1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Celiakia – życie bez glutenu

Celiakia – życie bez glutenu

W ostatnich latach poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. W większości sklepów możemy już kupić np. pieczywo bezglutenowe. (Fot. iStock)
W ostatnich latach poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. W większości sklepów możemy już kupić np. pieczywo bezglutenowe. (Fot. iStock)
Gluten jest białkiem (a raczej mieszaniną białek) zawartym w ziarnach zbóż - pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Jest też powszechnym składnikiem ludzkiej diety. Występuje w mące, pieczywie, ciastach, ciastkach, makaronach, pizzy i wielu innych produktach spożywczych. Skoro jest tak wszechobecny, czy można bez niego żyć?

Ścisła dieta bezglutenowa jest obecnie jedynym lekarstwem dla chorych na celiakię lub alergię na gluten. Stosując ją mogą uniknąć groźnych dla zdrowia i życia powikłań. Niestety, ludzie ci nie zawsze mogą liczyć na zrozumienie ze strony innych, nawet krewnych czy przyjaciół. Gdy mówią, że nie mogą czegoś jeść natychmiast pada podejrzenie, że się odchudzają. Sytuacje, w których ktoś przygotowuje posiłki na przyjęcie pod kątem bezglutenowca należą do rzadkości.

- Ludzie bardziej akceptują, że ktoś ma cukrzycę lub że jest wegetarianinem niż fakt, że nie może jeść różnych rzeczy z powodu celiakii. Często to bagatelizują. Pytają: Jak taka mała ilość czegoś z glutenem może ci zaszkodzić? Ale ona właśnie zaszkodzi, bo gluten jest przez te osoby absolutnie nietolerowany - mówi Małgorzata Źródlak, prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. U jej syna Michała celiakię zdiagnozowano, gdy miał sześć lat.

Gluten jest białkiem (a raczej mieszaniną białek) zawartym w ziarnach zbóż - pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Jest powszechnym składnikiem ludzkiej diety. Występuje w mące, pieczywie, ciastach, ciastkach, makaronach, pizzy. Ale nie tylko. W przemyśle spożywczym dodaje się go do wszystkiego - w postaci zagęszczaczy na bazie skrobi pszennej. Jest obecny z wędlinach, parówkach, jogurtach, śmietanie, serkach, cukierkach, batonikach, zawiera go nawet piwo.

- Mój syn z własnej woli nie zje niczego z glutenem, bo doskonale pamięta jak cierpiał przed diagnozą, jak bolał go brzuch - mówi pani Małgorzata. Jednak, bardzo gwałtowne objawy po spożyciu glutenu, np. wysypka, biegunka, wymioty, a nawet wstrząs anafilaktyczny, występują raczej u osób z alergią na gluten. Chorzy na celiakię mogą czasem reagować bólem głowy czy gorszym samopoczuciem, ale z reguły jednorazowe spożycie glutenu nie daje u nich objawów. Są one odłożone w czasie. Gluten stopniowo przyczynia się do uszkodzenia kosmków jelitowych, co w konsekwencji może prowadzić do zaburzeń we wchłanianiu pokarmów.

Wtedy mogą się pojawić - i tak jest najczęściej u dzieci - bóle i wzdęcia brzucha, biegunki, rozdrażnienie. Z powodu niedożywienia, dochodzi też do zahamowania wzrostu, chudnięcia i niedowagi. Najczęściej jednak symptomy nie są specyficzne dla układu pokarmowego, a chorzy wędrują od lekarza do lekarza w poszukiwaniu wyjaśnienia dla niedającej się leczyć anemii, nawracających aft i stanów zapalnych jamy ustnej, uporczywych bólów głowy, depresji, problemów skórnych, niedorozwoju szkliwa zębowego, wczesnej osteoporozy, problemów z płodnością. Wśród pacjentów z celiakią nierzadko występuje nadwaga.

Wykrywalność tego schorzenia jest w Polsce ciągle zbyt niska. Szacuje się, że cierpi na nią 1 proc. populacji, czyli około 440 tys. Polaków, ale choroba jest zdiagnozowana u 5-7 proc. Często wykrywa się ją dopiero wtedy, gdy u pacjenta dojdzie do dużego wyniszczenia organizmu.

