1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Czy sięgać po preparaty z pelargonią afrykańską?

Czy sięgać po preparaty z pelargonią afrykańską?

Jesienna infekcja, katar, kaszel czy przeziębienie uruchamiają zasoby apteczki. Zdarza się, że zbyt szybko i pochopnie sięgamy po ciężki oręż, w tym również po antybiotyki. Tymczasem czasami wystarczą sprawdzone domowe sposoby, wypoczynek, pozostanie w łóżku i preparaty na bazie ekstraktów roślinnych oraz ziół.

Zresztą syropy czy tabletki roślinne stanowią bardzo dobre wsparcie dla standardowych leków. Warto wiedzieć jak najwięcej zarówno o samej koncepcji fitofarmakologii, jak i konkretnych roślinach. Na przykład takich jak pelargonia afrykańska w preparatach zalecanych na choroby dróg oddechowych.

Lecznicza moc natury

Fitofarmakologia lub fitoterapia czy ziołolecznictwo to dziedzina medycyny oraz farmakologii, która specjalizuje się w pozyskiwaniu naturalnych oraz przetworzonych surowców pochodzących z roślin leczniczych. Wykorzystuje się je do wytwarzania leków i środków wspierających zarówno odporność, jak i terapie różnych chorób. Ziołolecznictwo dotyczy w szczególności

  • mechanizmów działania leków roślinnych na organizmy żywe,
  • metabolizmu substancji czynnych zawartych w roślinach leczniczych,
  • dawkowania preparatów na bazie wyciągów roślinnych,
  • zdefiniowania ewentualnych działań niepożądanych,
  • interakcji pomiędzy lekami syntetycznymi a produktami ziołowymi.
Jest to zatem dziedzina, która bardzo wnikliwie i dokładnie bada specyfikę poszczególnych ekstraktów roślinnych. Co ważne są to badania i analizy kompleksowe, połączone z konwencjonalną medycyną i standardowymi lekami.

Bezpieczna pelargonia

Jak do tego ma się nasza pelargonia afrykańska i preparaty, w których gra główną rolę? Otóż ta roślina należy na najlepiej przebadanych na świecie. Badania kliniczne z udziałem ponad 13 tysięcy pacjentów potwierdziły zarówno wyjątkowe bezpieczeństwo stosowania, jak również jej skuteczność, a ponad 30% badanych stanowiły dzieci. Ewentualne i sporadycznie występujące działania niepożądane sprowadzają się do łagodnych skutków, takich jak wysypka czy objawy ze strony układu pokarmowego. Jest to bardzo dobra wiadomość dla osób, które chcą stosować leki i suplementy naturalne, roślinne, ale jednocześnie skuteczne.

Pelargonia, która pokonała gruźlicę

Wiemy już, że preparaty z pelargonią afrykańską są bezpieczne. Niemniej ważne są jednak efekty ich stosowania, zarówno w kontekście leczenia infekcji dróg oddechowych, jak i profilaktyki. Warto w tym miejscu przytoczyć najistotniejsze fakty z historii odkrycia i stosowania tej rośliny w medycynie. Otóż jej działanie dla świata odkrył niejaki Charles Henry Stevens – Brytyjczyk, który bezskutecznie starał się pokonać gruźlicę. Podczas leczniczej podróży do Afryki Południowej spotkał szamana, który leczył go naparami, oczywiście z pelargonii. Jak się okazało był to skuteczny środek na tak poważne schorzenie, jak gruźlica… Na przestrzeni lat ta cenna roślina zyskiwała i traciła zainteresowanie. Na szczęście dziś możemy bez problemu kupić różne preparaty na bazie pelargonii afrykańskiej – np. szeroki asortyment syropów Pelavo.

Na czym polega fenomen pelargonii afrykańskiej?

