1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Czy da się "dogadać" z hormonami?

Czy da się "dogadać" z hormonami?

Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Chcesz zapanować nad swoim życiem? Zapanuj nad hormonami – mawia amerykańska terapeutka holistyczna Alisa Vitti, autorka książki „Kod kobiety”. To właśnie poziom hormonów sprawia, że każdy tydzień czy wręcz dzień z życia kobiety jest inny.

Buzują i szaleją. Wiadomo: hormony. Tymczasem to nie tylko one sterują nami. My też możemy na nie wpływać, na przykład poprzez dietę.

Wpływają na nasz nastrój, szanse na zajście w ciążę, wyniki badań laboratoryjnych, gotowość do aktywności fizycznej. A nawet umiejętność podejmowania decyzji, kreatywnego myślenia i wyrażania siebie. Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. Mimo to niewiele jest badań poświęconych cyklowi i temu, jaki ma wpływ na ogólny stan zdrowia, optymalną dietę, styl życia. Wyjątkiem jest badanie BioCycle, które w latach 2005–2007 przeprowadzono na próbie 259 kobiet ze stanu Nowy Jork.

Sprzątanie estrogenu

Każda z uczestniczek była obserwowana przez dwa cykle, w trakcie których notowała swoją dietę, aktywność fizyczną, sen i odczuwany poziom stresu, a także ośmiokrotnie pobierano jej krew, którą poddawano analizom. Zebrano dane, z których naukowcy wyciągają wnioski do dziś. Jednym z najważniejszych celów regulacji hormonów jest redukcja poziomu estrogenów. Mamy ich zwykle za dużo, bo wątroba zbyt ospale się ich pozbywa, a ksenoestrogeny (metale ciężkie, pestycydy i inne substancje chemiczne, leki) „czytane” są przez organizm jak hormony.

Nadmiar estrogenu w stosunku do progesteronu nasila PMS i PMDD (cięższy rodzaj zespołu napięcia przedmiesiączkowego, wykazujący wiele cech depresji), a w długim okresie może zwiększać ryzyko wystąpienia nowotworów piersi. Im więcej w diecie cukru, produktów rafinowanych (np. mącznych) i tłuszczów zwierzęcych, a mniej pełnoziarnistych zbóż i warzyw, tym gorzej. Pełna gama minerałów i witamin pochodzących ze zdrowego pełnowartościowego jedzenia pomaga regulować pracę gruczołów. Błonnik zaś ułatwia „sprzątnięcie” nadmiaru estrogenów (i innych hormonów płciowych) krążących w organizmie i zabezpiecza przed ich ponownym wchłonięciem. Wyniki badania BioCycle potwierdzają tę prawidłowość, ale pojawia się jedno zastrzeżenie istotne dla kobiet pragnących zajść w ciążę. Im więcej błonnika, tym niższy poziom estradiolu i większa częstotliwość cykli bezowulacyjnych. Dotyczy to jednak tylko błonnika pochodzącego z owoców, ten z warzyw nie ma takiego wpływu.

Znachorka od hormonów

Danych i zaleceń nauka ma dla nas sporo, ale jak je wdrożyć, by wyzdrowieć i nie zwariować? Motywacji, żeby dogadać się wreszcie ze swoimi hormonami, może być wiele – od nieregularnych czy bolesnych miesiączek, przez problemy z zajściem w ciążę, zespół policystycznych jajników, po profilaktykę raka.

W planowaniu miesiąca dzień po dniu, a przynajmniej tydzień po tygodniu, pomocna okazuje się tzw. medycyna integracyjna, łącząca konwencjonalną medycynę zachodnią z naturalną. Na świecie przybywa tzw. trenerek hormonalnych. To osoby, które często same borykały się z tzw. problemami kobiecymi, niekoniecznie absolwentki uczelni medycznych, raczej specjalistycznych kursów. Wchodzą w tradycyjną rolę kobiet znachorek. O ich skuteczności świadczy grono wyleczonych pacjentek.

Mieszkająca w Australii Miranda Bond dzięki radykalnej zmianie stylu życia zaszła w ciążę mimo endometriozy, a później założyła firmę produkującą naturalne kosmetyki. Dziś dzieli się wiedzą, prowadząc seminaria dla kobiet na całym świecie, radami dzieli się na łamach „Vogue’a”, „Cosmopolitana” czy „GoodHealth”. U A we wczesnej młodości zdiagnozowano zespół policystycznych jajników. Dziś jest matką, autorką tłumaczonej na wiele języków książki „Kod kobiety”, a jej wystąpienie na TEDxFiDi obejrzało milion osób. Vitti stworzyła aplikację mobilną o nazwie MyFlo (jej cena to 1,99  dol.), która dzień po dniu przypomina kobietom, co jest dla nich dobre.

Osobistą programistkę hormonalną możemy zainstalować w swoim telefonie od zaraz. Im więcej powiemy jej o sobie, tym większa szansa, że dobrze doradzi nam np., co jeść, aby wydłużyć cykl, na kiedy zaplanować seks, a kiedy trening na siłowni zamienić na szybki marsz lub łagodną jogę. Aplikacja rejestruje też informacje o niepokojących symptomach, takich jak plamienia, bóle piersi, drażliwość, kłopoty ze snem. Użytkowniczki otrzymują od razu podstawowe porady, jak im zapobiegać, a jeśli potrzebują indywidualnej konsultacji, mogą ją zamówić przez aplikację. Pierwszy w Polsce ośrodek leczniczo-integracyjny założyła pochodząca z Indii ginekolog-położnik dr Preeti Agrawal. W swojej praktyce łączy medycynę akademicką i naturalną, ajurwedę, medycynę chińską, ziołolecznictwo. W 2009 roku za działalność na rzecz kobiet otrzymała Kryształowe Zwierciadło.