Choroba ta może się ujawnić w każdym wieku – u małego dziecka, gdy tylko wprowadzi mu się do diety produkty z glutenem, ale też w okresie dorastania, podczas ciąży czy silnych stresów. Predyspozycje do niej są uwarunkowane genetycznie. Celiakii towarzyszy nadmierna reakcja układu odporności na gluten, która doprowadza do uszkodzenia kosmków w jelicie cienkim. Do zdiagnozowania choroby niezbędne jest wykonanie biopsji jelita cienkiego i stwierdzenie obecności specyficznych przeciwciał we krwi.

- Ścisła dieta bezglutenowa jest obecnie jedynym lekiem dla pacjentów z celiakią. Nieprzestrzeganie jej powoduje pojawienie się objawów choroby i naraża pacjenta na poważne powikłania, jak osteoporoza, choroby nowotworowe układu pokarmowego, zaburzenia funkcjonowania śledziony, które zwiększają ryzyko poważnych infekcji - wyjaśnia dr Piotr Dziechciarz, gastroenterolog dziecięcy ze Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie.

Według Małgorzaty Źródlak, w ostatnich latach, między innymi dzięki działaniom Stowarzyszenia, poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. Kiedyś można było dostać mąkę, makaron czy chleb bez glutenu, ale brakowało bezglutenowych wędlin, nabiału. Teraz produkty te są do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością, a nawet w supermarketach. Na prośbę Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, Episkopat Polski udzielił nawet zezwolenia na stosowanie niskoglutenowych hostii.

- Niektórzy ludzie cierpiący od wielu lat na celiakię mają przyjaciół czy znajomych, którzy wiedząc o tym kompletnie się nie przejmują ich dietą. Albo traktują ją jak fanaberię, utożsamiają z dietą odchudzającą - mówi pani Małgorzata.

Na forum Stowarzyszenia można znaleźć m.in. takie wpisy: Tolerancja jest towarem deficytowym, a ja nie mam ochoty tatuować sobie na czole "jestem na diecie bo jestem chora". Przykłady? W Święta komentarz teścia: zacznij dziewczyno wreszcie jeść normalnie, bo się wykończysz. Imieniny w pracy (nie-moje): o! a dla pani to nic nie ma, bo pani to ciągle na diecie.... (tu złośliwy uśmieszek). Imprezka w pracy: no, niech się pani częstuje, od jednego kawałeczka pani nie utyje!

- Nas zawsze bardzo cieszy, gdy osoba zapraszająca kogoś z nietolerancją glutenu na wizytę domową pyta, co można mu podać. Chcemy, by nas traktowano zwyczajnie, po ludzku. Gdy ktoś zapyta, zawsze chętnie podpowiemy, co czym zastąpić w prosty sposób, żeby nie zrobić kłopotu. Czasem sami przynosimy coś bezglutenowego– przyznaje Małgorzata Źródlak.

Bardzo wiele rzeczy naturalnie nie zawiera glutenu, jak nieprzetworzone mięso, warzywa, owoce, ryż, kasze, ziemniaki, kukurydza, soja, proso, gryka, fasola, groch, orzeszki. Dlatego, jeśli tylko chce się coś przygotować dla bezglutenowca, można to zrobić bez trudu. Sosy na przykład można zagęszczać mąką ziemniaczaną albo kukurydzianą. Poza piwem, które zawiera słód jęczmienny, osoby z nietolerancją glutenu mogą pić alkohole, takie jak wino czy czysta wódka. Może się zdarzyć, że likier będzie zawierał dodatek glutenu.

Listę produktów zabronionych i dozwolonych na diecie bezglutenowej można znaleźć na stronie Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Są tam również wskazówki, gdzie produkty bez glutenu można nabyć. Stowarzyszenie prowadzi również Punkt Informacyjno-Konsultacyjny dla wszystkich potrzebujących informacji lub pomocy.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Problemy z żołądkiem spowodowane stresem – jak skomponować dietę?

Jak wspomagać zestresowany żołądek? - Mniejsze porcje, jedzenie gotowane lub pieczone, odpowiednio dobrane produkty. (fot. iStock)
Jak wspomagać zestresowany żołądek? - Mniejsze porcje, jedzenie gotowane lub pieczone, odpowiednio dobrane produkty. (fot. iStock)
Ogrom spraw do załatwienia, pośpiech i zbyt mało czasu, by wszystkiemu sprostać, sprawiają, że coraz więcej ludzi odczuwa negatywne skutki stresu. Problemy pojawiają się, gdy reakcje stresowe trwają przez dłuższy czas. Żołądek zwykle odczuwa je w pierwszej kolejności.