Największe zainteresowanie budzi skuteczność w leczeniu i budowaniu odporności dróg oddechowych. Analizy chemiczne wykazały obecność około 65 związków w ekstrakcie z korzenia pelargonii afrykańskiej. Są to m.in. kumaryny, kwasy fenolowe i olproantocyjanidyny. No cóż, zapewne nazwy te brzmią obco dla wielu osób, dlatego przyjrzyjmy się bliżej konkretom. Przede wszystkim jest to kompleksowe działanie przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne i to na każdym etapie infekcji. Substancje zawarte w ekstrakcie z korzenia pelargonii hamują namnażanie patogenów w fazie adsorpcji i kiedy przenikną już do wnętrza komórki. Według wnikliwych badań nad tą rośliną działa ona m.in. przeciwko szczepom:

  • bakterii gram-dodatnich – np. Staphylococcus aureus, Streptococcus pneumoniae
  • bakterii gram-ujemnych: Escherichia coli, Klebsiella pneumoniae, Proteus mirabilis, Pseudomonas aeruginosa i Haemophilus influenzae.
Na tym nie kończy się jednak dobroczynne działanie preparatów z pelargonią afrykańską. Udowodniono także wpływ na uruchomienie naturalnych mechanizmów obronnych organizmu, a co za tym idzie wzmocnienie układu odpornościowego. Dzięki temu organizm może zwalczać „wroga” już od początku infekcji, nawet przed wystąpieniem pierwszych objawów. Jak łatwo się domyślić ekstrakt z pelargonii będzie również sprzymierzeńcem w działaniach profilaktycznych.

Idźmy dalej, bo to jeszcze nie wszystkie atuty cennej rośliny z Afryki Południowej. Otóż preparaty z pelargonią afrykańską (np. syropy Pelavo) stymulują również pracę mechanizmu śluzowo – rzęskowego odpowiedzialnego za wydalanie szkodliwych drobnoustrojów, zanieczyszczeń z dróg oddechowych. Okazało się, że w przewlekłym zapaleniu oskrzeli z uporczywym kaszlem, zastosowanie preparatów z pelargonią może skrócić aż o 4 dni męczący kaszel i czas trwania choroby.

Standaryzowany ekstrakt z korzenia pelargonii afrykańskiej

Dobroczynne działanie pelargonii to zasługa wielu bioaktywnych substancji, takich jak kumaryny, glikozydy kumarynowe, fenolokwasy, flawonoidy i proantocyjanidyny i kwasy tłuszczowe. Jak to z roślinami bywa zawartość poszczególnych składników może ulegać wahaniom w zależności od warunków w jakich wzrasta. Dlatego tak istotna jest standaryzacja ekstraktu, dzięki której w każdej partii danego preparatów jest identyczna ilość substancji zapewniających działanie lecznicze i uodparniające. Taki standaryzowany ekstrakt znajdziemy np. we wspomnianych syropach Pelavo ().

Zdroworozsądkowe podejście do leczenia to umiejętność korzystania ze zdobyczy współczesnej medycyny. Nie należy rezygnować z konwencjonalnych leków, ale też nie sięgajmy zbyt pochopnie po antybiotyki. Warto korzystać z tego co daje nam natura, szczególnie że np. opisana pelargonia afrykańska sprawdza się na każdym etapie choroby – przy pierwszych objawach i w zaawansowanym stadium. Jednocześnie łagodzi przebieg infekcji, przyspiesza procesy leczenia, stymuluje układ odpornościowy, a także zmniejsza ryzyko zachorowania w przyszłości.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Wirusy w natarciu. Jak się przed nimi bronić? Oto 12 rad, które warto wziąć na poważnie

Ilustracja iStock
Ilustracja iStock
W okresie wzmożonego ataku wirusów, który w Polsce przypada od stycznia do marca, warto bardziej niż zwykle dbać o odporność. Oto kilka zasad, które trzeba wziąć sobie do serca.

Nawadniaj organizm

Staraj się dużo pić - najlepiej ciepłe płyny małymi łykami (słaba czarna, zielona lub ziołowa herbatka albo woda o temperaturze pokojowej). To nawodni organizm, rozrzedzi wydzieliny, pomoże też w usuwaniu toksyn. Jeśli będziesz słodzić sokiem z malin lub miodem (działa bakteriobójczo i bakteriostatycznie, stymuluje odporność), masz w zanadrzu dodatkową broń.