Wdrożenie wszystkich zaleceń terapeutów integracyjnych to wyzwanie. Zmian warto dokonywać powoli, pamiętając, jaką mamy motywację. Kobiety podejmujące dietę mają wyższy poziom kortyzolu we krwi, a tego dla zdrowia nie chcemy.

Cztery pory cyklu (na podstawie książki „Kod kobiety”)

Faza folikularna, czas trwania 7–10 dni Poziom energii: wysoki. Dobry moment na robienie planów na przyszłość, działalność twórczą i rozstrzyganie ważnych kwestii. Dobry moment na zbieranie nowych doświadczeń (również seksualnych) i spotkania towarzyskie. Dieta: najlepiej lekka, żeby nie obciążać organizmu, który w tym czasie jest naturalnie pobudzony. Stężenie hormonów we krwi dopiero wzrasta, więc można sięgać po produkty bogate w fitoestrogeny. Włącz do jadłospisu kiszonki, dużo warzyw, chude białka, skiełkowane strączki i pełne zboża. Wskazane gotowanie na parze i stir-fry. Ruch: dobry moment na bardziej intensywne ćwiczenia.

Owulacja i faza okołoowulacyjna, czas trwania 3–5 dni W tym czasie wzrasta poziom testosteronu, który odpowiada za apetyt na seks, więc warto go wykorzystać. Para estrogen i testosteron stymuluje też części mózgu odpowiedzialne za komunikację werbalną i szybkie podejmowanie decyzji – są one wówczas nawet o 25 proc. sprawniejsze niż przeciętnie. Dobry czas na randki, rozmowę o podwyżce i ustalanie ważnych kwestii z partnerem. Dieta: poziom energii jest naturalnie wysoki, podobnie jak stężenie estrogenu, więc nie należy przesadzać z węglowodanami. Dużo warzyw i owoców pomoże usunąć nadmiar estrogenu i zapobiegnie uczuciu pełności w następnej fazie cyklu. Ruch: każdy jest dobry. Jeśli chcemy zajść w ciążę, unikajmy większego wysiłku fizycznego, bo ten podnosi poziom hormonu stresu, kortyzolu.

Faza lutealna, czas trwania 10–14 dni Poziom estrogenu nadal rośnie, aż do zaniknięcia ciałka żółtego i zatrzymania produkcji progesteronu. Pod koniec tej fazy wzrasta też lekko poziom testosteronu. Poziom energii: spadkowy, mogą się pojawić symptomy PMS: drażliwość, bóle głowy, wahania nastroju, napady zachcianek. Dobry moment za zajęcie się sprawami domowymi, przeglądem szaf, rachunków, gotowanie. W pracy w tym czasie zamiast planować, lepiej odhaczać jedno drobne zadanie za drugim. Warto pomyśleć o przyjemnościach, takich jak masaż, kąpiel czy wieczór z książką. Dieta: czas przygotować się do menstruacji, uzupełnić zapas mikroelementów, a zwłaszcza witaminy B, wapnia, magnezu, żelaza. Skrzyp, fenkuł, czereśnie i zielona herbata jako diuretyki zapobiegną zatrzymaniu wody w organizmie. Żeby zaspokoić zapotrzebowanie na smak słodki, sięgaj po warzywa korzeniowe, zwłaszcza pieczone. Ruch: zależnie od samopoczucia, ćwiczenia bardziej wymagające lub łagodniejsze, np. joga lub spacer.

Faza menstruacyjna, czas trwania 3–7 dni Poziom energii: zmienny. Bóle i skurcze menstruacyjne wkrótce ustąpią miejsca uczuciu ulgi i ponownemu przypływowi chęci do życia. Prawa i lewa półkula mózgu dobrze się teraz ze sobą komunikują, więc warto posłuchać tego, co mówi nam intuicja. Powracające tematy, jak np. odczuwane regularnie niezadowolenie z relacji, to ważne sygnały. Dieta: warto wybierać warzywa bogate w wodę, gotować zupy i dodawać do nich bogate w mikroelementy algi. Ruch: Spacery, łagodna joga i ćwiczenia rozciągające.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Kobiecy cykl a fazy Księżyca

Czas okołoowulacyjny stanowi odpowiednik pełni Księżyca. Kobieta jest wtedy pełna energii, twórcza, kreatywna, czuje się bardziej zmysłowa. Chce tańczyć, tworzyć, ma szalone pomysły. (Ilustracja: iStock)
Czas okołoowulacyjny stanowi odpowiednik pełni Księżyca. Kobieta jest wtedy pełna energii, twórcza, kreatywna, czuje się bardziej zmysłowa. Chce tańczyć, tworzyć, ma szalone pomysły. (Ilustracja: iStock)
Skoro to Księżyc odpowiada za przypływy i odpływy mórz, nic dziwnego, że może też wpływać na nasze emocje. Jak twierdzi Kirsty Gallagher, zwłaszcza kobiety są „lunarne”, bo ich życie jest podporządkowane cyklom. Jak więc – zamiast z tym walczyć – czerpać z tego energię?

Z czym kojarzy ci się Księżyc? Pewnie nieraz zdarzyła ci się bezsenna noc. Może dopiero po czasie dowiedziałaś się, że sprawcą niemożności zmrużenia oka do bladego świtu była… pełnia Księżyca. Przez lata spekulowano na temat wpływu faz Księżyca na sen, przeprowadzono nawet wiele eksperymentów. Kilka lat temu jeden z nich opracowali badacze z Uniwersytetu w Bazylei oraz Szwajcarskiego Centrum Medycyny Snu. Przez trzy lata , w różnych porach roku monitorowano sen ponad 30 ochotników. Badacze obserwowali reakcje organizmu, a także pytali badanych o ich samopoczucie. Okazało się, że w ciągu trzech–czterech dni sąsiadujących z pełnią zasypianie zajmowało badanym średnio o pięć minut dłużej, a ich sen kończył się 20 minut szybciej. Krótsze były fazy snu głębokiego i niższy poziom melatoniny. Dlaczego jednak pełnia księżyca w taki sposób wpływa na nasz organizm, nie wiadomo nadal...

