek – ale dlatego że zna i akceptuje siebie. Jak to może wyglądać w praktyce?

Słoneczny poranek witam z wdzięcznością. Pierwszy pokarm dla ciała to woda z połówką cytryny. Ćwiczę świadomy oddech, który uświadamia mi, że prawdziwe życie przebiega tu i teraz. Jest wiele technik oddychania, ja lubię kwadrat. Daje energię i uspokaja, a do tego jest prosty: licząc do 4, wykonujesz powolny wdech, zatrzymujesz powietrze, też licząc do 4, wydychasz je w rytmie 4 i znów zatrzymujesz. Kwadrat powtarzam 10 razy. Potem kilka ćwiczeń jogi, na przykład: „pies z głową w dół” potem „pozycja dziecka”. To, co ważne, a nie pamięta o tym pospieszna cywilizacja Zachodu: energia kumuluje się w bezruchu. Każdą sesję jogi warto zakończyć śavasaną, czyli pozycją trupa. Brzmi fatalnie, ale jest to przyjemne 20 minut spokojnego leżenia przy muzyce relaksacyjnej. Rzeczywiście wchodzi się w dzień z nową energią. Tego dnia nie jem mięsa, piję toniki upiększające, które są miksem owoców i warzyw. Dieta dla zdrowia i urody opiera się dziś na kaszy jaglanej, zielonych warzywach, tłuszczu dostarczy awokado. Po drodze joga twarzy – kilka prostych ćwiczeń, wieczorem pielęgnacja naturalnymi kosmetykami: maseczka z avocado, peeling kawowy lub cukrowy, aromatyczna kąpiel, masaż olejkami. I jeszcze pudełko wdzięczności, do którego wrzucasz karteczki z tym, za co jesteś wdzięczna. Moim zdaniem może być też zeszyt, a nawet chwila refleksji, by podziękować za to, co przyniósł dzień. A przyniósł i wymagał wiele. Happy uroda wymaga sporo zachodu, odpowiednich zakupów i przygotowań. Choćbym chciała, nie umiem przeprogramować dnia, by skupić się tylko na tym. Mogę jednak do swojej codzienności wprowadzić cenne elementy.

Co biorę?

Na przykład pozytywne hasło na poranek – od dziś mówię sobie: „przydarzą mi się same dobre rzeczy” – i głęboki kwadratowy oddech przed oknem. Potem mały relaks „na trupa” w ciągu dnia (nieruchomo leżę przez kwadrans przy muzyce, przykryta kocykiem), kasza jaglana od czasu do czasu i koniecznie całowanie sufitu (podnoszę podbródek i wysyłam całusa do sufitu – wierzę, że wpłynie zbawiennie na owal twarzy).

Dumna Marianna - piękno po francusku

Marianna to symbol wolności, Francji, no i naszego myślenia o francuskich kobietach. Te zaś są inne niż wszystkie, bo potrafią żyć wdziękiem i radością. Jak to robią? Mireille Guilliano, która ujawniła już światu, dlaczego Francuzki nie tyją, w kolejnej książce „Francuzki nie potrzebują liftingu” (wyd. Znak 2016) podpowiada, jak – po francusku – zachować wieczną młodość. To trop dla ciebie, jeśli:

  • jesteś żywiołowa, masz poczucie humoru,
  • słowa: „systematycznie”, „wysiłek”, „mozoł” budzą twoją niechęć,
  • lubisz ładne buty, a jeszcze bardziej ładne i wygodne,
  • lubisz seks, śmiejesz się często, śpisz smacznie.

No i rób tak dalej. To, co urzeka w stylu francuskim, to zero przymusu. W życiu ma być przyjemnie! Marianna do każdego wyzwania podchodzi tak, jakby było stworzone dla jej radości. Dieta? Nie, dziękuję. Diety uzależniają, stają się zmorą życia. Nie znaczy, że jedząc jak Marianna, jem byle jak. Jadam teraz ślicznie i kreatywnie. Dbam, by spożywać pięć kolorów: na talerzu ma być białe (twarożek), czerwone (papryka, buraczek), żółte (ser, cytryna, kurkuma), zielone (choćby brokuł), brązowe (chleb, ziemniak). Marianna chętnie wypije kieliszek wina i dużo więcej wody, najlepiej w dobrym towarzystwie. Ruch? Bez spinki. Żadnych ćwiczeń na siłowni, biegania w pocie czoła ani reżimu aerobiku. Ruch staje się częścią mojego dnia. Marianna po zakupy jedzie rowerem, na randkę idzie pieszo, tańczy, bo lubi, a spośród wszystkich form aktywności ciała preferuje seks. Jej życie płynie zgodnie z naturą, więc oznacza pobudkę o poranku, a sen wczesny i długi, bo nie ma lepszego kosmetyku niż smaczne spanie. Marianna unika jedzenia przed komputerem, sztucznego światła i dusznych pomieszczeń. Jej dzień, czyli też i mój, zaczyna się od uśmiechu, a kończy przyjemnościami sypialni – od niej zależy, czy są to słodkie sny w miękkiej pościeli czy doznania we dwoje.

Co biorę?

Zasadę trzech darów natury. Są to: woda, światło, powietrze. Jako stałe elementy codzienności działają jak najlepsze antyoksydanty i źródła energii. Coś dla szczupłej sylwetki: aktywność przed śniadaniem, choćby rozciąganie lub taniec przy muzyce. Organizm czerpie wtedy z zapasów, i spala tkankę tłuszczową. No i to kolorowe menu (przynajmniej raz dziennie), a także każdą możliwą zamianę środków lokomocji na rower lub piechotę. Oraz życiowe motto: „działaj z pasją, a będziesz wiecznie młoda”!