Wysypiaj się

Nie zarywaj nocy przy serialach, przeciwnie - staraj się wygospodarować dodatkowe godziny na sen. Kiedy śpisz, układ odpornościowy działa skuteczniej.

Jedz pożywne śniadania

Brytyjscy naukowcy zauważyli związek pomiędzy porannym posiłkiem a skłonnością do infekcji. Zbadali, że jedzący codziennie rano pożywny posiłek rzadziej zapadali na infekcje wirusowe.

Przyjmuj witaminę C

Zadbaj aby w twoim codziennym jadłospisie nie zabrakło produktów bogatych w witaminę C. Najlepszym jej źródłem jest, wbrew pozorom nie cytryna, a papryka. Ponadto dużo witaminy C zawierają nać pietruszki, brukselka i jarmuż.

Przyprawiaj ziołami

Wiele ziół ma właściwości wirusobójcze. Dlatego zimą i na przednówku warto po nie sięgać częściej niż zwykle. I dodawać do potraw czosnek, cebulę, imbir, oregano, kurkumę i pić napary z czystka, z suszonych kwiatów nagietka czy korzenia lukrecji.

Ogranicz surowe produkty

Gotowanie, smażenie czy gotowanie na parze zabija wirusy.

Ćwicz, ale nie przemęczaj organizmu

Dbaj o kondycję, ale nie rób forsownych treningów do utraty tchu, które nadwerężają układ odpornościowy. Jeśli możesz, ćwicz na świeżym powietrzu (biegaj w parku, maszeruj, idź na rower) zamiast wyciskać siódme poty w dusznej siłowni.

Ogranicz palenie papierosów i picie alkoholu

Jedno i drugie znacznie osłabia organizm.

Myj ręce

Częściej niż zwykle myj ręce, a raczej szoruj je ciepłą wodą z dużą ilością mydła. Noś ze sobą żele antybakteryjne, przecieraj nimi regularnie dłonie. Staraj się nie dotykać poręczy klamek i kontaktów w miejscach publicznych.

Unikaj tłoku

Klubowe imprezy, seanse kinowe, koncerty muzyczne i inne tego przyjemności w czasie epidemii infekcji wirusowych lepiej wykreślić z kalendarza. Podobnie jak robienie zakupów w godzinach szczytu w galeriach handlowych. Jeśli możesz przesiądź się też z zatłoczonego tramwaju, autobusu czy metra na rower.

Zostań w domu

Jeżeli czujesz, że cię rozkłada - kaszlesz, kichasz i prychasz - nie idź do pracy. W takim stanie nie tylko będziesz zarażać innych (badania wykazały, że chory pracownik w ciągu jednego dnia jest w stanie zakazić ponad połowę dzielonych z innymi powierzchni w pracy), ale także zaszkodzisz bardziej sobie, „strzelając w stopę” wysiłkom własnej odporności.

Nie zbijaj gorączki

Jednym z elementów strategii obronnych ludzkiego ciała jest podniesienie temperatury – wiele wirusów ginie, jeśli temperatura przekroczy 37 stopni. W dodatku, kiedy gorączkujemy, ciało wytwarza interferon, który mobilizuje do pracy układ odpornościowy. Dlatego niewysoka gorączka nie jest wcale taka zła (zbijaj ją dopiero po 3 dniach, wtedy jest już nieproduktywna).

 

 

  1. Zdrowie

Selen – wzmacnia odporność, wspomaga pracę tarczycy, ma właściwości antynowotworowe

Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. (Fot. iStock)
Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. (Fot. iStock)
Selen usuwa z naszego organizmu toksyny i pomaga zachować młody wygląd. Znajdziesz go w brokułach!

Niektórzy nazywają go pierwiastkiem młodości, bo spowalnia proces starzenia się tkanek i zapobiega utracie ich elastyczności. Szczury, którym podawano selen, dożyły sędziwego – jak na swój gatunek – wieku czterech lat. Choć selenu niewiele w naszym organizmie, to jest niezbędny do życia. Słynie z właściwości antyoksydacyjnych, a jego działanie jest wręcz zbawienne w dzisiejszej, mocno zanieczyszczonej cywilizacji, ponieważ neutralizuje wiele toksycznych metali ciężkich, takich jak ołów czy rtęć. Jego stosowanie zaleca się między innymi kobietom w okresie menopauzy, bo łagodzi występujące dolegliwości. U mężczyzn gromadzi się w jądrach i jest łatwo wydalany ze spermą, dlatego i oni powinni wzbogacić nim swoją codzienną dietę. Selen neutralizuje wolne rodniki, dodaje się go także do kosmetyków, np. szamponów przeciwłupieżowych.