W książce „Żyj zgodnie z fazami Księżyca” Kirsty Gallagher, coach, nauczycielka jogi i medytacji oraz założycielka wirtualnej społeczności dla kobiet Lunar Living, tłumaczy, że w starożytności księżyc był wyznacznikiem mijającego czasu, a ludzie podporządkowywali jego kwartom całe swoje życie. Jego siła przyciągania wywołuje przypływy i odpływy nie tylko mórz i oceanów, ale także naszej wewnętrznej energii, naszych marzeń i emocji. Szybkie tempo życia sprawiło, że zaczęliśmy żyć zgodnie z terminarzem oraz zegarkiem, i straciliśmy kontakt ze swoimi naturalnymi, wewnętrznymi rytmami, intuicją i pragnieniami. Zapomnieliśmy, że jesteśmy częścią natury, która jest cykliczna i żyje według rytmu.

Bezsenna noc to jedno, ale wiele osób, zwłaszcza kobiet, opowiada, że w okolicy pełni i nowiu dzieją się z nimi „dziwne” rzeczy, których nie sposób racjonalnie wytłumaczyć.

Twój wewnętrzny księżyc

Cykl miesięczny kobiet jest odbiciem procesu, jaki w ciągu około 29 i pół dnia przechodzi Księżyc. Uważnie obserwując siebie na przestrzeni miesiąca, możesz prześledzić zmiany, które zachodzą w twoim ciele, umyśle i sercu. To pozwoli ci popatrzeć na swoje ciało nie jak na „sprawcę” dolegliwości związanych z PMS, bolesnych czy obfitych miesiączek, ale niezwykle czuły instrument zintegrowany z rytmem wszechświata.

Cykl miesiączkowy to nie tylko menstruacja, lecz także owulacja i fazy pomiędzy nimi. Czas okołoowulacyjny stanowi odpowiednik pełni Księżyca; jesteś pełna energii, twórcza, kreatywna, czujesz się kobieca i zmysłowa. Chcesz tańczyć, tworzyć, do głowy przychodzą ci szalone pomysły. Po owulacji twoja energia zaczyna się obniżać. Tydzień przed miesiączką (najtrudniejszy moment cyklu, tzw. PMS) bywasz rozdrażniona, każdy drobiazg staje się problemem, czujesz się mało atrakcyjna, nie masz ochoty na seks. Czas krwawienia to odpowiednik księżycowego nowiu, zejście w cień. Możesz odczuwać potrzebę izolacji, odosobnienia. To również czas na oczyszczenie ze wszystkiego, co ci nie służy, co się wypaliło, spełniło już swoje zadania. Dawniej kobiety w trakcie miesiączki (do dziś zdarza się, że te żyjące blisko siebie miesiączkują w tym samym czasie) spotykały się w Czerwonym Namiocie i wspólnie celebrowały ten czas, odpoczywały i regenerowały siły.

Po miesiączce (kiedy księżyca przybywa) w twoim ciele wzrasta poziom estrogenów, a wraz z nim energia i chęć działania w świecie, które osiągają apogeum w momencie owulacji. I w ten sposób zamyka się miesięczny cykl, będący odwzorowaniem tego, co dzieje się z Księżycem podczas wędrówki wokół Ziemi – zupełnie tak jakbyś miała w środku swój wewnętrzny księżyc.

Świadomość tego procesu to nie tylko możliwości odbudowania bliskiego kontaktu z własnym ciałem, ale także obudzenie pamięci pradawnego, tajemniczego związku księżyca z kobiecym łonem i płodnością.

Życie w rytmie oddechu

W starożytności kobiety były kapłankami księżyca; strzegły kalendarza, przewodniczyły lunarnym rytuałom, żyły zgodnie z rytmem wyznaczanym przez jego fazy.

Cykl lunarny trwa od 27 do 29,5 dnia. Nów ma miejsce, kiedy Słońce, Księżyc i Ziemia ustawione są w linii prostej, a Księżyc znajduje się między Ziemią a Słońcem. Słońce oświetla tę stronę Księżyca, której nie widzimy, więc może się wydawać, że znika z nieboskłonu. Podczas pełni Księżyc i Słońce znajdują się po przeciwnych stronach Ziemi, a Słońce całkowicie oświetla widoczną stronę Księżyca. To wtedy najbardziej czujemy jego magiczną moc.

Kristy Gallagher zachęca, żeby wykorzystać cykle księżyca do przywrócenia kontroli nad własnym życiem i lepszego zrozumienia swoich emocji. Miesiąc, jak kiedyś o nim mówiono, może być jednym z najważniejszych nauczycieli i nie chodzi jedynie o cykl menstruacyjny. Również te z nas, które już nie miesiączkują albo stosują antykoncepcję hormonalną, mogą skorzystać z rad księżycowego terapeuty. Życie w zgodzie z fazami Księżyca pomaga nam odkryć i zrozumieć nasze wewnętrzne rytmy, a w konsekwencji lepiej o siebie zadbać.Nawet jeśli, na początku, tylko dwa razy w miesiącu – w czasie nowiu i pełni – skoncentrujesz się na swoim wnętrzu, poczujesz swoje emocje, sprawdzisz, w jakim miejscu rozwoju jesteś – powoli zaczniesz się zbliżać do samej siebie, lepiej się poznawać, rozumieć, co jest dla ciebie ważne albo czego potrzebujesz. A to jest właśnie podstawowy cel każdej terapii psychologicznej! Każdego miesiąca masz dwie szanse, żeby podłączyć się pod energię księżyca, otworzyć to, czego potrzebujesz i uwolnić się od wszystkiego, co stoi ci na przeszkodzie.