Madame Butterfly - piękno po japońsku

Właściwie tragiczna, lecz piękna i pełna wdzięku. Dla świata – ikona japońskiej kobiecości. Była niezwykle urodziwa i bardzo kochała mężczyznę z obcej kultury. Dla miłości złamała zasady własnej tradycji i zapłaciła za to najwyższą cenę. Symbolizuje istotę tego, co uznajemy za godną zazdrości urodę Azjatek o nieskazitelnej cerze. Jesteś (bywasz) Butterfly jeśli:

  • interesujesz się kulturą Dalekiego Wschodu,
  • lubisz owoce morza,
  • zależy ci na pięknej cerze,
  • jesteś systematyczna, spokojna, delikatna,
  • wiele poświęcasz dla miłości.

Skąd w Azjatkach tyle uroku, jak to robią, że po czterdziestce mają cerę niemowlęcia? Otóż potrzebę dbania o urodę i wiedzę o tym, jak to robić, dziedziczą z pokolenia na pokolenie – czytam w książce Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek” (wyd. Znak 2016). Chroń twarz przed słońcem, oczyszczaj, nawilżaj, zdrowo jedz, unikaj stresu – właściwie wszystkie dobrze znamy te zasady. Ale... Azjatki mają zdecydowanie lepsze wyniki niż białe kobiety. Czy chodzi o geny? Cho zdecydowanie twierdzi, że nie, a ja sądzę, że chodzi o pewną filozofię. „Sekrety urody Koreanek” opisują cały proces krok po kroku. Jak pielęgnować skórę: od powolnego, dokładnego oczyszczania, ze szczególną czułością dla powiek, poprzez nawilżanie, aż do delikatnego makijażu, który jest a jakoby go nie było. Solidnie, codziennie, od chwili, gdy dziewczynka staje się dziewczyną, bynajmniej nie wtedy, gdy ujrzymy pierwszą zmarszczkę. Pielęgnacja i kult skóry staje się rytuałem, sztuką i przyjemnością. Wspiera ją dieta bogata w owoce morza, dużo wody i zielonej herbaty, minimum używek. Cho proponuje program „dbanie o skórę twarzy w dziesięciu krokach”. Owszem, kusi mnie dokładność, personalizacja, wyniki porannych i wieczornych działań przed lustrem, ale prawdę mówiąc, nie do zrobienia codziennie, przynajmniej dla mnie. Za to przekonuje mnie pasja i uważność dla swojej skóry i urody, którą kobieta dostała od natury.

Co biorę?

Szacunek dla twarzy wyrażany przy codziennej pielęgnacji. Owoce morza od czasu do czasu. Zmianę myślenia o chwilach spędzonych przed lustrem. Żegnajcie pac, pac kremem, pudrem i pośpiesznie nakładany tusz. To ma być zatrzymanie, miłe spotkanie ze sobą.

Słowiańska Dziewanna - piękno po polsku

Dziewanna – polska bogini miłości i wiosny, jej kamień szlachetny to biała perła, jej kolor to czerwień, nosi kwiecistą sukienkę, jest odwrotnością Marzanny. Lubi zmysły – w końcu to królowa lata, biegnie przez łąki z wierną suką i sarenką. Innymi słowy: wracamy do korzeni. Pielęgnacja słowiańska będzie dla ciebie idealna, jeśli:

  • chociaż raz w życiu miałaś ochotę upiec własnoręcznie chleb,
  • jesteś żywiołowa i ciekawa świata,
  • własna tradycja jest dla ciebie wartością,
  • zdarzyło ci się zbierać zioła, hodować miętę i majeranek,
  • kochasz lato i zwierzęta.

„Sekrety urody babuszki. Słowiański elementarz pielęgnacji” Ukrainki Raisy Ruder (wyd. Znak 2017) to nic innego jak znakomity poradnik domowego recyklingu i maksymalnego wykorzystania darów natury w zasięgu ręki i z własnego regionu. Babuszka autorki tego programu, także Ukrainka, była zielarką, słowiańską znachorką. Miała radę na wszystko: na sińce pod oczami, na zmarszczki, na porost rzęs, a nawet na szczęście w związku. Mnogość maseczek, jaką proponuje, przyprawia o zawrót głowy: maseczka przed balem absolwentów, przed randką, przed ważnym wystąpieniem, bociankowa, czyli dla pań w ciąży… Miksujemy oleje z przyprawami, truskawki, ogórki, czekoladę. Brzmi smakowicie i działa. Jestem z Podlasia, więc niektóre sposoby znam od dawna: piwo albo jajko na włosy, sok z cytryny, który działa jak pianka powiększająca objętość fryzury. Maseczka z ogórka lub ze startego jabłka na rozjaśnienie cery. Kompresy herbaciane na podpuchnięte oczy. Nowe było dla mnie zastosowanie aspiryny: jako przeciwłupieżowy dodatek do szamponu. Ciekawa baza produktów, bo podstawowe składniki magii babuszki to ziemniaki, woda, mleko, oliwa i jajka. Jakie to słowiańskie i odległe od awokado i imbiru… Chociaż babuszka nie gardzi egzotycznymi roślinami. Dlatego może być fajnie zaufać jej miksturom! Masz wątpliwość, czy warto ubijać w moździerzu zioła w czasach, gdy można kupić wszystko? Babuszka grozi palcem: kupujesz trzy razy drożej, w dodatku marnujesz resztki żywności.

Co biorę?

Inaczej będę patrzeć na skórki ogórka i łupiny cebuli, przynajmniej czasami. To nie tylko oszczędność – także wolność, bo nie zależysz od koncernów kosmetycznych, tylko od własnej kreatywności. Można w każdej chwili urwać się z codzienności, zamknąć w kuchni wśród naturalnych produktów i żyć naturalnie jak Dziewanna.