Życie w ciągłym pędzie, w coraz bardziej zanieczyszczonym środowisku naturalnym zwiększa zużycie tego cennego pierwiastka. Gdy mamy go w organizmie za mało, czujemy się osłabieni i często się przeziębiamy, jesteśmy też bardziej podatni na zakażenia. Zmiany reumatoidalne, łamliwe paznokcie, bladość skóry i oznaki starzenia to najłatwiej zauważalne objawy.

Jedzmy brokuły

Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. Te ostatnie zaczęły nawet uchodzić za najbardziej zalecane do spożycia, najzdrowsze warzywo. Oczywiście, jeśli wyrosły na bogatej w minerały glebie. Niedawno japońscy naukowcy wyhodowali brokuły na wzbogaconej w selen glebie, a następnie poddali laboratoryjnym badaniom ich wpływ na tkanki nowotworowe pobrane z prostaty. Okazało się, że znacząco zmniejszyły rozwój raka w porównaniu z pędami pochodzącymi z przeciętnej jakości gleby. Czy selen chroni zatem przed rakiem?

Co mówią badania

Naprawdę głośno zrobiło się o nim kilkadziesiąt lat temu, kiedy po raz pierwszy podjęto próbę udowodnienia jego wpływu na zmniejszenie ryzyka zachorowalności na raka. Badanie przeprowadzone w latach 1985−1991 w chińskiej prowincji Linxian wykazało kilkuprocentowy spadek umieralności na nowotwory złośliwe u osób, którym podawano suplementy witaminowe z dodatkiem selenu, witaminę E oraz beta-karoten. Pacjenci zostali zbadani ponownie w roku 2001 i wyniki się potwierdziły.

Nadzieję budziły także badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, powtórzone w prawie 20 innych krajach, które wykazały wyraźną zbieżność między zawartością selenu w glebie a występowaniem chorób nowotworowych. Niektórzy wiążą niską zapadalność na raka piersi u Japonek właśnie z bogactwem tamtejszych gleb w selen. Znamienne jest, że Japonki, które wyemigrowały do Stanów, o wiele częściej zapadały na tę chorobę.

Bardziej sceptyczni naukowcy studzą jednak te nadzieje, a w europejskim kodeksie walki z nowotworami złośliwymi z roku 2003 czytamy, że obecnie dostępne są jedynie słabe dowody wskazujące na znaczenie suplementacji selenem.

Jedno jest pewne – to pierwiastek niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, a w oczekiwaniu na przeprowadzenie kolejnych badań naukowych nie zaszkodzi zjadać codziennie dużą porcję świeżych warzyw hodowanych na zdrowym, bogatym w selen, gruncie, tym bardziej, że są pyszne!

Warto przeczytać: Alfreda Walkowska, „Powrót do harmonii”, wydanie drugie, wydawnictwo Polskie Centrum św. Hildegardy, 2008.

  1. Zdrowie

Produkty do pielęgnacji blizn – jakie wybrać?

Fot. materiały prasowe partnera
Fot. materiały prasowe partnera
Blizna powstaje w miejscu, gdzie przerwana została ciągłość skóry – to ostatni etap procesu gojenia się rany. Jednym z czynników korzystnie wpływających na tworzenie się blizn jest odpowiednia ich pielęgnacja. Dzięki właściwie dobranym preparatom możliwe jest poprawienie wyglądu blizny i zmniejszenie jej widoczności na każdym etapie, dotyczy to także blizn dojrzałych. Warto zastosować odpowiednie produkty do pielęgnacji jak najwcześniej, by poprawić komfort fizyczny i maksymalnie zmniejszyć widoczność blizny.

Jak przebiega proces tworzenia się blizn?