Przy przedłużającym się stresie ciało jest w stanie podwyższonej gotowości - poziom adrenaliny i innych hormonów stresu w krwiobiegu jest wysoki i nie wraca do normalnego stanu. To zamieszanie hormonalne powoduje obniżenie odporności organizmu, wzrost napięcia mięśniowego i ciśnienia krwi. Pod wpływem adrenaliny w żołądku wydzielają się większe ilości kwasów trawiennych, wyściełająca go błona śluzowa staje się bardzo wrażliwa na ich działanie. Dlatego czujemy pieczenie w dołku, zgagę, ból.

Długotrwałe napięcie zwiększa prawdopodobieństwo utrwalenia się tych dolegliwości. Skutkiem stresu najczęściej są choroby wrzodowe żołądka i dwunastnicy, zapalenie błony śluzowej, nadwrażliwość jelita grubego, przewlekłe zaparcia.

Każdy z nas musi nauczyć się radzenia sobie ze stresem. Jednym z czynników, które w tym pomagają, jest odpowiednia dieta.

Jakie produkty będą działać najkorzystniej (wzmacniająco i uspokajająco) na organizm? Przede wszystkim owoce, warzywa, zielone warzywa liściaste, kiełki, pełne ziarno, brązowy ryż, rośliny strączkowe, zioła. Warto wybierać takie, które w jakimś stopniu niwelują skutki stresu.

Na szczególną uwagę zasługują:

  • seler naciowy - zawiera związki uspokajające i obniża ciśnienie krwi; dobrze zjadać kilka gałązek selera dziennie i pić soki, w których się znajduje;
  • kapusta - dostarcza witaminy A, C, E, betakaroten i selen, które mają właściwości przeciwutleniające, czyli niwelują działanie wolnych rodników uwalnianych w stresie oraz pomagają przy przekształceniu tryptofanu w serotoninę, czyli wpływają na poprawę nastroju;
  • ogórek - wspomaga trawienie, działa oczyszczająco na wątrobę i jelita; zaleca się picie soków warzywnych w których składnikiem jest seler i/lub ogórek;
  • zielone szparagi - wpływają na stan wątroby, utrzymując jej funkcję na optymalnym poziomie;
  • awokado – zawiera duże ilości żelaza i miedzi wzmacniających regenerację czerwonych krwinek, co zapobiega zmęczeniu;
  • kiełki, zielone warzywa liściaste i pełne ziarno - warto je spożywać ze względu na zawartość magnezu, którego brak jest jednym ze skutków stresu;
  • warzywa strączkowe, brązowy ryż, natka pietruszki i warzywa zielone - mają dużo witamin z grupy B niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania mózgu.
  • owoce jagodowe: maliny, jagody, truskawki, borówki, jeżyny;
  • pestki słonecznika, sezam, migdały – dobrze namoczyć przed jedzeniem, ponieważ to ułatwia trawienie
  • herbaty zmniejszające napięcie: rumianek, melisa.

Pokarmy takie, jak: kawa, herbata, czekolada, czerwone mięso, cukier, sól, słodycze, produkty mięsne-wędliny, nabiał, biała mąka, alkohol, pikantna żywność, żywność smażona, wszelkie napoje gazowane i konserwanty spożywane w nadmiarze działają pobudzająco i mogą zwiększać stres.

Zalecane jest regularne jedzenie, 5 - 6 razy dziennie, wtedy, gdy człowiek jest głodny. W trakcie jedzenia trzeba pamiętać o dokładnym przeżuwaniu każdego kęsa - żołądek nie ma zębów! Należy odpowiednio łączyć pokarmy, czyli w jednym posiłku jeść warzywa z białkami lub warzywa z węglowodanami. W takim zestawie jedzenie jest łatwostrawne. Ponadto ważny jest sposób przygotowania żywności – najlepiej, by potrawy były gotowane lub duszone.

Przykładowy jadłospis dla osób, u których stres objawia się bólami żołądka:

Śniadanie 7.30

  • Kasza jaglana pikantna lub na słodko

II śniadanie 10.30

  • Owoce sezonowe, np. 0,5 litra malin, jagód lub pieczone jabłka/ kompot owocowy

Obiad 13.00

  • Zupa brokułowa
  • Purée z prosa z sałatką z buraków

Podwieczorek 15.00

  • Seler naciowy lub cykoria z sosem z awokado

Kolacja 18.30

  • Potrawka z fasoli adzuki z warzywami.

Urszula Mijakoska: dyplomowany technolog żywienia człowieka, dietetyk, pierwszy diet coach w Polsce.