Piękna Europa

Mitologiczną Europę uważano za najpiękniejszą kobietę na świecie. Królewna była tak cudna, że bóg wszystkich bogów – Zeus – musiał ją mieć i porwał do groty na Krecie. My, Europejki, córy królewny, też będziemy piękne i pożądane, takie jak chcemy. Na koniec program uniwersalny adresowany do Europy. Jesteś nią, jeśli:

  • często i z przyjemnością używasz słowa „dziękuję”,
  • lubisz podstawy naukowe wszelkich teorii,
  • wierzysz w energię i potęgę miłości,
  • nie obawiasz się lustra, kartki i flamastrów. Uwaga – zupełnie nie musisz umieć rysować.

„Pokochaj swoje ciało w 30 dni” Małgorzaty Gąski (wyd. Fabryka Siebie) to książka i program, który odwołuje się do fizyki kwantowej i filozofii, którą znam z metody dwupunktowej. Wszystko jest energią, nasze ciało jest zbiorem wibrujących cząsteczek, możemy na nie wpływać z poziomu uczuć – a z tych najsilniejsza jest miłość i wdzięczność. Mamy tu do czynienia z dzienniczkiem wdzięczności, ale nastawionym na ciało. Myśl podstawowa: jakiekolwiek jest, zasługuje na podziw i wdzięczność. Według metody Ewy Gąski należy energię dobrego uczucia, nakierowaną na daną część ciała, łączyć z czynnością motoryczną: rysować! Całą siebie, kolejne części ciała, z wdzięcznością i marzeniem, jakie mogłyby być. Śladem wskazówek obdarzam uwagą i rysuję kolejno: oczy, usta, plecy, nogi, strefy intymne, dłonie, biodra. Każdej dziękuję. Brwiom, że chronią oczy i są właściwą tylko mi dekoracją twarzy. Plecom, że tak wiele noszą, skórze, że oddziela mnie od całego świata… Co mogę dla was zrobić? Plecy wyprostować, skórę nawilżać i karmić, stopy masować. I tak przez 30 dni.

Co biorę?

Osobistą odpowiedź na pytanie, za co siebie kocham i poczucie, że mam wpływ na swój wygląd i zdrowie. Dzienniczek wdzięczności? Znam od dawna, polecam. To naprawdę działa.

  1. Zdrowie

Dieta nerkowa – jak najlepiej zadbać o nerki?

To nie musi być diagnoza przewlekłej choroby nerek. Już samo osłabienie pracy tych ważnych organów powinno skłonić nas do zmiany stylu życia. (fot. iStock)
To nie musi być diagnoza przewlekłej choroby nerek. Już samo osłabienie pracy tych ważnych organów powinno skłonić nas do zmiany stylu życia. (fot. iStock)
W Stanach Zjednoczonych żyje ponad 30 milionów ludzi, u których zdiagnozowano jakieś zaburzenia w funkcjonowaniu nerek lub którzy już się zmagają z pełnoobjawową chorobą. – pisze Susan Zogheib w swojej książce „Przewlekła choroba nerek. Leczenie dietą”. Dieta jest niezbędnym elementem leczenia PChN i skutecznie pomaga w spowolnieniu postępów choroby. Niektóre składniki potraw wspomagają funkcjonowanie nerek, a inne wymuszają ich intensywniejszą pracę.

– Jestem dyplomowaną dietetyczką i mam długoletnie doświadczenie w pomaganiu pacjentom w przejmowaniu kontroli nad chorobą nerek. Od lat w tej roli wspieram pacjentów w walce z chorobą, nie tylko w zapanowaniu nad objawami fizycznymi, lecz także w radzeniu sobie z emocjonalnym ciężarem, jaki często się wiąże z taką zmianą w życiu. – pisze Susan Zogheib. – Kontrolowanie ilości spożywanych składników takich jak sól oraz węglowodany zmniejsza ryzyko występowania nadciśnienia tętniczego, cukrzycy oraz innych chorób, które mogą się pojawić w konsekwencji niewydolności nerek. Pragnę z całą mocą podkreślić konieczność współpracy i konsultacji z dietetykiem przez cały okres rozwoju przewlekłej choroby nerek, dzięki czemu można uzyskać poprawę stanu zdrowia.

Spowolnienie choroby nerek w kilku krokach

Krok 1. Zrozum swoje potrzeby żywieniowe

Nie istnieje jeden plan żywienia, który by się nadawał dla wszystkich chorych na nerki. Te produkty, które możesz jeść, i te, które są dla ciebie zakazane, zmienią się z czasem, zależnie od funkcjonowania nerek oraz zależnie od innych czynników, na przykład od zachorowania na cukrzycę. Współpracując ściśle z lekarzem prowadzącym oraz stale pogłębiając wiedzę na temat tej choroby, możesz osiągnąć mistrzostwo w sztuce dokonywania zdrowych wyborów żywieniowych, które odpowiadają twoim potrzebom, a wtedy będziesz osobiście i z powodzeniem panował nad chorobą. Poniżej przedstawię podstawowe wskazówki żywieniowe dla wszystkich chorych na przewlekłą chorobę nerek (PChN).

Białko

Białko występuje w produktach zwierzęcych i roślinnych. Jest makroskładnikiem odżywczym niezbędnym dla zdrowego organizmu; jednak dla pacjentów z PChN nadmiar białka nie jest zdrowy. Gdy pogarsza się funkcjonowanie nerek, organizm traci zdolność usuwania substancji szkodliwych powstałych w wyniku rozpadu białka. Zaczyna się ono gromadzić we krwi. Prawidłowa ilość białka zależy od stanu nerek, stanu odżywienia (poziomu albumin i apetytu), wagi oraz innych czynników. Dyplomowany dietetyk pomoże ci obliczyć dzienne limity spożycia białka.