Tworzenie się blizny rozpoczyna się w ostatniej fazie gojenia się rany. Powstają wówczas nowe włókna kolagenowe tworzące na powierzchni zasklepionej rany tkankę, która będzie pełnić funkcję skóry. Nowa tkanka, czyli blizna, różni się od skóry w nieuszkodzonych miejscach – nie ma na niej mieszków włosowych ani gruczołów łojowych i potowych. Blizna nie opala się i nie jest unerwiona. Jest mniej elastyczna od pozostałej skóry i różni się od niej kolorem. Z początku zazwyczaj jest od niej ciemniejsza (może być czerwona lub sina, a nawet fioletowa), z czasem zaczyna blednąć. Proces tworzenia się blizny rozpoczyna się zwykle po kilku dniach, a jej dojrzewanie może trwać nawet dwa lata.

Od czego zależy wygląd blizn?

Na to, jak wygląda blizna, wpływ ma wiele czynników. Ważny jest m.in. wiek pacjenta. U osób młodych obserwuje się częstsze występowanie blizn przerostowych, wypukłych i keloidów; ma to związek z nadprodukcją kolagenu. Z kolei osoby starsze są bardziej narażone na powikłania w czasie gojenia się ran, co ma ujemny wpływ na wygląd powstającej blizny. Ryzyko przerostów i innych nieprawidłowości w tworzeniu się blizny wzrasta, gdy proces gojenia się rany przebiega dłużej, na przykład z powodu infekcji albo wtórnych uszkodzeń. Na wygląd blizny duży wpływ ma również sposób jej pielęgnacji. Warto odpowiednio wcześnie rozpocząć mobilizację blizny, co zapobiegnie tworzeniu się zrostów i blizn wypukłych, oraz zastosować odpowiednie produkty zmniejszające widoczność blizny i poprawiające jej kolor oraz elastyczność.

Jakie preparaty do pielęgnacji blizn wybrać?

Wybór odpowiedniego produktu do pielęgnacji blizn to ważna sprawa. W przypadku zarówno świeżych blizn jak i tych dojrzałych nawet 9-letnich właściwym wyborem będzie żel z silikonem oraz plastry z silikonem (np. Sutricon). Produkty te wspomagają proces prawidłowej przebudowy blizny i poprawiają komfort fizyczny w tym czasie.

Plastry z silikonem zapewniają właściwe nawilżenie nowej tkanki i skóry wokół blizny, co łagodzi uczucie ściągania. Redukują też ryzyko tworzenia się zrostów i bolesnych przykurczów. Zmiękczają i uelastyczniają nową tkankę oraz regulują wytwarzanie kolagenu, co zapobiega tworzeniu się keloidów i blizn przerosłych. Zaleca się stosowanie plastrów z silikonem przez cały proces tworzenia się blizny. To dodatkowo ochrona przed wtórnymi uszkodzeniami i urazami.

Żel z silikonem tworzy na powierzchni blizny elastyczną powłokę ochronną, która gwarantuje właściwe nawilżenie. Świetnie nadaje się do masażu i mobilizacji blizny, co poprawia jej elastyczność i zapobiega tworzeniu się zrostów. Pamiętajmy przy tym, by masaże i mobilizację blizny rozpocząć dopiero wówczas, gdy rana w pełni się zagoi. To ważne, ponieważ zbyt wczesne zabiegi mobilizujące nową tkankę mogą spowodować wtórne urazy. Żel z silikonem stosować można także na stare blizny, by za pomocą masażów i wygładzającej powłoki nawilżająco-ochronnej poprawić ich wygląd i elastyczność.

  1. Zdrowie

Mięta dla zdrowia i urody

Już starożytni Egipcjanie, Rzymianie, Grecy i Chińczycy znali i stosowali miętę – jako przyprawę do potraw, roślinę leczniczą, a także symbol mądrości i wiedzy. (Fot. iStock)
Już starożytni Egipcjanie, Rzymianie, Grecy i Chińczycy znali i stosowali miętę – jako przyprawę do potraw, roślinę leczniczą, a także symbol mądrości i wiedzy. (Fot. iStock)
Orzeźwia w upalne dni. Doskonała do letnich potraw i napojów, kiedy świeżych liści mamy pod dostatkiem. Mięta znakomicie smakuje też z truskawkami, gruszką i arbuzem. Albo z gałką lodów...