Zdaniem Kirsty Gallagher cykl księżyca możemy porównać do cyklu oddechu. W nowiu ma najmniejszą energię, jest jakby na dole wydechu – czujesz, że masz ochotę zamknąć oczy, wycofać się, pozostać w ciszy i bezruchu. Nawet twoje ciało chce skulić się, zamknąć w sobie. To najlepszy czas na pobycie w zatrzymaniu. Gdy zaczynasz robić wdech, czujesz przypływ energii, to moment przybierania Księżyca po nowiu, jakbyś wdychała w siebie życie. Powraca energia i chęć działania. Pełnia Księżyca to szczyt wdechu – czujesz się całkowicie napełniona, spełniona, wszystko wydaje się możliwe. Twoje ciało rozszerza się, otwiera, przyjmuje. Potem przychodzi pora na wydech – czas ubywającego Księżyca – uwalniasz się, puszczasz, odpuszczasz, poddajesz się...

A teraz pomyśl: co by się stało gdybyś na siłę, wbrew naturze procesu, zatrzymała się na którejś z faz oddechu, np. na szczycie wdechu? Często tak właśnie zachowujemy się w życiu: zatrzymujemy stare, nieefektywne, bo boimy się zmian, żyjemy zewnętrznymi dyrektywami, gubiąc swój naturalny rytm... Praca z cyklami księżyca pozwala powrócić do właściwego cyklu oddechu i życia, i zachować naturalny przepływ.

Lunarna terapia

Ściągnij aplikację faz Księżyca i chociaż przez miesiąc poobserwuj swoje samopoczucie w fazie pełni i nowiu.
  • Dostrój się do księżycowego oblicza swoich emocji. Swoją grawitacją Księżyc oddziałuje na świat żywiołu wody w naszym wnętrzu, a woda to nasze emocje, marzenia, intuicja i głos duszy. Jeśli przyjrzysz się swoim uczuciom, zauważysz, że falują one w rytmie przypływu i odpływu, często bez związku z tym, co ci się przydarza. W nowiu Księżyc ściąga nas w głąb naszych emocji – czujemy mocno i wyraźnie, w pełni – nasze emocje są najbardziej żywe, być może dlatego trudno nam zasnąć, bo domagają się ekspresji. Nie walcz z tym, co czujesz, nie zadawaj tysiąca pytać, dlaczego czujesz to, co czujesz. Po prostu oddychaj i czuj.
  • Mądrze zarządzaj swoją energią. Księżyc nie świeci całym swoim blaskiem przez 365 dni w roku. To cenna nauka dla nas, że jest czas na aktywność, działanie i czas na odpoczynek. Jeśli zatracisz się w pracy i nie znajdziesz chwili na odpoczynek, nie będziesz mieć energii, inspiracji i motywacji, gdy nadejdzie czas, by świecić. Może pora zrewidować swój kalendarz – czy wszystkie zapisane w nim obowiązki są na już i co się stanie jeśli coś sobie odpuścisz? Może warto odkryć, jak rozkłada się twoja dobowa energia; kiedy masz najwięcej siły do działania, a kiedy twoje ciało woła o przerwę? Poczuć, odkryć i… spróbować zastosować.
  • Zaufaj Księżycowi i samej sobie. Obserwacja faz Księżyca i świadomość, że przebiegają w ten sam sposób, w takim samym rytmie od początku istnienia świata, przywraca nam wiarę w coś większego – jakąś siłę przewodnią i pradawną wiedzę. To pozwala ci odkryć, przypomnieć sobie sens i cel twojego życia; poczuć, czy naprawdę chcesz żyć tak jak do tej pory. Czy lubisz swoją pracę? Czy masz wokół siebie ważnych ludzi? Czy częściej odczuwasz radość i miłość, czy raczej smutek i lęk? Jeśli dostroisz się do swoich autentycznych emocji, usłyszysz swój prawdziwy głos; poczujesz, czego naprawdę pragniesz. Zaczniesz czytać znaki i odkrywać ścieżki swojego życia.
  • Przywróć więzi. Księżycowy terapeuta pozwala nam zbliżyć się i połączyć nie tylko z samą sobą, ale także z innymi ludźmi i przede wszystkim z naturą. Może okazać się, że czucie i rozumienie swoich emocji otworzy cię na bardziej świadome życie. Poczujesz chęć zmiany rytmu dnia, diety, sposobu odpoczywania. Zatęsknisz za włączeniem do swojego życia ludzi, którzy czują i myślą podobnie. Odzyskany wewnętrzny spokój pozwoli ci zdystansować się do tego, co na zewnątrz.

Kąpiel księżycowa

W wieczór nowiu lub pełni weź kąpiel w wannie przy zapalonych świecach. Możesz dodać ulubione olejki czy sole aromatyczne. Zrób z tego rytuał i czas celebrowania, odpoczynek od zabieganego życia.
  • Podczas nowiu. Niech to będzie twój czas pielęgnacji własnej, przygotowującej cię na nadchodzący miesiąc. Wykorzystaj te chwile na wizualizację i pozytywne afirmacje.
  • Podczas pełni. Poświęć ten czas na przemyślenie pierwszej połowy cyklu, zastanów się, gdzie teraz jesteś i na ile być może oddaliłaś się od swych intencji zadeklarowanych podczas nowiu. Poproś wodę, aby zmyła z ciebie wszystko, co już ci nie służy, oraz wszelki lęk.
Polecamy: 'Żyj zgodnie z fazami księżyca', Kirsty Gallagher, wyd. Muza Polecamy: "Żyj zgodnie z fazami księżyca", Kirsty Gallagher, wyd. Muza

  1. Moda i uroda

Celebracja siły i piękna kobiet. Wyjątkowa współpraca marki Patrizia Pepe

Grafika autorstwa Ache77, ulicznego artysty, wykonana dla marki Patrizia Pepe. (Fot. materiały prasowe)
Grafika autorstwa Ache77, ulicznego artysty, wykonana dla marki Patrizia Pepe. (Fot. materiały prasowe)
Patrizia Pepe po raz kolejny wyraża swoją pasję do świata sztuki i kultury. Tym razem w ramach specjalnej współpracy z Ache77, młodym ulicznym artystą, znanym ze swojego współczesnego podejścia do techniki sitodruku, którą łączy z różnymi materiałami i powierzchniami.