Tłuszcze

W okresie ograniczeń może cię pocieszyć informacja, że zdrowy tłuszcz w umiarkowanych ilościach jest ważnym makroskładnikiem, który należy spożywać codziennie. Dzięki spożyciu zdrowych tłuszczów otrzymujesz bardzo ważne kwasy tłuszczowe, które na wiele sposobów wspierają zdrowie organizmu. Jednonienasycone i wielonienasycone tłuszcze są uważane za najzdrowsze ze względu na potencjał oddziaływania na zdrowie układu krążenia (w tym obniżanie poziomu cholesterolu całkowitego, zwiększanie poziomu cholesterolu HDL, a obniżanie poziomu LDL). Właściwie tłuszcze mogą również łagodzić stany zapalne organizmu i chronić nerki przed dalszymi uszkodzeniami. Włącz do diety niewielkie ilości wymienionych poniżej produktów.

Kwasy jednonienasycone (zdrowe tłuszcze, płynne w temperaturze pokojowej):

  • awokado
  • oliwa
  • olej arachidowy
  • olej sezamowy
  • niektóre oleje szafranowe (o wysokiej zawartości kwasu oleinowego)

Kwasy wielonienasycone:

  • olej kukurydziany
  • ryby, takie jak: łosoś, makrela, śledź, tuńczyk biały i pstrąg
  • siemię lniane lub olej lniany
  • niektóre oleje szafranowe (bogate w kwas linolowy)
  • olej sojowy
  • pestki słonecznika
  • orzechy włoskie

Węglowodany

Węglowodany są ważnym makroskładnikiem, niezbędnym dla organizmu. Stanowią również większe źródło paliwa dostarczającego energii. Dostarczają wiele witamin, minerałów oraz błonnika, który pomaga chronić organizm. Wybieraj węglowodany (w odpowiedniej ilości) o wysokiej zawartości błonnika.

Sód

Nadmiar sodu może wywołać pragnienie, co z kolei powoduje obrzęki oraz podwyższone ciśnienie krwi. Podwyższone ciśnienie krwi może spowodować jeszcze większe uszkodzenie już chorych nerek. Spożywanie mniejszej ilości sodu pomaga obniżyć ciśnienie krwi i spowolnić rozwój PChN. Chorym zaleca się dzienne spożycie sodu – 2000 mg dziennie. Zapamiętaj hasło: „świeże jest najlepsze”, a osiągniesz sukces. Sód występuje w dużych ilościach w pokarmach przetworzonych: solonych, peklowanych lub marynowanych. Również żywność w puszkach, mrożona lub fast food zawiera bardzo dużo sodu. Im mniej przetworzona, tym mniej jest w niej sodu. Jeśli koncepcja „świeże jest najlepsze” stanowi dla ciebie rewolucyjną zmianę podejścia do jedzenia, to możesz być pewny, że w tej książce znajdziesz wiele przepisów na smaczne dania, w których wyeliminowano sól, i odkryjesz inne, twórcze sposoby doprawiania potraw. Jedną z najlepszych rzeczy, które można zrobić dla zachowania zdrowia, to ograniczyć spożycie sodu.

Potas

Potas występuje w wielu pokarmach i napojach. Odgrywa ważną rolę w regulowaniu rytmu pracy serca oraz w utrzymywaniu prawidłowej pracy mięśni. Chorzy na nerki jednak muszą często ograniczać przyjmowanie konkretnych artykułów, które mogłyby niebezpiecznie podwyższyć poziom potasu we krwi. W diecie ograniczającej potas zaleca się zwykle dawkę około 2000 mg dziennie. Lekarz lub dietetyk może ci wskazać właściwe dla ciebie spożycie potasu na podstawie twoich wyników badania krwi oraz indywidualnych potrzeb. Chcąc zmniejszyć gromadzenie się potasu w organizmie, będziesz musiał się nauczyć, które pokarmy dużo go zawierają, a które mniej. Dzięki temu będziesz wiedzieć, na co należy uważać.

Fosfor

Zdrowe nerki pomagają organizmowi regulować ilość fosforu. Z PChN jednak nie są zdolne do usuwania jego nadmiaru. W rezultacie we krwi podwyższa się poziom fosforu, a to prowadzi do wypłukiwania wapnia z kości, co z kolei kończy się osłabieniem kości i ich łamliwością. Podwyższony poziom fosforu i wapnia we krwi może doprowadzić do niebezpiecznego gromadzenia się składników mineralnych w tkankach miękkich organizmu, czyli do choroby zwanej kalcyfikacją. Fosfor występuje naturalnie w białku zwierzęcym i roślinnym, a obficiej w żywności wysoko przetworzonej. Zachowasz bezpieczny poziom fosforu w organizmie, podejmując rozsądne decyzje żywieniowe. Główna zasada, która ułatwia zapobieganie spożycia niepożądanego, ukrytego fosforu, to znana ci już koncepcja „świeże jest najlepsze”, czyli unikanie żywności przetworzonej. Dzienne spożycie fosforu dla chorych z PChN wynosi od 800 do 1000 mg.

Witaminy i suplementy

Zamiast polegać na suplementach, wystarczy przestrzegać zrównoważonej diety, aby przyjmować zalecaną dzienną dawkę witamin. Jednakże ze względu na ograniczający charakter diety PChN dostarczenie organizmowi wszystkich niezbędnych witamin i składników odżywczych może stanowić spore wyzwanie. Chorzy na PChN potrzebują więcej witamin rozpuszczalnych w wodzie. Zalecane są specjalne suplementy witamin dla nerek. Zawierają w składzie witaminy B1, B2, B6 i B12, jak również kwas foliowy, niacynę, kwas pantotenowy, biotynę i małą dawkę witaminy C. Jedną z funkcji nerek jest przekształcanie nieaktywnej formy witaminy D w formę biologicznie czynną, dzięki czemu organizm może ją wykorzystać. Przy PChN nerki tracą tę zdolność. Lekarz może zalecić ci sprawdzenie poziomu wapnia, fosforu oraz parathormonu, aby ustalić, czy potrzebujesz suplementacji czynną witaminą D, która jest dostępna wyłącznie na receptę.