  1. Zdrowie

Skąd się biorą choroby? Ajurwedyjskie spojrzenie na chorowanie

Zdrowie według ajurwedy oznacza harmonię z naturą i stan równowagi dosz odpowiadający twojej unikalnej konstytucji, czyli prakriti. (Ilustracja: iStock)
Zdrowie według ajurwedy oznacza harmonię z naturą i stan równowagi dosz odpowiadający twojej unikalnej konstytucji, czyli prakriti. (Ilustracja: iStock)
Możesz szczycić się idealnie opracowanymi, regularnie realizowanymi i najbardziej higienicznymi rytuałami, a i tak zachorować. Wynika to z tego, że doświadczeniom, które interpretujemy jako choroby, zapobiega się nie tylko zdrowym odżywianiem, obsesyjnym myciem rąk i kichaniem w łokieć. Jak się już dowiedzieliśmy, działają tu potężniejsze zasady określające nasz ogólny stan zdrowia.

Fragment pochodzi z książki „Ajurweda. Podręcznik dbania o siebie” Sarah Kucera, Wydawnictwo Czarna Owca.

Zdrowie według ajurwedy oznacza harmonię z naturą i stan równowagi dosz odpowiadający twojej unikalnej konstytucji, czyli prakriti. Wewnętrzne zdrowie odzwierciedla się w samopoczuciu. Dlatego umysł, zmysły i świadomość muszą działać równie sprawnie jak trawienie i odporność. Istnieją trzy główne powody występowania nierównowagi. Te zasady są niczym etykiety ostrzegawcze na nowoczesnym życiu i wyjaśniają, czemu nasze tempo życia i pracy może nie pasować do naszej biologii. Łykamy suplementy wzmacniające odporność i rozumiemy, że panowanie nad stresem jest ważne, ale i tak daleko nam do idei, że trzeba słuchać mądrości przyrody oraz własnej intuicji – to właśnie one mogą być profilaktyką, której potrzebujemy. Oto trzy podstawowe przyczyny chorób według ajurwedy.

1. Sprzeciwianie się czasowi, przyrodzie i rytmowi biologicznemu (kalaparinama)

Najpoważniejszym zagrożeniem dla zdrowia jest lekceważenie związku między czasem, przyrodą i naszymi rytmami biologicznymi. Gdy nie czujemy się dobrze, w pierwszej chwili obwiniamy bakterie i wirusy albo dni, gdy zjedliśmy coś niezgodnego z dietą bądź nie poćwiczyliśmy. A przecież u źródeł tych (prawdziwych) przyczyn chorowania stoi czas. W sanskrycie słowo kala tłumaczy się jako czas. Kalaparinama oznacza natomiast niezgodność z przyrodą lub nieposzanowanie czasu w kontekście doby, pór roku lub naszego wewnętrznego poczucia czasu. To pierwsza, podstawowa przyczyna chorób w ajurwedzie, lecz najłatwiej jej nie zauważyć. Jedzenie, ćwiczenia i sen o niewłaściwych porach bądź nieuwzględnianie zmian pór roku zwiększa naszą podatność na choroby. Medycyna zachodnia nazywa to niezgodnością dobową. W naszym życiu jest wiele czynników szkodliwych dla zdrowia: od łatwego dostępu do żywności o dowolnej porze dnia i nocy po ciągłe wystawienie na niebieskie światło ze smartfonów, tabletów i komputerów. Nauka ukazuje dziś prawdę, o której ajurweda wiedziała od zawsze. Nasze funkcjonowanie niedopasowane do rytmu dobowego przyczynia się do zapadania na wiele chorób, takich jak otyłość, cukrzyca, choroby serca i bezsenność.

2. Niesłuchanie swojego umysłu (prajnaparadha)

Gdy nasze oceny i postrzeganie są niesłuszne, nie wyciągamy wniosków z doświadczeń lub nie doceniamy swojej intuicji, wynikają z tego choroby. Jeśli na przykład jesz lub robisz coś niezdrowego, musisz wiedzieć, że może to mieć swoje konsekwencje. Podobnie jeśli ignorujemy głód lub tłumimy naturalne potrzeby, takie jak kichanie, płacz lub sen, również zachorujemy. Prajnaparadha może skutkować zarówno dolegliwościami psychicznymi, jak i fizycznymi. Nadużywanie substancji psychoaktywnych, wypadki samochodowe, a nawet niektóre infekcje mogą wynikać z niesłusznych kroków. To oczywiste, że czasem zdarza nam się podejmować złe decyzje albo wybrać zabawę, a nie zdrowie, ale jeśli dzieje się tak regularnie, zaczniemy w końcu chorować.