Ache77 to czołowy przedstawiciel Galerii Street Levels. W swojej artystycznej interpretacji oddał charakter i cechy osobowości kobiety Patrizii Pepe. Jego grafika została zaprezentowana na oficjalnych kanałach społecznościowych marki. Tym samym Patrizia Pepe celebruje siłę i piękno kobiet, to właśnie im poświęca nowe przesłanie dotyczące jedności i samoświadomości, które powstało z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.
 

Post udostępniony przez Patrizia Pepe (@patriziapepe)

Jak mówi Ache77: „Chciałem ukazać w oczach tej kobiety duszę tych, które uwielbiają obserwować, a jednocześnie są silne i odważne. Ludzie patrzą na nią i w intensywności tego spojrzenia rozpoznają kobietę, która jest świadoma siebie i nie boi się pokazać swojej odwagi. To przesłanie do wszystkich kobiet: nie bójcie się patrzeć na rzeczy, nie bójcie się pokazywać swojej siły!".

Grafika została zrealizowana w ramach szerszego projektu, którego celem jest wsparcie artystów w tym szczególnie trudnym okresie. To już kolejna tego typu współpraca, która podkreśla związek marki ze sztuką i regionem, z którego pochodzi. Dodatkowo Patrizia Pepe przekazała darowiznę na rzecz Galerii Street Levels, współzałożonej i promowanej przez Ache77 we Florencji.

- Oczy są ważnym elementem komunikacji niewerbalnej, za ich pośrednictwem możemy powiedzieć lub ukryć wiele różnych nastrojów. W tak ważnym dniu pragnę przekazać wszystkim kobietom, przesłanie bliskości i siły zawarte w jednym spojrzeniu - mówi  Patrizia Bambi, dyrektor kreatywna marki Patrizia Pepe.

  1. Materiał partnera

Czy można opóźnić klimakterium?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Jeżeli słowo menopauza przywodzi nam na myśl głównie uderzenia gorąca, wahania nastroju czy problemy z nadwagą, oraz jeżeli obawiamy się tego szczególnego okresu w naszym życiu – już teraz powinnyśmy dowiedzieć się o nim czegoś więcej.  Okazuje się bowiem, że moment pojawienia się klimakterium można opóźnić. Wiemy, że jest to możliwe, a jednocześnie nieskomplikowane. W tym przypadku nasze dobre samopoczucie powinno być dla nas priorytetem.

Czym właściwie jest okres przekwitania?

Pojawiająca się u kobiet menopauza sprawia, że organizm dąży do zakończenia okresu płodności. Klimakterium to proces naturalny i potrzebny. Niestety jest on też często bardzo niekomfortowy, a nawet uciążliwy – zwłaszcza że objawy nie znikają po kilku miesiącach. Chociaż ustaje menstruacja, to początkowo krwawienia występują nieregularnie. Najczęściej wymieniane symptomy przekwitania to uderzenia gorąca, bóle głowy i mięśni, kołatanie serca, wahania nastroju, zmęczenie, a nawet nieuzasadniony niepokój. Jeżeli objawy te są dla nas zbyt trudne do tolerowania, to powinniśmy skontaktować się z lekarzem – najlepiej z ginekologiem.

Kiedy pojawia się klimakterium?

W zależności od organizmu – klimakterium może pojawić się w różnym wieku. Zazwyczaj mówi się, że menopauza ujawnia się między 45. a 55. rokiem życia. Jeżeli jej objawy zauważymy znacznie wcześniej – powinniśmy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu albo specjalistą, ponieważ jest to niepokojąca reakcja organizmu. Czasami przekwitanie zaczyna się wcześniej właśnie ze względu na złą kondycję naszego organizmu. Warto reagować od razu. Ile natomiast może trwać okres klimakterium i towarzyszące mu uderzenia gorąca? Tutaj również ciężko o jednoznaczną odpowiedź, ale zakłada się, że około 10 lat.

Co zrobić, aby opóźnić klimakterium?

Podstawowe pytanie, które często słyszą lekarze (zwłaszcza ginekolodzy), dotyczy tego, czy istnieje sposób na odłożenie w czasie okresu przekwitania. W końcu jest to moment, kiedy kobieta przestaje być płodna i w którym przyspieszają procesy starzenia. Okazuje się, że w pewnym stopniu mamy wpływ na to, jak wcześnie zacznie się menopauza. W dużej mierze zależne jest to od naszego stylu życia – zdrowe odżywianie, regularne uprawianie sportu, nawadnianie organizmu i zrezygnowanie z używek daje najlepsze rezultaty.

Ważne także, aby regularnie się badać oraz w razie potrzeby rozpocząć kurację hormonalną. Dzisiejsza medycyna znacząco się rozwinęła, dlatego lekarze mają możliwość pomóc pacjentkom przetrwać ten trudny czas. Specjalista na pewno zaleci nam jednak przede wszystkim zmianę diety na taką, która zawiera najważniejsze składniki odżywcze – ich niedobory pojawiają się podczas klimakterium.

Warto pamiętać, że podczas menopauzy nasza gospodarka hormonalna nie działa należycie – stąd też pojawiają się problemy z częstym przybieraniem na wadze, a nasza cera staje się mniej napięta i przesuszona. Zmarszczkom możemy natomiast przeciwdziałać poprzez stosowanie właściwych kosmetyków zawierających w składzie m.in. kwas hialuronowy czy koenzym Q10.