Płyny

Do głównych funkcji nerek należy regulacja równowagi płynów w organizmie. Większość chorych na PChN nie musi ograniczać płynów pod warunkiem normalnego poziomu wydalania moczu. Gdy choroba postępuje, zmniejsza się ilość wydalanego moczu, a zwiększa zatrzymywanie płynu w organizmie. Wtedy ograniczanie spożycia płynów staje się koniecznością. Zawsze zwracaj szczególną uwagę na objętość wydalanego moczu. Zawiadom lekarza prowadzącego, jeśli zauważysz, że się ona zmniejsza. Wtedy ustali, do jakiej ilości płynów musisz się ograniczyć dziennie, aby zachować zdrowy poziom płynu, co pomoże zapobiec przeciążeniu płynowemu oraz komplikacjom zdrowotnym związanym z nadmiarem płynów (takich jak: opuchlizna, nadciśnienie, obrzęk płuc, zastoinowa niewydolność serca).

Choroba nerek a dieta – w skrócie:

  •   Ogranicz dzienne spożycie białka do ilości zalecanej przez lekarza prowadzącego. Wybieraj źródła chudego białka wysokiej jakości.
    •  Używaj umiarkowanie tłuszczów zdrowych dla serca (jednonienasyconych i wielonienasyconych). •  Wybieraj węglowodany o wysokiej zawartości błonnika.
    •  Ogranicz spożycie sodu do 2000 mg dziennie. Unikaj pokarmów wysoko przetworzonych, które zawierają duże ilości sodu. Staraj się, przygotowując posiłki bez sodu, przyrządzać potrawy ze świeżych składników.
    •  Ogranicz spożycie potasu do 2000 mg dziennie.
    •  Ogranicz spożycie fosforu do 800–1000 mg dziennie.
    •  Zapytaj lekarza o przyjmowanie witamin przeznaczonych dla chorych na nerki.
    •  Ograniczenia spożycia płynów mogą nie być konieczne u chorych z PChN. Omów swoje dzienne zapotrzebowanie z lekarzem prowadzącym.

Krok 2: Poznaj swoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne

Dzienne zapotrzebowanie kaloryczne należy dostosować do konkretnych zmiennych osoby bez względu na to, czy choruje na PChN. Przy PChN największy pożytek przyniesie organizmowi spożywanie odpowiedniej ilości kalorii i wybór właściwych pokarmów. Kalorie dostarczają energii i umożliwiają codzienne funkcjonowanie. Pomagają zapobiegać infekcjom, uniknąć utraty masy mięśniowej, zachować właściwą wagę i spowolnić rozwój choroby nerek. Jeśli jednak dzienne spożycie kalorii jest zbyt wysokie, wówczas twoja waga wzrośnie, co dodatkowo obciąży nerki. Ustalenie prawidłowej liczby kalorii jest bardzo ważne. Wymagania kaloryczne dla chorego na PChN wynoszą od 30 do 35 kalorii na kilogram masy ciała. Na przykład jeśli ważysz 70 kilogramów, będziesz potrzebować około 2000 kalorii dziennie do optymalnego funkcjonowania.

Krok 3: Czytaj etykiety z wartościami odżywczymi

Nauczenie się i zastosowanie w praktyce diety dla chorych na nerki wymaga czasu. Na szczęście na wszystkich opakowaniach produktów spożywczych zamieszcza się etykiety z wartością odżywczą i listą składników. Czytanie tych etykiet może być prawdziwym objawieniem! Sprawdźmy, jak rozszyfrować informacje na etykiecie, żeby dokonywać właściwych wyborów, które zaspokoją indywidualne potrzeby żywieniowe. Czytanie etykiet jest ważnym narzędziem przy wyborze artykułów optymalnych dla nerek. To dobry nawyk, który wszyscy powinni w sobie wykształcić.

Krok 4: Praktyczna kontrola porcji

Kontrolowanie porcji jest bardzo ważne w chorobach nerek, ale to wcale nie oznacza, że masz chodzić głodny. Bez względu na stadium PChN, na jakim jesteś, umiarkowanie w jedzeniu jest ważne, aby zachować zdrowe nerki. Nie powinieneś jednak czuć, że pozbawiono cię jedzenia. Przeciwnie, możesz bez przejadania się delektować się rozmaitymi daniami wspomagającymi nerki. Kiedy zwracasz uwagę na to, co jesz, rezygnujesz z żywności, która może być szkodliwa dla ciebie. Ćwiczysz także kontrolę wielkości porcji. Od ciebie zależy, czy wykształcisz w sobie nawyk umiarkowanego jedzenia oraz czy będziesz ograniczał spożycie konkretnych pokarmów. To wymaga trochę czasu, zdecydowania i planu gry. Wybór właściwego jedzenia w trakcie przestrzegania specjalistycznej diety jest ogromnie ważny dla zdrowia nerek. One liczą na ciebie, że im dostarczysz odpowiedniej ilości składników odżywczych: białka, węglowodanów, tłuszczów, witamin i składników mineralnych, aby pomóc im jak najlepiej funkcjonować. Nadmiar któregokolwiek ze składników może być szkodliwy dla organizmu i zmusi nerki do dodatkowej pracy – odfiltrowania toksyn. Przyzwyczaisz się do kontroli porcji oraz do właściwego wyboru pokarmów, ćwicząc się w równoważeniu zawartości swojego talerza. Wyobraź sobie swój talerz, który się składa z 1/2 warzyw, z 1/4 białka oraz 1/4 węglowodanów (…).

Styl życia zdrowy dla nerek

Poniżej kilka wskazówek dla osób, które zmagają się z chorobami nerek.