3. Niewłaściwe korzystanie ze zmysłów (asatmyendriyartha samyoga)

Zdrowe zmysły są podstawą dobrego samopoczucia, ponieważ to za ich pomocą uwewnętrzniamy świat zewnętrzny. Umysł musi przetworzyć obiekt lub bodziec zewnętrzny, zanim stanie się on obserwacją, myślą lub spostrzeżeniem. Problemy z postrzeganiem otoczenia obniżają nasze szanse przetrwania. Tę prawdę łatwiej było dostrzec na wcześniejszych etapach rozwoju naszej cywilizacji. Nie mieliśmy pewności schronienia, elektryczności i technologii. Zmysły wzroku, zapachu, smaku, słuchu i dotyku stanowiły system ostrzegania przed zagrożeniem. Dziś zwykle nie musimy obawiać się niedźwiedzia czy pumy, ale chorób wynikających ze stresu. Siedząc przed ekranem, nie gromadzimy doświadczeń zmysłowych w prawdziwym życiu i czasie rzeczywistym. Dlatego cierpimy na niedobory stymulacji. Brakuje nam bodźców ćwiczących zmysły i czyniących je silniejszymi. Widzimy malownicze krajobrazy, ale nie doświadczamy ich, wdychając górskie powietrze, słysząc śpiew ptaków, smakując słoną wodę lub czując ziemię pod bosymi stopami. Równolegle zalewa nas mnóstwo jednoczesnych informacji i bodźców umysłowych, co nas przestymulowuje. Prowadzimy po kilka kont e-mail, przez całą dobę otrzymujemy wiadomości tekstowe i powiadomienia na urządzeniach, spędzamy cały dzień w blasku świetlówek. To za dużo, by zinterpretować i przetrawić te bodźce. Wydajność naszych zmysłów spada, a pomost między światem zewnętrznym a wewnętrznym niszczeje. Gdy dostrzeżesz, że robisz coś, co zgodnie z tymi trzema podstawowymi przyczynami powoduje chorobę, zauważysz też efekt skapywania. Naruszenie jednej z nich niemal zawsze prowadzi do zachwiania kolejnej. Być może łamiesz zasady przyrody, chodząc spać później, niż podpowiada ci ciało. To może prowadzić do jedzenia późnym wieczorem lub spożycia w chwili słabości czegoś, co wiesz, że nie służy zdrowiu. Albo zaczynasz jeść przy komputerze, odpowiadając na wiadomości.

Twoje zmysły przesycają się informacjami z wysyłanych e-maili, więc nie czujesz smaku spożywanego jedzenia, co kończy się niestrawnością. Gdy działania te wiążą się we wzorce, coraz trudniej jest nawiązać kontakt ze światem wewnętrznym. To właśnie dzięki rytuałom mamy świadomość naszej rzeczywistości wewnętrznej i zewnętrznej oraz synchronizujemy się z nimi. Gdy pozwolimy sobie dostosować się do rytmu przyrody, będziemy jasno i instynktownie widzieć, co jest dla nas najlepsze i najzdrowsze. Kiedy czujemy się lepiej, łatwiej nam podejmować bardziej świadome decyzje, wykorzystując lepszą wiedzę, a także jaśniej dostrzegamy, co jest dla nas w danym momencie najlepsze oraz że nadchodzi czas na zmiany.

Samoobserwacja

Przyjrzyj się, co poza jedzeniem i ćwiczeniem stanowi czynnik wpływający na zdrowie. Czy wkładasz świadomy wysiłek, by zachować łączność z przyrodą? Czy często robisz coś, co wiesz, że nie jest dla ciebie dobre? Czy sprawnie korzystasz ze zmysłów i dostrzegasz, jak wiążą się z twoim samopoczuciem? Nie krytykuj siebie, ale przyjrzyj się tym trzem przyczynom występowania chorób. Sprawdź, gdzie możesz coś poprawić. Nie chodzi o to, by być idealnym, lecz by się naprawdę starać i być dla siebie wyrozumiałym, gdy wydaje się to niemożliwe.

Polecamy: 'Ajurweda. Podręcznik dbania o siebie” Sarah Kucera, Wydawnictwo Czarna Owca. (Fot. materiały prasowe)Polecamy: "Ajurweda. Podręcznik dbania o siebie” Sarah Kucera, Wydawnictwo Czarna Owca. (Fot. materiały prasowe)

  1. Zdrowie

Duchowość w medycynie chińskiej – jakie są podstawowe zasady zachowania zdrowia?

Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
„Wielka Księga Żółtego Cesarza”, która powstała około 3 tysiące lat temu, jest pierwszym przekazem traktującym o Tradycyjnej Medycynie Chińskiej. W tradycyjnym przekazie uważa się, że to Duch stwarza wszystko.

Co możemy zrobić, według tradycyjnej medycyny chińskiej, żeby żyć długo i w dobrym zdrowiu? - Jeśli wierzymy, że istnieje dusza, jesteśmy już blisko życia i dbania o nie.

Pierwsza najważniejsza zasada: być szczęśliwym i wdzięcznym za życie.

Druga zasada: postępować zgodnie z naturą. Żółty Cesarz w rozdziale pierwszym księgi mówi, że trzeba respektować prawa Wszechświata. To Tao – droga naszego życia. W praktyce oznacza harmonię życia. Żeby ją wdrożyć w codzienność, należy zrozumieć cykl pięciu niebiańskich ruchów: Wody, Drzewa, Ziemi, Ognia i Metalu. To jest program życia – droga do integracji Ying i Yang, ziemi i nieba. Życie według rytmu pór roku. Woda generuje Drzewo – wiosną wysiewamy nasiono, podlewamy je, wyrasta roślina. Zaczyna się życie, by latem, wraz z ruchem do góry, przeżyć pełen rozkwit – tak przejawia się energia Ognia. Jesienią rośliny przestają już rosnąć – wszystko zasysane jest do Ziemi. Zawiązują się nowe nasiona – twarde jak Metal. Wiosną znowu będą potrzebować wody, by wzrosnąć. I tak będzie się działo rok za rokiem. Żyjąc zgodnie z prawem czterech pór roku, wiosną zasilajmy naszą energię i działajmy, latem wyciszajmy się i zażywajmy spokoju, jesienią koncentrujmy swoją energię, zima ją magazynujmy.

Trzecia zasada: przyjmować dobre jedzenie. W Chinach mówi się: „jedz ziemię, jedz niebo”. Oznacza to, żeby spożywać naturalną energię pochodzącą z tych jakości, czyli – nie jeść nic sztucznego. Chińskie pałeczki, służące do jedzenia, mają jeden koniec okrągły symbolizujący ziemię, a drugi kwadratowy na znak nieba. Podczas jedzenia palec środkowy między pałeczkami jest nieruchomy zgodnie z zasadą Yin. Porusza nimi energią Yang palec wskazujący.

Jakości nieba i ziemi odżywiają naszą florę bakteryjną w jelitach. Chińczycy traktują ją jako dodatkowy, odrębny organ, mamy jej 10 razy więcej niż komórek ciała. Niestety, współczesny przemysł przetwórczy, leki i chemikalia, niszczą florę bakteryjną. Efekt to choroby autoimmunologiczne, udary mózgu, nadciśnienie tętnicze, nowotwory, depresja. Te choroby pochodzą z supermarketów. Jedzenie tam sprzedawane jest wysokoprzetworzone i pełne toksyn. Podawane są one w tak małych stężeniach, że organizm nie ma szans się obronić gdyż nie jest w stanie wykryć tych śladowych ilości – niestety z czasem dochodzi do kumulacji toksyn i pojawiają się typowe symptomy zatrucia organizmu. Te trucizny są dla ciała niewidzialne, a przez to bardziej szkodliwe. I jeszcze jedna ważna rzecz: jedzenie musi nam smakować, być przyjemnością. Inaczej ciało nie będzie miało z niego pożytku.

Czwarta zasada: odreagować stres. Chińczycy uważają, że stres uszkadza duszę, ponieważ zaburza emocje. Stres nas wyniszcza, bo nie mamy czasu na harmonizację naszego wnętrza, na równowagę. Negatywne emocje to przede wszystkim: złość, nienawiść, zazdrość, frustracja, obawy, zamartwianie się, niepewność. Powinniśmy czuć je i uwalniać. Doskonałym do tego narzędziem jest medytacja. W naszym ciele jest dusza, w której zawarty jest swoisty kod życia. Jeżeli emocje niszczą duszę, niszczy się kod naszego przetrwania. Program życia zaczyna się mutować i pojawiają się choroby. Miejcie więc na uwadze szanowanie emocji.