  1. Styl Życia

Największe organizacje walczące z wykluczeniem menstruacyjnym połączyły siły

Jednym z najważniejszych celów  Okresowej Koalicji jest zaprzestanie ignorowania kwestii menstruacji i zwrócenie uwagi na palące problemy związane z brakiem świadomości i edukacji o miesiączce oraz ubóstwem menstruacyjnym. (Fot. iStock)
Jednym z najważniejszych celów Okresowej Koalicji jest zaprzestanie ignorowania kwestii menstruacji i zwrócenie uwagi na palące problemy związane z brakiem świadomości i edukacji o miesiączce oraz ubóstwem menstruacyjnym. (Fot. iStock)
Największe organizacje działające na rzecz walki z wykluczeniem menstruacyjnym połączyły siły. 8 marca została powołana Okresowa Koalicja, która ogłosiła manifest na rzecz przeciwdziałania problemowi ubóstwa i wykluczenia menstruacyjnego oraz okrzyknęła następne 12 miesięcy "Rokiem Menstruacji". 

W Polsce wokół miesiączki wciąż funkcjonuje wiele mitów i stereotypów. To temat wywołujący wstyd, zażenowanie, niezręczność, często powód do kpin i niewybrednych żartów. Problem stanowi też dostęp do środków higienicznych - według badań Kulczyk Foundation nawet co piątej Polce zdarza się nie mieć środków na zakup preferowanych, zapewniających komfort środków higieny. W odpowiedzi na to powstała Okresowa Koalicja. Jednym z jej najważniejszych celów jest zaprzestanie ignorowania kwestii menstruacji i zwrócenie uwagi na palące problemy związane z brakiem świadomości i edukacji o miesiączce oraz ubóstwem menstruacyjnym.

W skład Okresowej Koalicji weszły najważniejsze organizacje, które działają na rzecz walki z ubóstwem menstruacyjnym: Akcja Menstruacja, Czasopismo Szajn, Fundacja One Day, Fundacja Ja, Nauczyciel, Fundacja Pokonać Endometriozę, Grupa Ponton, Kulczyk Foundation, Moonka, Natalia Miłuńska miesiączka.com, Pani Miesiączka, Polski Czerwony Krzyż, Różowa Skrzyneczka, Stowarzyszenie „Pogotowie Społeczne”. Podczas inauguracji działania koalicji aktywistki i ekspertki przedstawiły swój manifest i ogłosiły następne 12 miesięcy "Rokiem Menstruacji". Jak piszą w manifeście: „Tylko razem możemy zmieniać rzeczywistość, która nas otacza, bo okres jest sprawą nas wszystkich”.

W związku z tym Okresowa Koalicja zamierza podjąć następujące inicjatywy:

  • umożliwienie dostępu do środków higieny menstruacyjnej osobom menstruującym przebywającym w m.in.: szkołach, domach dziecka, domach samotnej matki, ośrodkach dla osób w kryzysie bezdomności, więzieniach;
  • szerzenie wiedzy nt. miesiączki poprzez dystrybuowanie materiałów edukacyjnych dla rodziców i opiekunów mających na celu wsparcie ich w rozmowach z dziećmi na tematy związane z miesiączką;
  • przełamywanie tabu menstruacyjnego w ramach akcji uświadamiających, spotkań, debat;
  • szerzenie wiedzy o ekologicznym aspekcie środków higienicznych poprzez publikacje oraz rozmowy z producentami na rzecz wprowadzania na rynek przyjaznych zdrowiu kobiet i bezpiecznych dla środowiska artykułów higieny menstruacyjnej;
  • nagłośnienie problemu ograniczonego dostępu do opieki ginekologicznej nastolatków oraz lobbing na rzecz zmian w tym zakresie.

Czy takie działania są potrzebne? Wyniki badań wykonanych na zlecenie Kulczyk Foundation dobitnie pokazują, że tak. Jedynie 68 proc. kobiet deklaruje, że akceptuje fakt, że ma miesiączkę, prawie 25 proc. uważa, że kobiety nie powinny rozmawiać o miesiączce w obecności mężczyzn i tyle samo kobiet jest zdania, że okres jest brudny. Co piąta ankietowana wyraża opinię, że okres powinno się pozostawić sekretem kobiet i prawie tyle samo, że ważne jest, żeby nikt się o nim nie dowiedział. Mimo tego, że żyjemy w XXI wieku i w związku z tym doświadczamy postępu w niemal wszystkich dziedzinach naszego życia, co trzecia kobieta nie akceptuje swojej miesiączki. Co więcej, prawie 30 proc. uważa, że podczas miesiączki nie zajdzie w ciążę, a co piąta ankietowana jest przekonana, że przez miesiączkę nie uda jej się upiec ciasta czy zakisić ogórków.

Negatywne skutki ubóstwa menstruacyjnego zaczęły dostrzegać kolejne rządy na świecie. Darmowe podpaski pojawiły się w szkołach i na uczelniach w Szkocji, Francji, Nowej Zelandii czy Wielkiej Brytanii. Organizacje walczące z problemem wykluczenia menstruacyjnego w naszym kraju są zdania, że nadszedł czas, aby wprowadzić takie zmiany również w Polsce. Jak piszą w manifeście aktywistki i działaczki Okresowej Koalicji: Wierzymy, że ten rok będzie początkiem kompleksowych zmian w życiu publicznym i społecznym w Polsce w zakresie walki z ubóstwem i wykluczeniem menstruacyjnym, a kolejne lata przyniosą długofalowe efekty naszych działań”.

  1. Seks

Kobiety są kobietom potrzebne

Wsparcia kobiet potrzebujemy, począwszy od narodzin. Tutaj wszystko się zaczyna: w momencie przyjścia na świat i odbicia się w reakcji mamy. (Fot. iStock)
Wsparcia kobiet potrzebujemy, począwszy od narodzin. Tutaj wszystko się zaczyna: w momencie przyjścia na świat i odbicia się w reakcji mamy. (Fot. iStock)
Kobiety są kobietom potrzebne, by poprzeć swoje prawo do stawiania granic. I nie chodzi tylko o mówienie „nie”, również o mówienie „tak”. Dopiero kiedy czujemy się odrębne i samodzielne, zdolne do wyrażania potrzeb, możemy naprawdę cieszyć się życiem seksualnym – mówi Olga Haller, psycholożka, terapeutka.