Już starożytni Egipcjanie... To prawda, ale także starożytni Rzymianie, Grecy i Chińczycy znali i stosowali miętę – jako przyprawę do potraw, roślinę leczniczą, a także symbol mądrości i wiedzy (rzymscy adepci filozofii przybierali głowę miętowymi wiankami). Postać, w jakiej my ją znamy, mięty pieprzowej, zawdzięczamy Anglikom – powstała za ich sprawą ponad 350 lat temu na skutek zmieszania dwóch gatunków: mięty nadwodnej i mięty zielonej. O mięcie przypominamy sobie zwykle wtedy, gdy boli nas żołądek – napar z zaparzonych świeżych lub suszonych liści szybko przynosi ulgę. Ale mentha piperita pomaga też przy nerwobólach, bólach mięśni i stawów, pobudza soki trawienne do pracy, zwalcza bakterie i pasożyty, działa przeciwwymiotnie i uspokajająco. Jeśli często będziesz wdychać jej aromat, np. w postaci olejku miętowego, zmniejszysz łaknienie – niewiele zjesz i szybciej schudniesz. Roślina ta przysłużyć się może także twojej urodzie. Korzystaj zatem z jej bogactwa, bo teraz jest najlepszy czas, gdy świeżej mięty jest pod dostatkiem. Można ją wstawić do wody i używać na bieżąco albo zamrozić lub ususzyć i przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku.

Dla urody

Prawie każda pasta do zębów i płyn do płukania ust zawiera miętę, bo odświeża oddech. Jest też składnikiem orzeźwiających żeli, np. do zmęczonych stóp i obolałych mięśni, chłodzących masek i kremów do twarzy, odżywczych balsamów i szamponów. Dwie, trzy krople olejku miętowego (nie więcej) dodane do kąpieli zapewnią błogi relaks – uspokoją i rozluźnią mięśnie. Z kolei toniki na bazie mięty odkażają skórę i łagodzą podrażnienia.

Dla zdrowia

Olejek miętowy można stosować do masażu, zwłaszcza przy stanach depresyjnych, bólach reumatycznych i wyczerpaniu psychofizycznym. Świetnie nadaje się także do zimnych okładów na bóle głowy i migreny oraz do inhalacji przy przeziębieniach (rozrzedza śluz) i infekcjach dróg oddechowych (udrożnia kanały nosowe i zatoki). Napar z liści mięty pieprzowej pomoże na mdłości, bóle żołądka i bóle menstruacyjne (działa rozkurczowo na mięśnie gładkie), łagodzi też objawy zespołu jelita drażliwego. Poleca się go – w formie okładu – na ból ucha, obrzęki i owrzodzenia.

W kuchni

Do potraw używamy świeżych lub suszonych liści – warto wykorzystać odświeżające i chłodzące właściwości mięty, dodawać ją do lodów, sałatek i deserów owocowych oraz pić schłodzony napar lub miętową herbatę. Świetna jest także do kefirów i jogurtów. Miętę stosuje się również do wyrobu likierów, słodyczy (m.in. czekolady), przyprawia się nią zupy, warzywa, ryby i mięsa – szczególnie upodobały ją sobie kuchnie: gruzińska, ormiańska i azerbejdżańska.

Co zawiera: olejek lotny (głównym jego składnikiem jest mentol), kwas askorbinowy, karoten, rutynę, garbniki, witaminę C, potas, żelazo, wapń, magnez.

Zalecana przy: skurczach i bólach żołądka, kolce jelitowej, żółtaczce, chorobach wątroby, bezsenności, nerwowości, migrenach, nerwobólach, bólach menstruacyjnych, mięśniobólach.

Przeciwwskazania: uczulenie na mentol. Nie podawać dzieciom mającym odruchy wymiotne lub torsje – może wzmóc refluks żołądka. Nadmierne stosowanie może nasilać zgagę i powodować zakłócenia snu.