  1. Zdrowie

Dbaj o jelita – nie tylko dieta

(Ilustracja iStock)
(Ilustracja iStock)
Jelita stanowią o komunikacji między tym, co dla organizmu ważne, a tym, co zupełnie niepotrzebne. Poza tym odpowiadają za odporność, nastrój i wygląd!

Gdy postanowiłam napisać wam o jelitach, nie przypuszczałam nawet, przed jak trudnym zadaniem staję. To tak ważny narząd, że nie jestem w stanie streścić wszystkiego do jednego felietonu. Świadoma znaczenia jelit – albo skutków ich chorób – czuję tremę, wkraczając na ten temat. O jelitach zwykło się mówić, że są drugim mózgiem. Bo poza główną ich funkcją, czyli trawieniem i wchłanianiem (wody oraz składników odżywczych), jelita odpowiadają także za wydalanie niestrawionych resztek pokarmowych i innych szkodliwych substancji, które są w naszym organizmie (na przykład cholesterolu, gdy jest go za dużo). Odpowiadają także za naszą odporność, nastrój oraz wygląd!

Jak mawia moja przyjaciółka po fachu Agata Ziemnicka, jelita to kanał komunikacji pomiędzy tym, co ważne, a tym, co zupełnie niepotrzebne. To szansa na wchłanianie do ciała tego, co zjadamy, oraz wyrzucenia z siebie tego, co szkodliwe lub zbędne.

Zacznijmy od podstaw. Jelita to cztery–pięć metrów „rury”, której wielkość, jak mnie uczono, po uwzględnieniu powierzchni wszystkich kosmków i wypustek, ma rozmiary boiska do piłki nożnej. W jelitach zamieszkują bakterie, których liczba jest w zasadzie nie do ogarnięcia. Moi synkowie powiedzieliby, że jest ich nieskończoność i jeszcze więcej – i tego się trzymajmy!
My, niczym gracze na konsoli, decydujemy o tym, co się w nich będzie działo, kto tam zamieszka i się dobrze poczuje, a kto będzie niemile widziany. Od nas zależy, czy zjemy probiotyki (kiszonki, pieczywo na zakwasie, kefir i jogurt, kombuchę oraz rzodkiewkę wyrwaną z ziemi i jedynie wytartą o spodnie), czy może jednak dokarmimy „te złe” cukrem i białą mąką. Mamy pada do gry w swoich rękach i dokonujemy wyboru podczas każdego posiłku. Fasolka czy mięso? Chałka czy owsianka? Słodki napój z konserwantami czy może zakwas z buraków?

Czas również ma znaczenie – mówi o tym prężnie rozwijająca się dziedzina naukowa zwana chronobiologią. Ja, królowa chaosu, mówię wam: im bardziej ułożony nasz dzień – pora spania, wstawania, godziny posiłków – tym jelita są szczęśliwsze. Oczywiście, znam życie i wiem, że nie jest łatwo dopasować domowy rytm do konkretnych pór, ale im lepiej nam się to uda, tym szczęśliwsze będą jelita. Unikanie stresu jest kolejnym czynnikiem, którego pominąć nie sposób – ale to już wszyscy wiemy, a ja mogę się mądrzyć i teoretyzować.

Aby to, co zjadamy, przechodziło przez przewód pokarmowy, potrzebna jest tak zwana fala perystaltyczna, czyli ruch jelit przesuwający treść pokarmową. Gdy owa fala zwalnia, cierpimy na zaparcia – problem powszechny i niezwykle uciążliwy. Wynikają one najczęściej z nieodpowiedniej diety i niedoboru błonnika, zbyt małej ilości wypijanej wody, niskiej aktywności fizycznej, stresu, ale też z sytuacji hormonalnej, przyjmowanych leków czy ciąży. Pacjenci często chcą skorzystać z błonnika kupionego w aptece, na przykład z suszonych skórek jabłek lub ziół podrażniających ściany jelit. Owszem, nasz dzisiejszy bohater uwielbia stymulację, kocha to, co szorstkie (a tak działają właśnie płatki owsiane, razowe pieczywo czy warzywa). Jednakże zamiast proszku z apteki polecam jabłko ze skórką, truskawkę z pesteczkami, warzywa, warzywa, warzywa i razowy chleb.

Na niewiele rzeczy w obecnym świecie mamy wpływ, ale na to, jak „zagramy” z naszymi jelitami, możemy być uważniejsi. I zrobić sobie wewnętrzne SPA karmione naturalnymi produktami.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.