Często mówisz, że kobiety powinny się wspierać w odkrywaniu i rozwijaniu swojej seksualności. Co to wsparcie oznacza?
Wsparcia kobiet potrzebujemy, począwszy od narodzin. Tutaj wszystko się zaczyna: w momencie przyjścia na świat i odbicia się w reakcji mamy. Najlepiej, gdy wzrokiem, gestem czy słowami daje nam bezwarunkową akceptację: „Cieszę się, że jesteś dziewczynką!”. W opiece powinnyśmy doświadczyć szacunku i delikatności. W ten sposób dowiadujemy się, jak traktować swoje ciało: „Zasługuję na uznanie i szacunek, moje potrzeby będą zaspokojone, mam prawo je mieć”. Mama to wielka nauczycielka, uczy nas, jak być kobietą.

Jeśli nie doświadczamy wsparcia w tym pierwszym okresie, ucierpi na tym nasze życie seksualne?
Tak, może utrwalić się w nas przekonanie, że coś z nami jest nie tak, że nie zasługujemy na miłość i że ma to związek z naszą płcią. Ten brak zdeterminuje nasze życie, będziemy np. poszukiwać w mężczyznach akceptacji, potwierdzenia siebie jako kobiety i często używać w tym celu własnego nieakceptowanego ciała. Dlatego tak trudno nam stworzyć szczęśliwe związki. Bo chcemy dostać od mężczyzny to, czego nie dostałyśmy od mamy: pełne bezpieczeństwo, bliskość, niezachwianą pewność, że jesteśmy chciane.

Czy bliskie relacje z innymi kobietami mogą nam pomóc odczarować negatywne wzorce z przeszłości?
Kobiece kręgi i grupy rozwoju, których powstaje coraz więcej, pomagają nam zapełnić lukę po matce. Grupa staje się taką zastępczą mamą – dajemy sobie wzajemnie prawo do bycia kobietami, wzmacniamy się i otwieramy na kontakt ze sobą samą. Kobiety są nam potrzebne, by poprzeć nasze prawo do stawiania granic. I nie chodzi tylko o mówienie „nie”, również o mówienie „tak”. Dopiero kiedy czujemy się odrębne i samodzielne, zdolne do wyrażania potrzeb, możemy naprawdę cieszyć się życiem seksualnym. Bo zdejmujemy z mężczyzny ciężar odpowiedzialności za nasze szczęście: i w życiu, i w łóżku. To daje niezwykłe poczucie wolności.

Tylko czy my potrafimy się wspierać? Czy poza stworzonymi do tego celu grupami czujemy wspólnotę kobiet?
Kobiety bardzo często wspierają się w nieszczęściu albo przeciwko mężczyznom. Pamiętam ten klimat z dzieciństwa: wizję ciężkiego kobiecego losu. I kobiety z rodziny, które wspierały się poprzez umacnianie tej wizji. Była w tym mieszanka sprzecznych emocji i przekonań. Taka jest dola kobiety – to z jednej strony. A z drugiej – to my tak naprawdę jesteśmy silne, wszystko się jakoś kręci dzięki nam i naszej zaradności. W pamięci mam obraz swojej babci. To była cudowna kobieta o ognistym temperamencie. A jednocześnie miewała nerwicowe lęki, bóle głowy i inne dolegliwości psychosomatyczne. Teraz myślę, że była to cena, jaką płaciła za ten wewnętrzny konflikt. Kobiety uczą się ukrywania swojej siły i swoich pragnień, również w seksie, a w relacjach z innymi kobietami nieczęsto mogą liczyć na poparcie, jeśli chcą to zmienić. Mogą się sobie godzinami zwierzać, rozumieć w cierpieniu i narzekać na mężczyzn.

Wiele kobiet uderza w rozpaczliwy ton: „Gdzie ich szukać, tych dojrzałych mężczyzn?!”, czasem jednak daje wyraz lekkiej pogardzie: „Co oni tam wiedzą, są lata świetlne za nami”.
Przekonanie, że my jesteśmy wspaniałe, a oni to dranie lub fajtłapy, doraźnie wzmacnia poczucie wspólnoty, ale tak naprawdę powoduje, że każda z nas zostaje samotna w swojej tęsknocie za miłością i spełnieniem w związku. Czasami nasze urazy sprawiają, że wpadamy w emocjonalną pułapkę: muszę mieć mężczyznę, żebym mogła uwierzyć w swoją wartość, a jak już go mam, to czym prędzej muszę udowodnić, że on jest niczym. I seks staje się jedną z aren tej rozgrywki. Celem jest uniknięcie bólu głębokiego zranienia z dzieciństwa („taka, jaka jestem, nie zasługuję na bezwarunkową matczyną miłość”). Wykorzystujemy m.in. swoją seksualność, żeby mu zaprzeczyć. Uwodzimy lub pozwalamy się uwodzić, pomiatamy albo dajemy sobą pomiatać, spełniamy oczekiwania, stawiamy warunki, nagradzamy seksem lub karzemy odmową albo w ogóle jesteśmy „ponad to”. Jeśli w kontaktach z przyjaciółkami uda się wyjść poza pocieszanie, radzenie, towarzyszenie w nieszczęściu i montowanie koalicji, a pojawi się otwartość na dzielenie się uczuciami i potrzebami, to wzrasta szansa na wsparcie, które posłuży przemianie.