  1. Zdrowie

Zdrowy układ hormonalny: uważaj na związki, które zakłócają pracę tarczycy

Jeśli chcesz zadbać o swój układ hormonalny, ograniczaj produkty, które zawierają duże ilości dysruptorów endokrynnych. Nie widać tych cząsteczek gołym okiem, jednak mogą poważnie obciążyć twój organizm. (fot. iStock)
Jeśli chcesz zadbać o swój układ hormonalny, ograniczaj produkty, które zawierają duże ilości dysruptorów endokrynnych. Nie widać tych cząsteczek gołym okiem, jednak mogą poważnie obciążyć twój organizm. (fot. iStock)
Dysruptory endokrynne – to naukowy termin określający substancje, które towarzyszą nam w codziennym życiu, i niestety , mogą niekorzystanie wpływać na nasz układ hormonalny.

Dysruptory endokrynne (skrót EDC, z ang. endocrine disruptor chemicals/compounds) to duża grupa związków używanych w przemyśle chemicznym. Obecnie zalicza się do nich 1,4 tys. substancji, które występują też w produktach codziennego użytku (plastik, opakowania, tanie kosmetyki, a także żywność). Choć z jednej strony ułatwiają nam funkcjonowanie, to jeśli weźmiemy pod uwagę ich wpływ na nasze zdrowie - cena może okazać się dość wysoka. Otóż dysruptory endokrynne mogą poważnie zaburzyć pracę układu hormonalnego. Dlaczego tak się dzieje? - Dlatego, że te syntetyczne substancje są podobne w swojej budowie do naszych hormonów, a to powoduje na przykład, że podczepiają się do receptorów komórkowych „podając się” za naturalne hormony. Co to powoduje? – „Udając hormony” zaczynają działać tak jak one i np. powodować wcześniejsze dojrzewanie u dziewczynek (tak działa Bisfenol A). Nadmiar estrogenów, jak wiadomo, może zaburzać też prawidłowe działanie jąder u mężczyzn. A te hormonopodobne substancje przynoszą właśnie taki efekt, jakby dzieciom (ale też dorosłym) sztucznie podawało się estrogen.

Efekt działania dysruptorów endokrynnych zależy od kilku czynników:

  • wieku, w jakim organizm miał styczność ze szkodliwymi substancjami
  • od tego jak długo zostaliśmy poddani działaniu EDC
  • oraz jakie było ich stężenie (zdarza się, że przy niektórych substancjach niskie stężenia mogą być bardziej uszkadzające niż wyższe).

Ogólna zasada jest taka, że im młodszy organizm, tym bardziej narażony na szkodliwe działanie EDC. Bardzo wrażliwe są dzieci w łonie matki, u których krążące we krwi dysruptory endokrynne mogą nie tylko uszkadzać rozwijający się nowy organizm, ale też wywoływać zmiany w genach.

Dysruptory endokrynne mogą być przyczyną otyłości, cukrzycy, ale także mogą wpływać na męski i żeński układ rozrodczy, czy też powodować niektóre typy nowotworów (hormonozależnych). W tym artykule skupiam się na ich wpływie na pracę gruczołu tarczowego (tarczycy).

Jak dysruptory endokrynne mogą działać na tarczycę? Większość tych efektów dotyczy układu podwzgórze-przysadka-tarczyca i polega na:

  • hamowaniu pracy przysadki (hamowanie produkcji TSH),
  • zaburzaniu m.in. produkcji i transportu hormonów tarczycy,
  • zakłócaniu mechanizmów związanych z wychwytywaniem jodu.

Pomimo podobieństwa w budowie dysruptory działają dużo słabiej niż hormony, ale znaczenie ma ich ilość. Przez to, że jest ich tak dużo mogą spowodować wiele szkód dla zdrowia. Zdarza się, że występują w naszym ciele w większym stężeniu niż hormony!