Posiłki na mieście

Kolacja na mieście to ogromna przyjemność i tak, możesz nadal tak jadać! Możesz chodzić do restauracji, nawet mając chore nerki, pod warunkiem że dokonasz mądrego wyboru. Niestety, w wielu lokalach dodaje się do potraw bardzo dużo sodu. Są wtedy niezdrowe dla każdego. Chorując na nerki, musisz po prostu być trochę ostrożniejszy i zwracać uwagę na dania, które mogą zawierać nadmiar białka, sodu, potasu i fosforu.

Sprawdź wcześniej menu. Wiele lokali zamieszcza swoje menu na stronach internetowych. Sprawdź je, zanim gdzieś się wybierzesz.

Wybierz lokal. Wybierz restaurację, w której łatwiej zamówić potrawy odpowiednie dla twojej diety, czyli miejsce, gdzie dania są przygotowywane na zamówienie klienta.

Nie bój się pytać. Spytaj kelnera o więcej szczegółów, jeśli czegoś nie rozumiesz.

Podziel się posiłkiem. Zastanów się nad podzieleniem się daniem głównym z towarzyszem przy stole.

Sos osobno. Poproś, aby wszelkie dressingi do sałaty i sosy do mięsa podano w osobnym naczyniu.

Zrezygnuj z soli. Poproś, aby nie dodawano soli do dań z grilla, smażonych lub pieczonych. W restauracji azjatyckiej poproś o dania bez glutaminianu sodu.

Uprość skład kanapek. Zamawiaj kanapki lub burgery bez dodatku żółtego sera i poproś o podanie osobno musztardy lub keczupu.

Podziel mięso. Aby ograniczyć ilość białka, możesz poprosić o pół porcji dania głównego, jeśli zawiera mięso, drób, rybę lub żółty ser.

Zabierz do domu. Poproś o zapakowanie części dania głównego do pudełka i zabierz do domu.

Uważaj na złoczyńców. Pamiętaj, że białko występuje w serach, sosach na bazie śmietany, potrawach przyrządzanych z mleka, orzechów i jajek; dania wegetariańskie zawierają fasolę lub soczewicę.

Spotkania towarzyskie

Spotkania towarzyskie, urodziny, wesela, oblewanie dyplomu, pikniki i wieczór przy grillu to wspaniałe okazje do rozmów i świętowania z rodziną i przyjaciółmi. Zastanówmy się, jak uniknąć obżarstwa oraz co jeść i co pić, aby nie mieć poczucia, że pozbawiono cię całej przyjemności. Oto kilka rad:

Nie idź głodny. Postaraj się nie wychodzić z domu z pustym żołądkiem. Pójście na jakąkolwiek imprezę wygłodniałym to prosta droga do katastrofy i impulsywnego przejedzenia. Zjedz jakąś przekąskę o wysokiej zawartości białka, na przykład gotowane jajko z chrupkim pieczywem. Zaspokoisz pierwszy głód i unikniesz desperackich decyzji przy bufecie.

Unikaj dań z dużą ilością sodu. Słone pokarmy wywołają pragnienie, przez co wypijesz więcej i przekroczysz zalecaną ilość. Zamiast parówek lub kiełbasek wybieraj produkty o niskiej zawartości sodu jak kurczak czy hamburger. Poproś o podanie osobno sosu barbecue i dressingu do sałaty, dzięki czemu będziesz mógł lepiej kontrolować wielkość porcji. Sosy zawierają zwykle dużo soli. Jeśli to możliwe, poproś o warzywa z grilla.

Ćwicz się w kulinarnym bhp. PChN naraża cię na większe ryzyko zachorowania na dolegliwości związane z przygotowaniem żywności. Jeśli jesteś gospodarzem lub pomagasz przy organizacji imprezy, przyrządzaj dania w odpowiedniej temperaturze, starannie myj artykuły i używaj oddzielnych desek do krojenia mięsa surowego i poddanego obróbce.

Planuj z wyprzedzeniem. Możesz spokojnie zapytać gospodarza z wyprzedzeniem o menu. Dzięki temu będziesz mógł wcześniej zdecydować, co zechcesz zjeść. Jeśli menu ci nie odpowiada, przynieś ze sobą danie własnej roboty i podziel się nim z pozostałymi gośćmi.

Rzuć palenie. Palenie pogarsza działanie leków stosowanych na nadciśnienie, które jest jedną z głównych przyczyn choroby nerek. Palenie również spowolnia przepływ krwi w nerkach, co pogarsza ich stan.

Ogranicz alkohol. Alkohol również wpływa negatywnie na działanie niektórych leków na nadciśnienie. Sprawdź u lekarza, czy picie alkoholu jest dla ciebie bezpieczne. Skup się na ludziach. Odsuń się od bufetu i skup całą uwagę na swoich bliskich.

Odpoczynek, odprężenie, działanie

Wszyscy czasem czujemy się przytłoczeni. Po usłyszeniu diagnozy potwierdzającej zachorowanie na PChN u każdego może gwałtownie wzrosnąć poziom stresu. Utrzymywanie właściwego poziomu stresu jest niezwykle ważne dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Dlatego należy szukać metod ułatwiających zachowanie wewnętrznego spokoju. Niekiedy wystarczy kilka zmian w stylu życia, aby się uzbroić we wszystko, co jest potrzebne, aby umysł i ciało właściwie funkcjonowały. Odpoczynek i odprężenie są bardzo przyjemne, mogą się też stać rytuałami, których twoje ciało potrzebuje, aby naładować akumulatory i przygotować się na kolejny, pracowity dzień.