  1. Zdrowie

6 kroków do zdrowia duszy i ciała

Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia.  (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia. (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Narzekasz na spadek formy? Nękają cię drobne i większe dolegliwości? Skorzystaj z rad Ewy Foley. Może zdziałają więcej niż kolejny specyfik z apteki.

Prawdziwy dobrostan psychofizyczny to dużo więcej niż radzenie sobie z symptomami choroby. To powrót do prawdziwej tożsamości i uświadomienie sobie misji życia. Jak to zrobić? Krok po kroku.

1. Określ swój cel życiowy. Jednym z najlepszych powodów utrzymania dobrego stanu zdrowia jest potrzeba realizowania swojego życiowego celu. Jeżeli nie wiesz, co masz do zrobienia na Ziemi – twoja motywacja, aby być zdrową, może być osłabiona. Gdy określisz swój cel, będzie on działał jak magnes, który przyciąga cię do siebie, nadając sens wszystkiemu, co robisz. Zacznij od listy twoich wyjątkowych talentów. Następnie wypisz 10 cech charakteru, które najbardziej w sobie cenisz. Potem zrób listę 10 rzeczy, które lubisz robić i w których wyrażają się twoje niepowtarzalne uzdolnienia. Opisz kilkoma zdaniami swoją koncepcję świata doskonałego. Wreszcie: napisz zdanie, stosując 2–3 wyrażenia z trzech ostatnich zadań. To jest twój cel życiowy!

2. Pozwól, by przyroda cię uzdrawiała. Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie. Podaruj sobie noc przesiedzianą przy ognisku w milczeniu. Zacznij bardziej świadomie odczuwać swój związek z roślinami, drzewami i zwierzętami. Częściej chodź na bosaka po lesie, pływaj nago w jeziorze, wpatruj się w falujące morze, słuchaj muzyki etnicznej, graj na bębnie... Odkryj rytuały i ceremonie. Powróć do korzeni.

3. Żyj z pasją i entuzjazmem. Śmiej się. Płacz. Czuj. Kiedy się śmiejesz, w twoim mózgu wydzielają się endorfiny, które powodują naturalny „haj”, a układ oddechowy poddawany jest joggingowi. Śmiech uwalnia od bólu i choroby. Pragnienie życia, entuzjazm i pasja wzmacniają twój układ odpornościowy. Bez względu na to, czy jesteś chora, czy zdrowa – żyj tak, jakbyś za chwilę miała umrzeć. Żyj w pełni.

4. Służ innym, dawaj. Badania wykazują, że ludzie pracujący charytatywnie, z potrzeby serca są dużo zdrowsi. Dawaj, a będziesz zdrowsza, szczęśliwsza i bogatsza. Za czasów Starego Testamentu zwyczajem Izraelitów było oddawać na rzecz innych dziesiątą część wszystkich dochodów. Zwyczajem ludzi, którzy osiągnęli sukces, jest oddawanie 10 proc. zarobków tym, którzy mają mniej. Poza tym ten, kto ofiarowuje pieniądze, ma ich jeszcze więcej. Takie działanie jest sygnałem dla wszechświata: „Dziękuję. Mam więcej, niż potrzebuję. Dlatego mogę oddać”.

5. Zatroszcz się o swoje ciało. Dowiedz się, jak funkcjonują poszczególne narządy, organy i gruczoły. Poznaj anatomię i fizjologię ludzkiego ciała. Dowiedz się, jakich ziół, witamin, mikroelementów, soli tkankowych, aminokwasów i nienasyconych kwasów tłuszczowych potrzebuje twój organizm, by dobrze funkcjonować. Przestudiuj różne szkoły odżywiania – makrobiotykę, wegetarianizm, weganizm, odżywianie zgodne z grupą krwi, kuchnię chińską według Pięciu Przemian. Ja od wielu lat łączę te dwie ostatnie metody. Zadbaj o jakość wody, którą pijesz (min. 1,5 litra dziennie). Raz w roku przeprowadź najstarszą terapię znaną ludzkości, czyli post. Zacznij praktykować ćwiczenia, które ci odpowiadają i sprawiają przyjemność. Co najmniej dwa razy w miesiącu idź na masaż.

6. Kochaj! Miłość jest największym uzdrowicielem. Bez niej usychamy jak kwiaty pozbawione wody. Miłość w moim pojęciu jest bezwarunkową akceptacją tego, co jest. Dlatego kochaj siebie i świat. Codziennie. Głęboko i z całej siły.

Ewa Foley trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia Ewy Foley, organizuje wyprawy w miejsca mocy na Ziemi.