Warto wiedzieć więc jakich substancji wystrzegać się ze względu na ich niekorzystne działanie:

  1. Bisfenol A (BPA) to jeden z najszerzej rozpowszechnionych EDC, który występuje w bardzo dużej ilości rzeczy codziennego użytku. W ostatnich latach dużo mówi się o jego wpływie na tarczycę. Jest związkiem organicznym i może się łączyć z receptorami estrogenowymi*. Ma wprawdzie 10 tys. razy słabsze powinowactwo do receptorów estrogenowych niż ludzki estrogen, ale problem stanowi jego wszechobecność (światowa produkcja BPA sięga 3,5 mln ton rocznie) oraz powolna biodegradacja. Stosowany jest powszechnie do produkcji wielu tworzyw sztucznych:
  • butelek plastikowych,
  • opakowań plastikowych,
  • płyt CD,
  • telefonów komórkowych,
  • lakierów służących do pokrywania metalu w puszkach z napojami i żywnością.

BPA jest także przeciwutleniaczem w środkach spożywczych i kosmetycznych oraz wchodzi w skład kompozytów dentystycznych.

  1. Polichlorowane bifenyle są to związki, które dostają się do środowiska poprzez pożary wysypisk śmieci, transformatorów, czy niewłaściwą gospodarkę odpadami. Związki te łatwo przechodzą do gleby i wody włączając się w ekosystem. Mogą dostać się do organizmu najczęściej poprzez spożywanie skażonej wody i żywności.
  1. Nadchlorany - ich głównym źródłem są nawozy azotowe używane w uprawach warzyw i owocó

Warto przy tym podkreślić że wiele publikacji donosi o zwiększonej zapadalności na choroby autoimmunologiczne tarczycy wśród osób mieszkających czy pracujących niedaleko zakładów petrochemicznych oraz na terenach skażonych pestycydami.

  1. Bromowane środki zmniejszające palność dodawane np. do tworzyw sztucznych, tkanin czy drewna.

Prawda jest niestety taka, że nie unikniemy kontaktu z dysruptorami endokrynnymi w codziennym życiu, ale możemy świadomie go zminimalizować.

W jaki sposób ograniczyć działanie EDC? – Przede wszystkim zrezygnujmy z plastiku! Szczególnie w kuchni.

  • Wybierajmy produkty zapakowane w szary papier lub w szkło, zamiast w opakowania z tworzyw sztucznych.
  • Czytajmy etykiety ze składem kosmetyków i wybierajmy te bez BPA.
  • Warto pytać też dentystów, przed założeniem plomby, o zawartość BPA w materiale.
  • Nie pakujmy żywności w plastikowe pojemniki. Starajmy się w ogóle unikać plastiku. Szczególnie chrońmy przed nim dzieci. Zrezygnujmy z plastikowych misek, kubków czy łyżek. Najlepiej używać szkła lub drewna.
  • Światłoczuły papier (paragony, wydruki z bankomatów) może również zawierać EDC. Dlatego po każdym kontakcie papierem światłoczułym warto umyć ręce mydłem.
  • Decydujmy się na naturalne tworzywa w naszym otoczeniu (drewniane okna czy podłogi, naturalne materiały – jeśli mamy oczywiście taką możliwość).

*Receptory estrogenowe to specyficzne białka, które obecne są w komórkach określonych tkanek. Ich funkcją jest wiązanie obecnego we krwi estrogenu – żeńskiego hormonu płciowego, który aktywuje określony materiał genetyczny, a ten stymuluje powstanie różnych białek (bisfenol A, który podczepia się zamiast estrogenu, zakłóca te procesy).

Dr. Luiza Napiórkowska (fot. archiwum prywatne)Dr. Luiza Napiórkowska (fot. archiwum prywatne)

Dr n.med. Luiza Napiórkowska: specjalista endokrynologii i diabetologii, lekarz chorób wewnętrznych. Ma 20-letnie doświadczenie kliniczne, zdobywane m.in. w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Brazylii oraz w Polsce - w Klinice Endokrynologii i Diabetologii CSK MSWiA w Warszawie. Od 2019r. autorka bloga medycznego Okiem Doktor Luizy, poprzez który realizuje swój cel szerzenia profilaktyki zdrowotnej. Regularnie publikuje także w mediach społecznościowych, gdzie obserwuje ją i towarzyszy jej aktywna społeczność niemal 90 tys. osób.