Ruch fizyczny jest bardzo ważny, tym bardziej gdy chorujesz na nerki. Statystyki dowodzą, że główną przyczyną zgonu pacjentów chorujących na nerki są zaburzenia pracy serca. Ale wystarczy 30 minut ćwiczeń dziennie, aby pohamować rozwój niewłaściwych zmian w układzie krążenia. Aktywność fizyczna wszelkiego rodzaju wspomaga krążenie krwi, łagodzi stres, podnosi poziom energii, buduje silne mięśnie, poprawia sen i utrzymanie prawidłowej wagi. Przeznacz czas na spacer, pływanie lub medytację – na coś, co najbardziej lubisz.

Fragmenty pochodzą z książki „Przewlekła choroba nerek. Leczenie dietą”.

Susan Zogheib jest dyplomowaną dietetyczką. Ukończyła studia na Wydziale Żywienia Człowieka Uniwersytetu Ryerson, w Toronto, w dziedzinie popularyzacji nauki o żywieniu. Susan jest liderką w zakresie odżywiania chorych na nerki. Ma ponad dziesięcioletnie doświadczenie jako dietetyk kliniczny. Napisała bestseller Renal Diet Cookbook oraz Renal Diet Plan & Cookbook: The Optimal Nutrition Guide to Manage Kidney Disease. Lubi potrawy proste, przyjemne i pełne smaku.

Książka zawiera nie tylko jasne wyjaśnienia dotyczące przewlekłej choroby nerek i porady, ale też listy zalecanych produktów (włącznie z ilością na każdy dzień), plan posiłków i przepisy kulinarne.

Jak pisze autorka: „Nie martw się, że twoja nowa dieta jest restrykcyjna lub potrawy zbyt trudne do przygotowania. Zapewniam cię, że w tej książce są proste przepisy na pyszne dania. Ta publikacja ułatwi ci w bezproblemowy i satysfakcjonujący sposób dokonać życiowej zmiany. Będzie ci towarzyszyła w tej drodze na każdym kroku.”

Okładka książki (materiały prasowe)Okładka książki (materiały prasowe)

  1. Zdrowie

Selen – wzmacnia odporność, wspomaga pracę tarczycy, ma właściwości antynowotworowe

Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. (Fot. iStock)
Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. (Fot. iStock)
Selen usuwa z naszego organizmu toksyny i pomaga zachować młody wygląd. Znajdziesz go w brokułach!

Niektórzy nazywają go pierwiastkiem młodości, bo spowalnia proces starzenia się tkanek i zapobiega utracie ich elastyczności. Szczury, którym podawano selen, dożyły sędziwego – jak na swój gatunek – wieku czterech lat. Choć selenu niewiele w naszym organizmie, to jest niezbędny do życia. Słynie z właściwości antyoksydacyjnych, a jego działanie jest wręcz zbawienne w dzisiejszej, mocno zanieczyszczonej cywilizacji, ponieważ neutralizuje wiele toksycznych metali ciężkich, takich jak ołów czy rtęć. Jego stosowanie zaleca się między innymi kobietom w okresie menopauzy, bo łagodzi występujące dolegliwości. U mężczyzn gromadzi się w jądrach i jest łatwo wydalany ze spermą, dlatego i oni powinni wzbogacić nim swoją codzienną dietę. Selen neutralizuje wolne rodniki, dodaje się go także do kosmetyków, np. szamponów przeciwłupieżowych.

Życie w ciągłym pędzie, w coraz bardziej zanieczyszczonym środowisku naturalnym zwiększa zużycie tego cennego pierwiastka. Gdy mamy go w organizmie za mało, czujemy się osłabieni i często się przeziębiamy, jesteśmy też bardziej podatni na zakażenia. Zmiany reumatoidalne, łamliwe paznokcie, bladość skóry i oznaki starzenia to najłatwiej zauważalne objawy.

Jedzmy brokuły

Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. Te ostatnie zaczęły nawet uchodzić za najbardziej zalecane do spożycia, najzdrowsze warzywo. Oczywiście, jeśli wyrosły na bogatej w minerały glebie. Niedawno japońscy naukowcy wyhodowali brokuły na wzbogaconej w selen glebie, a następnie poddali laboratoryjnym badaniom ich wpływ na tkanki nowotworowe pobrane z prostaty. Okazało się, że znacząco zmniejszyły rozwój raka w porównaniu z pędami pochodzącymi z przeciętnej jakości gleby. Czy selen chroni zatem przed rakiem?

Co mówią badania

Naprawdę głośno zrobiło się o nim kilkadziesiąt lat temu, kiedy po raz pierwszy podjęto próbę udowodnienia jego wpływu na zmniejszenie ryzyka zachorowalności na raka. Badanie przeprowadzone w latach 1985−1991 w chińskiej prowincji Linxian wykazało kilkuprocentowy spadek umieralności na nowotwory złośliwe u osób, którym podawano suplementy witaminowe z dodatkiem selenu, witaminę E oraz beta-karoten. Pacjenci zostali zbadani ponownie w roku 2001 i wyniki się potwierdziły.

Nadzieję budziły także badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, powtórzone w prawie 20 innych krajach, które wykazały wyraźną zbieżność między zawartością selenu w glebie a występowaniem chorób nowotworowych. Niektórzy wiążą niską zapadalność na raka piersi u Japonek właśnie z bogactwem tamtejszych gleb w selen. Znamienne jest, że Japonki, które wyemigrowały do Stanów, o wiele częściej zapadały na tę chorobę.

Bardziej sceptyczni naukowcy studzą jednak te nadzieje, a w europejskim kodeksie walki z nowotworami złośliwymi z roku 2003 czytamy, że obecnie dostępne są jedynie słabe dowody wskazujące na znaczenie suplementacji selenem.

Jedno jest pewne – to pierwiastek niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, a w oczekiwaniu na przeprowadzenie kolejnych badań naukowych nie zaszkodzi zjadać codziennie dużą porcję świeżych warzyw hodowanych na zdrowym, bogatym w selen, gruncie, tym bardziej, że są pyszne!