Jakie były twoje przyjaźnie z kobietami: „w szczęściu” czy „w nieszczęściu”?
Bywało różnie. Jedna przyjaźń zakończyła się nagle i niespodziewanie. Doskonale się rozumiałyśmy, obie przez kilka lat byłyśmy w nieszczęśliwych związkach. Ale kiedy wreszcie się rozwiodłam, a ona nie, nasza relacja tego nie wytrzymała. Każda poszła w swoją stronę, zachowując szacunek dla odrębnych wartości, jakie nami kierowały. Inna przyjaźń trwa i rozwija się, choć pamiętam też okres przejściowy – kiedy uczyłam się przyjaźnić właśnie w szczęściu i nie potrzebowałam pomocy w doraźnych problemach. Wśród kobiet zdarza się też często, że przyjaźń trwa, dopóki przyjaciółki nie mają partnerów. A kiedy ich już znajdują, wychodzą za mąż, znacznie mniej inwestują w przyjacielskie kontakty. Wydaje mi się, że kobiety zachowują się czasami tak, jakby znalezienie partnera było jedynym ważnym zadaniem życiowym, a w związek ten musimy zaangażować się na sto procent. A na dodatek tego samego oczekujemy od niego, zgodnie z zakończeniem każdej bajki: „a potem żyli długo i szczęśliwie”. Możemy zrezygnować z pomysłu, że mężczyzna da nam wszystko – będzie przyjacielem, misiem i dzikim kochankiem. Rozwijając kobiece przyjaźnie, w których dajemy i bierzemy zrozumienie, akceptację i bliskość, umacniamy swoją tożsamość płciową, autonomię i moc. To z kolei  pozwala nam na więcej swobody, radości i satysfakcji w łóżku. W głębokich rozmowach z przyjaciółkami oraz w grupach rozwojowych możemy przyjrzeć się na nowo wyniesionym z domu przekazom na temat kobiecości, seksualności, związków i mężczyzn. Mamy szansę zrobić remanent: co z tego biorę, a czego nie.

Jest coś, co zatrzymałaś po swoim remanencie? Moja babcia, choć bardzo narzekała na mężczyzn i powtarzała, że „chłop to nieszczęście”, wciąż mi np. śpiewała piosenkę o Małgorzatce, która zamiast wracać do ojca i matki, woli tańczyć z góralami, i błyskała okiem na wieści o chłopakach. Takie słodko-gorzkie historie.
Babcia i mama opowiadały mi różne historie. Uwielbiałam ich słuchać. Było tam dużo o niespełnionych miłościach, tchnęły tęsknotą i żalem za czymś utraconym. Odebrałam je jednak jako naukę, że można marzyć i pragnąć czegoś więcej. A z drugiej strony, że tęsknota to coś wpisanego w los kobiety. Musiałam nauczyć się sięgania po to, za czym tęsknię, i działania. Dostałam też skarb, dzięki któremu pewnie mam odwagę rozmawiać o kobiecej seksualności. Bo babcia potrafiła być niebywale spontaniczna. Mówiła o sobie, że jest „kobietą naturalną”. Jak byłam mała, kąpałyśmy się w cynowej wannie: najpierw ja, potem mama, a na końcu babcia – która wskakiwała przy nas do wody radośnie, na golasa! Gdy miałam z 11 lat i zaokrąglające się piersi, z zachwytem nazywała je „cytrynkami”. Czułam zawstydzenie, ale i dumę, że zauważyła i się cieszy. Pomagała mi oswoić się z przejawami kobiecości. Kiedyś, w czerwcowy ciepły wieczór tuż przed pójściem spać, porwała mnie na spacer. Do dziś pamiętam: mocny zapach jaśminów, ciepłe, wilgotne powietrze i ja z babcią przechadzające się w letnich płaszczykach zarzuconych na podkasane koszule, pod którymi hulał wiatr, a my – bez majtek!

Rozmawiałam kiedyś ze śpiewaczką pieśni ukraińskich Marjaną Sadowską. Zapytałam ją, jakie są te ukraińskie wiejskie kobiety. A ona na to: „Wyobraź sobie babki, które zbierają się razem, śpiewają, jedzą, piją... Najpierw usłyszysz opowieści o tragizmie ludzkiego istnienia, potem takie erotyczne o ich mężach, że wstydzę się ich słuchać, a one same wstydzą się ich śpiewać, a na koniec zaśpiewają ci o obrzędzie chrzcin dziecka”.
Taka sprośność w opowieściach, przyśpiewkach, powiedzonkach to najprostszy przekaz, który zawiera przyzwolenie na cielesność i fizjologię. To nazywanie wprost, lekko i bez wstydu. Trudno o to w dzisiejszych czasach. Kiedyś zarabiałam na wakacje pracą w polu w towarzystwie wiejskich kobiet. Pieląc chwasty, zaczynały gadki o chłopach i zaśmiewały się rubasznie. Czułam się z nimi swobodnie. Sprośne żarty w takiej atmosferze są dla młodej dziewczyny czymś pozytywnym, za to kiedy sprośności opowiadają przy niej mężczyźni, staje się to przykrym przekroczeniem intymności.

Myślisz, że łatwo jest nam przyjaźnić się z kobietami, które manifestują swoją seksualność?   
Coś w tym jest. Jeśli któraś swobodnie robi coś, za czym skrycie tęsknimy, budzi się zazdrość, jesteśmy gotowe potępić ją ze świętym oburzeniem. Kobieta, która pokazuje swój seksualny wdzięk, odważa się przyznawać do pragnień wobec mężczyzn, przekracza konwenanse, może się spotkać z odrzuceniem. Łatwo przykleić jej etykiety: puszczalskiej, łatwej, dziwki. Na szczęście budzimy się, zachwyca nas możliwość bycia razem.

Co zrobić, żeby nie zazdrościć, ale uczyć się od siebie nawzajem? Czy nie trzeba przypadkiem zacząć od początku: odgrzebać swoją historię, przypomnieć kobiety z rodziny, zaopiekować się swoją małą dziewczynką...?
Na moim ostatnim warsztacie dotyczącym seksualności jedna z kobiet podzieliła się taką fantazją: wszystkie siedzimy w kręgu, jak czarownice czy szamanki, a w środku, w cieple ogniska, leży uśmiechnięte niemowlę, Nowa Dziewczynka – wreszcie bezpieczna, przywitana z radością i zaakceptowana w całości.