Warto przeczytać: Alfreda Walkowska, „Powrót do harmonii”, wydanie drugie, wydawnictwo Polskie Centrum św. Hildegardy, 2008.

  1. Materiał partnera

Nie warto wyrzucać usuniętych zębów - mogą posłużyć do uzupełnienia ubytków kostnych

Katowicka klinika stomatologiczna Dłucik Dental Clinic postanowiła sięgnąć po innowacyjny sposób leczenia ubytków kostnych z wykorzystaniem własnego materiału organicznego. (Fot. materiały partnera)
Katowicka klinika stomatologiczna Dłucik Dental Clinic postanowiła sięgnąć po innowacyjny sposób leczenia ubytków kostnych z wykorzystaniem własnego materiału organicznego. (Fot. materiały partnera)
Ubytki kostne powstają niezauważalnie, m.in. w wyniku zaniedbań po wyrwaniu zębów lub noszeniu stałego aparatu ortodontycznego. Potrafią doprowadzić do poważnych dysfunkcji żuchwy, a także zmian w wyglądzie twarzy, upośledzając jej mimikę.

Katowicka klinika stomatologiczna Dłucik Dental Clinic postanowiła sięgnąć po innowacyjny sposób leczenia ubytków kostnych z wykorzystaniem własnego materiału organicznego. Metoda ta odniosła już sukces w Japonii oraz Europie Zachodniej, a teraz jest dostępna również w Polsce.

Odbudowa kości żuchwy za pomocą własnych zębów

Nauka zaskakuje nas po raz kolejny. Tym razem badania kliniczne, prowadzone od ponad 10 lat udowodniły, że nie warto wyrzucać własnych, usuniętych zębów. Przetworzone w sterylny granulat, stanowią idealne wypełnienie jam kostnych, dzięki czemu odbudowują kości żuchwy. Rozwiązania, które stosują lekarze oraz chirurdzy Dłucik Dental Clinic znacząco skracają leczenie i przede wszystkim nie powodują dodatkowych urazów, jak w przypadku pobierania materiału poprzez przeszczepy autogenne.

Wcześniejsze próby pozyskiwania materiału organicznego z talerza kości biodrowej lub pokrywy czaszki, przynosiły pacjentowi dodatkowy ból i osłabiały układ kostny. Nowoczesne technologie, tj. ATB (Auto-Tooth Bone) umożliwiają przetworzenie wyrwanego zęba stałego (lub mlecznego) w plastyczny, trwały i przede wszystkim w pełni przyswajalny materiał kościotwórczy.

Zalety technologii ATB to m.in:

  • Biokompatybilność;
  • Brak odrzutów materiału wypełniającego;
  • Minimalizacja infekcji;
  • Szybkie gojenie i brak dolegliwości bólowych;
  • Redukcja cięć chirurgicznych;
  • Wyeliminowanie błon zaporowych;
  • Skrócony czas uzyskania zadowalających efektów leczenia (2-3 miesiące);
  • Trwałość;
  • Całkowite odbudowanie tkanki kostnej;
  • Zminimalizowana resorpcja przeszczepu w trakcie przebudowy kostnej;
  • Brak dodatkowych urazów spowodowanych pobraniem materiału organicznego pacjenta.

Augmentacja zęba własnymi zębami może zatrzymać patologiczne zmiany w szczęce oraz żuchwie (torbiele, ubytki po urazach mechanicznych i usuniętych zębach pacjenta).

Wsparcie dla implantów

Wiele z pacjentów dotkniętych ubytkami kostnymi, decyduje się na implanty. W tym przypadku potrzeba stabilnej bazy dla wszczepów. Odpowiednia, trwała powierzchnia może zostać zbudowana z organicznego granulatu pozyskanego dzięki ATB. Materiał dosłownie wrasta w szczękę i utrzymuje nawet cięższe implanty.

Należy również pamiętać, że kość wokół usuniętego zęba sukcesywnie zmniejsza swoją objętość i po pół roku od zabiegu, może skurczyć się nawet o 40%. W celu jej uzupełnienia z powodzeniem można zastosować biomateriał. Dzięki temu „podnosi się” zatokę szczękową i odbudowuje kość, w której docelowo znajdzie się implant.

Ubytki kostne i brak własnego materiału organicznego w postaci zębów pacjenta

W Dłucik Dental Clinic przewidziano taki scenariusz. Niewątpliwie dobra wiadomość jest taka, że biomateriał użyty do wypełnienia ubytków kostnych może również pochodzić spoza organizmu pacjenta. Pozyskuje się go m.in:

  • Z banku kostnego;
  • Od zwierząt hodowlanych (wołów, koni);
  • Z materiałów organicznych (alg, koralowców);
  • Z surowców nieorganicznych (powstałych poprzez syntezę chemiczną).

Oprócz powyższych, istnieje także możliwość wykorzystania:

Kości autogennych zewnątrzustnych (kość biodrowa, kości długie, okolice trójkąta zatrzonowcowego, guz szczęki, bródka);

  • Komórek macierzystych;
  • Czynników wzrostu izolowanych z krwi.

Najbardziej pożądanym materiałem wypełniającym jamy kostne jest oczywiście ten pochodzący z zębów pacjenta. Biokompatybilność, zgodność genetyczna i odpowiednia struktura są gwarancją przemodelowania materiału w kość własną. Warto zatem zachować usunięte uzębienie, zwłaszcza że doświadczony chirurg z jednego zęba jest w stanie pozyskać do 1,5 cm³ biomateriału wypełniającego.

Klinika Dłucik Dental Clinic w Katowicach poza nowoczesnymi technologiami odbudowy kości szczęki i żuchwy pacjenta, stosuje także tradycyjną implantologię. Szeroki wachlarz zabiegów w połączeniu z wieloletnią praktyką personelu i lekarzy otwiera drogę do chirurgii stomatologicznej na światowym poziomie.